Jest plik z Warszawy. Rzuciłam okiem i oko zaczepiło się na LO Czarnieckiego. Konkretnie na klasie wstępnej niemieckiej. Z dodatkowym egzaminem próg wynosi 81.4pkt. I zastanawiam się, po co? Po co utrzymywać taką prowizorkę, wydłużać rok edukację i nazywać to dwujęzycznością, skoro to nie ma szans się udać.
W Warszawie publikowane są tylko z pierwszej tury rekrutacji.
Jeśli np biologia, to bym szukała na kierunkach zw np z projektowaniem zieleni czy technologia żywienia. >w rekrutacji uzupełniającej może liczyć na LO z >progiem ok 160 bo tak to w praktyce wygląda Nie wiem jak to wygląda w Warszawie, ale u mnie trzeba nie złożyć dokumentów w rekrutacji podstawowej, żeby wpaść w uzupełniającą. Czyli pozbawia się dziecko pewnego miejsca w szkole, podczas gdy kompletnie nie wiadomo w której placówce będzie ile miejsc w rekrutacji uzupełniającej i czy nie wyląduje w drugim końcu miasta w kompletnie nietrafionej klasie… -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii.
Cześć wszystkim. Może doradzicie :) Warszawa, rekrutacja do LO. Córka stoi przed wyborem - właśnie, przede wszystkim profilu, liceum jest wtórne. Będzie miała między 140 a 150 punktów, natomiast wiem że w rekrutacji uzupełniającej może liczyć na LO z progiem ok 160 bo tak to w praktyce wygląda.
Myślę, że 180+ daje już pełną swobodę, poza klasami eksperymentalnymi czy klasami skupiającymi olimpijczyków - np. poznałam w czasie dni otwartych dziewczynę, która w topowym LO była jedyną osobą bez tytułu laureata kuratora/olimpiady w klasie- miała 182 punkty (pomniejszy konkurs dał jej pojedyncze dodatkowe punkty). W Warszawie do najlepszych liceów powtarzały się progi 172-174-176.
Może nie być widać. Nie wiem jak jest w Warszawie ale w Trójmieście po pierwszej rekrutacji te progi, które są podane nie są aktualizowane po rekrutacji uzupełniającej.
Do tego LO od wielu lat progi tak wyglądają i nie liczyłabym, że ktoś przyjmie dziecko z 10 pkt. poniżej poprzeczki.
Bo po pierwsze trafia tam na dzień dobry najsłabsza młodzież (wyniki E8 poniżej średniej, lepsi dojeżdżają do Warszawy). Po drugie, przenoszą się tam osoby, które dostały się do lepszych liceów, ale dzięki punktom za konkursy na palmę wielkanocną i piosenkę żołnierską, co pomogło przekroczyć próg, ale nie pozwoliło długofalowo utrzymać się tam uczniowi w klasie osob przerastających go zdolnościami.
Bywają też niższe, czasem szkoła dzwoni do każdego kolejnego chętnego, który chciał się dostać i każdy odmawia, bo już coś sobie innego wymyślił, aż w końcu dzwoni do takiego, co miał nawet 20 pkt mniej. Osobiście znam taki przypadek w Warszawie z liceum Skłodowskiej. W innym liceum pierwszeństwo do zmiany klasy mają ci, co już się dostali do innych klas- nawet, jeśli do danej klasy brakuje im sporo punktów - to w moim odczuciu jest najbardziej niesprawiedliwe, ale rekrutacja uzupełniająca to totalna uznaniowość. Znam też liceum, gdzie było już od pierwszych dni września wolne jedno miejsce, bo ktoś zrezygnował, a nie przyjęto nikogo przez cały rok. Warszawa publikuje Profi punktowe z rekrutacji zasadniczej.
Wystarczy spojrzeć w tabelę. Najwyższy próg jest w klasie inf-ang-mat (ang-niem) - 125,70 Ciekawy jest wynik w klasie fiz-ang-mat. Min. 44,70, a maksimum 171,90
I jeszcze podsumowując to w Warszawie, gdzieniegdzie progi wzrosły w stosunku do zeszłego roku np w niektórych klasach. w Czackim, Poniatówce o 1-2 pkt, w niektórych spadły o 0,5-2 pkt (jak w szkole mojego dziecka). W liceach ze średniej półki spadły o ok. 5 pkt. Dół tabeli spadł ze 115 w zeszłym...
Starszy syn mówi, że Warszawa miewa inaczej niż wszyscy. Gdy on się rekrutował w 2019 - w innych miastach progi wzrosły a w Warszawie bardzo spadły, bo przez pierwszy podwójny rocznik (pogim, popod) otworzono więcej klas. Teraz szału ze spadkiem nie ma w porównaniu z innymi ośrodkami. Mój syn...
Patrzę na licea w Warszawie i mimo tego mniej licznego rocznika ilość kandydatów z pierwszej preferencji do niektórych klas jest na prawdę spora - 4, 5 kandydatów na miejsce. Widać, że niektóre LO cieszą się niezmiennie dużą popularnością.
ania_z_zielonymii napisał(a): > Moja siostra uczy na część etatu w bardzo słabym LO w Warszawie z progiem wejśc > ia 60 punktów. To co tam odwalają matki w głowie się nie mieści. To, że piszą z > a swoje dzieci wypracowania i wykłócają się o oceny to jeszcze nic. Jedna matk > a próbowała chodzić za swoją córkę do klasy, córka w tym czasie była na wakacja > ch w Tajlandii.
Moja siostra uczy na część etatu w bardzo słabym LO w Warszawie z progiem wejścia 60 punktów. To co tam odwalają matki w głowie się nie mieści. To, że piszą za swoje dzieci wypracowania i wykłócają się o oceny to jeszcze nic. Jedna matka próbowała chodzić za swoją córkę do klasy, córka w tym czasie była na wakacjach w Tajlandii.