przelewa się na osoby trzecie. Syndromowi towarzyszy częściowa utrata pamięci oraz zaawansowany zanik przyzwoitości. Na forach pojawiły się już wpisy co starszych internautów nie cierpiących na amnezję, więc najwyraźniej profesor Chazan postanowił nie czekać, aż mleko się rozleje
trudnej sytuacji. Wcześniej też majstersztyk - tak pokierować rozmową, żeby pozostawić wrażenie, że ciąże Pan Profesor (rocznik 1944) przerywał dawno, dawno temu, w mrocznych latach stalinowskich i właściwie za Bóg zapłać, w państwowej przychodni (tu Pieńkowska nie docisnęła w kwestii prywatnego
naprawdę nie są to jej wartości. Mówi w końcu - jestem ofiarą indoktrynacji. Na takie ofiary indoktrynacji czeka następna pułapka zwana syndromem postaborcyjnym. To, co zostało wytworzone przez ideologiczne zabiegi, następnie nazywa się chorobą, reakcją organizmu na nienaturalne zachowanie. I traktuje
Kiedy okazało się, że aborcja z punktu widzenia zdrowia fizycznego jest zabiegiem bezpiecznym (nie wywołującym bezpłodności), dużo bezpieczniejszym dla zdrowia i życia niż ciąża i poród, to pojawił się wynalazek w postaci syndromu. -nie istnieje syndrom postaborcyjny -żadne towarzystwo
Ale dla mnie na szczęście syndrom postaborcyjny, o ile istnieje, nie jest ani świętością, ani tabu, ani brzydkim słowem. -- Jest flaszka, jest grzyb
Napisałem> >Ja bym nie posunął się do żartów na ten temat. < A na to: yoma napisała: > Ale dla mnie na szczęście syndrom postaborcyjny, o ile istnieje, nie jest ani > świętością, ani tabu, ani brzydkim słowem.> Nie widzę związku pomiędzy tymi wypowiedziami
Witam, pragnę podziękować wszystkim tym, którzy napisali do mnie na priv (życzenia, słowa otuchy), jak i na forum. Bardzo, bardzo jestem Wam wszystkim, szanowni Forumowicze, wdzięczna. Kromal! Wiesz, że ja za Tobą też się stęskniłam? Wyłam z bólu, bólu nie- istnienia na forum. :-) Wszystko
antyaborcyjnej) - tymi warto się wymieniać wysuwając argumenty ale i szanując odmienny punkt widzenia. Też uważam, że "syndrom postaborcyjny" istnieje tylko o tyle, o ile istnieje np. "syndrom postrozwodowy" lub "syndrom po stracie dziecka", w tym sensie, że jest to reakcja na silny stres. Dla wielu
Syndrom postaborcyjny jest fajny, bo jeśli ktoś go nie ma, zawsze można pokiwać głową ze współczuciem i powiedzieć: No tak... u ciebie nastąpiło wyparcie... To tak jak z Nessie, wszyscy wiedzą, że istnieje, tylko nikt go nie widział. A w ogóle co ciebie wujek obchodzi cudzy syndrom
,17 mln)". I wszystkie te badania wykazały, ze "syndrom postaborcyjny" to wymysł, ze nic takiego nie istnieje... A na jakiej populacji przeprowadzono "twoje" badania...? Przez ile lat trwały...? I jeszcze cytat na koniec (moze w końcu cos przeczytasz zamiast się głupio upierać?) "Podobne wnioski
To jakiś suplement komunii św? :D Syndrom postaborcyjny? Poczucie winy? stany depresyjne i lęki? Przecież coś takiego nie istnieje, to wymysł księży :D hahahahahahaha
belaqua napisał: > Krzywdzi również kobiety, które poddają się takiemu procederowi, w medycynie > istnieje jednostka chorobowa o nazwie "syndrom postaborcyjny". W medycynie nie ma takiej jednostki chorobowej.
prostu je zabija. Krzywdzi również kobiety, które poddają się takiemu procederowi, w medycynie istnieje jednostka chorobowa o nazwie "syndrom postaborcyjny".
rozumowaniu fakt istnienia czegoś takiego jak zespół > postaborcyjny. Zespół postaborcyjny jest skutkiem antyaborcyjnej propagandy, a nie aborcji, więc to antyaborcjoniści ponoszą za jego występowanie odpowiedzialność.
matze81 napisał: > > z tego prostego zestawienia wynika, ze w rodzinie szacunek i troska nalezy sie > nie tylko pokoleniom starszym. rowniez rodzice maja obowiazek szanowac swoje dz > ieci. > > zajmowanie sie przez rodzine jej chorym czlonkiem nie jest naturalnie
oby.watel napisał: > Wynika z tego niezaprzeczalnie i niezbicie, że syndrom postaborcyjny, to nie wy > ssany wyssany z palca wymysł nawiedzonych, ale kompletna bzdura. Niezaprzeczalnie i niezbicie wiadomo, że syndrom ten nie istnieje- nie znajduje się na liście zaburzeń.