przyplywajacy na Mayflower w piekne miejsca na Atlantyku,chyba cos takiego
przydaloby sie na bliskim wschodzie-dana z indykami,a nie z bombkami i
schronami. ludzie opamietajcie sie,czy warto zyc tylko po to,aby umrzec za
jakis kawalek ziemi,tozto zupelna paranoja.pozdrawiam i ide na dobrego
homara,ktorego wlasnie zlowiono w zatoce plymouth,czyli z bolszewickim ahoy-
wasza podrozniczka rachelka.
pilgrims.net/plymouth/