witam wszystkich. przez kilka pierwszych lat swojego życia mieszkałąm w siedlcach. chodziłam do przedszkola wojskowego na ul. pilsudskiego (vis a vis dawnego nbp). szukam jakichś informacji na temat pań, które w tym przedszkolu wówczas pracowały - to było w latach 1976-1978. panie miały na
O, dzięki! Już myślałam, że wszyscy mnie olali :) Martyna
od wrzesnia 2011.
... czuję się poszkodowany. Ale widocznie w latach 50-tych wyobraźnia naszej pani kierowniczki była nieco ograniczona. Misiów nie było.
A jeszcze wcześniej siedziba Królewskiego Urzędu Fortyfikacji.
3-, 4-, 5-, 6-ciolatki, którzy się nie dostali do przedszkola zostaną powołani do zasadniczej służby wojskowej, a w przypadku platfusa do służby zastępczej.
"Teraz dokładać będzie musiała gmina"- widze ze to kolejny pomysl po EC. Moze gmina przejmie jakis moj kredyt i bedzie go splacac? Oj zgodzcie sie kochani radni...
mieszkam w dzielnicy, gdzie wojskowych jest bardzo dużo, moje dziecko chodziło do przedszkola i do szkoły z dziećmi wojskowych i powiem ci, że to normalni ludzie:) i nie rozumiem twoich obaw
pominę już to, że gdy czekałem na spotkanie z lekarzami podczas mojej komisji wojskowej (w jakimś przedszkolu), to byłem jedynym człowiekiem (to raz) z włosami (to dwa) i nie w dresie (to trzy). Jako jeden z niewielu nie plułem na wykładzinę w pomieszczeniu (to cztery - przypominam że to było
podchody? - to dzieci w przedszkolu by sobie z nimi poradziły) PS ot taki przykład co pare miesięcy nasi programisci wygrywaja jakies miedzynarodowe zawody. co jest ogłaszane później przez tydzień w telewizji. tyle że w Polsce nie ma dobrych warunków dla stworzenia firm więc są świetni ale nie
Tu empatia nie ma nic do rzeczy.Tu jest postepowanie zgodnie z przepisami.Nie wolno łamac przepisów.Zarówno wychowawcy, jak i podopieczni.To ten dzieciak je łamał, a nie oni.Poza tym rodzice formalnie- pisemnie wyrazili zgode na podróz z tym opiekunem. Znów przytocze przyklad przedszkola (i tu i tu