Cześć dziewczyny! Chciałam się z Wami podzielić moim szczęściem. W nocy z 14 na 15 lutego w naszym domu urodziliśmy z mężem naszego synka. Niestety a może stety nie zdążyliśmy do szpitala. Akcja porodowa trwała zaledwie pół godziny (od pierwszego skurczu). Mąż odebrał poród a położna z
o rany! dreszcze mnie przeszly:) gratuluje:) -- moje szczescie
pochwalę się :) 21.09 na świat przyszedł nasz synek - 3200, 52 cm poród szybciutki, 4 godzinki a parcie chyba niespełna minutę :) w domu, w towarzystwie położnej i taty mogliśmy świętować to wydarzenie "po naszemu" - czyli w ciszy, spokoju, wzruszeniu i półmroku. ta godzina po przyjściu małego na
Gratuluję ;) zazdroszczę tego odpłynięcia ;) dużo zdrowia! -- następny poród domowy! A jakże!!
Jeśli ktoraś z Was przeżyła poród w domu i zechciałaby się podzielić z innymi tym doświadczeniem proszę o kontakt na maila gazetowego, piszę reportaż. Z góry bardzo dziękuję. Anna.
specjalnie z Fundajci Rodzic po Ludzku piłkę, o którą prosiłam, to w końcu zostala z nami Irena, a Kasia (będąca po dyżurze) pojechała do domu, obiecując wrócic rankiem. I nie mogło byc lepiej. Dla mnie- nie wierzącej w siebie, nerwowej, pospieszającej ('KIEDY ja urodzę?', 'przecież drugie dziecko miało
dzięki jako kobiet w ciąży popłakałam się ze wzruszenia :)
Urodziłam. Trzykrotnie. W domu. I nie zamieniłabym tego doświadczenia na szpital. Na pewno. Nie będę odnosić się do opisu autorki, bo każdy ma "inny" poród, ale ani razu ze mnie "cały czas" nie leciał śluz, krew itd. I rodzenie na pewno nie jest "robieniem kupy"...
Mój poród opisałam tutaj: abotak.com/opowiesc-wigilijna-ii/ Minęło 3.5 roku i spodziewam się kolejnego dziecka. Tym razem chcę urodzić w domu. Jeśli dałam radę bez znieczulenia za pierwszym razem, to za drugim
Szkoda ze nie wiedziałam - ja też trójkę dzieci rodziłam w domu...
ja tez urodzilam w domu :) i jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. nie mialabym sil rodzic w szpitalu i jeszcze walczyc o swoje (normalna pozycja, niepodawanie oksytocyny itp.)
A ja miałam wątpliwości, w zasadzie pierwsze dziecko miało się urodzić w szpitalu, tylko dzięki nastawieniu położnej - gorącej orędowniczki domowych porodów - i ogólnej sytuacji (tempo rodzenia nas zaskoczyło ;-)) wyszło jak wyszło. I - wiem, wiem, frazes, ale jednak prawda ;-) - to było, jest i
zaklinowalam. Ale rodzila mnie na poczatku lat 80tych, wiec pewnie lezala podlaczona do kroplowek itp. co z tego co czytalam sprzyja roznym problemom. Ale czy jak ja utknelam to jest jakies zwiekszone ryzyko, ze moje dziecko tez nie bedzie do mnie "dopasowane"? I co, jesli to sie stanie w domu? Domyslam sie
Witam Was serdecznie. W poniedziałek 16.08. urodziłam córeczkę - Kasię (waga 3950, dł. 52cm). Szpital MSWiA na Wołoskiej (trochę przypadkiem, bo nigdzie indziej nie było miejsc). Super położna - Magda Piotrowska. Od godziny jestem już w domu. Na razie tyle, idę odpoczywać. Pozdrawiam bardzo
Gioja- Gratulacje!!!!!!!!!! Twoja córeczka, to spora osóbka ale najbardziej podoba mi się to, że taka punktualna- nie to co mój przeterminowany Tosiek. Zaglądaj do nas, bo plany są takie, że czekamy na ostatnią sierpniówkę, a potem wszystkie przenosimy się na forum niemowle, czy gdzi
No właśnie. Niedawno moja sąsiadka drugi poród miała tak szybki i lekki że zanim przyjechało pogotowie główka była już na świecie. Nie pozostało lekarzowi nic innego jak odebrać poród w domu. Potem przewieziono je(bo to dziewczynka)szybko do szpitala i tam już urodziła łożysko i tam ją szyli
a i jeszcze jedno... po dwoch porodach moje biodra wcale nie sa szersze... A nie mialabym nic przeciwko, bo ciezko dostac damskie spodnie, ktore w pasie sa tak samo szerokie, jak w biodrach... Kania -- Fasolek Kasia
Z nieskrywaną radością i dumą pragnę donieść, iż w dniu dzisiejszym o 4 nad ranem nasza Edytka urodziła córcię Agatkę w swoim domu! :):):) Całą historię ja już znam, ale zostawiam jej opisanie Edycie, która gdy tylko odpocznie - z pewnością sama się tu zgłosi :) Ze swojej strony - pragniemy
Ciepło na sercu, gdy taką wiadomość czytam... Cieszę się bardzo, że się udało w domu. Gratuluję serdecznie rodzicom! No i Agatce gratuluję i miłego zapewne wejścia na tę stronę, i zapewne fajnych rodziców:)