Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Wygoda czy swoboda

    IP: *.icm.edu.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 09:57
      • Gość: rysio Re: Wygoda czy swoboda IP: *.icm.edu.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 10:05
        Panie Marku, dał się Pan chyba zlobbować przeciwko rzeszom
        biednym, manipulowanym i ubezwłasnowolnionym, przez zarządy i
        związane z nimi rady nadzorcze spółdzileni, spółdzielcom.
        Chyba nie ma w Polsce spóldzielni mieszkaniowej, w której zarząd
        by przeprowadził proces uwłaszczenia lub wydzielenia zgodnie z
        wolą spółdzielców
        • Gość: Bucek Re: Wygoda czy swoboda IP: *.ci.uw.edu.pl 15.01.03, 10:45
          Gość portalu: rysio napisał(a):

          > Panie Marku, dał się Pan chyba zlobbować przeciwko rzeszom
          > biednym, manipulowanym i ubezwłasnowolnionym, przez zarządy i
          > związane z nimi rady nadzorcze spółdzileni, spółdzielcom.
          > Chyba nie ma w Polsce spóldzielni mieszkaniowej, w której zarząd
          > by przeprowadził proces uwłaszczenia lub wydzielenia zgodnie z
          > wolą spółdzielców

          Tak to jest, że jak demokracja jest za tym, co nam pasuje
          to jest dobra, a jak jest przeciw temu co nam pasuje, to jest zła.
          Pan red. Wielgo prezentuje ideologiczny punkt widzenia, wedłóg którego spółdzielnie to kumunistyczny przeżytek i każdy powinien uprawiać "wolność Tomka w swoim domku". Tylko, że ideologia przesłania mu rzeczywistość, która jest taka, że mieszkając w bloku trzeba uzyskiwać cnsensus i istnieje coś co pewnie by red. wielgo przez pióro nie przeszło, czyli wspólny interes mieszkańców, który jest różny niż suma interesów każdego z nich z osobna. A jak ktoś nie chce należeć do spółdzielni, to przymusu nie ma - może sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się do hipotecznego, albo jakie mu tam pasuje.
      • Gość: dell Re: Wygoda czy swoboda IP: 157.25.92.* 15.01.03, 10:44
        Zastanawiam sie czy autor artykulu jest za czy przeciw
        spoldzielczosci mieszkaniowej. Mam wrazenie ze jednak przeciw, a
        przeciez to nie jest wynalazek PRL. Spoldzielnie mieszkaniowe sa
        tak zarzadzane jak sobie zycza sami spoldzielcy. W mojej
        spoldzielni na walne zebranie przychodzi mniej jak 10% czlonkow.
        Trudno sie zatem dziwic, ze tylko te 10% rzadzi. W kazdej
        demokracji tak jest, ze kto nie bierze w niej udzialu sam sie
        pozbawia wplywu na jej funkcjonowanie. Moim zdaniem wszystkie
        trzy mozliwosci: lokatorska, wlasnosciowa oraz wlasnosc
        hipoteczna daja prawdziwa mozliwosc wyboru i nie ma co wylewac
        krokodylich lez, ze przywraca sie spoldzielcze prawo
        wlasnosciowe. Straci na tym, co najwyzej lobby prawniczo-
        notarialne, bo na pewno nie spoldzielcy. Ciekawe, swoja droga,
        jak z punktu widzenia wlasnosciowego zorganizowana byla
        spoldzielczosc mieszkaniowa w Polsce przedwojennej czesto
        stawiana jako wzor wlasciwego i racjonalnego sposobu rozwiazania
        problemu mieszkaniowego.
        • Gość: Bucek Re: Wygoda czy swoboda IP: *.ci.uw.edu.pl 15.01.03, 10:51
          Gość portalu: dell napisał(a):

          > Zastanawiam sie czy autor artykulu jest za czy przeciw
          > spoldzielczosci mieszkaniowej. Mam wrazenie ze jednak przeciw, a
          > przeciez to nie jest wynalazek PRL. Spoldzielnie mieszkaniowe sa
          > tak zarzadzane jak sobie zycza sami spoldzielcy. W mojej
          > spoldzielni na walne zebranie przychodzi mniej jak 10% czlonkow.
          > Trudno sie zatem dziwic, ze tylko te 10% rzadzi. W kazdej
          > demokracji tak jest, ze kto nie bierze w niej udzialu sam sie
          > pozbawia wplywu na jej funkcjonowanie. Moim zdaniem wszystkie
          > trzy mozliwosci: lokatorska, wlasnosciowa oraz wlasnosc
          > hipoteczna daja prawdziwa mozliwosc wyboru i nie ma co wylewac
          > krokodylich lez, ze przywraca sie spoldzielcze prawo
          > wlasnosciowe. Straci na tym, co najwyzej lobby prawniczo-
          > notarialne, bo na pewno nie spoldzielcy. Ciekawe, swoja droga,
          > jak z punktu widzenia wlasnosciowego zorganizowana byla
          > spoldzielczosc mieszkaniowa w Polsce przedwojennej czesto
          > stawiana jako wzor wlasciwego i racjonalnego sposobu rozwiazania
          > problemu mieszkaniowego.

          Popieram w 100%. U mnie jest to samo - ok. 10% przychodzi na zebrania. A dlaczego tak jest? Bo spółdzielnia działa tak dobrze, że 90% członków nie ma potrzeby zawracać sobie głowy tymi sprawami. Gdyby uważali, że coś jest nie tak, to mogą w każdej chwili przyjść na zebranie i wyrzucić przezesa.
          A przedwojenna spółdzielczość, to było to. Dziś najdroższe miejsca w Polsce to właśnie przedwojenne osiedla spółdzielcze - np. stary Zoliborz, więc trudno mnie będzie przekonać, że spółdzielczość jest zła. Czy komuś coś mówi takie nazwisko przedwojenne jak Boduin de Couterney?
      • Gość: kierowca Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 17:06
        Temu członkowi spółdzielni, który nie rozumie kolosalnej różnicy
        między własnościowym spółdzielczym prawem do lokalu a pełna
        własnością do lokalu – proponuję by odkupił ode mnie za pełną
        cenę, z własnych środków nowy samochód, z tym jednak
        zastrzeżeniem, że zostanie tylko jego użytkownikiem, ja
        natomiast będę nadal właścicielem auta, tak jak ma to miejsce w
        przypadku własnościowych spółdzielczych lokali, które są
        własnością spółdzielni a nie ich użytkowników (art. 213 § 1
        prawa spółdzielczego)
        • Gość: dell Re: Wygoda czy swoboda IP: 157.25.92.* 16.01.03, 10:48
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > Temu członkowi spółdzielni, który nie rozumie kolosalnej różnicy
          > między własnościowym spółdzielczym prawem do lokalu a pełna
          > własnością do lokalu – proponuję by odkupił ode mnie za pełną
          > cenę, z własnych środków nowy samochód, z tym jednak
          > zastrzeżeniem, że zostanie tylko jego użytkownikiem, ja
          > natomiast będę nadal właścicielem auta, tak jak ma to miejsce w
          > przypadku własnościowych spółdzielczych lokali, które są
          > własnością spółdzielni a nie ich użytkowników (art. 213 § 1
          > prawa spółdzielczego)
          Temu kierowcy ktory nie rozumie jaka jest roznica pomiedzy samochodem a
          mieszkaniem proponuje, zeby wstal od komputera i wyszedl na ulice. To co jezdzi
          po ulicy to sa przewaznie samochody, a to co wzdluz ulicy stoi to sa domy
          przewaznie mieszkalne. Sa jeszcze inne roznice, ale ta jest jakby najwazniejsza
          i golym okiem widoczna.
      • Gość: Irek Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 17:19
        Jak słusznie zaznacza Andrzej Krzyżański, prezes KRAJOWEGO
        ZWIĄZKU LOKATORÓW I SPÓŁDZIELCÓW - nowelizacja ustawy o
        spółdzielniach mieszkaniowych zawiera przepisy niezgodne z
        konstytucją.

        Tylko w Polsce i tylko w spółdzielni mieszkaniowej utrzymane
        jest ograniczone prawo rzeczowe, jakim jest własnościowe prawo
        do lokalu, za które członek spółdzielni kupujący mieszkanie
        płaci taką samą cenę jak za pełną własność, ale nie on zostaje
        właścicielem lokalu, lecz spółdzielnia, która mu lokal sprzedała
        • Gość: maciej Re: Wygoda czy swoboda IP: *.icm.edu.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.03, 21:06
          Jajszczyk dziś na TVP3 jaja sobie z nas robił
      • Gość: gosc Re: Wygoda czy swoboda IP: *.kalisz.mm.pl 17.01.03, 11:42
        Ci wszyscy,wymadrzajacy sie na temat nowelizacji prawa o
        spoldzielniach mieszkaniowych /redaktor,kierowca itp./nie
        rozumieja podstawowych zasad tego prawa.Czego wiec mozna od nich
        oczekiwac jak nie bzdetow jakie czyta sie na tej stronie - to
        naprawde szkoda czasu.
      • Gość: rzeczoznawca Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 12:15
        Wielu członków spółdzielni posiadających spółdzielcze
        własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego jest przekonanych, że
        są właścicielami swoich mieszkań (garaży) ponieważ w całości
        sfinansowali koszt ich budowy. Tymczasem otrzymując od
        spółdzielni mieszkaniowej przydział do określonego lokalu
        członek spółdzielni staje się tylko użytkownikiem lokalu, który
        pozostaje własnością spółdzielni. Informuje o tym art. 213 § 1
        prawa spółdzielczego, który wyjaśnia, iż spółdzielcze
        własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego jest prawem do
        używania przydzielonego mieszkania, pozostającego własnością
        spółdzielni. Przedstawiony stan prawny potwierdza także treść
        każdej księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości, z której
        wynika jednoznacznie, że pełnoprawnym właścicielem nieruchomości
        jest Spółdzielnia Mieszkaniowa. Własnościowe spółdzielcze prawo
        do lokalu nie jest zatem prawem własności lecz tzw. ograniczonym
        prawem rzeczowym na nieruchomości należącej do spółdzielni.
        Oznacza to, że z przydzielonego przez spółdzielnie lokalu
        członek możne korzystać tylko w granicach wyznaczonych przez
        prawo spółdzielcze i statut spółdzielni. Własnościowe
        spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego (użytkowego) nie jest
        tożsame (równoważne) z pełną własnością do lokalu. Co odróżnia
        pełną własność do lokalu od własności spółdzielczej do lokalu. W
        skład pełnej (odrębnej) własności lokalu wchodzi: 1) samodzielny
        lokal mieszkalny lub użytkowy (wydzielony wewnątrz budynku), 2)
        udział w nieruchomości wspólnej, czyli w gruncie, na którym
        znajduje się budynek i w częściach wspólnych budynku (części
        wspólne budynku to m.in.: fundamenty, mury, dach, klatki
        schodowe, korytarze, wspólny wodociąg, kanalizacja, instalacja
        elektryczna itp.). Przedstawiona różnica pomiędzy pełnym prawem
        własności a spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu
        znajduje także wyraz w wycenie, która polega na ustalaniu
        wartości prawa własności lub innych praw takich jak np.
        ograniczone prawo rzeczowe (spółdzielcze własnościowe prawo do
        lokalu). Ponieważ ograniczone prawo rzeczowe nie jest pełnym
        prawem własności - jego wartość na rynku będzie zawsze niższa
      • Gość: spoldzielca Re: Wygoda czy swoboda IP: *.kalisz.mm.pl 17.01.03, 13:32
        Rzeczoznawca ladnie cytuje przepisy prawa spoldzielczego ale nie
        rozumie ich w praktyce.Otoz roznica pomiedzy ograniczonym prawem
        rzeczowym,a pelna wlasnoscia polega na tym, ze przy pierwszym
        czlonek sp-ni nie ma prawa do gruntu w ulamkowej czesci,a w
        drugim ma. W praktyce, poza tym jednym, nie ma zadnych istotnych
        roznic w zakresie dysponowania lokalem,chyba ze bieze sie pod
        uwage koszty ponoszone przy zbywaniu lokalu z pelna wlasnoscie -
        sa one wyzsze o koszty wyceny rzeczoznawcy oraz wypisu z ksiegi
        wieczystej.Natomiast ceny obu mieszkan w obrocie wolnorynkowym
        nie roznia sie.
        • Gość: michcio Re: Wygoda czy swoboda / teoria i praktyka IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 16:27
          Rzeczoznawca dobrze rozumie przepisy i ich intencje, podobnie jak coraz większa
          rzesza spółdzielców, którzy zaczynają myśleć i zastanawiać się, co się dzieje z
          ich ciężko zarobionymi pieniędzmi wpływającymi do spółdzielczych kas.

          Natomiast spółdzielca udaje, że nie rozumie różnicy między teorią, a praktyką.

          Zdobywanie wiedzy praktycznej (przez członków spółdzielni) wiąże się zwykle ze
          sporymi kosztami, a jeśli zajęcia praktyczne są przeprowadzane przez syndyków
          masy upadłościowej, to bywa, że sięgają nawet 100 tys zł, bo przepada ogromna
          część, a w przypadku braku szczęścia, całość wkładu budowlanego.


          Dla pogłębienia wiedzy teoretycznej przytaczam parę cytatów odnoszących się do
          nowej ustawy.

          „(...) w ostatnich dwóch latach w Polsce zanotowano upadłość dokładnie
          dwudziestu siedmiu spółdzielni. Stanowiły one, przy zarejestrowanych na koniec
          2001 r., (...) pięciu tysiącach jednej spółdzielni, dokładnie 0,5%. A więc gdy
          spojrzy się dzisiaj na sprawę małych i średnich przedsiębiorstw - nie wiem, ile
          ich mamy, ale powiedzmy, że ponad dwa miliony, a upada ich co roku około stu
          czy dwustu tysięcy - to okaże się, że tutaj, jeśli chodzi o spółdzielczość
          mieszkaniową, nie ma zbytniego zagrożenia.”

          „Oczywiście problemem pozostaje nadal sytuacja, kiedy spółdzielnia będzie
          nierzetelna i zaciągnie kredyt na hipotekę tego budynku. Dla uniknięcia takiej
          sytuacji zaproponowano zmianę polegającą na tym, że nie wolno zaciągać kredytu
          na nieruchomość już zamieszkałą, lecz tylko na nieruchomości budowane. Ale
          chyba nie będziemy w stanie niczego zrobić, jeśli jakiś nieuczciwy zarząd -
          powtarzam: nieuczciwy - szukając możliwości zabezpieczenia, zastawi budynek pod
          kredyt. Wtedy w przypadku upadłości może być tak, że to się zamieni w odrębną
          własność zajętą po prostu hipoteką. Ale nie ma na to wpływu ani rząd, ani
          parlament.”

          „(...) lokator, posiadający tak zwane własnościowe prawo do mieszkania (...)
          nie jest faktycznym właścicielem mieszkania i w przypadku upadłości spółdzielni
          jego mieszkanie wchodzi w skład masy upadłościowej. Wówczas syndyk może
          sprzedać mieszkanie, tak lokatorskie, jak i własnościowe, z uwagi na to, że
          jego właścicielem jest po prostu spółdzielnia. Oczywiście jako członek
          spółdzielni, mający własnościowe prawo do mieszkania, mogę, w cudzysłowie,
          zachować to swoje lokum, gdy spłacę dług spółdzielni przypadający na mój lokal
          mieszkalny i ureguluję zarazem koszty upadłości, jakie przypadają na mnie z
          racji metrażu. A jest to często kwota rzędu ceny zupełnie nowego mieszkania.”

          „(...) formuła (...) chroni przed tym, aby lokal nie stał się własnością masy
          spadkowej, aby to był lokal spółdzielcy. Z przykrością muszę powiedzieć, że z
          wyjątkiem sytuacji, kiedy ktoś już zaciągnął na nim kredyt, bo wtedy z prawa
          upadłościowego i spadkowego wynika to, co dzieje się w wypadku obciążeń.”

          „(...) nawet ten przepis nie ratuje sytuacji o tyle, że (...) spółdzielnia może
          obciążyć hipoteką te mieszkania, które są jej własnością. Ten niby właściciel,
          posiadacz spółdzielczego prawa do lokalu, oczywiście nie może zaciągnąć kredytu
          hipotecznego. A na jego rachunek, na jego konto spółdzielnia może zaciągnąć
          kredyt i w razie upadłości on będzie musiał ten kredyt spłacać.”
      • Gość: prawnik Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 20:54
        Przedmiotem obrotu rynkowego są w istocie nie nieruchomości jako
        rzeczy, lecz prawa do nich. Wartością rynkową nieruchomości są w
        rzeczywistości wartości praw do korzystania z nieruchomości lub
        praw z nią związanych. Zadaniem biegłego jest ocena wartości
        określonego prawa. Przykładem niech będzie – spółdzielcze
        własnościowe prawo do lokalu, które jako ograniczone prawo
        rzeczowe uprawnia członka spółdzielni do używania lokalu
        wskazanego przez spółdzielnie. Co więcej, spółdzielcze
        własnościowe prawo do lokalu jest zawsze związane ze stosunkiem
        członkostwa w danej spółdzielni. Ponadto z przydzielonego przez
        spółdzielnie lokalu członek możne korzystać tylko w granicach
        wyznaczonych przez prawo spółdzielcze i statut spółdzielni.
        Wszystko to sprawia, że spółdzielcze własnościowe prawo do
        lokalu, w zestawieniu z pełnym prawem własności do lokalu, jest
        i będzie zawsze postrzegane jako gorsze. Wyrazem tego stanu jest
        niższa na rynku wartość ograniczonego prawa rzeczowego –
        własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu znajdującego się w
        budynku, którego właścicielem jest spółdzielnia.
        Na marginesie pragnę dodać, iż w swojej dotychczasowej
        długoletniej działalności zawodowej nie spotkałem się z
        przypadkiem by spółdzielnia mieszkaniowa dotrzymała pierwotnych
        warunków odnośnie ceny budowy. Mechanizm działania spółdzielni
        jest zazwyczaj ten sam; na początku w ofercie podawana jest cena
        niska (atrakcyjna) w stosunku do tej którą przedstawią inni na
        rynku. Następnie w toku realizacji budowy (lub na zakończenie)
        jest korygowana oczywiście na niekorzyść członka spółdzielni,
        który już został złapany w sidła spółdzielni.
      • Gość: Graf Bubel? IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 14:14
        wg. Dziennika Ustaw ustawa mieszkaniowa zmienia m.in. Dz. U. z
        2002 Nr 113, poz. 984, ale pod tym numerem kryje się ustawa z
        dnia 20 czerwca 2002 r. o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza
        i prezydenta miasta!!! To właściwie coś się zmieniło, czy nie? I
        czy ustawa jest wogóle ważna?
      • Gość: as Re: Wygoda czy swoboda IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 19.01.03, 20:40
        W naszej spoldzielni sa same mieszkania wlasnosciowe, gdyz pod
        koniec 1989 i na poczatku lat 90-tych prezesi sie uwlaszczuli ,
        splacili oczywiscie naszymi czlonkow spoldzielni pieniedzmi
        nominalna wartosc umorzonych 50 % kosztow budowy. Nie
        poinformowano nas o tym, ani nie bylo zadnej uchwaly, nawet Rada
        Nadzorcza nie wiedziala. Ta nominalna kwota po denominacji
        wyniosla na mieszkanie ok. 5 do 15 zl. Teraz prezesi chca od na
        zaktualizowana wartosc polowy mieszkania. Dlugu w banku nie ma.
        Lepsza w naszej sytuacji byla nowelizacja ustawy osm ,ktorej
        Prezydent nie podpisal. Obecnie podpisana nowelizacja posiada te
        same bledy o ktorych mowil Trybunal, czyli Panstwo za
        baardzo ingeruje we wlasnosc. Nalezaloby jak najszybciej
        zrobic porzadek. Nasza spoldzielnia dziala niezgodnie z prawem.
        Najwyzsza wladza w spoldzielni to walne zgromadzenie czlonkow,a
        nie zebranie Przedstawicieli. Statut nie spelnia wymogow prawa
        spoldzielczego. Spoldzielnia tworzy jakies fundusze , ktore
        trzzyma na lokatach, a nam podwyzsza ciagle oplaty . Zarza w
        naszej spoldzielni jest staly od 34 lat , w zebraniu
        przedstawicieli sa ludzie Prezesa. Prezesi czuja sie
        wlasciccielami wszystkich mieszzkan, podwyzszanie czynszu,
        zawyzanie oplat, tworzenie dodatkowych funduszy - niezgodnie z
        prawem spoldzielczym - brak zapisow w statucie --ma naa celu
        wyrzuccenie lokatorow na bruk i odzyskanie mieszkania,ktore
        nastepnie bedzie moznaa sprzedac na wolnym rynku.


        • Gość: michcio Re: Prawo członka do informacji IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 23:18
          Przede wszystkim powinno się porozmawiać z sąsiadami i zażądać od spółdzielni
          informacji:

          W czerwcu 2002r Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sprawie skargi
          na "bezczynność prezesa" orzekając o konieczności udzielania informacji
          członkom spółdzielni.

          Oto fragment artykułu "Prawo do informacji członka spółdzielni" z Monitora
          Prawniczego (autorzy: Izabela Twardowska-Mędrek, Grzegorz Magdoń):

          "Zdaniem składu orzekającego przepisy InfPublU mają zastosowanie również do
          spółdzielni mieszkaniowych. Należą one bowiem do grupy podmiotów
          reprezentujących inne osoby lub jednostki organizacyjne, które wykonują zadania
          publiczne lub dysponują majątkiem publicznym, o których mowa w art. 4 ust. 1
          pkt 5 InfPublU. Żądane przez skarżącą informacje (uchwały w sprawie ogrodzenia
          osiedla, opłat za ciepłą wodę i ochronę osiedla) należą też do grupy informacji
          publicznych wskazanych w art. 6 ust. 1 pkt 2 InfPublU. Sąd za niesłuszny uznał
          zarzut o konieczności wyczerpania drogi postępowania wewnątrzspółdzielczego.
          Artykuł 32 PrSpółdz dotyczy innych kwestii związanych z wykluczeniem członka ze
          spółdzielni. Podobna regulacja zawarta jest również w statucie.

          Wyrok NSA z 20.6.2002 r. – II SAB 113/02"

          Cały artykuł jest dostępny pod adresem:
          www.monitorprawniczy.pl/niusy.php?id_news=354
        • Gość: michcio Re: Wygoda czy swoboda / Stary zarząd IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 23:40
          Można, a opisywanym przypadku należy, wybrać nową radę nadzorczą i powołać
          własny zarząd. W spółdzielni z bezpośrednim udziałem członków w walnym
          zgromadzeniu jest to stosunkowo proste.

          W tym celu trzeba porozmawiać z sąsiadami i zorganizować się. Przeczytać statut
          spółdzielni i zobaczyć co jest potrzebne (głosy) do zwołania walnego
          zgromadzenia i do zmiany rady nadzorczej.

          Limit głosów dla zwołania walnego zgromadzenia może być określony różnie przez
          różne spółdzielnie, w niektórych jest to 10%, w innych 50%.

          Sprawę, którą zamierza się przeprowadzić, trzeba odpowiednio rozpropagować, a
          następnie zebrać niezbędną liczbę WAŻNYCH podpisów pod stosownym dokumentem.
          Trzeba pamiętać, że niektóre procedury, m.in. odwołanie rady nadzorczej czy
          wprowadzenie zmian w statucie, wymagają podczas głosowania kwalifikowanej
          większości, standardowo 2/3.
          Oczywiście należy potem przyjść na walne zgromadzenie i wziąć udział w
          głosowaniu - na pewno zjawią się na nim przeciwnicy pomysłu.
          W gruncie rzeczy najtrudniejsze jest znalezienie własnych, odpowiedzialnych
          kandydatów do rady nadzorczej, rekrutujących się spośród członków spółdzielni.

          Z podwołaniem nowego zarządu jest mniejszy problem, bo obecnie jest wielu
          profesjonalnych zarządców oferujących swoje usługi. Dla ścisłości przypomnę, że
          zależnie od statutu, zarząd może być powoływany i odwoływany albo przez walne
          zgromadzenie albo przez radę nadzorczą (zazwyczaj).
      • Gość: Członek Re: Wygoda czy swoboda IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 14:36
        Jestem członkiem spółdzielni w Warszawie na Woli, i mam sp.
        własnościowe prawo do lokalu. Jestem też delegatem na walne i
        niestety ze smutkiem muszę powiedzieć, że mój wpływ na zarząd i
        sposób jego działania jest praktycznie żaden.
        Co do usunięcia Prezesa ze stanowiska, jest to sprawa trudna,
        może to zrobić Rada Nadzorcza, ale w przytłaczającej większości
        składa się ze zwolenników prezesa, może to zrobić Walne na
        corocznym zebraniu, ale zarząd nie zwołał zebrania i zablokował
        takie próby wychodzące od grup członkowskich. Można oczywiście
        oddać sprawę do sądu, ale wszyscy zgodnie (prawnicy, eksperci i
        petenci) przyznają, że żeby się sądzić trzeba mieć dużo czasu
        (bardzo dużo) i pieniędzy.
        A tymczasem w sposób zupełnie niekontrolowany długi spółdzielni
        (niestety moja ma długi) mogą sobie rosnąć do rozmiarów
        wymagających interwencji syndyka masy upadłościowej.
        I wtedy może się okazać, że panie i panowie, którzy tak
        namiętnie bronią własnościowego prawa do lokalu spółdzielczego
        zostaną pozbawieni przez sąd jakiegokolwiek prawa do zajmowanego
        lokalu i wylądują w noclegowni. Oby tak się nie stało czego
        sobie (bo niestety taka groźba nade mną wisi) i Państwu życzę w
        nowym 2003 roku, roku kolejnych kretyńskich ustaw i nowych
        niezbędnych do funkcjonowania naszego ciężko chorego państwa
        podatków, które wszyscy razem będziemy płacić tak jak ciągle
        podnoszony w naszych spółdzielniach czynsz. Bo wprawdzie
        inflacja spada, ale apetyty naszych rządzących (prezesów i
        premierów)ciągle rosną.
        Myślę, że nasze spółdzielnie mieszkaniowe są doskonałym modelem
        w skali mikro naszego ukochanego Państwa. I tu i tu rządzą
        ludzie tego samego pokroju i w obu przypadkach nie mamy żadnego
        na to wpływu.
        Pozdrowienia Członek Spółdzielni
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: 213.77.147.* 21.01.03, 18:17
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:18
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:20
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: 213.77.147.* 21.01.03, 18:20
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:22
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
      • Gość: pracownik SM Re: Wygoda czy swoboda IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:23
        Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
        zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
        wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
        komisji przetargowej i w zebraniach.
        • Gość: michcio Re: Wygoda czy swoboda / kasa dla rady IP: *.acn.waw.pl 21.01.03, 20:43
          Gość portalu: pracownik SM napisał(a):

          > Rada Nadzorcza w mojej spółdzielni składa się tylko ze
          > zwolenników prezesa ponieważ członkowie rady dostają
          > wynagrodzenie od zarządu spółdzielni za: dyżury, udział w
          > komisji przetargowej i w zebraniach.

          Oficjalnie to niemożliwe.
          Nie twierdzę, że nie dostają, ale musi być jakaś oficjalna podstawa albo na
          podstawie uchwalonego przez radę regulaminu albo istnieje jakaś uchwała walnego
          zgromadzenia, odbytego w kameralnym składzie,
          o której zapomniano.

          Jeśli nie ma takiej podstawy, a są na to dowody, to z pewnością ta sprawa
          kwalifikuje się do wyjaśnienia przez prokuratora.

          Oficjalne wynagrodzenie dla rady, według klarownego regulaminu, to może nie
          jest wcale taki zły pomysł, w końcu odpowiedzialny udział w radzie wymaga
          poświęcenia prywatnego czasu. Oczywiście pod warunkiem, że rada rzetelnie
          wypełniałaby swoje statutowe funkcje, ale treść wypowiedzi wskazuje, że w tym
          przypadku chodzi raczej o gratyfikację "przychylności" dla zarządu.

          Trudno zaprzeczyć, że społeczny udział w takim ciele jak rada nadzorcza
          jest istotnym czynnikiem sprzyjającym korupcji.

          Tak czy owak owe gratyfikacje wypłacane są z pieniędzy członków.
    Pełna wersja