3 969 wyników w czasie 403 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

piąta pora roku

nazwy nie wspomnę ale jakoś tak ani bezwietrzenie ani bezchmurnie OLDBEZHUMORNY -- ...ale kogo to obchodzi...

Re: piąta pora roku

może to przedwiośnie ?:)

Piąta pora roku (początek wątku)

właśnie teraz wg mnie trwa ta pora roku. i nie mówie o tytule ksiązki:) wczoraj i przedwczoraj takze widzialam osoby tak roznie ubrane,a pogoda jak wiadomo byla koszmarna, jak dla mnie zimno niemilosiernie. i tak-przynajmniej kilka osob w kozakach, tak, takich zimowych typowo i kurtkach ocieplanych. pana w krotkich rekawku tez mijalam-zimniej mi sie zrobilo na jego widok. brrrrr. ale ziąb mnie przeszyl, gdy obok mnie w kosciele na wieczornej mszy zasiadła obok mnie pani na gołe nózki w sandałkach na szpli:-O wow, fakt miala swiezy francuz na pazurkach...czyzby tak sie poswiecala i dlatego? na górze miala calkiem ciepły plaszcz:-P za to dzis w szkole mielismy tak zimno,ze jeszcze teraz mam zimny nos i grzeje nogi pod kocem:( -- http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=2227979 -CIEKAWE I TANIE KSIĄŻKI,PŁYTY,INNE-

Re: Piąta pora roku

o tej porze roku, to nic dziwnego to nie jest, dokładnie tak samo było 3lata temu. i też w okolicy długiego wekendu- wymarzły wszystkie kwiaty i zawiązki owoców (sadownicy nie mieli prawie że zbiorów) a rok temu? jak było? śnieg pod koniec kwietnia, pamiętasz jaką mieliśmy w ubiegłym roku wielkanoc? my pojechaliśmy do teściów,a jak wróciliśmy to nie mogliśmy wjechać na podwórko- trzeba było odśnieżyć najpierw, na ulicach zaspy, zamiast zajęcy- bałwany. a że ludzie różnie ubrani- cóż, im może być ciepło. dziś przez chwilkę byłam na podwórku w krótkim rękawku, bo słoneczko świeciło i nie wiało- było mi naprawdę ciepło, ale jak wyszłam zza budynku, jak zawiało, to natychmiast wciągnęłam bluzę. teraz założyłabym już ciepłą kurtkę. -- ...mogłabym być miła dla niektórych ludzi, ale oni sami mi na to nie pozwalają...

Piąta pora roku...

... pamięta ktoś przedwiośnie? W mojej takiej książeczce dla dzieci, opisującej zjawiska przyrody związane z porami roku, był cały rozdział poświęcony przedwiośniu. Teraz zaś jakoś ta pora w ogóle zniknęła z ludzkiej świadomości, bo przecież sama pora nadal jest. Tak jak teraz. Ja się czuję lepiej myśląc, że jest przedwiośnie. Już nie zima. Ale nie wiosna jeszcze. Taki czas oczekiwania, szykowania się, i w sobie zbierania, do czegoś, niewiadomo czego :) Ditto się podpisuję pod tym co napisał Xurek, z moich planów mi nie wyszło absolutnie NIC. Więcej powiem, pieniędzy też nie zarobiłam. HAHAHA I nie wiem, czy jest mi jakoś z tym wszystkim gorzej w życiu. Natomiast pomysł Xurka na robienie interesu nie mając tabliczki z nazwiskiem, homepage'a, wizytówki ani firmy nazwy, za to z maniem mnóstwa zleceń i niemożliwością obrobienia onych - ze wszechmiar popieram. Ja na przykład miałam mnóstwo zleceń tłumaczeniowych i nie mogłam ich obrobić, więc jakoś tak pomyślałam że wypada więc zrobić sobie homepage'a. No to teraz mam homepage'a. HAHAHA! Ja pierdolę.... W ogóle od jakiegoś czasu uporczywie praktykuję niemanie różnych rzeczy co ludzie uważają że jest konieczne do egzystencji aby mać. Pieczątki nie mam chociaż mam firmę od dwóch lat. A we wszystkich poradnikach "jak założyć firmę" stoi jak wół, że masz firmę zarejestrować i ZROBIĆ PIECZĄTKĘ! W ogóle podejrzewam, że to wszystko jest od dupy strony. Myślę, że zostanę fanką Xurkowej metody na biznes. Najpierw mieć klientów i pracę, a w konsekwencji pieniądze. A reszta, to potem, przy okazji, jak konieczność się objawi. Tak samo dowód osobisty. Dowód osobisty w PL jest czymś w rodzaju ikony kultowej, jak Matka Boska Częstochowska. No świat jaki znamy się zawali, jeśli w ten obraz jakiś debil choćby farbą dupnie. Bez dowodu nie może żyć człowiek. Bez działających dróg i mostów - jak najbardziej, bez pracy i płacy - owszem czemu nie, bez żarcia, spania i jedzenia - z trudem ale tak. Natomiast brak dowodu to śmierć natychmiastowa, bezwzględna i nagła. A ja tego dowodu od dawna nie mam, a żadnego innego dokumentu to od lata, bo mi się pokończyły. I jakoś mi się żyje nieźle. Chodzę i sobą straszę różnych ludzi, jak ta Buka po nocy. Hahaha. -- wasza stokrotka

Re: Piąta pora roku...

Nie posiadam zadnej strony internetowaj, za to pieczatke tak :) A co do dokumentu, to w maju konczy mi sie waznosc mojego polskiego paszportu, bede musiala jechac po nowy do Kolonii. Dwa razy- raz zeby zlozyc wniosek, raz po odbior. Na szczescie lubie Kolonie.

Piąta pora roku

Piąta pora roku www.polskieradio.pl/24/286/Artykul/397849,Piata-pora-roku-w-Nikiszowcu -- Madohora

Piąta pora roku 2012

Mons Kallentoft - Piąta pora roku

Miałam czytać Jezioro Indridasona, ale górą jednak Malin Fors. To chyba najlepsza książka z tej serii. -- Tutaj sobie piszę :)

Re: Mons Kallentoft - Piąta pora roku

negev56 napisała: > Miałam czytać Jezioro Indridasona, ale górą jednak Malin Fors. To chyba najleps > za książka z tej serii. > Cieszę się, bo potwierdzasz moje odczucia! Malin dojrzewa z książki na książkę i intryga też ciekawsza niż w poprzedniej powieści z serii. Sam Kallentoft coraz lepszy literacko:)

"Piąta pora roku" suplement

Kropla goryczy do treści filmu. Będzie to zuchwały spojler. Pani Barbara, dystyngowana nauczycielka muzyki (Verdi etc.) przed laty zakochała się w panu Kazimierzu, wziętym artyście plastyku. Niestety pan Kazimierz był żonaty i dzieciaty. Z tego powodu rodzina pani Barbary jej się wyrzekła. Pan Kazimierz umiera nagle na atak serca. Szkoda, że przez 30 lat nie miał czasu, aby usankcjonować związek z panią Barbarą, albo chociażby zabezpieczyć na starość. Pani Barbara z dnia na dzień zostaje wyrzucona z pięknego mieszkania pełnego antyków przez córkę pana Kazimierza z prawowitego związku. Na otarcie łez dostaje kolekcję obrazów. Pogrążona w żałobie kobieta postanawia niczym hinduska wdowa popełnić sati. Na szczęście na drodze życia spotyka żywiołowego Witka, emerytowanego górnika i zarazem samozwańczego saksofonistę (a co) w klubie 55+. Wprawdzie grubo ciosanego, za to z sercem i to gołębim na dłoni. Poza tym z górniczą emeryturą. Ale nic to, w pewnym wieku sie nie wybrzydza, a przede wszystkim serce nie sługa. -- Polsce potrzeba jednego i nie są to żadne zawiłe ustawy... Polsce potrzeba porządku administracyjnego, czyli w ludzkim języku pogonienia złodziei wynoszących z Polski Polskę. Nic więcej, żadnych PIT-ów, CIT-ów, przepisów nadzwyczajnych. yes:) ~ MatkaKurka

Re: "Piąta pora roku" suplement

Piękny spojler. Dzięki. :) Ciekawy watek. Pani Barbara miała więcej szczęścia niż rozumu.

Fasching (piąta pora roku) rozpoczyna się

11.11 (listopada) o godz. 11:11. I trwa do wtorku przed Aschermittwoch(środa popielcowa). Kulminacją są ostatnie dni, od czwartku (Weiberfastnacht), poprzez Rosenmontag. We wtorek to już pożegnanie Bachusa. Od środy rozpoczyna się leczenie wątroby, które trwa do Wielkiejnocy. :-)))

Re: Mons Kallentoft "Piąta pora roku"

0:30 Stopklatka "Piąta pora roku"

Pani żegna zmarłego męża, a od jego rezolutnej córki dowiaduje się, że powinna opuścić ich wspólne mieszkanie. Pakuje się zatem i wyrusza w drogę - z Katowic nad morze, by tam spełnić ostatnie życzenie zmarłego i wysypać urnę z jego prochami przy plaży, tam gdzie razem spędzili najwspanialsze chwile życia. Z braku laku, płatnym kierowcą i towarzyszem podróży wdowy zostaje miejscowy luzak w wieku dojrzałym, były górnik, aktualnie muzyk i zajadły playboy ;] Wspólna obecność tej dwójki z jednym samochodzie przypomina podróż z odbezpieczonym granatem : wszystko ich dzieli, wzajemne docinki fruwają w powietrzu, kłótnie wiszą w atmosferze jak gradowe chmury, czekać tylko które pierwsze wysiądzie, trzaśnie drzwiami i pójdzie w siną dal z rękoma w kieszeniach , nie oglądając się za siebie, ale przecież od początku wiadomo, że koniec końców dotrzeć muszą do przekonania, iż uzupełniają się świetnie i w tej niezbornej wymianie "komplementów" pasują do siebie idealnie, wszak fertyczna wdówka nie może za najukochańszym nawet mężem tęsknić w nieskończoność, a każdy donżuan marzy o usidleniu przez jedną kobietę :] Pełen wdzięku film drogi, duet Ewa Wiśniewska & Marian Dziędziel wart tyle złota, ile oboje ważą, a morał donosi, że prawdziwe życie, miłość i satysfakcja zaczynają się po 70-tce, albo nieco wcześniej lub nieco później, jak kto woli i mu pasuje. Reżyseria : Jerzy Domaradzki. Relacja rozszerzona, może na coś przyda się ? :] : 7 od dołu : forum.gazeta.pl/forum/w,14,166441405,166441405,Ojej-co_tu_wybrac_2018_8_vol_94_.html?s=8#p166680751

1 2 3 4 5 6