. > Moja siostra w tej samej szkole miała już angielski, niemiecki i francuski do > wyboru i jeździła za granicę w ramach programu Erasmus. To że tak miała twoja siostra, nie znaczy że to był standard. Bo nie był. Nawet sobie sprawy nie zdajesz w ilu szkołach bardzo długo był tylko rosyjski, bo po
tej samej szkole miała już angielski, niemiecki i francuski do wyboru i jeździła za granicę w ramach programu Erasmus. W latach 90. do szkół (początkowo średnich, a potem także podstawowych) zaczęły trafiać pierwsze pracownie komputerowe i pojawił się przedmiot informatyka, który wprowadził naukę
przedmioty. Nie znosi polskiego, nie znosi czytania (nie zmuszam, bo slucha audiobookow). Ma dysgrafie, ale nie ma dysleksji ani dysortografii (choc bedziemy jeszcze potwarzac za rok, bo rok temu wyszlo na granicy). Poza szkola uwielbia grac w tenisa, lubi nawet chodzic na kurs angielskiego, dodatkowo duzo
powinien zajmować się niemodną już botaniką czy agronomią, prawda? Albo niewielkimi złożami / strukturami geologicznymi. Albo artystami, którym nie dane było występować w Meropolitan Opera. Nikt tego nie będzie CHCIAŁ publikować za granicą, dlaczego więc mamy to publikować w Polsce po angielsku? Zwłaszcza
polonista piszący o polskiej literaturze po polsku jest szykanowanym wyjątkiem. Jeżeli w mojej okolicy jakiś geolog przy okazji jakichś badań natknie się na złoża piasku budowlanego, to naprawdę musi to ogłaszać za granicą i/lub po angielsku? Jeżeli audytorium docelowe jest międzynarodowe, piszmy po
projekt. W przypadku wynagrodzeń dodatkowych z NCNu te kwoty osculują w granicach kilkuset złotych, bo masz do podziału pulę na cały zespół, a jeżeli ludziom nie zapłacisz, to nie będą przy realizacji projektu pracowali. Maksymalnie można kierować dwoma projektami z NCNu, czyli za mnóstwo dodatkowej
Porównujesz mozliwość nauczenia się języka angielskiego przez Komorowskiego rocznik 52, z Dudą, rocznik 72 czy Nawrockim rocznik 83? Chcesz powiedzieć, że osoby z pokolenia moich rodziców, całe dzieciństwo i młodość w PRL, język obcy w szkołach -rosyjski, znikome możliwości wyjazdu za granicę
Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po aplikacji został radcą prawnym. Naukę kontynuował za granicą, w London School of Economics oraz University of Navarra w Barcelonie we współpracy z Uniwersytetem Harvarda, gdzie ukończył Advanced Management Program (AMP). Kształcił się
Ja cie wcale nie krytykuje, a chyba tak zabrzmiało sądząc po twoich odpowiedziach. Podpowiadam tylko, że jest dużo możliwości na naukę języka w późniejszym terminie, jak np. dziecko nie ma teraz ochoty lub ty nie chcesz gdzieś za granicę na jakieś obozy językowe wysyłać. Próbuje tylko pokazać, że
Nie wiem czy to pytanie do mnie, mój bąbelek nie miał korepetycji z angielskiego, miał świetne nauczycielki w szkole podstawowej i liceum. Za granicę wyjeżdżał turystycznie, nie w celu nauki języka.
zawodu albo pojechało na rok za granicę, żeby dobrze opanować > powiedzmy angielski, popracowało, pozwiedzało, zastanowiło się nad swoimi prior > ytetami. Można oczywiście robić kursy zawodowe ale kursy wcale nie różnią się od studiowania. Tez bywają bardziej zasadne i mniej. A jak tak