I po urlopie. Tym razem w jednym podejściu zaliczyliśmy dwie imprezy - tydzień cesarskich miast i tydzień magicznego południa ( naprawdę magicznego). Maroko to piękny kraj, a "podany" przez tak wspaniałych pilotów jak nam się trafiło mieć, staje się jeszcze wspanialszy i piękniejszy.
I nastał poranek, dzień 8 Po sporych perturbacjach osób dolatujących z Warszawy, zajmujemy wreszcie miejsca w autokarze, na czele wspomniany wcześniej pilot – Pan Sebastian i wyjazd do położonego w dolinie rzeki Sus, malowniczego Taroudant, miasta zwanego ”Małym Marrakeszem” – chyba ze względu na mury o długości około 7,5 km, z 19 bastionami i 5 bramami- otaczające starą część miasta, bardzo podobne do tych w Marrakeszu. Spacerujemy po zabytkowej części miasta i suku, gdzie „rzucamy” się na sprzedawcę owoców opuncji, dalej ogrody Palais Salam - to dawna siedziba lokalnego możnowładcy. Po drodze mamy liczne przystanki widokowe. Dalej przejazd do miejscowości Taliouine, to wioska gdzieś w dolinie pomiedzy Atlasem Wysokim a Górami Sirua. słynąca z upraw szafranu, najcenniejszej przyprawy świata, gdzie dokonujemy zakupu kilku gram tego „skarbu”. Po zakwaterowaniu, robimy mały spacer do sąsiadującej z najgorszym hotelem na obu objazdach, pobliskiej, niewielkiej kazby, jednej z siedzib rodu Glouich. Dzień 9 Po śniadaniu, z Taliouine ruszamy w kierunku miejscowości Agdz, od której rozpoczynamy magiczną podróż przez zieloną dolinę rzeki Draa. W Agdz obiadek – jakiś tażin w knajpce przy placu – rynku. Właściciel lokalu prowadzi nas do kuchni, aby pokazać że wszystko ma gotowe i zaraz podaje, ale lepiej otoczenia kuchni nie oglądać, choć..... wszystko bardzo smakuje. Po drodze mijamy olbrzymie oazy, skupiska palm i daktylowców, a pod nimi krzewy, zboża, henna i warzywa. Zatrzymujemy się na spacer po jednej z oaz, gdzie oblegają nas mali sprzedawcy daktyli i na zwiedzanie okazałej kazby Oulad Othmane, zamienianej sukcesywnie na hotel W czasie dalszej podróży w kierunku Zagory, przed ścianą daktylowego gaju ukazuje swe oblicze okazały ksar Tissergat, w którym odwiedzamy muzeum sztuki i tradycji doliny rzeki Draa. Nocujemy w Zagorze. Dzień 10 Wyjazd z Zagory i przejazd przez tradycyjne wioski berberyjskie, rozpoczynamy spod starego drogowskazu, który informował poganiaczy wielbłądów, że z tego miejsca do słynnego Timbuktu w Mali wielbłądy idą 52 dni. Dalej trasa wiedzie nas przez góry Jbel Saghro, podczas tego przejazdu zatrzymujemy się aby obejrzeć charakterystyczne dla tego regionu skały i zatopione w nich skamieliny – trylobity i amonity. Po południu dojeżdżamy do Erfoud, gdzie kwaterujemy się w hotelu i podają nam obiad a nie obiado-kolację, gdyż po godz 17, dla chętnych wycieczka fakultatywna: zachód słońca na pustyni i wrócimy około 23 do hotelu. Wyjazd samochodami terenowymi na pustynię -na ogromny Erg Chebbi by zobaczyć niesamowite, dziś wiem że niezapomniane, pełne impresji zjawisko, jakim jest zachód słońca nad Saharą. Dojazd trwa ponad godzinę, po drodze stajemy w namiocie Nomadów – ludzi pustyni - na herbatkę, a w samochodzie około godz 18 termometr pokazuje 43 stopnie, a gdy wracamy około 22 na wyświetlaczu jest 37 stopni – „prawdziwa Sahara”. Wycieczka dodatkowo płatna, 30 EUR. Pan Sebastian organizuje dodatkowo godzinną przejażdżkę na wielbłądach (150 dir) – było super. Dzień 11 Po śniadaniu jedziemy w Erfoud do zakładu kamieniarskiego, który z wydobytych w okolicy bloków skalnych wykonuje meble(stoły, ławy) ukazując w nich wspomniane wcześniej amonity i trylobity. Dalej mkniemy w kierunku Tineghir, otoczonego ogromnymi gajami palmowymi i słynącego z wyrobów ze srebra i wąwozu rzeki Todra. Po drodze mijamy systemy podziemnych kanałów-studni, mających za zadanie magazynowanie wody. Przełom Todry ze stromymi skalnymi ścianami wysokimi na 300 m jest zaliczany do wyjątkowych osobliwości geograficznych Maroka i my też go do tych osobliwości zaliczyliśmy – miejscowi piknikują, my spacerujemy - jest pięknie. Jedziemy do Ouarzazate, miasta które upodobał sobie filmowy świat - do małego Hollywood, poruszamy się przez malowniczą dolinę kolejnej rzeki - Dades. Ze względu na mnogość tradycyjnej warownej architektury –(kazby i ksary zbudowane z masy zwanej pise, otrzymywanej z ubitej ziemi, gliny, słomianej sieczki i wody) ten odcinek drogi zwany jest też „drogą tysiąca kazb”. Dalej jedziemy się przez region El Kelaa el Mgouna znany z upraw wyjątkowo aromatycznej róży, zwanej „rosa damascena”. Postój na różane zakupy i w drogę. Nocujemy w Ouarzazate. Dzień 12 Ranek w Ouarzazate rozpoczynamy od oczekiwania na jakąś propozycję filmową(może jako statyści – ale nic).Ruszamy na zwiedzanie kazby Taourirt, należącej do rodu Glawich. Z zewnątrz piękny obiekt (gotowa scenografia do filmu) a wnętrza nie zachwycają. Po przeciwnej stronie drogi siedziba studia filmowego, lecz my opuszczamy miasto i zatrzymujemy się w studio Atlas Corporation, gdzie zaglądamy na teren położonego obok hotelu Oscar w którym pomieszkują ekipy filmowców. Jadąc w stronę Marakeszu, zatrzymujemy się przy najbardziej „filmowej” kazbie Maroka - Ait Benhaddou. To najsłynniejsza z kazb -wpisana na listę UNESCO, będąca maleńkim ufortyfikowanym miasteczkiem położonym na zboczu góry. Odwiedzamy jeden z domów kazby, poznajemy jego gospodarza i jednocześnie statystę filmu „Gladiator”. Na stałe w kazbie mieszka kilka rodzin. To miejsce gdzie kręcono sceny do wielu hollywoodzkich hitów, a w całej okolicy Ouarzazate powstało około 50 znanych prodkcji Następnie jedziemy przez góry Atlasu Wysokiego niezwykłą, malowniczą drogą przez przełęcz Tizi-n-Tichka (2260 m.n.p.m.). To najwyżej położona droga w Maroko po której regularnie kursują autobusy. I znów przed nami mury Marrakeszu. My byliśmy tu przed tygodniem, ale ponownie wybieramy się na wieczorną wizytę na placu Dżamaa el Fna . Dzień 13 Poranne zwiedzanie Marrakeszu - najatrakcyjniejszego obecnie miasta Maroka,(choć Fez jest równie ciekawy) - rozpoczynamy od słynnego i pięknie prowadzonego ogródu Majorelle należącego kiedyś do Yves Saint Laurent’a, następnie zatapiamy się w uliczki medyny, wędrujemy do najpiękniejszej w Marrakeszu medresy Ben Youssef i do Muzeum Marrakeszu (my odpuszczamy – byliśmy tu przed tygodniem), dalej pobliska kubba Ba`adijin - kopuła nad dawnymi latrynami i salami ablacyjnymi, z których korzystali wierni przed modlitwą w meczecie. Dochodzimy do Dżamaa el Fna, gdzie jest czas wolny na ostatnie duże zakupy w tym wielkim marrakeskim markecie, a punktem orientacyjnym jest nam meczet z minaretem Kutubija. Nadszedł czas na wyjazd przez malownicze góry Atlasu Wysokiego, do Agadiru, czas na zamknięcie drugiej pętli naszego objazdu, czas na zakończenie dwóch tygodni podróży – bardzo różnych tygodni, to był czas dwóch odsłon Maroka. Pierwsza z nich to duże miasta, założone w średniowieczu - zachwycają wspaniałą architekturą i niepowtarzalnym klimatem, a druga twarz Maroka to faktycznie – magiczne południe - miejsca pełne kontrastów. Piaszczysta pustynia i opierające się jej naporowi domy zbudowane z pise oraz żyzne oazy wzdłuż płynących okresowo rzek Draa, Todra czy Dades z plantacjami daktyli, przypraw, melonów, bananów, pomidorów, opuncji czy henny. A w innym miejscu wyschnięte koryta rzek lub tereny pustyni kamienistej, piękne masywy górskie sięgające wierzchołkami ponad 4000 m i rozległe równiny. Oazy, góry, pustynia, kazby i ksary, ludzie i zwierzęta, smaki i zapachy oraz barwy i gorący, suchy klimat – to wszystko razem daje ową magię marokańskiego południa.
Chcę wybrać się do Maroka w czasie czerwiec-wrzesień. BP oferują wycieczkę "cesarskie miasta" albo "magiczne południe". Czy ktoś był na tych wycieczkach i może podpowiedzieć , która jest ciekawsza. Ja wyjeżdżając nastawiam się na zwiedzanie.
Witam, nie znalazłam odpowiedzi na wcześniejszych forach, stąd ten wątek. Prosiłabym o w miarę świeże informacje. Czy warto połączyć te dwa objazdy? Czy jednak 2 tygodnie w autobusie to zbyt wiele atrakcji. Jakie są przybliżone godziny wyjazdów (pobudek) z hoteli na trasie. Jakie są przykładowe ceny posiłków na trasie. Czy wrzesień jest odpowiednią porą, aby odwiedzić Maroko.
Byłam na imprezie pn. cesarskie miasta, ale nie z RT. Chcę się jeszcze wybrać na Południe. Moim zdaniem, dwa tygodnie w autokarze, to już nie przyjemność zwiedzania, a raczej "szkoła przetrwania". Ale to moje subiektywne zdanie. :-) Przy objazdówkach gro`s czasu spędza sie jednak w autokarze. Proponuję dokupić w biurze RT obiadokolacje, bo przyjazdy do hotelu bywaja późne i hotele "objazdowe" połozone są często poza ścisłym centrum, stąd jedzenie gdzieś "na mieście" nie zawsze jest możliwe - w cenie wycieczki nie ma w RT obiadokolacji, a cena za nią to 130 zł dopłaty, jak widze na ich stronie. Podczas objazdu, sa postoje na lunch, we własnym zakresie. Zawsze cos tam mozna zjeść za cene nie rujnująca budżetu. Wyjazdy, u nnie przeważnie były ok. godz. 8, czasem trochę wcześniej, zawsze po sniadaniu w hotelu. Śniadania w Maroku są typowo kontynentalne, ale ja nie chodziłam glodna. Podczas przejazdów sa krotkie postoje na toaletę na stacjach benzynowych, mozna tam też wypić szybką kawę, czy sok z wyciskanych owoców - pychotka, herbatę mietową...
Dzień dobry, planuje we wrześniu połączyć razem 2 wycieczki do Maroka : cesarskie miasta i magiczne południe z dwóch powodów pierwsze- wychodzi taniej , drugie - mam dwa tygodnie urlopu. czy ktoś z Was też już tak był i może podzielić się wrażeniami? W związku z tym mam też parę pytań.
radzę poszukać na forum, jest masa tematów dot. objazdówki po Maroku z RT, łączonych itp
Wybieram się na wycieczkę Magiczne Południe ( Cesarskie Miasta były 4 lata temu ) w m-cu marcu 15. Mam już wiedzę z forum i opinii ludzi z Rainbow Tours .Bardzo złe opinie ma hotel w pierwszym dniu i ostatnim w Agadirze. Czy BP znając te opinie w ostatnim czasie dokonały zmiany?
dziekuje za odpowiedź_)juz nie mogę se doczekać....polecam Rabata na Berbera w sumie podobna do Cesarskich Miast ,również służę pomocą....
Też się wybieram na tą wycieczkę w sierpniu :) Miałam rozterkę czy wybrać tę czy Cesarskie Miasta, ale ostatecznie ta wydała mi się fajniejsza dla moich potrzeb, bo wolę przyrodę i magiczne chwile (jak np. ten opisywany w programie zachód słońca). Jak na poziom egzotyki niezła cena. Inna kultura,...
Relację przeczytałam, filmiki z przejazdu przez Atlas obejrzałam (może niepotrzebnie ;-))). A teraz mam zgryz, czy nie kupić obu objazdówek: Cesarskie Miasta i Magiczne Południe, bo jak widzę, to dość często jest praktykowane. Z drugiej strony nie jestem pewna, czy 14 dni objazdu to nie za dużo poznawczo. Pamiętam taką 16-dniową objazdówkę, gdy pod koniec nawet mi się już zdjęć robić nie chciało...
I po urlopie. Tym razem w jednym podejściu zaliczyliśmy dwie imprezy - tydzień cesarskich miast i tydzień magicznego południa ( naprawdę magicznego). Maroko to piękny kraj, a "podany" przez tak wspaniałych pilotów jak nam się trafiło mieć, staje się jeszcze wspanialszy i piękniejszy.
yrec61, a czy mógłbyś podpowiedzieć jaki miesiąc jest najlepszy Twoim zdaniem na zwiedzanie Magicznego Południa? Pozdrawiam i dziękuję za relację:)
Hej, ja wyruszam 24 lipca na podwójny objazd - cesarskie i magiczne południe od 31 lipca. Też uwielbiam upały - dla mnie od 30 stopni wzwyż dopiero rozpoczyna się kategoria "ciepło", zatem 40 i więcej to "bardzo ciepło", w którym radzę sobie doskonale. Pozdrawiam ciepłolubnych :) Może odezwie...
Żadne uspażysz się, Byłam w lipcu i to na Magicznym Południu a więc tam gdzie jest o wiele cieplej i przezyłam. Fakt, w Marrrakeszu było ok. 50 ale kto dużo pije,ma nakrycie głowy i smaruje się kremem z wysokim filtrem bez problemu da radę i w takiej temperaturze. Miłego zwiedzania bo Maroko...
Z meczetem to fakt, ale poza tym wycieczka super. I nie żałuję, mam jeszcze w planie Magiczne Południe i to własnie z Rainbow. -- http://emotikona.pl/gify/ https://emotikona.pl/gify/pic/diablica.gif
Ja jestem zdecydowana na 100% na Maroko i też 2.09.... ale Magiczne Południe z Rainbow Tours... może ktoś chętny?