habitus
16.10.04, 13:00
Cytuję tekst zamieszczony w Science, niestety nie podano nazwiska tłumacza:
Pouczanie innych sprawia nam fizyczną przyjemność !
Dlaczego tak lubimy pouczać ludzi którzy źle postępują? Wbrew powszechnym
opiniom to wcale nie kwestia kultury. Po prostu - sprawia nam to wielką
przyjemność.
Udowodnił to zespół naukowców z Uniwersytetu w Zurychu, którzy w najnowszym
"Science" opisują co dzieje się w naszej głowie, kiedy kogoś karcimy. Okazało
się, że pobudzane są właśnie rejony odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności.
Większość z nas czuje dyskomfort, jeśli nie są karane zachowania powszechnie
uważane za niewłaściwe, i ulgę, gdy zostaje przywrócony porządek rzeczy. To
umożliwia prawidłowe funkcjonowanie społeczeństw. Szwajcarscy uczeni sugerują,
że nasze poczucie sprawiedliwości i chęć karania winnych może nie mieć swojego
źródła w kulturze, ale w naszej biologii.
Wszystko albo nic
Prowadząca badania Dominique de Quervain wybrała do doświadczeń 50 ochotników
- młodych mężczyzn o dobrym zdrowiu, bez najmniejszych odchyleń psychicznych.
Ochotników poproszono, by zagrali o prawdziwe pieniądze, które mogli zyskać
lub stracić w zależności od tego, jak reagowali na zachowanie przeciwnika.
Mężczyzn podzielono na dwie grupy oraz przydzielono im po 10 punktów
"startowych". Były one odpowiednikiem pewnej kwoty we frankach szwajcarskich.
Podczas doświadczenia panowie z przeciwnych obozów nie widzieli siebie
nawzajem. Osoba "A" rozpoczynała zabawę z kolegą "B", przelewając mu na konto
swoje 10 punktów, lub nie dając nic. W pierwszym przypadku punkty mnożono
przez cztery i "B" otrzymywał ich 40 (plus 10 swoich startowych). Jeśli kolega
był hojny, "B" miał na koncie 50 punktów, jeśli skąpy - tylko swoje 10. Teraz
to on podejmował decyzję. Czy podzielić się tym, co ma? Kiedy "B" wykonał
ruch, "A" miał minutę na jego ocenę. Mógł np. ukarać przeciwnika za
samolubność, przydzielając mu punkty ze specjalnej puli karnej. Skala tego
upomnienia mogła być tylko symboliczna i przydzielenie "karniaków" nie
powodowało wtedy żadnych konsekwencji, ale mogła być również cięższa i wtedy
osoba ukarana ponosiła już pewne koszty. W przypadku, gdy grający naprawdę
chciał się "wyżyć" na karanym, tracili obaj gracze, ale przydzielający punkty
karne - mniej. Podczas podejmowania decyzji o formie upomnienia analizowano
aktywność mózgu graczy "A" za pomocą tzw. tomografii pozytronowej.
Nagroda za karę
Doświadczenie to pozwoliło naukowcom uchwycić emocje, jakich doświadczamy,
wymierzając komuś karę. W mózgach mężczyzn biorących udział w eksperymencie
uaktywniał się obszar związany z tzw. układem nagrody. W momencie, gdy kogoś
upominali, robiło im się po prostu przyjemnie (układ nagrody jest również
odpowiedzialny za popęd seksualny).
Co wynika z odkrycia Szwajcarów? Zaburzenia pracy układu nagrody (gdy np. jest
on ciągle pobudzony i nie zaspokojony) są jedną z przyczyn rozwoju nałogów.
Możliwe więc, że istnieje także niezaspokojony popęd do karania innych. Znane
są przecież przypadki osób mających poczucie misji, które wyruszają ze
strzelbą w miasto, karząc innych za mniej lub bardziej realne winy.
A co z sytuacjami, gdy czasem upominamy kogoś za postępek, który nas w ogóle
nie dotyczy (czyli inaczej niż w opisanym eksperymencie)? Na pozór wydaje się
to bez sensu, przecież nie przynosi nam żadnych korzyści. Jednak, jak wyjaśnia
dr Quervain, oprócz odczuwania przyjemności z połajanek istnieje jeszcze
jeden, bardziej racjonalny aspekt sprawy. Osoba ukarana oraz świadkowie tego
zdarzenia zapamiętają, że takie zachowanie się nie opłaca. To przyczynia się
do przestrzegania uczciwych zasad. A na tym już osoba karząca może sama
skorzystać, bo żyje w "lepszym" świecie i maleje ryzyko, że sama zostanie
kiedyś oszukana.