I tak, hamowanie silnikiem to nie jest takie samo hamowanie jak to tarczami i klockami. Przy zdjęciu nogi z gazu auto zwalnia zwykle z opóźnieniem rzędu 0,05-0,15 g. Średnie hamowanie pedałem to około 0,4 g, czyli 3-8 razy mocniej, a awaryjne hamowanie dochodzi do 0,8-1,0 g, czyli nawet ponad 10 razy mocniej niż samo odpuszczenie gazu.
Wychodzi, że koszt paliwa do Wranglera byłby blisko lub około trzykrotnie wyższy ;( Najmniejsze odcinkowe spalanie na dystansie 60km było UWAGA 3,2L/100km, największe 6,5 na autostradzie przy 150km/h, prędkość z GPS, z licznika 158km. I tu lekko coś wqurzającego, auto co kilka minut dzwoniło dzwoneczkiem, że za szybko panie, za szybko ... Jak przekraczałem o 10-15km to raz dało znać, że Mu się nie podoba i dalej już milczało. Reasumując zadowolony jestem. Tanio i nawet dobrze.
Tak sobie myślę, bo dzisiaj na Lublin spadła prawdziwa "hapokalipsa" - tj. mieliśmy półgodzinną burzę śnieżną, po której (spadło może 5 cm śniegu raptem) chwycił mróz (już po tym, jak się śnieg zdołał na jezdniach i chodnikach stopić). Szklanka, jakich mało. 26 kilometrów zrobiłem w grubo ponad godzinę jeżdżąc po mieście. Co mnie zastanawiało - o ile większość jeździła przytomnie (bo ślizgawica taka, że przy 15 km/h wpadłem w taki poślizg, że musiałem mocno kierownicą nakręcić i przegazować, żeby na prosto wyjechać), to zdarzyło się trzech bałwanów, którzy postanowili wyprzedzać sznurek jadących grzecznie, "gęsiego", aut.
Przez tyle lat Pandy dały się poznać jako mało awaryjne, łatwe i tanie w ewentualnych naprawach. Masz tam wciąż 4 cylindrowy, wolnossący silnik. Masz stylowe wnętrze (podoba się albo nie, ale nikt nie powie że nijakie).
Zakaz przywożenia do Polski złomu i zakaz rejestrowania ( konieczność wyrejestrowania?) starych i złych technicznie aut. I kary za brak badań technicznych 5. Podobnie nie byłabym pobłażliwa gdy ktoś będzie przewoził dziecko bez fotelika 6. Przyczyna wypadków czy raczej stłuczek jest bardzo powszechne parkowanie na światłach awaryjnych .
A mnie osobiście kont wystarczy, bo: - Inteligo używam na co dzień i cenię sobie w nim historię rachunku z kilkunastu lat - mBank mają dzieci i mnie też się czasem przydaje do natychmiastowych rozliczeń z nimi - PKO BP mam w związku z kredytem i pasuje mi, ze między nim a Inteligo przelewam pieniądze w czasie rzeczywistym (do tego konta 1 karta płatnicza, 2 kredytowe) - jeszcze 1 konto w innym banku lokalnym i w nim oszczędności. A i tak się nieraz wkurzę, ze płaciłam kartą za mało i mi bank opłatę naliczył itp. Pomysł z garażem mi się podoba, ale czytałam u Marcina Wucia, że czas na inwestycje jest wtedy, gdy się już zgromadzi fundusz awaryjny w wysokości 6-miesięcznych kosztów.
Berlingo i Partner to nie są samochody osobowe, tylko przerobione na osobówki małe dostawczaki. Jak możesz z tym żyć, to śmiało, nie są jakoś szczególnie awaryjne. Gorzej z Doblo, którego też dotyczy powyższa uwaga (to dostawczak właściwie), a który nie jest jakoś szczególnie udany... mój kuzyn...
Powinny się mieścić 4 osoby i ich bagaż. Auto powinno też się nadać do awaryjnego noclegu dla dwóch osób (jakby np. po przyjeździe na pole namiotowe okazało się że strasznie leje i nie ma sensu rozkładać namiotu, a przespać się trzeba). Wstępny budżet to 30-40 tysięcy złotych.
Na pewno nie polecalbym, sam bym nie kupowal zupelnie nowego, dla kogos kogo srednie oszczednosci miesieczne nie przekraczaja 2,000zl (lub odpowiednik). Zakladajac, ze ktos kupowalby nowe auto co 3, 4 lata - to taka osoba/rodzina przewalala by zbyt duza czesc oszczednosci tylko na utrzymanie mlodosci samochodu. Kazdemu kupujacego uzywane auto, niewazne czy 2, 5 czy 15 letnie, duzo bardziej zalecalbym szukanie auta w wyjatkowo dobrym stanie, z nieduzym (udokumentowanym, wiarygodnym) przebiegiem,o ktore widac ze dbano (stan wizualny, biezace naprawy zawsze robione, nieoszczedzanie na naprawach) i w miare z tych mniej awaryjnych oraz takich, gdzie awarie nie sa kosztowne (poczytac sobie w necie o nieudanych silnikach - prawie kazda marka ma takie, sa to zwykle konkretne silniki w konkrtnych rocznikach.
stare = solidne i trwałe a nowe to skomplikowanej budowy i tym samym bardziej awaryjne będzie....jeśli lodówka ma 15 lat i działa to wspaniale...po co ją wyrzucać? ...a moje auto ma 13 lat i też działa to po co kupować nowe maluczkie wysilone silniczki? ile one wytrzymają? a propo ja mam jeszcze na strychu adapter na płyty winylowe i 20 płyt z lat 80-tych ...i pralkę Franię...i lodówkę marki Mors też wiekową...telewizor kineskopowy na chodzie ...a nawet komputer z procesorem 433 MHz i pamięcią operacyjną RAM 64 MB...tak MB nie GB:) i wiecie co?