ga-ti napisała: > To dopytam obok tematu. > Praktykujecie wyjazdy przed odbiorem świadectwa i nieprzychodzenie dzieci na za > kończenie roku? > Pytam, bo ja starej daty i jakoś ten dzień zakończenie, odbioru świadectw, taki > ego symbolicznego pożegnania jest dla mnie
z chorą mamą, a mąż oddelegowany do odbioru świadectwa będzie musiał ściemniać. Zrozumiałabym jeszcze obowiązek obecności, gdyby były jakieś lekcje, ale w tej sytuacji nijak to nie ma sensu... -- Nie omieszkaj dać Świadectwa polskości Bądź Patriotą zmyślnie produkując Miód (by Kury)
W szkole moich dzieci jest pin do drzwi, oraz system Neonki z kodem na urządzeniach mobilnych do skanowania i odbioru dziecka ze świetlicy. Karty zlikwidowano jakieś 2 lata wcześniej.
W przedszkolu były karty rejestrujące przy okazji obecności dziecka w placówce (do potrzeb płatnosci). W szkole uczniowie po prostu wchodzą. Karty dla rodziców/opiekunow służą tylko do odbioru dziecka ze świetlicy. Za karty się płaciło, można zamówić tyle, ile potrzeba.
szarmszejk123 napisał(a): > Hmm, czy te dzisiejsze dzieci są jakieś bardziej urazowe? Bo jakoś nie pamiętam > tak częstych wypadków z moich szkolnych czasów:p Ja w sumie tez nie pamietam z wlasnej podstawowki, ale moje dzieciaki (przedszkole i podstawowka) czesto wracaja ze
opieki nad dzieckiem nie ma niczego kontrowersyjnego, ale ten brak przychylności narastał już wcześniej, właśnie ze względu na organizację pracy szkół taką, a nie inną.
mocca26 napisała: > Zakład, ze ona nie pierwszy raz jest uciszana. Pewnie to sie zdarza prawie c > odziennie, przez co ona sfrustrowana, co widac po reakcji, a jak sfrustrowana t > o niemiła w odbiorze, przez co samotna, nie ma koleżanek, ludzie uciekaja od ta > kich osob
U mnie w szkole zaKonnica prowadzi, raz przyszłam odebrać dziecko że świetlicy, to na korytarzu pod.klasa gdzie religia stała zapłakana, osikana dziewczynka, z lekcji religii, tak czymś wystraszyła ją zakonnica. A kobity że świetlicy nic. Jak zobaczyły, że coś zagaduje dzieciaka, to raptem
do budynku to tylko z winy rodziców, którzy posiadają karty. O czym to świadczy? Zostawiam to do Waszej oceny. Wg mnie Zarząd jest nastawiony na maksymalizację zysków, nawet kosztem naszych dzieci, a jak wiemy Szkoły powinny być instytucjami szczególnie zabezpieczonymi przez osoby które naprawdę mają
pielęgniarkę, która - jak twierdzili uczniowie, ,,jest tylko wtedy, gdy nie jest potrzebna”. Muszę zgodzić się z tym stwierdzeniem. Z początku mojego uczęszczania do tej szkoły pielęgniarka kończyła pracę po godzinie 11:00, więc na wieczór gdy dzieci bawią się i pozostają na świetlicy do odbioru opiekunów nie
Z tego co pamiętam, to Rozenek posyła dziecko do szkoły francuskiej, która jest obok brytyjskiej. Faktycznie dzieją się tam w godzinach odbioru dzieci dantejskie sceny, bo nie ma miejsca na parkowanie samochodów przy obu szkołach. Miałam syna w brytyjskiej i spotykałam Rozenek często parkująca na
Znam doskonale ten rejon miasta. Jest tam wściekle droga szkoła prywatna The British School Warsaw. Jak mój mały kończył przedszkole (też niezbyt tanie , Montessori w Royal Wilanów w Miasteczku Wilanów, jedna z matek mi opowiadała, że chciała dziecko umieścić właśnie w owej szkole od "hrabiego
>Telefony szkoła konfiskuje i odbiór nie pamiętam, >czy też w sekretariacie czy u wychowawcy, ale >przez dorosłego opiekun No i tego szkoła absolutnie nie może robić, bo odbiera dziecku zarówno bilet na komunikację, więc możliwośc powrotu do domu, jak i możliwość skontaktowania się z
sprawowanej opieki nad dzieckiem, które ma zagrożenie zdrowia ( wstrzymywanie moczu/kału) > Szafki u nas są, natomiast ciąg dalszy, czyli zabranie telefonu i do odbioru w > sekretariacie przez rodzica, ahhahaaahaaahaaa. A przypadków wyjmowania telefon > u z szafki byłoby mnóstwo