Ze względów formalnych organizują przetarg na którym wiadomo z góry,
że nikt się nie pojawi. Tak to jest gdy się żyje w świecie papieru -
takie rzeczy nie dziwią. Ot w papierach musi się zgadzać. Dla ludzi
którzy jednak posiadają pewien kontakt z rzeczywistością jest to
absurd na miarę Monty Pythona i głupota do kwadratu. Może dla
urzędników powinny być organizowane jakieś warsztaty albo wycieczki po
hasłem "powrót do rzeczywistości", "papier a świat" albo z "z
dokumentu na ziem...