Gość: poplawski@poplawsk
IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl
23.01.04, 12:18
W Polsce wybucha co roku kilkadziesiąt tysięcy pożarów w budynkach
mieszkalnych, ginie kilkaset osób, a tę akurat liczbę można by zmniejszyć o
połowę, gdyby w mieszkaniach były montowane alarmy pożarowe. Wydaje się, że
nikt nie jest zainteresowany propagowaniem indywidualnej ochrony
przeciwpożarowej. Najczęściej nieubezpieczeni, pozostajemy po pożarze na
łasce i niełasce gminy, kościoła, organizacji charytatywnych i sąsiadów.
Dlaczego większość z nas nie wie nawet, że może czuć się bezpiecznie w
czterech ścianach? Dlaczego nikt nie informuje nas o tym, jak uniknąć pożaru
i nie dać się spalić? Dlaczego - jak zawsze - jesteśmy mądrzy po szkodzie?
Pozostawiam pytania pod rozwagę, bo sama nie potrafię znaleźć odpowiedzi.
Strony, takie jak www.emilka-s-o-s.webpark.pl czy www.adadera.webpark.pl,
uświadamiają, że ludzie tracą w ogniu zdrowie albo dorobek całego życia ale
nic z tego nie wynika.
Boimy się włamywaczy, bo wyniosą nam telewizor. Nie boimy się ognia, chociaż
może oszpecić na zawsze. Ryzykujemy życiem naszych dzieci i przebywających w
mieszkaniu osób starszych. Pożarów wybucha dziennie kilkadziesiąt. Wystarczy
dym, by o zagrożeniu ostrzegł alarm pożarowy. Wiszące na suficie urządzenie
na baterię - tylko tyle i aż tyle.
W USA, Kanadzie, Australii, Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii każde
mieszkanie musi być wyposażone w alarm pożarowy. Czy Polacy są inni niż
mieszkańcy tych krajów?