inkai
23.02.05, 18:51
Cześć dziewczyny!
Chciałam się z Wami podzielić moim szczęściem. W nocy z 14 na 15 lutego w
naszym domu urodziliśmy z mężem naszego synka. Niestety a może stety nie
zdążyliśmy do szpitala. Akcja porodowa trwała zaledwie pół godziny (od
pierwszego skurczu). Mąż odebrał poród a położna z pogotowia zdążyła tylko
zaopatrzyć pępowinę. Mam naprawdę cudowne wspomnienia.