Problem jest taki – przyjmuję bibliotekę, która ze względu na panujący
bałagan w księgozbiorze oraz chaotycznie prowadzoną dokumentacja nie dają
żadnej szansy na sumienne przyjęcie tego dobytku. Pikanterii dodaje jeszcze
sprawa, że dotychczasową władczynią tego królestwa jest żona dyrektora, która
wybiera się na emeryturę, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek korekcie w
późniejszym czasie a jedynym argumentem na pytanie o wyjaśnienie moich
niepewności jest kwitowane stwierdzenie...