Dokładnie. U mnie była operacja żylaków, potem trzy porody, operacja zmniejszenia żołądka, wrzody na dwunastnicy, potem wrzody na żołądku, potem ostre zapalenie wątroby, operacja woreczka żółciowego, zator płucny dwa razy, próba samobójcza, gdy miałam naprawdę bardzo głęboką depresję, owrzodzenie
- śmiertelności okołoporodowej kobiet nie wyeliminujemy (według obecnego stanu wiedzy medycznej) nigdy. Pamiętam taką sprawę w okolicach mojego porodu, zmarła młoda dziewczyna (19 lat) w Nisku po zupełnie niepowikłanym porodzie naturalnym. Rodzina była zrozpaczona, oczywiście wszedł prokurator. Przyczyna śmierci
zaniedbaniami ze strony szpitala - w zakresie opieki nad ciężarną po porodzie. Znane sa przypadki, gdzie ciężarne po żywych urodzeniach umarły niedawno choćby na covid. Trzeba też poznać przyczynę czy to co zabiło dzieci - nie miało też wpływu na matkę (jakaś infekcja, zatory? ) W całej dyskusji widzę dość
.in. znajomością przypadku, w którym facet jeszcze młody i w pełni sił miał drobny zabieg na rzepkę. Umarł po 6 godzinach od zabiegu - piorunująca sepsa. Takie przypadki też wchodzą w racjonalne gospodarowanie zasobami). Szpitale i tak muszą przyjmować porody, złamania, oparzenia, wypadki samochodowe, zatrucia
krzepnięciem bym się pomyliła. Lepiej czasem sie szarpać i po czasie dłuższym zrobić ogólny przegląd szczególnie po ciąży i porodzie. Choroby auto lubią ten okres. Ale to każdego indywidualna decyzja. Ginekologow nie brakuje. Można iść w statystyki i cieszyć się, że się wstrzelilo w większość i mówić po co
działa :-) Ponoć dobre jest też bardzo delikatne (!) głaskanie piersi od nasady do brodawki grzebieniem w trakcie ssania. Żadnych forsownych masaży. Jeżeli ciepły kompres, to tylko tuż przed ssaniem, po - zawsze zimny. Po drugim porodzie szybciej się zorientowałam, jak tylko zaczęło się zaczerwienienie i
O, jak dobrze, że jesteś. Strasznie się denerwowałam, bo w bliskiej rodzinie był zator po porodzie i mam lekką schizę. Pozdrawiam najserdeczniej :) :) :) -- Deszcz wiosenny - I kaczki, których nie zjedzono, Chwalą go kwakaniem. Issa
piersi nic nie leciało, ale i tę bitwę wygraliśmy. Po kryzysie mam niestety dużo mniej mleka ( wcześniej 120 teraz ok 80ml) a zator jest okropny. Nasze karmienie i wspólne chwile zmieniły sie w piekło. Mały jak jest przy piersi 4 minuty to jest dobrze( wcześniej ok 25 każda ). I zaczyna płakać i wić
Ale rzadko przy porodzie umierają z głodu. Tak więc światowe statystyki nijak się maja do statystyk polskich, czy np irlandzkich. I chyba nie jesteś aż tak tępa, żeby o tym nie wiedzieć. A może ja jestem niepoprawną optymistką? Pewnie, ze umierają przy porodzie, tak samo jak bywa, że umierają po
memphis, CC na zyczenie jest naprawde statystycznie bardzo rzadkie w porownaniu z faktem ze co 4ta ciaza konczy sie cesarka nie na zyczenie ale aby ratowac zycie. Oczywiscie ze cc jest zagrozeniem zycia, ale niedawno znajoma 24 latka zmarla na zator po porodzie wiec regul nie ma. Po co kobiety