A skąd... Wybierają. U mnie też są miejsca, a jednak wolę prywatne z 10-osobową grupą. Nie mówiąc o ofertach typu przedszkola muzyczne, dwujęzyczne, leśne itd.
duchu wolnosci i klucza na szyi, teraz halas przeszkadza. Nie pamieta wol. Ja sama po traumie sportowej w podstawowce, od siodmej klasy mialam zwolnienie z WF. Szkoda bylo moich nerwow i placzu. Chodze teraz sama i z wlasnej woli place i trenuje. Tylko ze teraz to ja jestem dorosla i sama chce o siebie
potem się dziwią, że ludzie wolą bankowość elektroniczną. Ta reklama, o której mówisz, też brzmi jak totalne niewspółmierne do rzeczywistości. Ktoś w agencji reklamowej pewnie dostał wytyczne "postawmy na różnorodność i przyjazność", a wyszło jak wyszło. Problem w tym, że takie obrazki zostają w
klasy dwujęzycznej i taki był nieformalny przekaz ze strony szkoły, tymczasem okazało się, że szkoła woli przyjąć osoby z zewnątrz (mimo wcześniejszych zapewnień) a absolwentom klasy dwujęzycznej swojego przedszkola proponuje tzw. 'ogólne' klasy bez większej liczby godzin angielskiego wbrew
realne (tak było w naszym przypadku) to doradza się temu drugiemu rodzicowi by dziecko zostało do tego czasu w domu. I udało się to załatwić w okolo 3 tygodni. Oczywiście wymarzona byłaby sytuacja, ze uzyskuje sie w trzy dni niemniej wolę sześciolatka trzy tygodnie poza przedszkolem niż sześciolatka niż
wysilkiem woli i sil fizycznych, ze na to mozna nasrac, bo ot po prostu, takie sa zawirowania historii , to ja biore odwet. I to na cale zycie. I tak; szczepionki chujowi na grob byly potrzebne, pharma tylko na tym kase zbila, fauci to stary, stetryczaly idiota, ktory doprowadzil do ruiny swoim idiotycznym
. > Osobiscie wole Maroko... tez biali tam nie mieszkaja... tez w Allaha wierza, ko > zy maja (PYYYSZNE!!! z grilla uwielbiam) i co... myslisz, ze bede o nich mowil > per "Wy ch...e?". Kozina wali capem. Koźlęce mięso jest jeszcze znośne, ale nie ze starej kozy/kozła. Maghreb to Maghreb, pojedź
Ja też bardzo nie lubię, dla mnie takie zawieszenie na kilkanaście dni, łącznie ze świętami, jest trudne do zniesienia. Wolę funkcjonować w standardowym rytmie, kiedy wszyscy domownicy idą do pracy/szkoly/przedszkola. Pewnie dlatego wolę, że prozaicznie, w tym fantastycznym okresie ‚wolnego’, mam
żadne z tych imion mi się nie podoba, ale doceniam oryginalność. chyba wolę małą Halinę albo małego Władysława od piętnastej Mai i Zosi
golasa i kazał umyć zęby, a "on zaraz wróci bo tylko wyjdzie z psem na spacer". W sytuacji pod tytułem "pali mi się mięso na gazie, noworodek placze, a starsza zostawiona sama w łazience też wola o pomoc", mąż nagle wychodzi z psem, chociaż miał na to 2 godziny wolnego czasu w domu, kiedy nie robił nic