"Nad ranem wichura nie tylko nie ustała, ale wzmogła się do tego stopnia, że
niepodobna było rozpiąć namiotu, w którym król zwykł był od początku wyprawy
słuchać codziennie trzech mszy świętych. Przybiegł wreszcie Witold z prośbami
i błaganiem, aby nabożeństwo do stosowniejszej pory w zaciszach leśnych
odłożyć i nie wstrzymywać pochodu. Jakoż stało się zadość jego życzeniu, bo i
nie mogło być inaczej.
O wschodzie słońca ruszyły wojska ławą, a za nimi nieprzejrzany tabor wozów.
...