indris
04.06.09, 12:22
Byłem przeciwnikiem kontraktowych wyborów, uważałem i uważam do dzisiaj, że
można było przy Okrągłym Stole wymóc wybory prawdziwie wolne.
Ale byłem też przeciwnikiem ówczesnego systemu i ówczesnej władzy. Uznałem
więc, że nawet w takiej sytuacji należy zrobić wszystko co możliwe, żeby
wspomóc opozycję, taką jaka była, bo bierność wspomaga władzę. I tak zostałem
mężem zaufania OKP, z przydziałem do wioski pod Skierniewicami.
Atmosfera była tam senna, frekwencja sporo poniżej 50%, wyborcy przychodzili
rzadko, falami. Emocje przeżyłem dopiero po zamknięciu lokalu, gdy zobaczyłem
wyniki. Wtedy już wiedziałem jaki będzie wynik w kraju. Poczułem radość i
satysfakcję, że byłem jednym z tych tysięcy ludzi, których istnienie było
gwarancją, że wynik jest prawdziwy.
Już w następnym roku głosowałem na Tymińskiego.