Tak na co dzień- nie powiem, ale jak wstanę- istna masakra!
Włosy powyginane we wszystkie strony świata, a jak idę spać
po umyciu głowy to już jest w ogóle "armagedon"!
Już mi się powoli nie chce prostować "tego" albo kręcić,
malować się, pudrować... czasem gdy mam wolne, siedzę sobie
cały dzień jak taki potworek i odpoczywam od tych wszystkich zabiegów.
PS. Nie myślcie, że ze mnie sztuczna lala, od nowego roku jeszcze nie
prostowałam włosów, ani za bardzo się nie malowałam (delika...