Gość: agatka_s
IP: 217.11.133.*
14.01.03, 14:26
Jestem juz na skraju wyczerpania nerwowego. Moje nowe (wprowadziłam się w
maju 2002) mieszkanie na niby takich super Kabatach jest niemożliwe do
normalnego mieszkania z powodów strasznej głośności. Są 3 rodzaje tej
głośności:
1. słyszę bardzo wyraźnie odgłosy z mieszkań sasiednich (chodzenie, po
podłodze, spuszczanie wody, krzyczące dzieci, suwanie krzeseł po podłodze).
Przewodem wentylacyjnym dochodza nawet całe rozmowy tak że jak sie bardzo
postaram to mogę rozróżniac poszczególne słowa.
2. Sąsiedzi (różni) robią regularnie jakieś potwornie głośne imprezy. W tej
chwili jak zbliża się piątek to ja juz drżę na samą myśl co się będzie
działo...jak mogę to wyjeżdzam aby tylko nie przeżywać tych ryków i pijackich
odgłosów.
3. Sąsiedzi (chyba też inni za każdym razem) coś tam stukają, pukają wiercą,
suwają po podłodze czyli chyba wykańczają swoje mieszkania regularnie od 20-
24.00 w nocy i później...
Jestem notorycznie niewyspana i podjęłam decyzję że sprzedaję to p...e
mieszkanie, ale z drugiej strony jest mi trochę nie-halo że można mnie tak
porostu wykurzyć z mojego własnego mieszkania. Czy macie jakiś pomysł co
mogę zrobić ????