Gość: Mercurius
IP: *.dab.tke.pl
20.08.07, 19:02
Celnicy zatrudnieni w przemyskiej Izbie Celnej zaniepokojeni są kompletnym
brakiem koncepcji funkcjonowania tej służby. Brak pomysłu nie tylko na
poziomie Ministerstwa Finansów, ale również w komórkach lokalnych. Już dziś
brak jest chcętnych do podejmowania pracy w tej słuzbie a sporo jest też
sygnałów dotyczących opuszczenia jej przez najlepszych pracowników.Nic
dziwnego: od jakiegoś czasu celników, którzy mają znaczny udział w zapełnianiu
dziury budżetowej traktuje się jak przysłowiowe piątek koło u wozu.
Szczególnie trudna sytuacja jest w Izbie Celnej w Przemyślu, gdzie w ostatnim
okresie aresztowana została znaczna grupa celników z przejścia granicznego w
Medyce. Braki w tamtejszych kadrach próbuje się załatać kierując tam celników
z innych komórek organizacyjnych. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie
fakt, że robi się to wbrew ich woli stosując różnego rodzaju naciski. Nikogo
nie obchodzi jak osoba skierowana do pracy na przejściu ma tam dotrzeć ani czy
posiada konieczne kwalifikacje do wykonywania czynności na przejściu
granicznym( brak przeszkolenia uwzględniającego specyfikę nowego miejsca pracy
a nawet przeszkolenia BHP na tym nowym miejscu!). Szczytem wszystkiego jest
jednak to, że funkcjonariusz musi sam zadbać o odpowiedni sprzęt umożliwiający
mu prowadzenie kontroli, np latarkę ! Trudno się dziwić, że osoby które
wcześniej pracowały na przejściu wpadły w sidła korupcji skoro musiały
pracować w warunkach urągających człowieczeństwu średnio za 1500 zł
miesięcznie odprawiając towary warte miliony!Gorycz celników budzi ponad to
niezdrowy układ który powstał w tamtejszej Izbie, gdzie wszelkie awanse i
nagrody zbiera wąska grupa kadry kierowaniczej stanowiąca kółko wzajemniej
adoracji. Osoby te nawet jeśli odchodzą z zajmowanych stanowisk to zatrzymują
swoje wysokie apanaże zapewniając sobie jednocześnie spokojna posadkę w innej
komórce organizacyjnej. Nie odpowiadając za nic zarabiają kwoty, które zwykłym
funkcjonariuszom mogą się jedynie marzyć. Cały zresztą ustrój Izby przemyskiej
skonstrułowany jest tak, żeby za wszystko odpowiadał pracownik najniższego
szczebla. Dlatego - zwłaszcza młodsza część kradry- marzyła o wejściu w życie
ustawy dotyczącej reformy tej instytucji i powołaniu tzw. KAS. Niestety, jak
poinformowała niedawno pani minister Gilowska prawdopodobnie nic z tego nie
będzie.