Dodaj do ulubionych

dwoch plus jedna

13.01.03, 17:09
bawiliscie sie tak?
ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
Obserwuj wątek
    • olivvka Re: Owszem, bawiliśmy się tak n/txt :-))) 14.01.03, 09:02
      eucaliptus napisał:

      > bawiliscie sie tak?
      > ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
      > namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
      > partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
      > popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
      > na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
                • Gość: Kobalt Re: A ja zalecam IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:11
                  edward401 napisał:

                  > dwóch plus jedna : nie wiem, nie próbowałem, tez by mnie trochę krępowało.
                  > Ale dwie plus jeden : palce lizać ;-)


                  Tak jest. Jeden (najlepiej ja) plus dwie - to sprawiło mi wiele satysfakcji
                  erotycznej. A na cholerę mi jakiś facet pałetający się w tle mojej dynamicznej
                  ars amandii 22 wieku ?
                      • eucaliptus Re: A ja zalecam 14.01.03, 15:35
                        Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                        > edward401 napisał:
                        >
                        > > Pałętający się zupełnie nie jest potrzebny. Ale taki, który wiedziałby po
                        > co
                        > > tam jest.....
                        >
                        > Jak facet jest dobry, to sobie poradzi bez asystenta

                        czy widziales mistrza bez pomocnika?
                        co dwoch to nie jeden
                        w ukladzie dwie i jeden to meski egoizm
                        uklad dwoch plus jedna kobietka jest podwojnie usatysfakcjonowana
                        taki duzy siurek i tego nie wie?
              • olivvka Re: Opowieść krótka z życia wzięta 14.01.03, 12:14
                Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                > Ja naprawdę nie mogę dwóch plus jedna... to mnie krępuje

                No to pozwole sobie cos opowiedziec, co poniekąd usprawiedliwia Twoje
                skrępowanie:

                Niedalej jak 2-3 miesiące temu, wraz z mężem zaprosiliśmy do naszego łoża dwóch
                studentów w wieku 21 lat. Jeden z nich był bardzo otwarty na tego typu
                doświadczenia, i przyznawali nie spodziewali się, że w tak przedziwny sposób
                zakończy się rozpoczęty przez nich w pubie wieczór (byli zupełnie przypadkowymi
                osobami, wybraliśmy ich w przypływie namiętności). Drugi natomiast był podobny
                właśnie do Ciebie Kobalcie, choć ochotę miał, jednak miał także opory,
                ale............ wynikały one z faktu, że mógłby się niesprawdzić.
                No i....... ubaw mieliśmy naprawde fantastyczny, bo...... temu drugiemu nijak
                mimo jego mlodego wieku penis nie chciał stwardnieć gdy na niego patrzył mój
                mąż ze studentem nr 1. Dopiero gdy odwracali wzrok dostawał wzwodu, a później z
                mój mąż ze studentem nr 1 gwałtownie odwracali głowę i student nr 2 tracił
                wzwód. Śmiechu było co niemiara, a ponieważ student nr 2 potrafił się śmiać
                także z własnych słabości, to i on jak później przyznał, czuł się mocno
                rozbawiony taką sytuacją. W międzyczasie żartobliwie tylko w stronę mojego męża
                i swojego kolegi mówił, że wcale mu nawet nie chcą pomoć w osiągnięciu przez
                niego sprawności :-)))

                Moze właśnie stąd wynikałoby Twoje Kobalcie drogi skrępowanie? Ale nie przejmuj
                się, taki seks to tylko zabawa :-)))

                pozdrawiam
                olivvka
                • Gość: Kobalt Re: Opowieść krótka z życia wzięta IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 12:35
                  Nie wiem z czego wynikałoby moje skrępowanie gdyby obok mnie w alkowie uwijał
                  się jakiś gość z fallusem sterczącym lub opadłym (jak kutasy studentów w Twej
                  opowieści) ponieważ nigdy się z facetem pod bokiem nie oddawałem ars amandi i
                  nie mam takich planów na najbliższe 40 lat. A spekulować dlaczego mi obecność
                  drugiego fallusa nie w smak można by długo, ja tylko powiem że wolę dwie laski
                  w mojej alkowie niż nawet dziesięciu facetów :).
                • Gość: Kobalt Re: Opowieść krótka z życia wzięta - Pytanie IP: *.acn.waw.pl 16.01.03, 11:04
                  Oliwko, jedno pytanie do Ciebie: Gdy tak pięknie spółkujecie w tym powiększonym
                  gronie, Twój mąż i inni faceci, otóż co Ty myślisz wtedy o nich - czy
                  wyróżniasz męża spośród grupy partnerów czy Ci się on wtapia w tę masę ? Czy
                  myślisz np. przy sandwichu: "o mój stary jest z tamtej strony" no i przede
                  wszystkim - to główne pytanie - Czy faworyzujesz w trakcie gruppensex swego
                  męża, czy mu się lepiej wtedy nadstawiasz niż szeregowym partnerom w tym
                  pożyciu grupowym ?
                  • olivvka Re: Odpowiedź dla Kobalta 16.01.03, 11:36
                    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                    > Oliwko, jedno pytanie do Ciebie: Gdy tak pięknie spółkujecie w tym
                    powiększonym
                    >
                    > gronie, Twój mąż i inni faceci, otóż co Ty myślisz wtedy o nich - czy
                    > wyróżniasz męża spośród grupy partnerów czy Ci się on wtapia w tę masę ? Czy
                    > myślisz np. przy sandwichu: "o mój stary jest z tamtej strony" no i przede
                    > wszystkim - to główne pytanie - Czy faworyzujesz w trakcie gruppensex swego
                    > męża, czy mu się lepiej wtedy nadstawiasz niż szeregowym partnerom w tym
                    > pożyciu grupowym ?

                    Kobalcie,
                    Troche tak obscenisznie zapytujesz, ale odpowiem, bo myśle że warto
                    odpowiedzieć. To o co zapytałeś nurtuje wiele osób, które chciałyby się oddać
                    tego typu przyjemnością, ale towarzyszą im obawy choćby o wywołanie zazdrości,
                    o poszucie bycia niekochanym, o niepewność rekacji partnera itd.itd.

                    Decydując się z mężem na wyjawienie swych pragnień seksualnych i na ich wspólne
                    realizowanie, liczyliśmy się z możliwością powstania trudności w zaakceptowaniu
                    pewnych sytuacji, które nieodłącznie mogłby towarzyszyć seksowi grupowemu
                    (pomimo, iż wcześniej mieliśmy obydwoje już tego typu dość bogate
                    doświadczenia). Ustaliliśmy sobie pewne nienaruszalne reguły, których
                    spełnienie pozwalało będzie unikać nam takich odczuć jak choćby zazdrość.
                    Przede wszystkim, podczas układu grupowego, partner/partnerka jest
                    najważniejsza. Dla partnera/partnerki zarezerwowane są w naszym pojęciu
                    najintymniejsze szczegóły naszego pożycia, którymi dla nas są pocałunki. Inni
                    partnerzy/partnerki, nie doświadczą więc z nami głębokiego miłosnego pocałunku.
                    To całowania mnie w usta wyłączność ma tylko mój mąż, a do całowania jego tylko
                    ja.
                    Kolejna rzecz, to utrzymywanie bliskiej więzi podczas całego aktu, a więc
                    utrzymywanie w miarę ciągłego kontaktu wzrokowego (o ile to możliwe), i poprzez
                    wyrazy twarzy określanie swoich nastrojów. Umówiliśmy się, że podczas zbliżenia
                    nigdy słownie nie wyrażamy swojej dezaprobaty dla jakichś działań, czynimy to
                    bądź jakimś gestem, bądź wyjaśniamy sobie już po całym spektaklu.

                    Następny nieodłączny warunek to taki, że jeśli jedno z nas, nie ma ochoty na
                    zbliżenie z kimkolwiek z zaproszonych gości, to od razu komunikujemy to sobie i
                    nie zmuszamy się wzajemnie do podejmowania aktywności seksualnej z daną osobą.

                    Kolejna rzecz: gdy ja lub mój mąż poczujemy zmęczenie, to odpoczywamy obydwoje
                    i obydwoje zaprzestajemy aktywności seksualnej na czas potrzebny do
                    zregenerowania sił. Nie uprawiamy tak więc seksu z innymi
                    partnerami/partnerkami gdy nie widzą tego oczy mojego męża lub moje. Nie
                    wychodzimy z nikim do innego pokoju, nie spędzamy z nim/nią nocy sam na sam w
                    jednym łożu.

                    Zawsze się nawzajem faworyzujemy i w pierwszej kolejności dbamy o wspólną
                    przyjemność wzajemnie. Oświadczamy to otwarcie naszym partnerom/partnerkom i
                    wiedzą przez to, że chcąc spędzić z nami chwile na seksualnych rozkoszach,
                    muszą w pewien sposób zaakceptować zasady, którym my hołdujemy. Zawsze wiem co
                    robi w danej chwili mój mąż i on zawsze wie co się ze mną dzieje. Nie
                    pozostawiamy siebie "bez opieki". Dbamy i troszczymy się o siebie i własną
                    przyjemność, gdyż to my dla siebie jesteśmy najważniejsi.

                    Pokutuje taki mit, że ludzie decydujący się na seks grupowy to znudzone sobą
                    pary. Wprost przeciwnie. Wielokrotnie obserwując zachowania innych par podczas
                    spotkań stwierdzam autorytatywnie, że uprawianie seksu grupowego nie ma nic
                    wspólnego ani ze znudzeniem własnym partnerem/partnerką, ani z wygasaniem
                    uczucia w stosunku do niego/niej. To po prostu zwykła chęć przeżycia przygody,
                    podzielenia się sobą z innymi, sprawienia sobie i swojemu partnerowi/parnerce
                    przyjemności, która niemożliwa jest do osiągnięcia w zwykłym układzie 1M+1K.

                    Podczas pierwszych spotkań dbaliśmy jeszcze o inne szczegóły, które wydawały
                    nam się pewnym zagrożeniem dla trwałości małżeństwa godzącego się na swing. Ale
                    przekonaliśmy siebie nawzajem, swoim postępowaniem, sposobem zachowania podczas
                    tych spotkań, że możemy z pewnych obwarowań zrezygnować (np. nigdy nie
                    spotykaliśmy się z mężczyznami nieżonatymi, nie spotykaliśmy się w naszym
                    mieszkaniu, nie spotykaliśmy się z singlami/singielkami z najbliższej okolicy
                    geograficznej). Dzisiaj, gdy przekonaliśmy siebie nawzajem co do czystości
                    własnych intencji, możemy pozwolić sobie na rozluźnienie sztywnych zasad, które
                    kiedyś wydawały nam się warunkiem nieodłącznym uczestniczenia w seksie w
                    większym gronie.

                    pozdrawiam
                    olivvka
                    • Gość: Kobalt Re: Odpowiedź dla Kobalta IP: *.acn.waw.pl 16.01.03, 11:50
                      Dziękuję Oliwko za tę odpowiedź. A więc pocałunek jest sferą tabu w tym całym
                      swingowaniu waszym. To ciekawe że właśnie pocałunek jest tą enklawą w tak
                      wielu, również innych, sytuacjach. Zatem well...autentycznie chcę całować, a
                      nie whoever whenever. Goście są bardziej przedmiotem niż podmiotem zabaw które
                      uprawiacie, myślę że jest bardzo podniecająca i bardzo niebezpieczna-szkodliwa
                      forma zaspokajania potrzeb seksualnych i ja na pewno nigdy nie wyjdę poza jeden
                      plus dwie a i to szczerze mówiąc wydaje mi się nieco nie fair wobec partnerek:)
                      i powinno pozostać sporadycznym (nie częściej niż raz na parę lat:) kaprysem
                    • matrek Oliwka 05.02.03, 09:45
                      Choć to odpowiedź dla Kobalta, jak zaznaczyłaś, jednak pozwolę sobie
                      skomentować Twój tekst.

                      Jest świetny, a co więcej, myślę że napisałaś w nim kilka rzeczy, które powinny
                      być istotne także dla par, które z takich czy innych wzgledów nie uprawiają
                      seksu grupowego.

                      Pozdrawiam serdecznie.
                    • Gość: Norge DO OLIWKI IP: *.ti.telenor.net 22.02.03, 00:35
                      MIMO ZE TEKST NIE BYL ADRESOWANY DO MNIE DZIEKUJE OLIWKO.
                      POMOGLAS MI ZROZUMIEC KILKA SPRAW.
                      JA MIALEM OSTATNIO SPOSOBNOSC UCZESTNICZENIA W CZYMS TAKIM. TO BYLA REALIZACJA
                      UKRYTYCH PRAGNIEN DWOJGA PARTNEROW. ONA SIE ZGODZILA NA SEX GRUPOWY AL EPOD
                      WARUNKIEM, ZE TO ONA DOBIERZE PARTNERA. BYLEM B.ZASKOCZONY ALE I DUMNY ZE PADLO
                      NA MNIE.
                      OCZYWISCIE MIALEM OBAWY. ZE NI EWYJDZIE. NIC W TYM DZIWNEGO. WIELE RAZY NIE
                      WYCHODZILO ZA PIERWSZYM RAZEM.))))))))))))) JESTEM SPOKOJNY O TO BO POZNIEJ
                      ZAWSZE JEST BOSKO WIEC I POWODOW DO OBAW NIE MA.
                      ONI JEDNAK SI EDO KONCA NI EUMOWILI CO DO ZASAD.
                      TO O CZYM WSPOMINALAS. POCALUNKI. BLISKOSC ITP.
                      ON POZNIEJ SRTAL SI EZAZDROSNY. JA SI EDOSC GLUPIO CZULEM BO BYLO FAJNIE TYLKO
                      ON MIAL PROBLEMY ZE ZNALEZIENIEM SIE W TEJ SYTUACJI.
                      TERAZ ROZUMIEM. GENERALNA ROZNICA POLEGALA NA TYM ZE JA JEJ NIE KOCHAM.
                      POZDRAWIAM
            • Gość: JA Re: A ja zalecam IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:02
              Cześć czarna_26

              Może bążmy w kontakcie?

              jarek0605645660@gazeta.pl


              napisała:

              > Gość portalu: Kobalt napisał(a):
              >
              > > dwie plus jeden, tak jest najlepiej
              >
              > Tak też lubię:-) rzecz gustu, Panie Kobalt.......
      • Gość: Zenek Re: Chłopcy...... IP: *.dial.plusgsm.pl 14.01.03, 19:06
        czarna_26 napisała:

        > ........nie ma się czego wstydzić:-) gwarantuję że już po pierwszym razie
        > uzależnienie murowane!Ciekaw jestem, który wariant ma więcej zwolenników...

        Zakładam, ze zarówno babki i faceci raczej skłanialiby się do wariantu dwie +
        jeden. Z różnych względów proszę Szanownego Grona, tak myślę. Niech się
        podzieli swymi wrażeniami może ktoś, kto jeszcze ma doświadczenia własne, a nie
        tylko pracuje u niego bujna wyobraźnia?

        Życzę wszelkich przyjemnych układów, różnych konstelacji. :-))


      • Gość: Kardynał Re: dwoch plus jedna IP: *.tele2.pl 14.01.03, 11:46
        Gość portalu: kapłan napisał(a):

        > Młody człowieku, siejesz zgorszenie i oddajesz dusze szatanowi. Ale Bóg Cię
        > kocha. Zastanów się nad tym co robisz sobie i innym. Będę się modlił za
        Ciebie
        > abys powrócił na dobrą drogę.

        I tu sie z ojcem zgadzam, po raz pierwszy na tym forum.
        Amen
        • Gość: Vadera Re: dwoch plus jedna IP: *.magnet.com.pl 14.01.03, 20:57
          A ja jak zwykle mam inne zdanie.Milosc uprawiana za kazdym razem jest
          piekna,jazeli oboje lub wiecej partnerow ma na nia ochote.To jest naturalne,ze
          kazdy szuka nowych wrazen.Innaczej zycie byloby nudne.Jedni sa po prostu
          bardziej smiali inni mniej.Tak to juz jest.Ale dlaczego by nie?Ale ja sie
          szczerze przyznam,ze jeszcze nie uprawialam seksu w liczniejszym gronie a
          chcialabym sprobowac.I co grzesznica ze mnie?Prosze ksiedza to juz sa totalne
          bzdury.A tak w ogole jak sie ksiadz bawi czytajac nasze wypociny?
          • Gość: regis Re: dwoch plus jedna IP: *.magnet.com.pl 15.01.03, 20:20
            Hmmm, taki układ to totalna bzdura. Nie wiem, co może być podniecającego dla
            faceta, gdy patrzy jak jakiś inny fagas wtyka jego dziewczynie swojego
            wacusia. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Sam przyznaje, że jeszcze nigdy
            nie miałem okazji, wypróbować trójkącika, ale napewno nie poszedłbym na układ
            dwóch plus jedna, jak już to może na odwrót: dwie plus jeden. Pewnie niektórzy
            powiedzieli by w tym momencie, że jestem nietolerancyjny, ale taki już jestem.
            Uważam, że każdy jest inny, i jeśli ktoś lubi taki układ to spoko.
            Pozdrowionka.
            • Gość: Xionc Re: dwoch plus jedna IP: proxy / 213.77.7.* 16.01.03, 09:49
              Gość portalu: regis napisał(a):

              > Hmmm, taki układ to totalna bzdura. Nie wiem, co może być podniecającego dla
              > faceta, gdy patrzy jak jakiś inny fagas wtyka jego dziewczynie swojego
              > wacusia. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Sam przyznaje, że jeszcze
              nigdy
              > nie miałem okazji, wypróbować trójkącika, ale napewno nie poszedłbym na układ
              > dwóch plus jedna, jak już to może na odwrót: dwie plus jeden. Pewnie
              niektórzy
              > powiedzieli by w tym momencie, że jestem nietolerancyjny, ale taki już
              jestem.
              > Uważam, że każdy jest inny, i jeśli ktoś lubi taki układ to spoko.
              > Pozdrowionka.

              Jesteś hipokrytą. Odwracając sytuację: może twoja dziewczyna nie chciałaby, że
              wpychał swojego wacka innej kobiecie?
              • Gość: regis Re: dwoch plus jedna IP: *.magnet.com.pl 16.01.03, 20:45
                Może i jestem hipokrytą. Masz racje moja dziewczyna nie chciałaby pewnie
                przyglądać się jak wtykam innej, i ja również nie chciałbym przyglądać się
                innej sytuacji. Dlatego pewnie oboje nigdy się nie dowiemy jak to jest. Ale
                spoko, jesteśmy razem już tak długo, że w zupełności wystarcza nam doznawanie
                rozkoszy we dwoje. W końcu jest tyle jeszcze nowych i rozmaitych pozycji do
                odkrycia.Tak więc uważam, że nic nie tracę. Pozdrawiam.
      • dlugi_22 Re: dwoch plus jedna 14.01.03, 23:44
        Fu ! - to do przedmówcy. Homoseksualizm jest dla mnie anty erotyczny. I
        dlatego drugi pałętający się facet w alkowie z jakimśtam fajfusem na wierzchu
        jest dla mnie nie do przejścia.
        Ale, ze lubię dążyć do konkretnych celów: Trzy kobiety plus jeden - to byłaby
        zabawa. Ze dwa dni w wyrze.
        Pozdrawiam wszystkie obecne panie.
          • zdzichu-nr1 Do olivki 15.01.03, 00:47
            Powiedz mi moja Droga, co Twój mąż porabiał gdy ten student któremu udał się
            wzwód rozpoczął Cię posuwać. Czy mąż ma radochę z samego patrzenia na takie
            rzeczy, czy też onanizuje się w tym czasie, a może współuczestniczy pakując Cię
            od tyłu? Jestem bardzo ciekawy...
            • olivvka Re: Do Zdziśka 15.01.03, 09:51
              zdzichu-nr1 napisał:

              > Powiedz mi moja Droga, co Twój mąż porabiał gdy ten student któremu udał się
              > wzwód rozpoczął Cię posuwać. Czy mąż ma radochę z samego patrzenia na takie
              > rzeczy, czy też onanizuje się w tym czasie, a może współuczestniczy pakując
              Cię
              >
              > od tyłu? Jestem bardzo ciekawy...

              Witaj Zdziśku,
              Otóż, gdy ten student, któremu udał się końcu wzwód i który rozpoczął
              mnie "posuwać" (cóż za pasujące do reszy wypowiedzi słowo), mój mąż w tym
              czasie robił różne rzeczy: zaspokajał mnie oralnie, pieścił moje piersi, wsuwał
              swojego wzwiedzionego penisa do moich ust. Nie pamiętam dokładnie wszystkiego.
              Byłam czym innym zajęta :-)))
              A ponieważ lubie bardzo double penetration, dlatego często dwóch mężczyzn może
              być w moim wnętrzu jednocześnie. A pozostają przecież jeszcze usta (a więc i
              trzeci mężczyzna także odnajdzie w danej chwili zadowolenie) i dwie rączki,
              prawda? Pomysłów jest nieskończenie wiele. Wystarczy odrobinka inwencji.

              A prawdą jest, że czasami gdy mój mąż jest nieco wyczerpany, to się tylko
              przygląda onanizując się. Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy,
              a inni mężczyzni są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu
              zapewne niektórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze
              mnie, czasami i przeze mnie i przez niego.

              pozdrawiam
              olivvka
              • czarna_26 Oliwko! 15.01.03, 10:30
                Szkoda Twojego cennego czasu na odpisywanie takim palantom!
                Przemawia przez nich czysta zazdrość, bo sami by tak chcieli a nie mogą, z
                prostych często przyczyn: kompleksy, brak takiej chętnej partnerki, albo
                wyglądem przypomina kaszalota:-))))
                Twoja przygoda, uważam super, ja osobiście przepadam za takim sexem, ale meża
                nie mam (na szczęście!:-) bo takich wyrozumiałych jak Twój jest naprawdę mało:(
                Mój aktualny facet, jest pododbny do mnie, lubi sex grupowy, dlatego też
                jesteśmy razem......
                P.S.
                Mam jeszcze tylko drobne pytanko: czy kochaliście się w gumach z tmi studentami?
                Pozdrawiam, CZARNA
                • olivvka Re: Odpowiadam 15.01.03, 12:22
                  czarna_26 napisała:

                  > Mam jeszcze tylko drobne pytanko: czy kochaliście się w gumach z tmi
                  studentami
                  > ?
                  > Pozdrawiam, CZARNA

                  Witaj Czarna :-))),
                  Dziękuję za zrozumienie :-))) Co do postawionego przez Ciebie pytania
                  dotyczącego tego, czy uprawiamy seks grupowy w prezerwatywach. Odpowiadam:
                  niestety tak. Oboje z mężem bardzo nie lubimy tych lateksowych ubranek (choć
                  inne lateksowe ubranka bardzo lubimy), ale niestety jest to konieczność. Seks
                  oralny natomiast uprawiamy bez prezerwatyw z racji mniejszego ryzyka zarażenia
                  się w ten sposób wirusem HIV.


                  pozdrawiam serdecznie
                  olivvka
                  • klaryssa jeszcze jedno pytanie 15.01.03, 13:02
                    Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
                    cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje wiec
                    pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
                    moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
                    czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda to
                    wycofujecie sie??
                    • olivvka Re: Odpowiadam 15.01.03, 13:27
                      klaryssa napisała:

                      > Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
                      > cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje
                      wiec
                      >
                      > pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
                      > moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
                      > czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda
                      to
                      > wycofujecie sie??

                      Witaj Klarysso,
                      Wprawdzie już rozpisywałam się o tym, ale odpowiem raz jeszcze:

                      Rzeczywiście zdarza się czasami, że poznani przez nas ludzie nie spełniają
                      naszych oczekiwań. To jest zupełnie naturalne, że nie wszyscy których wstępnie
                      zaakceptowaliśmy przy bliższym poznaniu są takimi, na jakich kreowali się na
                      wstępie. Zdarzyło się do tej pory raz, że wyprosiliśmy kogoś z naszego
                      mieszkania, gdyż okazywał jawny brak szacunku w stosunku do naszych osób,
                      pomimo że skorzystał z naszej propozycji i wcześniej z nim korespondowaliśmy
                      (on akurat odpowiedział sam na nasz erotyczny anons). Jednak podczas spotkania
                      w samych negatywnych słowach wypowiadał się o praktykach, którym się oddajemy i
                      prezentował poglądy co poniektórych z tego forum, którzy swobodę seksualną w
                      małżeństwie, za obopólną zgodą małżonków, piętnują. Ale brzydko mówiąć "został
                      wystawiony za drzwi" dość szybko przez mojego męża i innego uczestnika
                      spotkania.
                      Nigdy nie zapraszamy naszych potencjalnych kochanków (zarówno mężczyzn jak i
                      kobiet) od razu bezpośrednio do naszego mieszkania. Najpierw umawiamy sie z
                      nimi na gruncie neutralnym, staramy się choć odrobinę ich poznać, spojrzeć na
                      ich fizys, zajrzeć im odrobinę do duszy, poznać ich poglądy na to czemu się
                      mogą oddawać w najbliższych godzinach, a poźniej dopiero udajemy się do nas,
                      czasami także do hotelu (choć bardzo sporadycznie) i rozpoczynamy seksualną
                      ucztę.
                      Jeśli chodzi natomiast o odmawianie podczas wstępnego spotkania, to zdarza się.
                      Często w rozmowie e-mailowej ludzie kreują się na zupełnie innych niż są nimi w
                      rzeczywistości. Również fotki, które nadsyłają niejednokrotnie dalekie są od
                      realnego wyglądu tych osób, choć tutaj akurat jesteśmy mało wybredni, gdyż
                      bardziej liczy się dla nas to kim ten ktoś jest naprawdę niż to jaka jest jego
                      powierzchowność. Tylko w skrajnych przypadkach, gdy nasz gust zupełnie jest
                      odmienny od urody osoby która przychodzi na spotkanie, w grzeczny sposób
                      odmawiamy udziały w miłosnych rozkoszach.

                      pozdrawiam
                      olivvka
                      • _owca Jeszcze jedno pytanko... 15.01.03, 14:18
                        Witaj Olivvko :))

                        Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
                        Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
                        możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w kim
                        nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia i
                        poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?

                        owca.
                        • Gość: smyk Re: Owco co Ty ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 14:24
                          _owca napisała:

                          > Witaj Olivvko :))
                          >
                          > Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
                          > Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
                          > możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w
                          kim
                          > nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia
                          i
                          > poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?
                          >
                          > owca.



                          Oliwka - miałaby zakończyć bycie razem ?

                          A gdzie by znalazła takiego drugiego faceta.
                        • olivvka Re: Odpowiadam owieczce :-))) 15.01.03, 14:42
                          _owca napisała:

                          > Witaj Olivvko :))
                          >
                          > Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
                          > Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
                          > możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w
                          kim
                          > nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia
                          i
                          > poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?
                          >
                          > owca.

                          Witaj owieczko :-)))
                          Zadałaś bardzo trafne pytanie. Seks grupowy w wielu przypadkach stanowić może o
                          trwałości danego związku, małżeństwa. Poprzedni, dość długo trwający związek
                          mojego męża, rozpadł się właśnie z tego powodu. Jego ówczesna partnerka
                          naruszyła pewne zasady, które cechować winny ludzi oddających się swingowi. Po
                          prostu zakochała się w innym mężczyznie i od niego odeszła, choć poźniej
                          niemalże na czworakach próbowała do niego wrócić. Ale wtedy byłam już ja :-)))

                          Ja takich obaw raczej nie mam. Ze swoim mężem postawiliśmy na uczciwość i
                          szczerość. On w swoim poprzednim związku myślał, że trafił na taką partnerkę
                          jaka jestem dzisiaj ja, a więc w sposób wyraźny odróżniającą czysto fizyczny
                          seks od seksu połączonego z uczuciem. W naszym związku ryzyko raczej nie
                          istnieje. Poza tym staramy się takie ryzko minimalizować poprzez działanie wg
                          pewnych sprawdzonych scenariuszy.

                          Wiemy, że tak tolerancyjni partnerzy jakimi my jestesmy dla siebie, rzadko się
                          trafiają. Wydaje nam się także, iż jest to tolerancja w granicach rozsądku nie
                          zagrażająca trwałości naszego życia małżeńskiego. Nie daliśmy sobie dyspensy na
                          erotyczne kontakty pozamałżenskie bez udziału drugiego partnera. Nie musimy się
                          oszukiwać. Gdy któreś z nas ma ochotę na erotyczne szaleństwo, ustalamy zakres
                          takiego spotkania, jego termin, a później przechodzimy do wyboru osób, które
                          chcielibyśmy na takie spotkanie zaprosić. Oczywistym jest, że nie każde z nas
                          przecież ma ochote w każdym czasie o każdej porze na tego typu zabawy. Dlatego
                          do każdego spotkania (oprócz tych w pełni spontanicznych, za obopólną chęcia)
                          uprzednio przygotowujemy się, nastrajamy psychicznie. A później wspólnie
                          wspominamy. Żadne z nas nie chciałby utracić tego co wspólnie tak misternie
                          budowaliśmy. Nie boję się o to, że mój mąż zakocha się czy też zauroczy inną
                          partnerką. Do tego nie potrzeba być swingersem. To spotkać może także każdego
                          innego człowieka, który przechodząc ulicą spojrzy w piękne oczy osobnika płci
                          przeciwnej i poczuje nagły przypływ nieprzepartej ochoty na poznanie tego kogos
                          i może także wdanie się w romans. My siebie jesteśmy pewni. A naturalne pokusy
                          związane z chęcia uprawiania seksu z innymi partnerami realizujemy wspólnie.

                          pozdrawiam
                          olivvka
                          • _owca Trochę tego się właśnie obawiałam... 15.01.03, 17:07
                            Dziękuję:)

                            Rozmawialiśmy niedawno z barankiem o tzw. otwartym związku, czyli o kontaktach
                            seksualnych z innymi partnerami każdego z nas... jednak obawiałam się właśnie,
                            że erotyczne kontakty pozamałżeńskie bez udziału drugiego partnera mogą
                            zachwiać naszym małżeństwem. Do seksu grupowego natomiast jeszcze się nie
                            przekonałam...
                            Mam zbyt wiele do stracenia, aby eksperymentować... ale może jeszcze uda mam
                            się znaleźć rozwiązanie w miarę bezpieczne, do zaakceptowania przez nas oboje.
                            Pozdrawiam
                            owca.
                    • Gość: JA Re: jeszcze jedno pytanie IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:20
                      Jestem poetą i heterykiem. I nie chodzi mi o przygodną znajomość, lecz coś
                      trwałego. A tak!

                      jarek0605645660@gazeta.pl

                      klaryssa napisała:

                      > Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
                      > cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje
                      wiec
                      >
                      > pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
                      > moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
                      > czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda
                      to
                      > wycofujecie sie??
              • arentina Tfu, tfu 16.01.03, 10:21
                Cóz za obrzydliowość z tej olivki. Wkrotce maz znudzony
                igraszkami znajdzie sobie inna mlodsza ladniejsza i co
                wazniejsze wierna i zostawi olivke sama. Za 10 lat bedzie
                musiala placic zeby ja ktos posuwal. Blee, blee.Ochyda
                • olivvka Re: Arentino, no w końcu 16.01.03, 10:35
                  arentina napisał:

                  > Cóz za obrzydliowość z tej olivki. Wkrotce maz znudzony
                  > igraszkami znajdzie sobie inna mlodsza ladniejsza i co
                  > wazniejsze wierna i zostawi olivke sama. Za 10 lat bedzie
                  > musiala placic zeby ja ktos posuwal. Blee, blee.Ochyda

                  No w koncu Arentino, już myślałam że zaniemogłaś. Tfu, tfu, na psa urok, cóż za
                  szataństwo tutaj nam prezentuje ta zgniła do szpiku kości olivvka. Przeżegnaj
                  się cztery razy, poleć po wodę święconą i przestań czytać te bezeceństwa, które
                  tutaj wypisuje ta rozpustnica olivvka.

                  Co do mojego męża: to najwspanialszy człowiek jakiego do tej pory spotkałam. A
                  najpiękniejszy widok jaki jest z nim związany i mnie cieszy to taki, gdy widzę
                  rozkosz na jego twarzy, gdy ja i wespół ze mną inna kobieta pieści go intymnie.
                  Rozumiesz czym jest szczęście, czy to dla Ciebie abstrakcja?

                  pozdrawiam
                  olivvka
                  • arentina Re: Arentino, no w końcu 16.01.03, 10:49

                    >
                    > No w koncu Arentino, już myślałam że zaniemogłaś.
                    Zalewasz to forum obrzydlistwami w ogromnych ilosciach,
                    ze niestety, nie jestem w stanie reagowac na wszystkie
                    twoje wypowiedzi.
                    Tfu, tfu, na psa urok, cóż za
                    >
                    > szataństwo tutaj nam prezentuje ta zgniła do szpiku
                    kości olivvka.
                    To fakt, zgnilizna piewrszej wody.
                    Przeżegnaj
                    > się cztery razy, poleć po wodę święconą,
                    tego akurat nie praktykuje, ale gdyby bylo choc cien
                    szansy, ze wrocisz na droge normalnosci, zrobilabym to.
                    >i przestań czytać te bezeceństwa, które
                    >
                    > tutaj wypisuje ta rozpustnica olivvka.
                    Coz, niecodzien zdarza sie tak dobry egzemplarz do
                    obserwacji takich wynaturzen.
                    >
                    > Co do mojego męża: to najwspanialszy człowiek jakiego
                    do tej pory spotkałam. A
                    > najpiękniejszy widok jaki jest z nim związany i mnie
                    cieszy to taki, gdy widzę
                    > rozkosz na jego twarzy, gdy ja i wespół ze mną inna
                    kobieta pieści go intymnie.
                    Ludzie sie zmieniaja. Ale osoba, ktora ma przezarty mozg
                    orgazmami, nie jest w stanie wyciagac wnioskow, z
                    doswiadzcen i innych ludzi. Zazwyczaj zyczeniowo sie
                    mysli u mnie bedzie inaczej.
                    > Rozumiesz czym jest szczęście, czy to dla Ciebie
                    abstrakcja?
                    Szczescie to napewno dla ciebie rozpusta i wyuzdanie.
                    Co do mnie mam inna defincje szczescia, dotyczy ona
                    intymniosci dwojga ludzi, zaufania wspolnej milosci, a
                    twoj zwizake jest chory.
                    • olivvka Re: Ucinam tę próżną dyskusję 16.01.03, 10:59
                      Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać niepochlebne opinie. Jeśli
                      ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie przeszkadzając sobie. Zabawna
                      jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym ciągłego piętnowania mnie za
                      moje "występki".

                      Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak moje, tyle szczerości,
                      otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim ukochanym.

                      pozdrawiam
                      olivvka
                      • arentina Re: Ucinam tę próżną dyskusję 16.01.03, 11:14
                        olivvka napisała:

                        > Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać
                        niepochlebne opinie. Jeśli
                        > ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie
                        przeszkadzając sobie. Zabawna
                        >
                        > jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym
                        ciągłego piętnowania mnie za
                        >
                        > moje "występki".
                        Nie dziekuje za pozwolenie, bo nie potrzebuje go,
                        zwlaszcza od takiej osoby ja ty.
                        Lepiej byc zabawnym niz obrzydliwym.
                        >
                        > Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak
                        moje, tyle szczerości,
                        > otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim
                        ukochanym.
                        Takie zyczenia, oczywiscie to dla mnie najczystsza
                        przekora z twojej strony. Ale niemozliwe sa one do
                        spelnienienia, bo ja cenie intymnosc, wiernosc i
                        zaufanie, wiec twoj model malzenstwa mi na szczescie nie
                        grozi.
                        • olivvka Re: Z dzisiejszego Onetu 16.01.03, 11:47
                          arentina napisał:

                          > olivvka napisała:
                          >
                          > > Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać
                          > niepochlebne opinie. Jeśli
                          > > ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie
                          > przeszkadzając sobie. Zabawna
                          > >
                          > > jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym
                          > ciągłego piętnowania mnie za
                          > >
                          > > moje "występki".
                          > Nie dziekuje za pozwolenie, bo nie potrzebuje go,
                          > zwlaszcza od takiej osoby ja ty.
                          > Lepiej byc zabawnym niz obrzydliwym.
                          > >
                          > > Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak
                          > moje, tyle szczerości,
                          > > otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim
                          > ukochanym.
                          > Takie zyczenia, oczywiscie to dla mnie najczystsza
                          > przekora z twojej strony. Ale niemozliwe sa one do
                          > spelnienienia, bo ja cenie intymnosc, wiernosc i
                          > zaufanie, wiec twoj model malzenstwa mi na szczescie nie
                          > grozi.

                          Spójrz proszę na to, czym jest wg specjalistów intymnosc:

                          --------------
                          Waring i Chelun wyróżniają osiem elementów wpływających na intymność. Są to:
                          afektywność, czyli okazywanie partnerowi uczuć; wspólnota, czyli podkreślanie
                          jego ważności; ekspresyjność rozumiana jako dzielenie się swymi myślami czy
                          poglądami; dopasowanie, czyli podobne zainteresowania, pasje i cele życiowe;
                          rozwiązywanie konfliktów, czyli umiejętność przyjmowania różnicy poglądów i
                          spokojnego jej analizowania; dostosowanie seksualne - okazywanie
                          zainteresowania i potrzeb intymnych; względna autonomia rozumiana jako
                          akceptacja innych przyjaźni; poczucie tożsamości, czyli przekonanie o
                          wyjątkowości relacji łączącej partnerów.
                          ---------------

                          Mnie i mojemu mężowi, mimo prowadzenia otwartego życia seksualnego, żaden z
                          tych elementów nie wydaje się obcy. Powiem więcej, każdy z nich jest nam bardzo
                          bliski i jest przez nas realizowany w życiu codziennym.

                          pozdrawiam
                          olivvka

                          PS. A niewierność tak naprawdę nie jest utrzymywaniem kontaktów seksualnych z
                          innymi partnerami. To utrzymywanie kontaktów seksualnych z innymi partnerami
                          wbrew woli (a także często bez wiedzy) partnera/parterki. W naszym przypadku o
                          niewierności mowy być nie może. Oboje robimy to, na co wspólnie zdecydowaliśmy
                          się. Nie zdradzamy się, gdyż otwarcie o wszytstkim sobie mówimy. Zdradą jest
                          to, co większość ludzi uważa za normę: z żoną/mężem nie wypada mi wyczyniać
                          brewerii łóżkowych. Zrobię to z kochanką/kochankiem. A żona/mąż na pewno się
                          nie dowie. Do tragedii dochodzi wtedy, gdy jednak mimo wszystko mąż/żona się o
                          tym dowiaduje. I stąd ta wzrastająca liczba rozwodów.
      • olivvka Re: Normalne jest......... 15.01.03, 14:47
        Gość portalu: smyk napisał(a):

        > Mąż ją trzyma a studenci posuwają - przecież to nie jest normalne
        > Co o tym sądzicie ?

        Smyku,
        Naturalnym jest za to 50% rozwodów z powodu zdrady fizycznej partnera, prawda?
        Normalnym jest także korzystanie z agencji towarzyskiej przez żonatych
        mężczyzn. Normalnym jest w końcu posiadanie kochanek tak by nie dowiedziała się
        o tym żona, lub kochanków tak by nie dowiedział się o tym mąż.

        Niech to będzie za komentarz.

        pozdrawiam
        olivvka
        • Gość: smyk Re: Oliwko ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 15:04
          Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
          nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
          A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
          faceta - rozwód murowany.
          Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam żadnych
          zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
          • olivvka Re: Oliwko ! 15.01.03, 15:10
            Gość portalu: smyk napisał(a):

            > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
            > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
            > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
            > faceta - rozwód murowany.
            > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
            żadnych
            >
            > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.


            Smyku,
            Ty lubisz kaszankę, a ja z mężem lubimy salceson. I niech tak pozostanie.

            pozdrawiam
            olivvka
          • Gość: rosa Re: Oliwko ! IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 15.01.03, 15:25
            Gość portalu: smyk napisał(a):

            > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
            > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
            > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
            > faceta - rozwód murowany.
            > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
            żadnych
            >
            > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.

            Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
            mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
            obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej wody.to
            Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!!
            • olivvka Re: Oliwko ! 15.01.03, 15:34
              Gość portalu: rosa napisał(a):

              > Gość portalu: smyk napisał(a):
              >
              > > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o
              > tym
              > > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
              > > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach inneg
              > o
              > > faceta - rozwód murowany.
              > > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
              > żadnych
              > >
              > > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
              >
              > Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
              > mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
              > obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej
              wody.to
              > Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!

              Witaj rosa,
              Twoje prawo myslec o mnie co chcesz. Dziekuje za szczerosc.

              To co zaprezentował Smyk, to nic innego jak obłuda. Ja moge sobie byc
              obrzydliwa w swym upodobaniu do szczerosci. Wiem jednak, ze nie stane
              prawdopodobnie oko w oko z problemem znudzenia i zdrady w swym małżeństwie.
              Każdy jest kowalem własnego losu, także wlasnego małzeństwa. Jeśli ktoś pragnie
              być okłamywanym, nieświadomym zdrad swojego partnera, niech tak pozostanie.
              Jeśli natomiast uważa, że zdrada go nie będzie dotyczyła, bo sam nie ma na nią
              ochoty, to jest w błędzie.

              pozdrawiam
              mądralińska olivvka:-)))
              • Gość: rosa Re: Oliwko ! IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 15.01.03, 15:44
                olivvka napisała:

                > Gość portalu: rosa napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: smyk napisał(a):
                > >
                > > > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałb
                > ym o
                > > tym
                > > > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
                > > > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach
                > inneg
                > > o
                > > > faceta - rozwód murowany.
                > > > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie m
                > am
                > > żadnych
                > > >
                > > > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
                > >
                > > Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
                > > mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
                > > obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej
                > wody.to
                > > Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!
                >
                > Witaj rosa,
                > Twoje prawo myslec o mnie co chcesz. Dziekuje za szczerosc.
                >
                > To co zaprezentował Smyk, to nic innego jak obłuda. Ja moge sobie byc
                > obrzydliwa w swym upodobaniu do szczerosci. Wiem jednak, ze nie stane
                > prawdopodobnie oko w oko z problemem znudzenia i zdrady w swym małżeństwie.
                > Każdy jest kowalem własnego losu, także wlasnego małzeństwa. Jeśli ktoś
                pragnie
                >
                > być okłamywanym, nieświadomym zdrad swojego partnera, niech tak pozostanie.
                > Jeśli natomiast uważa, że zdrada go nie będzie dotyczyła, bo sam nie ma na
                nią
                > ochoty, to jest w błędzie.
                >
                > pozdrawiam
                > mądralińska olivvka:-)))

                daleka jestem od tego żeby Cie obrażać,ale naprawdę opisy Twoich uniesień mnie
                mocno zniesmaczają.nie chodze zakuta w pas cnoty,ale te Twoje "przezycia" po
                prostu wywołują u mnie obrzydzenie.a ze Smykiem bardziej zgodziłam sie,jeżeli
                chodzi o układ 1+1 kontaktach intymnych,niz pochwaliłam obłudę.

                pozdrawiam!
                • zdzichu-nr1 Re: Oliwko ! 15.01.03, 16:36
                  Seks grupowy nie musi być remedium na małżeńskie pokusy, bo czym innym jest
                  seks we dwoje, a zupełnie czym innym orgia, którą opisuje olivka.

                  Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
                  Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
                  panienek z durnego faceta, co dał się namówić). Do spraw seksu należą też
                  przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie filmu w
                  tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie???? Nie ma
                  nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymności
                  (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duchowa
                  po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).

                  Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzmem.
                  Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać za
                  jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu. A zatem uważam podobnie jak rosa -te
                  praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronności
                  męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...

                  PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiednio
                  • lorack to chyba wazne 15.01.03, 17:32
                    odnosnie tych miazdzacych i niepozostawiajacych suchej nitki na Oliwce postow.

                    jedna uwaga, nader moim zdaniem wazna- dotyczaca nie tylko sfery seksualnej,
                    ale calego zycia
                    to, jaka droge wybieram ja, nie ma nic wspolnego z tym, jaka droga jest
                    najlepsza dla innych.

                    moge nie preferowac takiego podejscia. ale to nie narusza mojej wolnosci- jesli
                    mi sie nie podoba, nie czytam. nikt Wam nie kazal czytac tego posta. nie
                    ulepszajcie swiata, mowiac, ze znacie jedyna sluszna droge, a reszta jest fe.
                    to niebywale prymitywne podejscie...

                    pozdrawiam

                    Lorack
                    • Gość: Alex Re: to chyba wazne IP: *.dialup.warszawa.pl 15.01.03, 20:02
                      A Ty przestań prawić banały bo to jest forum a nie towarzystwo wzajemnej
                      adoracji. A tak na marginesie to chętnie może bym spróbował ale na pewno nie z
                      udziałem osoby z którą jestem w powaznym związku, z różnych przyczyn, które
                      były wspominane powyzej. A przed zrealizowaniem tego pomysłu z przygodnymi
                      osobami powstrzymuje mnie skutecznie obawa przed złapaniem rożnych świństw. W
                      dobroczynną moc gumek to nie bardzo wierzę a zresztą co to wtedy za sex ;))
                  • olivvka Re: Dla Zdzisia odpowiedź. 16.01.03, 10:27
                    Zdziśku, moja odpowiedź pomiędzy wersami Twojej wypowiedzi:



                    zdzichu-nr1 napisał:

                    > Seks grupowy nie musi być remedium na małżeńskie pokusy, bo czym innym jest
                    > seks we dwoje, a zupełnie czym innym orgia, którą opisuje olivka.
                    >

                    Oczywiście, że czym innym jest seks we dwoje, a czym innym jest seks grupowy,
                    czym innym jest także orgia. Bo nie każdy seks grupowy musi być orgią.

                    > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
                    > Paniami naraz

                    Kolejny sprawiedliwy, który daje tylko sobie prawo do uczestniczenia w
                    spotkaniu z większą ilością kobiet. A my kobiety, takich pragnień mieć nie
                    powinnyśmy. Parafiańszczyzna.


                    (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
                    > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).

                    A skąd wiesz, czyżbyś uczestniczył? Przecież Ty jesteś taki poprawny moralnie.

                    >Do spraw seksu należą też
                    > przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie filmu
                    w tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie????

                    O przepraszam, oglądamy często przy tym erotyczny film, leci sobie cichutko w
                    tle. Bo wiedzieć winieneś, że mężczyźni są wzrokowcami i bardzo lubią erotykę
                    na ekranie i pomaga im ona choćby w szybkim dojściu do ponownej sprawności, gdy
                    zerkną sobie na jakąś wyuzdaną scenkę w tv.


                    Nie ma
                    > nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymności
                    > (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duchowa
                    > po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).

                    Żadna. Jak czytałbyś z uwagą moje posty, to wiedziałbyś że ani ja ani mój mąż
                    nie robimy tego dla poczucia z kimś więzi duchowej, a jedynie dla zaspokojenia
                    swych czysto fizjologicznych potrzeb i swoich pragnień.

                    >
                    > Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzmem.
                    > Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać za
                    > jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu.

                    Tak Zdzisiu, masz rację, wszyscy mężczyzni, których zapraszamy na spotkania, to
                    sodomici polujący na odbyty współuczestników zabaw.

                    >A zatem uważam podobnie jak rosa -te
                    > praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronności
                    > męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...

                    Pedalszyczyzny powiadasz? Cóż za "pietyczne" określenie homoseksualizmu. Ty
                    esteta, lubiący ów pietyzm, w tak subtelny sposób nazywasz tę odmienność
                    seksualną. Wiesz o czym to świadczy? Domyśl się. W każdym razie przedstawiłeś
                    się nam już. Dziękujemy.

                    >
                    > PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiednio

                    Wstrzemięźliwości odrobinkę proponuję i kultury.

                    pozdrawiam serdecznie
                    olivvka
                    • zdzichu-nr1 Re: Dla Zdzisia odpowiedź. 16.01.03, 19:13
                      olivvka napisała:

                      > Oczywiście, że czym innym jest seks we dwoje, a czym innym jest seks grupowy,
                      > czym innym jest także orgia. Bo nie każdy seks grupowy musi być orgią.

                      To bardzo ciekawe postawienie sprawy ;)))) Myślę, że wielu uczestników forum z
                      chęcią dowiedziałoby się od Ciebie co w takim razie jest orgią - może jakiś
                      zwierzak w tle???

                      > Kolejny sprawiedliwy, który daje tylko sobie prawo do uczestniczenia w
                      > spotkaniu z większą ilością kobiet. A my kobiety, takich pragnień mieć nie
                      > powinnyśmy. Parafiańszczyzna.

                      Nic nie zrozumiałaś. Jeśli kobieta chce to robić np. z dwoma Panami naraz - no
                      cóż, to w końcu jej sprawa (i tych Panów). Tu chodzi o udział Twojego męża w
                      tym wszystkim! Przedstawiasz swoje doświadczenia jako panaceum na naturalne
                      pragnienie "skoku w bok" w małżeństwie. Ja uważam, a chyba i większość Twoich
                      oponentów tutaj, że podobne praktyki to wynaturzenie idei związku, które nie
                      dość że są chore , to muszą doprowadzić w końcu do jego rozpadu. Ponadto
                      zauważyłem, że seks grupowy zaspokaja (w moim mniemaniu) inne potrzeby niż
                      klasyczna zdrada małżeńska. Więc nie można tego porównywać.


                      > (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
                      > > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).
                      >
                      > A skąd wiesz, czyżbyś uczestniczył? Przecież Ty jesteś taki poprawny moralnie.

                      Nie jestem Święty i nie mówię tego, co mówię, jako objawionych prawd moralnych.
                      Przypominasz mi ludożercę, który do swojego krytyka krzyczy oburzony: "Przecież
                      ty też jesz mięso!".

                      > >Do spraw seksu należą też
                      > > przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie fi
                      > lmu
                      > w tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie????
                      >
                      > O przepraszam, oglądamy często przy tym erotyczny film, leci sobie cichutko w
                      > tle. Bo wiedzieć winieneś, że mężczyźni są wzrokowcami i bardzo lubią erotykę
                      > na ekranie i pomaga im ona choćby w szybkim dojściu do ponownej sprawności,
                      gdy zerkną sobie na jakąś wyuzdaną scenkę w tv.

                      Zdaje się, że straciłaś już poczucie czegoś ulotnego, co na początku Twej
                      życiowej drogi erotycznej myślę że było. Przecież nie o techniczną sprawność mi
                      tutaj chodzi!

                      > Nie ma
                      > > nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymno
                      > ści
                      > > (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duch
                      > owa
                      > > po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).
                      >
                      > Żadna. Jak czytałbyś z uwagą moje posty, to wiedziałbyś że ani ja ani mój mąż
                      > nie robimy tego dla poczucia z kimś więzi duchowej, a jedynie dla
                      zaspokojenia
                      > swych czysto fizjologicznych potrzeb i swoich pragnień.

                      Jak wyżej.


                      > > Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzme
                      > m.
                      > > Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać z
                      > a
                      > > jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu.
                      >
                      > Tak Zdzisiu, masz rację, wszyscy mężczyzni, których zapraszamy na spotkania,
                      > to sodomici polujący na odbyty współuczestników zabaw.

                      Z Twojej wcześniejszej odpowiedzi wynika, że nie jest to wykluczone.


                      > >A zatem uważam podobnie jak rosa -te
                      > > praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronno
                      > ści
                      > > męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...
                      >
                      > Pedalszyczyzny powiadasz? Cóż za "pietyczne" określenie homoseksualizmu. Ty
                      > esteta, lubiący ów pietyzm, w tak subtelny sposób nazywasz tę odmienność
                      > seksualną. Wiesz o czym to świadczy? Domyśl się. W każdym razie przedstawiłeś
                      > się nam już. Dziękujemy.

                      Ja też dziękuję. Rozumiem, że do nowoczesnego salonu oświeconych awansuję
                      wtedy, jak swój odbyt mężusiowi ochoczo nadstawię?! Toleruję homoseksualizm,
                      ale tolerancja nie równa się akceptacja!


                      > > PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiedn
                      > io
                      > > Wstrzemięźliwości odrobinkę proponuję i kultury.

                      Kto mnie nazwał "palantem"? Chyba Pani Czarna_26, czyż nie? Uważam, że
                      zareagowałem wstrzmięźliwie i kulturalnie.


                      > pozdrawiam serdecznie
                      > olivvka

                      Ja też pozdrawiam, choć dalsza wymiana myśli wydaje mi się jałowa.
                      Zdzichu
                  • Gość: Xionc Re: Oliwko ! IP: proxy / 213.77.7.* 16.01.03, 13:27
                    zdzichu-nr1 napisał:

                    > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
                    > Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
                    > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).

                    A jak twoja żona (dziewczyna) nie będzie miała ochoty na patrzenie na ciebie w
                    objęciach innej kobiety (kobiet)? Albo co gorsza będzie chciała w zamian seksu
                    z dwoma facetami? Człowieku zmień nika na Tartuffe bo hipokryzja i obłuda walą
                    od ciebie drzwiami i oknami!!!

                    A co do Oliwki. Wydaje mi się że większość jej oponentów po prostu zazdrości
                    jej takiego układu... Ja chętnie spotkałbym się z nią i jej mężem na jakimś sex-
                    party. Szkoda, że moja żona nie akceptuje takich pomysłów....
                    • Gość: rosa Re: Oliwko ! IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 16.01.03, 13:37
                      Gość portalu: Xionc napisał(a):

                      > zdzichu-nr1 napisał:
                      >
                      > > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwie
                      > ma
                      > > Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
                      > > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).
                      >
                      > A jak twoja żona (dziewczyna) nie będzie miała ochoty na patrzenie na ciebie
                      w
                      > objęciach innej kobiety (kobiet)? Albo co gorsza będzie chciała w zamian
                      seksu
                      > z dwoma facetami? Człowieku zmień nika na Tartuffe bo hipokryzja i obłuda
                      walą
                      > od ciebie drzwiami i oknami!!!
                      >
                      > A co do Oliwki. Wydaje mi się że większość jej oponentów po prostu zazdrości
                      > jej takiego układu... Ja chętnie spotkałbym się z nią i jej mężem na jakimś
                      sex
                      > -
                      > party. Szkoda, że moja żona nie akceptuje takich pomysłów....

                      Olivvka z mężem na pewno chetnie Cię zaproszą,nie martw się.potem opowiesz
                      Żonie jak było super (najlepiej gdybys podparł sie materiałem dowodowym w
                      postaci kasety VHS)i Żona na pewno się skusi,głow do góry.
                      a jak ktos się brzydzi tego typu "zabawami",to wcale nie znaczy,że zadrości!
            • alphina Re: Oliwko ! 12.02.03, 13:50
              madame oliwka nie jest absolutnie obrzydliwa osoba, ma tyle madrosci zyciowej i
              trafnych spostrzezen ze nalezy tylko chylic przed nia czola, wszak wiadomym
              jest ze kazdy z nas jest inny ale nie kazdy w sposob tak taktowny i rzeczowy
              jak Oliwka, jest w stanie opisywac swoje upodobania sexualne.
              Oliwko , pozdrawiam serdecznie, z przyjemnoscia czytam twoje wypowiedzi:)
        • czarna_26 Parodia sexuologa: Zdz...akiś-tam 16.01.03, 10:03
          Gość portalu: BlackDevil napisał(a):

          > Za przeproszeniem - kto wam daje prawo do ustanawiania co jest norma a co
          > odchyleniem ? jak powiedziala oliwka - jeden woli kaszanke inny salceson.
          > W kraju muzulmanskim norma jest np posiadanie kilku zon i jakos nikt nie
          > krzyczy ze mieszkaja tam sami zboczency. KAzdy ma jakies swoje normy i dopoki
          > nie krzywdzi innych to jest to OK.


          Wreszcie konkretna odpowiedź, którą popieram w 100%!
          To jest forum "Erotica", możemy pisać to na co mamy ochotę, skąd zaraz taka
          agresja w stosunku do mnie i Oliwki, co Wam to daje? uważam że jesteście
          złośliwi! to o czym tutaj mamy pisać? mamy kłamać i kadzić o czymś czego w
          rzeczywistości nie robimy? jest jak jest i skoro byłyśmy w stanie otwarcie się
          do tego przyznać (co by to nie było) uszanujcie to, albo nie odpisujcie, bo my
          i tak swoje będziemy robiły, czy się to podoba komuś czy nie!
          Pozdrawiam Oliwkę i Szalonego Kucharza! :-)
          CZARNA
      • olivvka Re: Do wróża Smyka 16.01.03, 10:18
        Gość portalu: smyk napisał(a):

        > Trafne wypowiedzi, zachowanie seksualne jakie prezentuje oliwka nie ma nic
        > wspólnego z uczuciem w stosunku do męża jest to czyste fizyczne wyżycie się i
        > to jeszcze przy wspomaganiu studencików.
        > Nie wróże im szczęśliwego pożycia to tylko kwestia czasu.

        Smyk,
        Jak Ty jesteś taki wróż, to kup sobie może szklaną kulę i zacznij działać
        komercyjnie. Może zamiast przesiadywać tutaj i umoralniać, będziesz mógł w ten
        sposób powiekszać materialne zasoby szczęśliwej, jak mniemam, Twojej rodziny?

        Z fusów też wróżysz? Może i z wosku?

        Powtórzę Ci raz jeszcze: świadomie wraz z moim mężem wybraliśmy taki styl
        życia. Oboje jesteśmy z niego zadowoleni. Krzywdy nikomu nie robimy, najwyżej
        sobie (w Twoim pojęciu). Więc zechciej uszanować odmienność poglądów innych,
        nie moralizuj, bo ani ja, ani nikt inny Tobie pod kołdrę nie zagląda i nie
        moralizuje, że zbyt częsty onanizm prowadzi do możliwości utrudnienia relacji
        seksualnych pomiędzy małżonkami.

        pozdrawiam
        olivvka
        • Gość: sugar Re: Do Rosy, Smyka i całej 'tej' reszty... IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.01.03, 15:46

          Co za hipokryzja i nietolerancja z Waszej strony!!!!
          Co Was to obchodzi z kim One się kochają i w ile osób?!?
          Nie robią nikomu krzywdy więc się odwalcie!!!
          Fajnie, że za szczerość można wysłuchac samych obelg i epitetów pod własnym
          adresem...
          Jesteście tak tępi, że nie możecie przyjąć do wiadomości, że ludzie mają różne
          upodobania...a to, że Wam to akurat nie odpowiada...to hmmmm....niestety...ale
          poza obrażaniem i chamstwem nic nie możecie zrobić!!!
          Ale nie ma jak szykany, prawda?!
          Jesteście żałośni...
          Co Was to obchodzi co One robią we własnej sypialni?!?
          Czy Wam się One wpieprzają do Waszej sypialni?!
          ...NIEEEE!!!
          I napewno nie komentowałyby Waszych ewentualnych technik seksualnych w sposób
          tak prostacki i chamski jak Wy to robicie!!!

          To jest forum...i ludzie tutaj powinni się wypowiadać...a jeśli nie macie nic
          do powiedzenia poza poniżaniem...to lepiej sobie darujcie!!!!!!


          Ludzie trochę tolerancji i szacunku!!!!!!!!!!


          ..Aż wstyd, że tyle nietolerancji na każdym kroku...
          Co z Was za ludzie?!?!

    • rampampam_ Re: dwoch plus jedna 16.01.03, 10:26
      Próbowałem niedawno (w międzyświęciu) i o mało nie wpadłem w nałóg.
      Z takim czymś należy uważać. Nie ukrywam, że trochę pod wpływem postów Chatte,
      Czarnej i Olivvki.
      Partnerami było (mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie) bardzo dobrze mi
      znane małżeństwo. Znamy się tak dobrze, że nawet nie było potrzeby stosowania
      prezerwatywy. Mnie akurat zostawiła moja dziewczyna, a oni mieli ochotę.
      Dyskutowaliśmy z nimi, jakie to rzeczy wypisuje się na Forum (do tego czasu
      jakoś nie potrafiłem się przemóc, moja b. dziewczyna tym bardziej nie, ale
      triolizm wzbudzał zawsze moje zaintereoswanie), a oni mi zaproponowali wspólną
      zabawę "zamiast teoretyzowania".
      Było wspaniale, ale muszę wszystkich ostrzec (za Czarną, która to już napisała
      wyżej), że to wciąga tak, że można stracić kontrolę.
      Istnieje konflikt pomiędzy pragnieniem powtórzenia tego przeżycia choćby i
      następnego dnia, a planami pary, z którą uprawialiśmy sex by np. by mieć się
      następnego dnia dla siebie albo w ogóle mieć coś innego do roboty. Parę dni
      potem chodziłem napalony jak piec, a przecież nie mogę siedzieć u
      przyjaciół "na okrągło".
      Parę dni "docieraliśmy" sposób, jak się witać i żegnać publicznie z koleżanką,
      z którą się kochaliśmy (dotyczy to oczywiście mnie, nie jej męża). Zbyt
      namiętnie mogłoby być szokujące dla otoczenia, zbyt ozięble - nieszczere i
      nieprzyjemne dla nas.
      We troje bez świadków oczywiście odpuszczamy sobie konwenanse.
    • seksuolog Spojrzenie statystyczne 18.01.03, 23:37
      Zakres ludzkich kontaktow seksualnych jest rozlegly i
      dzieje sie tak oraz dzialo sie tak we wszystkich kulturach i
      cywilizacjach. Zjawiska dalekie od przecietnej byly jednak
      ukrywane w glebokim podziemiu. Seks grupowy jest takim zjawiskiem,
      ogranicza sie do minimalnego marginesu. Stale jego uprawianie
      deklaruje niezywkle nieliczna grupa. Nie jest to ograniczone
      do Polski, ma rowniez miejsce w innych krajach.

      Statystyka duzych populacji ma to do siebie ze jest bardzo
      prawdopodobne znalezienie sie w niej reprezentantow tendencji
      dalekich od przecietnej. Wobec tego nie ma nic dziwnego ze na
      specjalistycznym forum ujawnia sie ich troche i budzi silne
      emocje wsrod zwyklych "szarych monogamistow". Inna sprawa
      jest ze wyglada troche smiesznie gdy wypowiedzi z drugiej strony
      maja jakby kontekst prezentacji stylu zycia klasy superextra.
      Zjawisko mozna ogolnie potraktowac jako zupelnie 'normalna ekstreme'.

      Z punktu widzenia terapeuty jedyny interesujacy problem to czy
      w motywacji do uprawiania tego typu praktyk nie sa prawdopodobne
      czynniki nie w pelni uswiadamiane lub zwiazane z profilem lub stanem
      psychicznym. Mozna je identyfikowac poprzez wywiad z dana osoba
      dotyczacy ksztaltowania sie osobowosci, historii seksualnej oraz
      konstrukcji i aktywnosci sfery psychicznej. Szczegolowe informacje
      moga stac sie zrodlem refleksji nad mozliwymi sprzezeniami powodujacymi
      takie a nie inne modele postepowania. Pewne refleksje mozna by formulowac
      juz teraz na podstawie wypowiedzi glownej animatorki, brakuje jednak
      szczegolowych informacji by mozna bylo sformulowac wnioski.
      • Gość: Szalony Kucharz Łapaczka motyli IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 09:46
        Pani Seksuolog!

        Dotychczas nie wypowiadałem się zbytnio w niniejszym wątku, jednak wypowiedzi
        Pani nie mogę pozostawić bez odzewu.

        Ma Pani najzupełniejszą rację pisząc, że przedstawione tutaj seksualne
        działania "statystycznie rzecz biorąc" stanowią ułamek zaledwie wszystkich
        płciowych aktów. Lecz czy czyni je to ekstremalnymi, albo w jakiejś mierze
        dewiacyjnymi? Albo z drugiej strony, czy czyni je to zachowaniami odświętnymi,
        zarezerwowanymi jedynie dla kręgu wtajemniczonych? Doprawdy nie wiem, na
        podstawie jakich wypowiedzi wywnioskowała Pani ową "prezentację stylu życia
        klasy superekstra". I co właściwie oznacza pojęcie "normalne ekstremum"?

        Zagadnienie normy i dewiacji jest zbyt obszerne, aby je tutaj teraz
        prezentować, napiszę jedynie tyle, że o statusie normatywnym ludzkich działań
        nie decyduje wcale częstość ich występowania.

        Najbardziej zaniepokoił mnie ostatni fragment Pani wypowiedzi, ten o
        nieuświadomionych czynnikach tkwiących w motywacji. Każde działanie ludzkie
        rozebrać możemy do ostatniej śrubki w poszukiwaniu drugiego dna. Lecz czy
        dotrzemy wtedy do i s t o t y tych działań i czy po drodze nie uśmiercimy
        czegoś bardzo ważnego, owej miary wszechrzeczy, jaką jest... człowiek.

        Już szykuje Pani wystandaryzowane narzędzia badawcze, punkcyjne igły celnie
        zadawanych pytań, wzierniki duszy, serum prawdy... I przekonana jest pewnie o
        tym, że zupełnie bezstronnie, naukowo i obiektywnie wykaże zaraz Głównej
        Animatorce p r a w d z i w e motywy jej "nie-normalnego" postępowania.
        Nieważne, że zredukuje przy tym człowieka do splotu zaledwie okoliczności
        życia, dziecięcych urazów, wrodzonych popędów, hormonalnych zaburzeń czy
        innych "obiektywnych czynników". Ważne, aby zgromadzonej publiczności
        przywrócić poczucie społecznego ładu, odegrać przed nimi po raz n-ty
        przedstawienie o tym, że trawa jest zielona, niebo błękitne i wszystko jest w
        jak najlepszym porządku w tym najlepszym z możliwych światów, a te cieniem
        padające na nieskazitelną biel lic naszych "odmieńce" to zaledwie
        nieszczęśnicy, którzy się zagubili w drodze do doskonałości. A serce bije im w
        prawej piersi...

        Nie zastanawiało nigdy Pani, skąd bierze się cały ten obiektywny aparat do
        badań ludzkiej duszy? I czy rzeczywiście jest on obiektywny? Przecież człowiek
        to nie przedmiot i zobiektywizować go nie sposób, a kto tak czyni nieludzkim
        jest! Czy jedynie statystyczne potwierdzenie czegoś daje Pani gwarancję
        prawdziwości danych hipotez i poczucie słuszności podjętych tych czy innych
        działań? Czy modelując czyjąś głowę w wymyślne konstrukcje osobowościowo-
        psychoseksualne nie odnosi Pani wrażenia, że z uśmiechu czyni potwora? I skąd
        owa pewność, że "już teraz" cokolwiek Pani wie?



        Ja bym tak nie mógł...

        Szalony Kucharz
        • seksuolog Co moze byc w kociolku? 19.01.03, 16:23
          Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

          > Dotychczas nie wypowiadałem się zbytnio w niniejszym wątku, jednak
          >wypowiedzi Pani nie mogę pozostawić bez odzewu.
          > Ma Pani najzupełniejszą rację pisząc, że przedstawione tutaj seksualne
          > działania "statystycznie rzecz biorąc" stanowią ułamek zaledwie wszystkich
          > płciowych aktów. Lecz czy czyni je to ekstremalnymi, albo w jakiejś mierze
          > dewiacyjnymi?
          >I co właściwie oznacza pojęcie "normalne ekstremum"?

          Uzyte sformulowanie 'normalna ekstrema' sluzylo wlasnie podresleniu ze mowimy
          o znacznej odchylce od sredniej statystycznej ale wyraz 'normalne' implikuje
          ze ramach statystyki nie mowimy w ogole o dewiacjach. Mozemy mowic jedynie o
          polozeniu na krzywej rozkladu statystycznego.

          > Albo z drugiej strony, czy czyni je to zachowaniami odświętnymi,
          > zarezerwowanymi jedynie dla kręgu wtajemniczonych? Doprawdy nie wiem, na
          > podstawie jakich wypowiedzi wywnioskowała Pani ową "prezentację stylu życia
          > klasy superekstra".

          Pojawiaja sie sugestie jakby byl to styl w stosunku do ktorego "zwykle" zycie
          erotyczne bylo szarowka, szeroko opisana z kpina jest ta historia studenta itd.

          > Zagadnienie normy i dewiacji jest zbyt obszerne, aby je tutaj teraz
          > prezentować, napiszę jedynie tyle, że o statusie normatywnym ludzkich
          >działań nie decyduje wcale częstość ich występowania.

          Status normatywny jest oczywiscie mierzony zupelnie czyms innym niz
          uzyta tutaj statystyka zachowan i wynikajacy termin "normalna ekstrema".
          Mozna rzecz jasna mowic o glebokosci odchylen od sredniej. Zachowania
          przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.

          > Najbardziej zaniepokoił mnie ostatni fragment Pani wypowiedzi, ten o
          > nieuświadomionych czynnikach tkwiących w motywacji. Każde działanie ludzkie
          > rozebrać możemy do ostatniej śrubki w poszukiwaniu drugiego dna. Lecz czy
          > dotrzemy wtedy do i s t o t y tych działań i czy po drodze nie uśmiercimy
          > czegoś bardzo ważnego, owej miary wszechrzeczy, jaką jest... człowiek.
          > Już szykuje Pani wystandaryzowane narzędzia badawcze, punkcyjne igły celnie
          > zadawanych pytań, wzierniki duszy, serum prawdy... I przekonana jest pewnie
          >o tym, że zupełnie bezstronnie, naukowo i obiektywnie wykaże zaraz Głównej
          > Animatorce p r a w d z i w e motywy jej "nie-normalnego" postępowania.
          > Nieważne, że zredukuje przy tym człowieka do splotu zaledwie okoliczności
          > życia, dziecięcych urazów, wrodzonych popędów, hormonalnych zaburzeń czy
          > innych "obiektywnych czynników". Ważne, aby zgromadzonej publiczności
          > przywrócić poczucie społecznego ładu, odegrać przed nimi po raz n-ty
          > przedstawienie o tym, że trawa jest zielona, niebo błękitne i wszystko jest
          >w jak najlepszym porządku w tym najlepszym z możliwych światów, a te cieniem
          > padające na nieskazitelną biel lic naszych "odmieńce" to zaledwie
          > nieszczęśnicy, którzy się zagubili w drodze do doskonałości. A serce bije im
          >w prawej piersi...

          Jest to dosc szalona wypowiedz, jak przystalo na Szalonego Kucharza. Podobnie
          jak kucharz lubi wiedziec co jest w kociolku tak i nauka lubi wiedziec co jest
          w glowie. Metoda naukowa bada sie systematycznie wszelkie zjawiska. Zjawiska
          odbiegajace od sredniej statystycznej sa jednak szczegolnie interesujace
          wlasnie ze wzgledu na ich unikatowosc. Jezeli wezmiemy na przyklad szeroko
          badane zjawisko prostytucji gdzie stwierdza sie niezwykle silna korelacje ze
          zdarzeniami z dziecinstwa czy mlodosci majacymi charakter przestepstw to jest
          to niezwykle istotne, czy nie? Niejednokrotnie terapia pomaga wtedy poprzez
          ujawnienie rzeczywistych mechanizmow na zrewidowanie samooceny i motywacji
          danej osoby.

          > Nie zastanawiało nigdy Pani, skąd bierze się cały ten obiektywny aparat do
          > badań ludzkiej duszy? I czy rzeczywiście jest on obiektywny? Przecież
          > człowiek to nie przedmiot i zobiektywizować go nie sposób, a kto tak czyni
          > nieludzkim jest! Czy jedynie statystyczne potwierdzenie czegoś daje Pani
          > gwarancję prawdziwości danych hipotez i poczucie słuszności podjętych tych
          > czy innych działań? Czy modelując czyjąś głowę w wymyślne konstrukcje
          > osobowościowo-psychoseksualne nie odnosi Pani wrażenia, że z uśmiechu czyni
          > potwora? I skąd owa pewność, że "już teraz" cokolwiek Pani wie?
          > Ja bym tak nie mógł...
          > Szalony Kucharz

          Istotnie, Kucharz jest kucharzem wiec nie moze znac tak dobrze metodyki badan
          na czlowiekiem jak przyrzadzania trufli.

          Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
          zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badania.

          A propos sformulowania ze czlowiek to nie przedmiot, to istotnie jest to
          sprawa zasadnicza ktora rzeczywiscie wymagalaby wyjasnienia poniewaz
          wypowiedzi zawieraja sformulowania niepokojace z punktu widzenia najszerzej
          pojetych norm spolecznych:

          Nie mamy blizszych informacji na temat mozliwych zrodel motywacji jej stylu
          zycia, z analizy wypowiedzi olivvki wynika ze jest to osoba o wysokim poziomie
          inteligencji zdolna do budowy norm i oceny postepowania - mozna nawet pod tym
          wzgledem klasyfikowac ja jako osobe sprytna, wyrafinowana i o duzych
          zdolnosciach manipulacyjnych. Tu dochodzimy do czegos co jak mozna by sadzic
          jest wynikiem tego rodzaju konstrukcji:

          >Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni są
          >tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niektórych
          >tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie, czasami i
          >przeze mnie i przez niego.

          Mamy wiec tutaj glosne i bez oslonek oraz bardzo swiadome traktowanie innych
          osob jak przedmioty. Jest to oczywiscie postawa nie do przyjecia z bardzo
          szeroko pojetego humanistycznego punktu widzenia, szczegolnie dla kogos o
          rzeczywiscie wysokim poziomie inteligencji. W tym przypadku calosc jest
          usprawiedliwiana tym ze chodzi o przyjemnosc i niewinna zabawe, takie sobie
          cos porownywalne z jedzeniem lodow czekoladowych. Problem w tym ze ludzie to
          nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie z utozsamianiem jednego z
          drugim.

          Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
          empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
          z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
          czolowego mozgu. Oczywiscie z tym nie musimy miec tutaj do czynienia. Byloby
          jednak interesujace sporzadzenie profilu osobowosci olivvki dla zbadania czy
          tendencja do uprzedmiotawiania ludzi dotyczy wylacznie sfery seksu grupowego
          czy tez rozciaga sie na inne obszary zycia oraz jaki model relacji spolecznych
          funkcjonuje w mozgu tej osoby. Czy mamy tutaj z hipokryzja polegajaca na
          posiadaniu jednego modelu na uzytek oficjalny i drugiego prywatnego? Czy model
          prywatny jest rzeczywiscie ograniczony wylacznie do jednej sfery czy tez jest
          stosowany w innych okolicznosciach? Na podstawie tekstow nasuwaja sie ciekawe
          spostrzezenia i hipotezy, potrzebne bylyby jednak szczegolowy wywiad dla
          wyciagniecia wnioskow.
          • Gość: Szalony Kucharz No właśnie, co? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 19:50
            Pani Seksuolog napisała:

            > Uzyte sformulowanie 'normalna ekstrema' sluzylo wlasnie podresleniu ze mowimy
            > o znacznej odchylce od sredniej statystycznej ale wyraz 'normalne' implikuje
            > ze ramach statystyki nie mowimy w ogole o dewiacjach. Mozemy mowic jedynie o
            > polozeniu na krzywej rozkladu statystycznego.

            A jakiej zmiennej miałby to być wykres, jeżeli mogę zapytać? Ciekawi mnie
            bardzo, w jaki sposób operacjonalizuje się pojęcie "grupowego seksu", tak aby
            można potraktować go niezawodną, najlepszą, jedyną metodą statystyczną?
            Chciałbym bardzo zobaczyć ów gaussowski "normalny dzwon"...

            > Pojawiaja sie sugestie jakby byl to styl w stosunku do ktorego "zwykle" zycie
            > erotyczne bylo szarowka, szeroko opisana z kpina jest ta historia studenta
            itd.

            Nie zauważyłem ani krzty kpiny ze studenta nr 2, ani tym bardziej wypowiedzi
            świadczących o tym, że wierni monogamiści wiodą szarą egzystencję, podczas
            gdy "elita" zabawia się "tak jak trzeba" w szerszym gronie.

            > Zachowania przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.

            A cóż to miałoby oznaczać? Czy istnieją labilne statystycznie zachowania
            przeciętne? I czy słowo "przeciętne" użyte zostało tutaj w statystycznym
            rozumieniu?

            > Podobnie jak kucharz lubi wiedziec co jest w kociolku tak i nauka lubi
            > wiedziec co jest w glowie.

            Naprawdę? Myślałem, że nauka lubi wiedzieć, co jest p o z a g ł o w ą . Tak
            na marginesie: zabieg antropomorfizacji nauki dokonany przez Panią jest ze
            wszechmiar interesujący: czyniąc naukę żywym tworem, posiadającym wolę, odsuwa
            się nieco w cień samych naukowców i ich dążenia. Bo w gruncie rzeczy to nie
            nauka, lecz n a u k o w c y lubią to i owo. A naukowcy to przecież ludzie,
            zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w niczym nie ustępujące innym (w
            badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
            swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
            słabostki, filie i fobie. Dlaczegóż właśnie oni mają orzekać o prawdziwości
            innych ludzkich istot?

            A jeżeli Pani Seksuolog nie dostrzega pewnej istotnej różnicy pomiędzy
            kociołkiem a głową, to jest mi niezmiernie przykro...

            > Metoda naukowa bada sie systematycznie wszelkie zjawiska. Zjawiska
            > odbiegajace od sredniej statystycznej sa jednak szczegolnie interesujace
            > wlasnie ze wzgledu na ich unikatowosc.

            Metoda naukowa to nie tylko metoda statystyczna! Nauka nie jest także tożsama z
            pomiarem!

            > Istotnie, Kucharz jest kucharzem wiec nie moze znac tak dobrze metodyki badan
            > na czlowiekiem jak przyrzadzania trufli.

            Gwoli ścisłości: Kucharz nie jest kucharzem, a na metodyce "badań nad
            człowiekiem" trochę się zna...

            > Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
            > zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badania.

            Czy choroba statystycznej metody jest u Pani nieuleczalna? ;-))) To tylko taki
            żart, proszę się nie obrażać.

            > A propos sformulowania ze czlowiek to nie przedmiot, to istotnie jest to
            > sprawa zasadnicza ktora rzeczywiscie wymagalaby wyjasnienia poniewaz
            > wypowiedzi zawieraja sformulowania niepokojace z punktu widzenia najszerzej
            > pojetych norm spolecznych:

            > Nie mamy blizszych informacji na temat mozliwych zrodel motywacji jej stylu
            > zycia, z analizy wypowiedzi olivvki wynika ze jest to osoba o wysokim poziomie
            > inteligencji zdolna do budowy norm i oceny postepowania - mozna nawet pod tym
            > wzgledem klasyfikowac ja jako osobe sprytna, wyrafinowana i o duzych
            > zdolnosciach manipulacyjnych. Tu dochodzimy do czegos co jak mozna by sadzic
            > jest wynikiem tego rodzaju konstrukcji:

            >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni są
            >>tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niektórych
            >>tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie, czasami i
            >>przeze mnie i przez niego.

            Nie demonizmujmy! Zagłębiała sie może Pani trochę w zagadnienia
            tzw. "lifestyle", czyli swingingu? Względny brak emocjonalnego zaangażowania
            wobec seksualnych partnerów jest tam z a s a d ą , bowiem okazywanie tylu
            kochankom czegoś więcej ponad zwykłą sympatię może skończyć się naprawdę
            poważnym uczuciowym rozechwianiem.

            I nie oszukujmy się, że seks musi zawsze łączyć się z jakimiś uczuciami
            wyższego rzędu i że kiedy tak nie jest, to już należy wzywać doktora, bo jest
            źle. A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich przygodnych kochanków
            tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że traktują ich przedmiotowo i nie
            dostrzegają w nich ludzi. Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o
            niezwykle kulturalnym podejściu do sprawy.

            > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie z
            > utozsamianiem jednego z drugim.

            A to już Pani nadinterpretacja! To seks był porównywany do jedzenia lodów, a
            nie ludzie!

            > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
            > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
            > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
            > czolowego mozgu.

            Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((

            > Byloby jednak interesujace sporzadzenie profilu osobowosci olivvki dla
            > zbadania czy tendencja do uprzedmiotawiania ludzi dotyczy wylacznie sfery
            > seksu grupowego czy tez rozciaga sie na inne obszary zycia oraz jaki model
            > relacji spolecznych funkcjonuje w mozgu tej osoby.

            Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują jakiekolwiek modele!?!

            > Czy mamy tutaj z hipokryzja polegajaca na
            > posiadaniu jednego modelu na uzytek oficjalny i drugiego prywatnego? Czy model
            > prywatny jest rzeczywiscie ograniczony wylacznie do jednej sfery czy tez jest
            > stosowany w innych okolicznosciach? Na podstawie tekstow nasuwaja sie ciekawe
            > spostrzezenia i hipotezy, potrzebne bylyby jednak szczegolowy wywiad dla
            > wyciagniecia wnioskow.

            Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
            spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???


            Na dzisiaj kończę tę dyskusję, może jutro coś dodam. Jednocześnie przepraszam
            Szanowną Olivvkę za to, że ośmieliłem się zabrać głos w Jej "sprawie". Obiecuję
            poprawę! ;-)

            Szalony Kucharz
            • seksuolog Wlasnie to 19.01.03, 21:45
              Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

              > A jakiej zmiennej miałby to być wykres, jeżeli mogę zapytać? Ciekawi mnie
              > bardzo, w jaki sposób operacjonalizuje się pojęcie "grupowego seksu", tak
              >aby można potraktować go niezawodną, najlepszą, jedyną metodą statystyczną?
              > Chciałbym bardzo zobaczyć ów gaussowski "normalny dzwon"...

              Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
              Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
              krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...

              > Nie zauważyłem ani krzty kpiny ze studenta nr 2, ani tym bardziej wypowiedzi
              > świadczących o tym, że wierni monogamiści wiodą szarą egzystencję, podczas
              > gdy "elita" zabawia się "tak jak trzeba" w szerszym gronie.

              Trzeba dokladniej zpoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.

              > > Zachowania przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.
              > A cóż to miałoby oznaczać? Czy istnieją labilne statystycznie zachowania
              > przeciętne? I czy słowo "przeciętne" użyte zostało tutaj w statystycznym
              > rozumieniu?

              Zachowania przecietne to takie ktore mieszcza sie w 3 sigma na krzywej. Nie
              obserwuje sie zjawiska wzrostu marginesu poza nia. Nie dotyczy to tylko Polski,
              rowniez krajow rozwinietych.
              > się nieco w cień samych naukowców i ich dążenia. Bo w gruncie rzeczy to nie
              > nauka, lecz n a u k o w c y lubią to i owo.

              No jezeli wdajemy sie w tak drobiazgowe dywagacje to prosze: Otoz mowiac o
              nauce mowimy o duzym zbiorze badan i naukowcow. Wtedy nie mozna mowic ze
              n a u k a lubi to czy owo, OK?

              >A naukowcy to przecież ludzie, zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w
              >niczym nie ustępujące innym (w
              > badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
              > swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
              > słabostki, filie i fobie.

              W duzej populacji to sie nie liczy. Pozostaja wyniki.

              >Dlaczegóż właśnie oni mają orzekać o prawdziwości innych ludzkich istot?

              Prawdziwosci???

              > Metoda naukowa to nie tylko metoda statystyczna! Nauka nie jest także
              >tożsama z pomiarem!

              Oczywiscie ze nie, ale aparat naukowy rozni sie od dywagacji Szalonych
              Kucharzy. Czym?

              > > Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
              > > zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badani
              > a.
              > Czy choroba statystycznej metody jest u Pani nieuleczalna? ;-))) To tylko
              >taki żart, proszę się nie obrażać.

              Zart ingoranta obraca sie przeciw niemu haha.

              > A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich przygodnych >kochanków
              >tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że traktują ich przedmiotowo i
              >nie dostrzegają w nich ludzi.

              Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby. Sa to ludzie w sensie
              fizycznym postrzegani tylko przedmiotowo. Cytat jeszcze raz:

              >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni
              >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niek
              >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie,
              >>czasami i przeze mnie i przez niego.

              Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.

              >Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o niezwykle kulturalnym
              >podejściu do sprawy.

              Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
              rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.

              > > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie
              > > z utozsamianiem jednego z drugim.
              > A to już Pani nadinterpretacja! To seks był porównywany do jedzenia lodów, a
              > nie ludzie!

              To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!

              > > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
              > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
              > > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
              > > czolowego mozgu.
              > Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((

              To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie mamy tu do czynienia z
              tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.

              > Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują jakiekolwiek modele!?!

              Byl to skrot. Chodzi o okreslenie wzorcow zachowan danej osoby w relacjach
              spolecznych. A gdzie sa tez wzorce?

              >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
              >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???

              Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna ktorej poszczegolne
              aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi aparatmi. Na przyklad gdyby
              olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem jadroweg reznonansu
              magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych i okazaloby sie ze aktywnosc
              rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem seksualnym daleko wykracza poza
              przecietna byloby to podstawa do sformulowania interesujacych wnioskow, nie?
              Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to zgode, poddac sie
              kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.
              • Gość: Szalony Kucharz Pani wywody stają się coraz bardziej komiczne... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 09:45
                ... i przerażające zarazem.

                Seksuolog napisała:

                > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
                > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
                > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...

                Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki. Liczba partnerów w ciągu
                życia ma się przecież nijak do grupowego seksu! Można chyba "zaliczyć" kilkuset
                partnerów, nie biorąc przy tym udziału w żadnej zabawie z udziałem więcej niż
                dwie osoby? Myślowo dopuszczalny jest chyba także przypadek regularnego
                uprawiania grupowego seksu we wciąż tym samym zamkniętym gronie uczestników?
                Proszę wymyślić coś solidniejszego...

                Radzę również dokładniej zapoznać się z zawartością semantyczną
                słowa "ewidentny".

                > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.

                To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?

                > Zachowania przecietne to takie ktore mieszcza sie w 3 sigma na krzywej. Nie
                > obserwuje sie zjawiska wzrostu marginesu poza nia. Nie dotyczy to tylko
                Polski,
                > rowniez krajow rozwinietych.

                Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
                teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma na
                krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia poza
                kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!

                > A naukowcy to przecież ludzie, zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w
                > niczym nie ustępujące innym (w
                > badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
                > swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
                > słabostki, filie i fobie.

                > W duzej populacji to sie nie liczy. Pozostaja wyniki.

                Cóż za sawanckie doktrynerstwo!!! Przecież każdy naukowiec wie, że w s z y s t
                k o s i e l i c z y . I każdy uczony-empirysta powinien nosić T-shirt z
                takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury nie
                targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwiedzy i
                orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co pozostanie...

                > Oczywiscie ze nie, ale aparat naukowy rozni sie od dywagacji Szalonych
                > Kucharzy. Czym?

                Stawia Pani naprzeciw mnie cały naukowy aparat? Nie wiem, czy mam się czuć
                zaszczycony, czy rozbawiony. I Pani ma być owego aparatu uosobieniem? :-)

                > Zart ingoranta obraca sie przeciw niemu haha.

                Takiej pseudonaukowej pychy komentować nie zamierzam...

                Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.

                Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie jedynie
                wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W obecnym
                świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
                uprzedmiotowiony charakter.

                Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z natury
                swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można nawet
                będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
                tzw. "przedmiotowy" sposób?

                > Cytat jeszcze raz:

                >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni
                >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niek
                >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie,
                >>czasami i przeze mnie i przez niego.

                > Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.

                Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
                drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
                miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
                zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamoria!

                Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
                rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.

                Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwiek
                został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
                zatwardziałego przesądu.

                To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!

                :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))

                > To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie mamy tu do czynienia z
                > tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.

                :-(((((((((((( Brak mi słów...

                >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
                >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???

                > Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna ktorej poszczegolne
                > aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi aparatmi.

                Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a ł o ś
                c i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o całości
                cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne zagadnienie w
                metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka pewność siebie
                problemu tego nie przysłonią...

                > Na przyklad gdyby olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem
                > jadroweg reznonansu magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych
                > i okazaloby sie ze aktywnosc rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem
                > seksualnym daleko wykracza poza przecietna byloby to podstawa do sformulowania
                > interesujacych wnioskow, nie?
                > Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to zgode, poddac sie
                > kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.

                Ponosi fantazja... A prze-sądy w nauce to rzecz wysoce niepożądana, chociaż
                nieunikniona. Hipoteza jest przecież swego rodzaju prze-sądem!

                Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w takim
                przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzeniem
                seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
                Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
                mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.

                Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwiek
                kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?



                Szalony Kucharz
                • seksuolog Kucharz pichci napredce 20.01.03, 20:02
                  Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

                  > > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
                  > > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
                  > > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...
                  > Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki.

                  Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach populacji,
                  liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z zachowaniami seksualnymi
                  typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie wyobrazic czworeczke,
                  piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks grupowy ale tak NIE
                  jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.

                  > > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.
                  > > To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?

                  Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to rozwinac
                  ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.

                  > Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
                  > teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma na
                  > krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia
                  > poza kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!

                  Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej uzasadnione.


                  > takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury nie
                  > targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwiedzy
                  >i orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co
                  >pozostanie...

                  Nonsens. Bylo wyraznie stweirdzone ze sprawa jest interesujaca ze wzgledow
                  poznawczych.

                  > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.
                  > Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie
                  >jedynie wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W

                  Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie czysto
                  fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.

                  >obecnym świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
                  > uprzedmiotowiony charakter.

                  Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez moga byc
                  uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba ta w ramach
                  kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz jest osoba,
                  reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne reguly: osoba ta jak
                  sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac w usta bo to
                  jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.

                  > Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z
                  natury
                  > swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można nawet
                  > będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
                  > tzw. "przedmiotowy" sposób?

                  Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba sobie konstruuje
                  na swoj uzytek.



                  > Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
                  > drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
                  > miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
                  > zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamoria!

                  No wiec wlasnie chodzi o te rozterki i metode ich racjonalizacji:

                  > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
                  > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.
                  > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwiek
                  > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
                  > zatwardziałego przesądu.

                  Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale wymagalaby podkrecenia
                  tematu.
                  >
                  > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!
                  >
                  > :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))
                  >
                  > Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a ł
                  >o śc i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o
                  >całości cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne
                  >zagadnienie w metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka
                  >pewność siebie problemu tego nie przysłonią...

                  Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja proste wytlumaczenie
                  i terapie.

                  > Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w
                  >takim
                  > przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzeniem
                  > seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
                  > Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
                  > mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.

                  Rzecz jasna pozostaloby wyjasnienie skad bierze sie ta nadmierna aktywnosc...

                  > Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwiek
                  > kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?

                  To byla tylko konstrukcja logiczna. Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
                  wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat bylby: usunac
                  nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w grupkach. To
                  jest tylko zart hehe.
                  • Gość: Kobalt Re: Kucharz pichci napredce IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 20:27
                    seksuolog napisała:

                    > Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):
                    >
                    > > > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zy
                    > cia.
                    > > > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z og
                    > ona
                    > > > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...
                    > > Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki.
                    >
                    > Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach populacji,
                    > liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z zachowaniami seksualnymi
                    > typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie wyobrazic czworeczke,
                    > piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks grupowy ale tak NIE
                    > jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.
                    >
                    > > > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.
                    > > > To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?
                    >
                    > Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to rozwinac
                    > ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.
                    >
                    > > Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
                    > > teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma n
                    > a
                    > > krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia
                    >
                    > > poza kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!
                    >
                    > Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej uzasadnione.
                    >
                    >
                    > > takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury n
                    > ie
                    > > targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwied
                    > zy
                    > >i orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co
                    > >pozostanie...
                    >
                    > Nonsens. Bylo wyraznie stweirdzone ze sprawa jest interesujaca ze wzgledow
                    > poznawczych.
                    >
                    > > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.
                    > > Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie
                    > >jedynie wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W
                    >
                    > Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie czysto
                    > fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.
                    >
                    > >obecnym świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
                    > > uprzedmiotowiony charakter.
                    >
                    > Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez moga byc
                    > uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba ta w ramach
                    > kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz jest osoba,
                    > reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne reguly: osoba ta jak
                    > sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac w usta bo to
                    > jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.
                    >
                    > > Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z
                    > natury
                    > > swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można naw
                    > et
                    > > będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
                    > > tzw. "przedmiotowy" sposób?
                    >
                    > Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba sobie konstruuje
                    > na swoj uzytek.
                    >
                    >
                    >
                    > > Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
                    > > drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
                    > > miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
                    > > zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamor
                    > ia!
                    >
                    > No wiec wlasnie chodzi o te rozterki i metode ich racjonalizacji:
                    >
                    > > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
                    >
                    > > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.
                    > > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwi
                    > ek
                    > > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
                    > > zatwardziałego przesądu.
                    >
                    > Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale wymagalaby podkrecenia
                    > tematu.
                    > >
                    > > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!
                    > >
                    > > :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))
                    > >
                    > > Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a
                    > ł
                    > >o śc i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o
                    > >całości cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne
                    > >zagadnienie w metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka
                    >
                    > >pewność siebie problemu tego nie przysłonią...
                    >
                    > Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja proste wytlumaczenie
                    > i terapie.
                    >
                    > > Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w
                    > >takim
                    > > przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzenie
                    > m
                    > > seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
                    > > Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
                    >
                    > > mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.
                    >
                    > Rzecz jasna pozostaloby wyjasnienie skad bierze sie ta nadmierna aktywnosc...
                    >
                    > > Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwie
                    > k
                    > > kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?
                    >
                    > To byla tylko konstrukcja logiczna. Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
                    > wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat bylby: usunac
                    > nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w grupkach. To
                    > jest tylko zart hehe.


                    Tej polemiki, interesującej, między Szalonym Kucharzem i Seksuologiem (wreszcie
                    specjalista:) nie da się mi czytać gdy tak rozkawałkowujecie wypowiedzi (co
                    jest zresztą niestety wyrazem intencji łapania za słówka; zdaje się Kucharz
                    zaczął, ale mogę się mylić bo ciężko się połapać w tej redakcji wypowiedzi,
                    może Seksuolog zaczął kawałkować, nie wiem ?). Proszę Państwa, wypowiedź
                    programowa w ciągłym jednolitym bloku pozwoli poznać autonomiczne spojrzenie
                    autora na sprawę, a nie tylko jego r e a k c j ę na słowa oponenta. Bardzo
                    proszę.
                    • _owca Przyjdzie nam troche poczekać... 20.01.03, 22:44
                      Śpieszę donieść, że Szalony Kucharz chwilowo nie ma dostępu do internetu...
                      wszystkich zainteresowanych dalszym ciągiem dyskusji uprasza się o
                      cierpliwość ;)))
                      pozdrawiam :)
                      owca.

                      ps. Olivvko, nie zabierzesz głosu w dyskusji na swój temat?
                      • olivvka Re: Zabiorę głos z przyjemnością 21.01.03, 10:58
                        _owca napisała:

                        > Śpieszę donieść, że Szalony Kucharz chwilowo nie ma dostępu do internetu...
                        > wszystkich zainteresowanych dalszym ciągiem dyskusji uprasza się o
                        > cierpliwość ;)))
                        > pozdrawiam :)
                        > owca.
                        >
                        > ps. Olivvko, nie zabierzesz głosu w dyskusji na swój temat?

                        Witaj owieczko,
                        Zabiorę głos w dyskusji z wielką przyjemnością, jednak uprzednio dokładnie
                        muszę zapoznać się z treścią wszystkich wypowiedzi, tak bym mogła w sposób
                        rzeczowy odnieść się i ustosunkować do nich.

                        Przesyłam tymczasem pozdrowienia od A.Małysza:-))) spod Wielkiej Krokwi, bowiem
                        te kilka dni mojego milczenia wypełnione było (oprócz oczywistego opętania
                        seksem - zabawne wypowiedzi są Seksuologa:-))) ) oddawaniem się przyjemnościom
                        związanym z podziwianiem skoków narciarskich i odpoczynkiem w pięknych polskich
                        Tatrach. Myślalam, że wczoraj uda mi się zawitać już na Forum, jednak
                        zdecydowałam się na nieco późniejszy powrót do Warszawy. Wyjechanie z kolebki
                        polskiego góralstwa graniczyło niemalże z cudem.

                        pozdrawiam
                        olivvka

                        PS. Jako że wątek się nieco rozbudował, moja odpowiedź prawdopodobnie znajdzie
                        się na stronie następnej. Wszystkich chętnych do zapoznania się z treścią
                        mojego stanowiska w tej sprawie zapraszam jeszcze dzisiaj.
                    • Gość: Szalony Kucharz wypowiedź w jednolitym bloku... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.01.03, 07:09
                      Czyniąc zadość prośbie Kobalta pokrótce przedstawię moje
                      autonomiczne spojrzenie nie tyle na sprawę grupowego seksu, co
                      na zatrważające mnie badawcze postawy osób mieniących się
                      specjalistami ds. ludzkich dusz.

                      Niepokoi mnie naukowy dogmatyzm, redukcjonizm, wybiórczy
                      determinizm, epistemologiczna ignorancja, empiryzm pozbawiony
                      krzty empiriokrytycyzmu, matematyzm (czy ściślej
                      mówiąc "statysyzm") i normatywizm Pani Seksuolog.

                      Boję się po prostu ludzi, którzy przekonani o
                      prawdziwości/słuszności/poznawczej doniosłości własnych ustaleń
                      dotyczącej natury ludzkiej - tego co dla mnie nieodgadnione i
                      najświętsze - usiłują "pomóc" tym, którzy nie mieszczą się w
                      granicach określonych trzecią sigmą krzywej "normalności". Ich
                      normalności...



                      Na razie tyle,

                      Szalony Kucharz
                  • Gość: Szalony Kucharz Ta wyższość w tonie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.01.03, 07:05
                    > Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach
                    populacji,
                    > liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z
                    zachowaniami seksualnymi
                    > typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie
                    wyobrazic czworeczke,
                    > piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks
                    grupowy ale tak NIE
                    > jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.

                    Problem przekracza chyba możliwości Pani.

                    1. O jaką, do diaska, "populację" chodzi? Skoro używa już Pani
                    tego statystycznego terminu, to wyjaśnijmy może czytelnikom
                    znaczenie terminologicznej pary populacja/próba. Dobrze Pani
                    wie, że większość statystycznych opracowań dotyczących ludzkiej
                    seksualności nie spełnia podstawowych warunków pozwalających na
                    przenoszenie wnioskowań z próby na populację. A to dlaczego?
                    Ponieważ próby do owych badań nie są dobierane losowo spośród
                    populacji. Czarując owym terminem niczym arabska tancerka
                    brzuchem niczego Pani nie wnosi. Cóż bowiem stanowi ową
                    populację/przedmiot badań? Proszę nam tu wszystkim wyjawić...
                    Sama "populacja" to jak na razie czystej wody pustosłowie.

                    2. Jak już bawimy się w profesjonalistkę, to proszę przytoczyć
                    literaturę i wyniki badań dotyczących zależności
                    pomiędzy "liczbą partnerów w życiu" (badanie post mortem?)
                    a "zachowaniami seksualnymi typu, o którym tu mówimy".

                    3. "NIE jest" i zaraz potem "To tylko w kuchni przepisy są
                    stałe". Właśnie! Naukowych ustaleń też w takim razie nie ma, a
                    wszelkie prawa, tezy, twierdzenia, wnioski z badań mają jedynie
                    historyczny, szczegółowy i ograniczony przestrzennie
                    charakter. "NIE jest" jednego momentu nie wyklucza więc, że "być
                    może jest" momentu innego...

                    > Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to
                    rozwinac
                    > ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.

                    Tak, prawdziwy sens owej sceny zarezerwowany jest wyłącznie dla
                    wirtuozów wyposażonych w odpowiedni "naukowy aparat". Gdzie nam,
                    durnym, patrzeć na ręce specjalistom. ONI WIEDZĄ LEPIEJ!

                    > Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej
                    uzasadnione.

                    Jakiej populacji!? Niech nam Pani wreszcie zdradzi!!!

                    Trochę uczonej pokory nie zaszkodziłoby Pani. Nie obiecuję, że
                    przyjdzie samo z czasem...

                    > Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie
                    czysto
                    > fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.

                    Przyznam się Pani do rzeczy straszliwej: w szale uniesień
                    przestaję dostrzegać osoby - widzę jedynie seksualne obiekty. To
                    gdzie mam się zgłosić na ten rezonans?

                    > Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez
                    moga byc
                    > uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba
                    ta w ramach
                    > kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz
                    jest osoba,
                    > reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne
                    reguly: osoba ta jak
                    > sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac
                    w usta bo to
                    > jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.

                    Porządek musi być! Inaczej wszyscy pogubiliby się w tłumie.

                    Skoro Olivvka wybrała sobie kogoś na mężczyznę Jej życia, to
                    chyba zrozumiałym jest, że posiada on dla niej szczególne
                    znaczenie i status, które pozostałym osobom nie przysługują.

                    Czy dysponuje Pani jakimiś badaniami nad "populacją", z których
                    wynika, że tak wypracowane reguły są "kuriozalne"?

                    "Klintony" to jakieś fachowe określenie?

                    > Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba
                    sobie konstruuje
                    > na swoj uzytek.

                    Każdy z nas, z osobna wypracowuje sobie własny kodeks moralny,
                    którym się w życiu kieruje. Na tym polega człowieczeństwo i
                    odpowiedzialność za własne czyny. Czy Olivvki "etyka" jest w
                    jakikolwiek sposób dysfunkcjonalna dla Jej społecznego
                    otoczenia? Tego nie wie ani Pani, ani ja. Pani jest co najwyżej
                    PRZEKONANA, że wie.

                    > Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja
                    proste wytlumaczenie
                    > i terapie.

                    A ja twierdzę, że NIC NIE JEST PROSTE. Tym bardziej różnego
                    rodzaju zachowania. Ludzie nie zachowują się tak jak przedmioty.
                    Model behawioralny, to jak sama nazwa wskazuje, jedynie model.
                    Człowieka tam nie ma, jest jedynie jego mniej lub bardziej
                    udolny wizerunek. I potrzeba Pigmaliona, aby zakochać się w
                    przedstawieniu człowieka. Ludzie przede wszyskim działają. A
                    działanie tym się różni od zachowania, że jest intencjonalnym
                    zachowaniem posiadającego wolną wolę podmiotu skierowanym na
                    innych ludzi, podmioty tak samo wolicjonalnie niezależne.
                    Zaczyna się komplikować sprawa, czy mam ją jeszcze zagmatwać?

                    Najpierw pisze Pani niewinnie o względach poznawczych, teraz
                    napomyka jednak coś o terapii. Zechce może Pani wyjawić nam
                    swoje czyste intencje?

                    > To byla tylko konstrukcja logiczna.

                    Konstrukcja logiczna to na przykład:

                    ((A --> B) i (B --> ~C)) --> (A --> ~C)

                    > Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
                    > wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat
                    bylby: usunac
                    > nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w
                    grupkach. To
                    > jest tylko zart hehe.

                    Bardzo ciężki. :-(((( Proszę potrenować trochę na Forum Humorum.

                    Na zakończenie pragnąłbym przeprosić Szanownych Czytelników za
                    tę nieco chaotyczną wymianę kąśliwych uwag. Niestety popsuł mi
                    się telefon i siedzieć muszę w zakurzonych i przepełnionych
                    gwarem młodzieży zarzynającej się sieciowo na kolejnych
                    klonach "Wolvensteina". Trudno więc o odpowiedni poziom
                    skupienia, którego wymagałaby ta dyskusja.


                    Szalony Kucharz
                  • krzysiek.wa_wa Re: Manipulacje 21.01.03, 23:59
                    Szalony Kucharz:
                    > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko
                    > "manipulacja"? Czy ktokolwiek
                    > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny?
                    > Nie rozumiem tego
                    > zatwardziałego przesądu.

                    Seksuolog:
                    > Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale
                    > wymagalaby podkrecenia tematu.

                    Odpowiedź nie jest retoryczna, bo jej wcale NIE MA !

                    Kucharzu, to co stosuje Pani Seksuolog, to jest właśnie
                    MANIPULACJA. Kilkakrotnie brzydko obmawia osobę której
                    nie lubi, a gdy się ją pyta o przyczynę tych pomówień,
                    robi tajemniczą minę i zasłania się dziwaczną wymówką w
                    postaci oporów przed zagadkowym "podkręcaniem tematu".

                    W ten sposób można każdego oskarżać o cokolwiek.

              • arentina Badanie mozgu 20.01.03, 13:41



                >
                > > A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich
                przygodnych >kochank
                > ów
                > >tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że
                traktują ich przedmiotowo i
                >
                > >nie dostrzegają w nich ludzi.
                >
                > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby. Sa
                to ludzie w sensie
                > fizycznym postrzegani tylko przedmiotowo. Cytat jeszcze
                raz:
                >
                > >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy,
                a inni mężczyzni
                > >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku
                oburzeniu zapewne n
                > iek
                > >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami
                tylko przeze mnie
                > ,
                > >>czasami i przeze mnie i przez niego.
                >
                > Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.
                >
                > >Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o
                niezwykle kulturalnym
                > >podejściu do sprawy.
                >
                > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej
                klasy. W oparciu o swego
                > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i
                regul postepowania.
                >
                > > > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku
                tej osoby mamy dosl
                > ownie
                > > > z utozsamianiem jednego z drugim.
                > > A to już Pani nadinterpretacja! To seks był
                porównywany do jedzenia lodów,
                > a
                > > nie ludzie!
                >
                > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi
                do robienia lodow!
                >
                > > > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne
                osoby sa zwiazane z br
                > akiem
                > > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do
                czynienia z psychopatiami a t
                > e
                > > > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami
                zaklocen aktywnosci plat
                > a
                > > > czolowego mozgu.
                > > Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((
                >
                > To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie
                mamy tu do czynienia z
                > tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.
                >
                > > Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują
                jakiekolwiek modele!?!
                >
                > Byl to skrot. Chodzi o okreslenie wzorcow zachowan
                danej osoby w relacjach
                > spolecznych. A gdzie sa tez wzorce?
                >
                > >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę":
                mózg, modele, sfe
                > ry,
                > >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie
                świadczy???
                >
                > Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna
                ktorej poszczegolne
                > aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi
                aparatmi. Na przyklad gdyby
                > olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem
                jadroweg reznonansu
                > magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych i
                okazaloby sie ze aktywnosc
                > rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem seksualnym
                daleko wykracza poza
                > przecietna byloby to podstawa do sformulowania
                interesujacych wnioskow, nie?
                > Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to
                zgode, poddac sie
                > kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.

                Olivka moglaby pomoc nauce i poznawaniu ludzkiej
                seksualnosci poddajac sie tego typu badaniom. Jej
                temerament seksualny znacznie przewyzsza przecietny jej
                nimfomania to na pewno ciekawy przypadek do badan
                naukowych. A takze niezly temat na jakis artykul.
      • olivvka Re: Oto co mam do powiedzenia w tym temacie: 21.01.03, 13:25
        Witajcie,
        Pozwole sobie w puntkach ująć treść mojej wypowiedzi, tak by pozbawić ja
        chaosu, który wytwarza się niejednokrotnie podczas polemiki "pomiędzy wersami".
        W ten sposób moja wypowiedź winna stać się czytelniejsza, aczkolwiek brakowało
        będzie w niej odnoszenia się do poszczególnych fragmentów słów osób, które w
        temacie uprzednio się wypowiadały. Mam jednak nadzieję, że to skromne
        podsumowanie wystarczy za mój komentarz do całej dyskusji:


        1. Do Seksuologa
        -----------------
        Witam Pana/Panią. Z treści Pana/Pani wypowiedzi nie wywnioskowałam nic na temat
        płci osoby kryjącej się pod nickiem "Seksuolog", jednak kontynuując
        zapoczątkowane przez Szalonego Kucharza tytułowanie Seksuloga honorami
        odnoszącymi się do płci żenskiej, pozwolę sobie tak właśnie się do Ciebie
        Seksuologu zwracać: a więc w rodzaju żeńskim.

        Próba dokonania analizy przyczyn znajdujących się u podstaw zachowania
        jednostki, na podstawie tak skromnego materiału badawczego jakim są lakoniczne
        w końcu wypowiedzi prezentowane na tutejszym Forum, trąci amatorszczyzną. O ile
        przedstawienie przez Panią prawdopodobnej diagnozy znajduje poniekąd
        usprawiedliwienie (bo w końcu całe to Forum jest niejednokrotnie miejscem li
        tylko dywagacji, spekulacji i domniemywania), o tyle próba uzasadniania,
        obrony, podpierania swych przypuszczeń wątpliwej jakości teoriami powoduje, że
        wiele osób uwikła się w mylny tok rozumowania Pani osoby i z pewnością za
        pewnik przyjmie ten tok paralogicznego rozumowania.

        Po pierwsze:
        - seks grupowy nie jest marginalnym zjawiskiem społecznym. Współczesna
        seksulogia szacuje, że kwestia seksu grupowego dotyczy ok. 10-15% populacji,
        zarówno tej odnoszącej się do kultur rozwiniętych jak i tych prymitywniejszych.
        Liczby te obrazują wielkość populacji, która zetknęła się osobiście w swoim
        życiu (a więc w nim uczestniczyła) ze zjawiskiem seksu w układzie większym niż
        1+1.

        - seks grupowy jest jedną z częstszych fantazji erotycznych towarzyszących
        seksualnym wyobrażeniom ludzi. Nie dysponuję jednak żadnymi liczbami mogącymi
        zobrazować to zjawisko z powodu rozbieżności wyników (zamykają się one w
        wartościach pomiędzy 20-80%).

        Po drugie:
        Przyjmując Pani tok rozumowania i wnioskowania dotyczący niepowszechności
        seksualnych zachowań człowieka związanych z uprawianiem seksu grupowego na
        podstawie badania populacji osób oddających się tego typu praktykom (zawiera
        błąd metodologiczny związny z doborem próby) należałoby wnioskować, że równie
        nagannym, niepowszechnym, szkodliwym społecznie zjawiskiem jest oralizm,
        analizm, homoseksualizm, gdyż nie dotyczą one wiekszości jednostek żadnego
        społeczeństwa, w którym dochodzi do powstawania i praktywania tego typu
        zachowań. Nie zawsze wszystko co mniej powszechne utożsamiane musi być z
        dewiacją, nienormalnością.

        Po trzecie:
        Przychylająć się do teorii deterministycznych muszę przyznać rację, iż każde
        występujące zjawisko znajduje swoją przyczynę, która spowodowała wystąpienie
        danego zjawiska. Tak więc i moje upodobanie do seksu grupowego znajduje
        przyczynę. Nie wydaje mi się celowym przeprowadzanie tutaj na Forum pełnego
        studium dotyczącego mojej osobowości, świadomości, pragnień, celów, przeto
        ograniczę się do stwierdzenia tylko, że świadoma jestem przyczyn takiego stanu
        rzeczy, gdyż niejednokrotnie sama próbowałam odnaleźć ową determinantę takich
        zachowań. I wydaje mi się, że odnalazłam, choć zdaję sobie sprawę ze słabości
        introspekcji. I zapewniam, że nie są to żadne traumatyczne wspomnienia z
        dzieciństwa, żadne wykorzystywanie seksualne, nieprawidłowe relacje pomiędzy
        rodzicami.
        Idąc Pani tokiem myślenia równie dobrze można zadać pytanie: dlaczego wkłada
        Pani do swych ust penisa swojego partnera? W jakim celu Pani to czyni? i
        próbować odszukać gdzieś w głębi podświadomości odpowiedzi na to pytanie,
        zupełnie mijając się z prawdą dotyczącą rzeczywistych przyczyn. Czy upodobnia
        do seksu oralnego także wypływa z nieprawidłowości działania naszych mózgów?
        Każdy przecież człowiek w ramach procesów socjalizacyjnych, wychowawczych,
        przejmuje wzory postępowań, zachowań, wartości, z którymi się w tych procesach
        styka i które wydają mu się zasadnymi. Może więc zechce Pani dopuścić do swego
        nieco zniewolonego teoriami dotyczącymi nieprawidłowości w anatomicznej budowie
        mózgu, teorie behawiorystyczne? Może to one determinują większość naszych
        zachowań? Pomija Pani całkowicie ten aspekt w swoich wypowiedziach, a
        pierwszoplanową rolę nadaje przyczynom, których poznanie wydaje się czymś
        niemożliwym do zbadania bez posiadania do tego właściwych narzędzi badawczych.
        Tomografia komputerowa naszych mozgów rzeczywiście przydatna może być w
        wyjaśnianiu zjawisk psychicznych, których efektami są zjawiska społecznie
        nieakceptowalne i szkodliwe. A pocóż czynić to względem zjawisk, które ze
        szkodliwością społeczną wspólnego wiele nie mają, gdyż nie wyrządzają nikomu
        krzywdy?

        Po czwarte:
        Zarzuciła mi Pani brak zdolności do empatii oraz uprzedmiotawianie wybranych
        obiektów seksualnych. Wiedzieć winna Pani, że obiekty naszych seksualnych
        zachowań godzą się na uczestniczenie w seksie grupowym z naszym uczestnictwem
        nie wbrew własnej woli, pod przymusem, ale godzą się z ochotą. Co więcej,
        niejednokrotnie (zwłaszcza w odniesieniu do osób będących singlami) sugerują,
        że dzięki naszej bezpośredniości i umiejętności przedstawienia własnych
        oczekiwań w sposób prosty, otwarty, oni/one sami/same mieli mniej oporów przed
        otworzeniem się na naszą propozycję i zaakceptowanie jej. To znacznie skraca wg
        nich dystans pomiędzy pragnieniami i możliwością ich realizacji u nich samych.
        Nie przykuwamy nikogo do łóżek wbrew ich woli. Nie molestujemy, nie gwałcimy,
        nie wykorzystujemy. Wszyscy partnerzy, którzy zdecydowali się na podjęcie
        aktywności seksualnej z nami uczynili to zgodnie z własną nieprzymuszoną wolą,
        zgodnie w własnymi pragnieniami i chęciami. Trudno mi więc zrozumieć co
        wspólnego z koniecznością empatii może to wszystko mieć wspólnego. Jeśli ja i
        mój mąż oddajemy się praktykom seksualnym związanymi ze swingingiem to również
        jesteśmy przez innych traktowani nieco przedmiotowo i ujmy nam to wcale nie
        przynosi. Rozumiemy bowiem (co próbował Pani przekazać Sz.Kucharz), że uczucia
        wyższe zarezerwowane są dla wybranego partnera/wybranych partnerów, a nie dla
        wszystkich. Obdarzanie miłością, nadmierne angażowanie się emocjonalne w
        przeżywany akt seksualny w grupie, prowadzić może niechybnie do zatarcia
        granicy pomiędzy zabawą a uczuciem i do wytworzenia się niepożądanych zjawisk
        takich jak zazdrość, nieufność, wrogość.

        2. Do Szalonego Kucharza
        ------------------------
        Dziękuję za zabranie głosu w dyskusji. Słowa, które wypowiedziałeś znakomicie
        oddają moje wewnętrzne odczucia, myśli, poglądy. Nie chcąc psuć porządku myśli,
        którymi się podzieliłeś pozwól, że nie powrócę do oczywistych dla mnie i Ciebie
        twierdzeń tam zawartych. One bronią się same.

        3. Do innych Forumowiczów, zainteresowanych tym tematem.
        --------------------------------------------------------
        Niejednokrotnie wskazywałam, że seks grupowy jest tym rodzajem seksualnej
        przyjemności, która nie pozostaje często obojętna na reakcje psychiczne
        partnerów uczestniczących w tego typu zabawach. Podkreślę więc raz jeszcze, że
        uczestniczenie w zabawach grupowych może spowodować konsekwencje, które zaważyć
        mogą na trwałości związku, mogą nim poważnie wstrząsnąć, zachwiać, mogą w końcu
        przyczynić się do jego rozpadu. Seks grupowy potraktowałabym tylko w
        kategoriach zabawy, rozrywki,a nie tworzenia nieodłącznego elementu
        małżeńskiego pożycia seksualnego. Sama zdecydowałam się na współuczestniczenie
        w tego typu praktykach z kilku powodów:
        - jestem osobą biseksualną,
        - odczuwam potrzebę uprawiania seksu z wieloma partnerami/partnerkami (cechy
        promiskuitywne),
        - odgraniczam w sposób wyraźny sferę uczuciową od
        • _owca myśli niedokończone.... 21.01.03, 15:03
          Droga Olivvko.

          Możliwości techniczne tego forum okazały się niewystarczające aby pomieścić w
          całości Twoją wypowiedź... Cóż, nikt nie przewidział, że znajda się na nim
          osoby, które będą potrafiły tak obszernie i jednocześnie konkretnie opowiadać o
          tematach związanych z ludzką seksualnością.
          Niewielu z nas jest w stanie zabrać głos w tej dyskusji zważywszy na jej poziom
          i zakres wiedzy jaką prezentujesz... jednakże w imieniu własnym (pewnie i nie
          tylko) proszę o dokończenie Twojego postu. Byłoby niezmiernie szkoda, gdybyśmy
          nie mogli poznać zakończenia Twoich rozważań z tak błahego powodu jakim jest
          ograniczenie systemowe forum erotyka...
          Pozdrawiam:))
          owca.
        • seksuolog Analiza precyzyjna 27.01.03, 22:06
          olivvka napisała:

          > - seks grupowy nie jest marginalnym zjawiskiem społecznym. Współczesna
          > seksulogia szacuje, że kwestia seksu grupowego dotyczy ok. 10-15% populacji,
          > zarówno tej odnoszącej się do kultur rozwiniętych jak i tych >
          >prymitywniejszych.
          > Liczby te obrazują wielkość populacji, która zetknęła się osobiście w swoim
          > życiu (a więc w nim uczestniczyła) ze zjawiskiem seksu w układzie większym
          >niż 1+1.

          Powedzmy ze te 10-15% to gorna granica, nieco naciagana. Istotniejsze jest
          ze mowilismy tutaj o ludziach ktorzy seks grupowy uprawiaja w ramach swojego
          stylu zycia. Procenty spadaja w wowczas do promili, nie?

          > - seks grupowy jest jedną z częstszych fantazji erotycznych towarzyszących
          > seksualnym wyobrażeniom ludzi. Nie dysponuję jednak żadnymi liczbami
          > mogącymi zobrazować to zjawisko z powodu rozbieżności wyników (zamykają się
          >one w wartościach pomiędzy 20-80%).

          To sugeruje ze jedynie czynniki spoleczne stanowia ze grupki nie sa bardzo
          rozpowszechnione, i ludzie mieszkajacy w Polsce mogliby w to uwierzyc. Okazuje
          sie jednak ze w krajach bardziej wyluzowanych tez jest to forma marginalna
          pomimo ze istnieja wszelkie mozliwosci do uprawiania tej formy seksu. O ile
          w tych krajach geje/lesby sa rozpowszechnione to grupki nie.

          > nagannym, niepowszechnym, szkodliwym społecznie zjawiskiem jest oralizm,
          > analizm, homoseksualizm, gdyż nie dotyczą one wiekszości jednostek żadnego
          > społeczeństwa, w którym dochodzi do powstawania i praktywania tego typu
          > zachowań. Nie zawsze wszystko co mniej powszechne utożsamiane musi być z
          > dewiacją, nienormalnością.

          OooO! Gdzie byla mowa o nienormalnosci czy dewiacji? Bylo wyrazne stwierdzenie
          o 'normalnej ekstremie'. W obecnym kontekscie spolecznym zachowania
          nienormalne to takie ktore sa sprzeczne z prawem. Mowa byla jedynie o
          zachowaniach odbiegajacyhc od przecietnej i ich mozliwych przyczynach.

          > Tak więc i moje upodobanie do seksu grupowego znajduje
          > przyczynę. Nie wydaje mi się celowym przeprowadzanie tutaj na Forum pełnego
          > studium dotyczącego mojej osobowości, świadomości, pragnień, celów, przeto
          > ograniczę się do stwierdzenia tylko, że świadoma jestem przyczyn takiego
          >stanu rzeczy, gdyż niejednokrotnie sama próbowałam odnaleźć ową determinantę
          >takich zachowań. I wydaje mi się, że odnalazłam, choć zdaję sobie sprawę ze
          >słabości introspekcji. I zapewniam, że nie są to żadne traumatyczne
          >wspomnienia z dzieciństwa, żadne wykorzystywanie seksualne, nieprawidłowe
          >relacje pomiędzy rodzicami.

          I to jest najciekawsze w calej story! Jezeli u podloza upodoban nie leza zadne
          negatywne czynniki psychiczne to jest Pani rzadkim ptakiem. Tym niemniej
          nalezaloby to potwierdzic szczegolowa analiza a z tonu wypowiedzi wynika ze
          raczej negatywny czynnik zaistnial. Sila zakodowanych wzorcow jest
          tak potezna ze nawet jednorazowe drastyczne zdarzenie z dziecinstwa czy
          wczesnej mlodosci moze rzutowac na zachowania i upodobania.

          Mozna tez zastanawiac sie caloscia wypowiedzi. Otoz jezeli opisuje sie
          publicznie i ze szczegolami bez oslonek szczegoly swoich zachowan, oraz
          ich unormowanie pomijajac jednoczesnie motywy sotjace za nimi to mamy do
          czynienia z manipulacja. Czytelnicy moga "podziwiac" pikantne szczegoly
          ktorymi sie ich obficie raczy a przeciez rownie wazne sa informacje o
          motywach za nimi stojacych. W koncu mozna wiec odniesc wrazenie ze chodzi
          o reklame swojego superstylu zycia a nie o szczera wypowiedz.


          > Zarzuciła mi Pani brak zdolności do empatii oraz uprzedmiotawianie wybranych
          > obiektów seksualnych. Wiedzieć winna Pani, że obiekty naszych seksualnych
          > zachowań godzą się na uczestniczenie w seksie grupowym z naszym
          >uczestnictwem nie wbrew własnej woli, pod przymusem, ale godzą się z ochotą.
          >Co więcej, niejednokrotnie (zwłaszcza w odniesieniu do osób będących
          >singlami) sugerują, że dzięki naszej bezpośredniości i umiejętności
          >przedstawienia własnych oczekiwań w sposób prosty, otwarty, oni/one sami/same
          >mieli mniej oporów przed otworzeniem się na naszą propozycję i zaakceptowanie
          >jej. To znacznie skraca wg nich dystans pomiędzy pragnieniami i możliwością
          >ich realizacji u nich samych. Nie przykuwamy nikogo do łóżek wbrew ich woli.
          >Nie molestujemy, nie gwałcimy, nie wykorzystujemy. Wszyscy partnerzy, którzy
          >zdecydowali się na podjęcie aktywności seksualnej z nami uczynili to zgodnie
          >z własną nieprzymuszoną wolą, zgodnie w własnymi pragnieniami i chęciami.
          >Trudno mi więc zrozumieć co wspólnego z koniecznością empatii może to
          >wszystko mieć wspólnego. Jeśli ja i mój mąż oddajemy się praktykom seksualnym
          >związanymi ze swingingiem to również jesteśmy przez innych traktowani nieco
          >przedmiotowo i ujmy nam to wcale nie przynosi. Rozumiemy bowiem (co próbował
          >Pani przekazać Sz.Kucharz), że uczucia wyższe zarezerwowane są dla wybranego
          >partnera/wybranych partnerów, a nie dla
          > wszystkich. Obdarzanie miłością, nadmierne angażowanie się emocjonalne w
          > przeżywany akt seksualny w grupie, prowadzić może niechybnie do zatarcia
          > granicy pomiędzy zabawą a uczuciem i do wytworzenia się niepożądanych
          >zjawisk
          > takich jak zazdrość, nieufność, wrogość.

          W calej sprawie jest kilka aspektow:

          Na ile stosowane sa przez was praktyki manipulacyjne a empatia dotyczy z kolei
          swiadomosci konsekwencji swoich dzialan. Wynika to z tego ze ludzie ktorym
          proponujecie grupke oczywiscie godza sie z ochota ale moga nie zdawac sobie
          sprawy z konsekwencji. Opisany przypadek 'smiesznego' studenta moze byc
          ilustracja. Ku waszej uciesze w 'superpodniecajacej' sytuacji student zaniemogl
          i na przemian cyklicznie sily mu wracaly i opadaly.

          Dlaczego tak bylo? Oczywiscie dlatego ze sytuacja na ktora sie tak ochoczo
          zgodzil byla zupelnym wywroceniem jego norm spolecznych i wzorcow moralnych.
          Te z kolei sa tak gleboko zakodowane ze w sytuacji kompletnego rozdzwieku z
          rzeczywistoscia podswiadomie wylaczaly mu meska sile. Aby mogl podlaczyc sie
          do waszej zabawy jego system norm musial zostac przestawiony i tak sie stalo.
          Pytanie teraz jest jaki wplyw moze miec to na jego dalsze zycie? Oczywiscie
          was to nie obchodzi bo on jako przedmiot zrobil swoje. Ale z punktu widzenia
          jego jako osoby nie jest to sprawa bez znaczenia a moze miec ogromna wage.

          Na zakonczenie mozna dodac ze mozna tez w zachowaniu Olivvki widziec
          zaburzenia w obszarze norm spolecznych/moralnych oraz sposobow reagowania i
          wyrazania uczuc oraz kategoryzacji zachowan intymnych. Mowiac obrazowo jesli
          pocalunek z jezyczkiem jest zachowaniem o wiele bardziej intymnym od
          obciagania z polyczkiem to jest to rzecz jasna zaburzona hierachia intymnosci.
          Zaburzona oczywiscie w punktu widzenia przecietnego postrzegania.

          • _owca Re: Analiza precyzyjna 28.01.03, 07:35
            Nie bedę się wypowiadać na temat motywów stojących za zachowaniami seskualnymi
            Olivvki, bo ani ja ani Pani/Pan nie mamy prawa do ich oceniania.
            Zastanowiła mnie natomiast wypowiedź o
            "kategoryzacji zachowan intymnych" reszta to statystyczna przepychanka mająca
            na celu udowodnienie słuszności tezy, iż zachowania które reprezentuje Olivvka
            są moralnie naganne - bo niepowszechne.

            Otóż hierarchia intymności sugerowana przez Pania/Pana jako znów (!)
            odbiegająca od normy, wydaje mi się zupełnie naturalną. Zarezerwowanie sfery
            pocałunków jako emocjonalnego powiązania stałych partnerów jest szeroko
            rozpowszechnione nie tylko wkręgach bardziej wyemancypowanych seksualnie.
            A nawet jeśli się mylę, to zbiór zasad i norm jakie wypracowali sobie Olivvka i
            jej mąż dla zachowań seksualnych względem siebie i innych przygodnych
            uczestników ich pożycia jest głeboko uzasadnione zarówno potrzebą emocjonalnej
            bliskości ich dwojga i seksualną potrzebą grupowej przyjemności.

            owca.
          • Gość: Szalony Kucharz Precyzyjna? IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 11:56
            seksuolog napisała:

            > OooO! Gdzie byla mowa o nienormalnosci czy dewiacji? Bylo wyrazne
            > stwierdzenie o 'normalnej ekstremie'.

            Tak, i 'normalne ekstrema' jak najzwyczajniej w świecie traktuje się tak drogim
            sprzętem diagnostycznym, jak MRJ...



            Skąd się bierze owo przekonanie graniczące z pewnością, że "mamy tu do
            czynienia z manipulacją"? Na podstawie jakich terminologicznych założeń orzeka
            Pani, że opisywanie bez osłonek szczegółów swoich zachowań z pominięciem
            stojących za nimi motywów stanowi manipulację? Czy jeżeli powiem, że poszedłem
            do parku, milczeniem zbywając uświadomione przeze mnie czynniki popychające
            mnie do tego spaceru, to znaczyć to będzie, że jestem manipulatorem?

            Każdy z nas ma swoją niepowtarzalną historię. I każda ludzka istota ma pełne
            prawo decydowania o tym, czy chce i co chce o sobie innym opowiedzieć. To nie
            jest manipulacja! To suwerenna narracja.

            Wnioskowanie Pani z pocałunku a fellatio o zaburzeniach w obszarze norm
            społecznych/moralnych to już socjologiczna komedia! I znowu nadużywa przy tym
            Pani statystycznej terminologii. Co to jest owo "przeciętne postrzeganie"????
            Nie myli Pani czasem "przeciętnego" z "modalnym"?

            Hierarchia intymności: kto ją skonstruował? I kogóż ona dotyczy?


            (-:=3
            • kicia.kocia meski punkt widzenia 28.01.03, 13:11
              drogi szalony kucharzu,
              czy moglbys moze w krotkich slowach wyrazic swa opinie nt paru wybranych
              przeze mnie cytatow z olivvki?
              bede Ci zobowiazana
              kk.



              "Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
              mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
              ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
              swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
              takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
              spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
              lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
              dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
              sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
              Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam."


              "A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane
              są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To
              dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
              tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
              siebie."



              i troche nie na temat- ale taki "tolerancyjny cymesik" :)

              ja:
              >Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
              > ze sa zywe.

              olivka:
              Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.
              • olivvka Re: Drobne tylko sprostowanie 28.01.03, 14:23
                Prośbę kierujesz do Kochanego Kucharza, więc poczekam na jego opinię, jeśli
                zechce się o nią pokusić.

                Dwa słowa tylko, jeśli pozwolisz: wyrywasz moje słowa z kontekstu całej
                wypowiedzi, dyskusji i prosisz o ustosunkowanie się do nich (zwłaszcza w
                kontekscie połykania spermy, choć nie wiem dlaczego akurat uczepiłaś się akurat
                tego). Czy rzeczowe ustosunkowanie się do takich wyrywkowych słów jest wg
                Ciebie możliwe?




                kicia.kocia napisała:

                > drogi szalony kucharzu,
                > czy moglbys moze w krotkich slowach wyrazic swa opinie nt paru wybranych
                > przeze mnie cytatow z olivvki?
                > bede Ci zobowiazana
                > kk.
                >
                >
                >
                > "Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
                > mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
                > ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
                > swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
                > takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
                > spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
                > lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
                > dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
                > sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
                > Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam."
                >
                >
                > "A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane
                > są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To
                > dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
                > tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
                > siebie."
                >
                >
                >
                > i troche nie na temat- ale taki "tolerancyjny cymesik" :)
                >
                > ja:
                > >Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
                > > ze sa zywe.
                >
                > olivka:
                > Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.


                pozdrawiam
                olivvka
                • kicia.kocia Re: Drobne tylko sprostowanie 28.01.03, 15:03
                  olivvka napisała:

                  > Prośbę kierujesz do Kochanego Kucharza, więc poczekam na jego opinię, jeśli
                  > zechce się o nią pokusić.
                  >
                  > Dwa słowa tylko, jeśli pozwolisz: wyrywasz moje słowa z kontekstu całej
                  > wypowiedzi, dyskusji i prosisz o ustosunkowanie się do nich (zwłaszcza w
                  > kontekscie połykania spermy, choć nie wiem dlaczego akurat uczepiłaś się
                  akurat
                  >
                  > tego).

                  droga oliwko,
                  alez wlasnie to ja od poczatku podkreslalam, ze "polykanie spermy" traktuje
                  symbolicznie;
                  ale mniejsza z tym.

                  pisalam, ze nie Twoja seksualnosc zwraca moja uwage- lecz Twoj- podszyty
                  agresja????? stosunek do innych kobiet- bydz moze tylko do pewnej grupy
                  kobiet :))) oczywiscie, ze mezczyzni nie porzuca swych zon i kochanek by
                  spuscic sie Tobie w usta, ani tez kobiety nie przestana studiowac by byc
                  lepszymi, bardziej oddanymi kochankami (przerysownaie swiadome)- ale
                  zastanawia- DLACZEGO- Ty to piszesz.
                  no i po drugie- zastanawia dlaczego az takie znaczenie- niemal wartosciujace-
                  przypisujesz seksowi. widzisz, ja tez jestem chyba raczej osoba temperamentna
                  (choc wydaje-walo mi sie ze w jakiejs kobiecej normie- to to forum
                  zasugerowalo mi ze byc moze laduje gdzies poza pierwsza sigma- a moze nie,
                  wsio ryba ;))), niemneij jednak seksu nie uwazam za rzecz az tak istotna.

                  pozdrawiam,

                  kk

                  ps. 1. a tak wogole- w kontekscie Twoich uwag i dyskusji z Toba przeszla mi do
                  glowy taka mysl- o modelach seksualnosci-
                  intensywny (chyba bardziej kobiecy, no i moj; nawet w fantazjach ereotycznych
                  u mnie rzadko pojawia sie wieksza ilosc osob niz dwie:))) jesli juz- to 1-2
                  dodatkowych osobnikow plci m., ale i to rzadko; przeszkadaja:)) ten moj ma byc
                  absolutnie NAJ :)))) no i nigdy- osoby zenskie; na mezczyzn w mych fantazjach
                  tylko ja mam wylacznosc :)))
                  vs ekstensywny (chyba bardziej meski´- Twoj). no ale to-ew. temat na nowy watek

                  ps.2. zacytowane przeze mnie fragmenty sa myslowymi calosciami,
                  a poza tym zawsze mozna zerknac do dyskusji

                  kk


                  • olivvka Re: Drobne tylko sprostowanie 28.01.03, 15:09
                    Skomentowania przeze mnie wymaga tylko i wyłącznie jedna rzecz:

                    > ps.2. zacytowane przeze mnie fragmenty sa myslowymi calosciami,
                    > a poza tym zawsze mozna zerknac do dyskusji
                    >
                    > kk

                    Raczysz oczywiście żartować. Jeśli uważasz, że była to myślowa całość, to
                    wykazałaś niestety pełnie niezrozumienie całości naszej dyskusji. Przykro mi z
                    tego powodu, bo jednak odrobinę się wysiliłam i trochę "nastukałam".

                    pozdrawiam
                    olivvka
              • Gość: Szalony Kucharz I'm not a man... IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 14:49
                Droga Kiciu Kociu!

                Jesteś kolejną osobą, która każe mi tłumaczyć się ze słów napisanych przez
                Madame Olivvkę. I wciąż podsuwany jest pod mój nos ta sama Jej wypowiedź,
                niezbyt fortunna w tonie, przyznaję, dotycząca łykania nasienia.

                Po raz kolejny radzę więc przyjrzeć się całości tamtejszej dyskusji i dopiero
                na tle pełnych obrzydzenia, odruchów wymiotnych oraz niesmacznych porównań
                niektórych z dyskutantek rozpatrywać uwagi Olivvki skierowane pod
                adresem "francuskich piesków". Ja, jako osobnik posiadający zdolność do
                wytrysku, poczułem się troszeczkę nieswojo czytając o tym, jaka to moja danina
                rozkoszy jest niedobra. Twój ciąg skojarzeniowy "nasienie-->mocz" także
                sprawił, że poczułem się nieco brudny.

                Owszem, łykanie nasienia nie jest żadnym miłości dowodem - cóż zresztą jest? I
                żadnej osoby do niczego w jej imię zmuszać nie wolno.

                Tylko nie wiem czy wiesz, ale mężczyżni bywają bardzo często swej seksualności
                niepewni. Przewrażliwieni są na punkcie swojej płci, orientacji, seksualnej
                sprawności, gabarytów, umiejętności sprawienia partnerce rozkoszy, itd.
                Dochodzi jeszcze do tego problem polucji, czyli skalania: mężczyzna przeżywając
                najwyższe uniesienie "brudzi". I być może nie rozwiąże to wszystkich męskich
                rozterek, ale kobieta nie traktująca męskiego nasienia z taką lekką niechęcią,
                a wręcz przeciwnie - pełna szczerego nad nim zachwytu - z pewnością doda
                facetowi trochę otuchy, szczególnie wtedy kiedy po orgazmie z racji gwałtownego
                spadku poziomu testosteronu, nachodzi go często uczucie przygnębienia.

                W drugiej wypowiedzi Olivvki dotyczącej zależności pomiędzy poziomem
                wykształcenia a partnerstwem nie mogę doszukać się niczego szokującego, co
                wymagałoby gorączkowych wyjaśnień. Bo przecież na żadnych uniwersytetach nie
                uczą, jak ułożyć sobie życie z drugą osobą. A może się mylę...

                Łącząc kwestię emancypacji z łykaniem nasienia, napiszę o pewnym zdjęciu, na
                które natknąłem się już jakiś czas temu w pewnym brytyjskim feministycznym
                zinie. Na fotografi tej młoda naga kobieta klęcząc przed stojącym przed nią
                równie nieodzianym mężczyzną zlizuje z jego penisa ten "lepki" płyn. Podpis pod
                obrazkiem głosił coś mniej więcej takiego: "To nie jest wyraz uległości wobec
                mężczyzny. Robię to, bo mam na to ochotę!"

                Nie musisz, Kiciu Kociu, zmuszać się do robienia czegokolwiek. Nie musisz
                próbować nasienia, ani ostryg czy szpinaku. Tylko jeżeli nie skosztujesz, nie
                będziesz wiedzieć, jakie to jest naprawdę obrzydliwe! ;-)))



                Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,

                (-:=3
                • kicia.kocia Re: I'm not a man...why not?? 28.01.03, 15:41
                  Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

                  > Droga Kiciu Kociu!
                  >
                  > Po raz kolejny radzę więc przyjrzeć się całości tamtejszej dyskusji i
                  dopiero
                  > na tle pełnych obrzydzenia, odruchów wymiotnych oraz niesmacznych porównań
                  > niektórych z dyskutantek rozpatrywać uwagi Olivvki skierowane pod
                  > adresem "francuskich piesków".

                  a jesli te "francuskie pieski" po prosttu tak maja?
                  to gdzie tu slawetna tolerancja, h€???????

                  > Ja, jako osobnik posiadający zdolność do
                  > wytrysku, poczułem się troszeczkę nieswojo czytając o tym, jaka to moja
                  >danina rozkoszy jest niedobra. Twój ciąg skojarzeniowy "nasienie-->mocz"
                  >także sprawił, że poczułem się nieco brudny.

                  ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem symbolicznie
                  dla mnie problem spermy, to problem ostryg :)za to uwielbiam kawior.
                  gdyby tak sperma miala postac malenkich kuleczek.... :)))


                  > Owszem, łykanie nasienia nie jest żadnym miłości dowodem - cóż zresztą jest?
                  >I żadnej osoby do niczego w jej imię zmuszać nie wolno.

                  no i slicznie, dokladnie tak uwazam :)

                  > Tylko nie wiem czy wiesz, ale mężczyżni bywają bardzo często swej
                  >seksualności niepewni. Przewrażliwieni są na punkcie swojej płci, orientacji,
                  >seksualnej sprawności, gabarytów, umiejętności sprawienia partnerce rozkoszy,
                  itd.

                  nie do konca wiem.
                  ale moze poprostu mam inna strategie- intuicyjna- dowartosciowania mezczyzny.
                  wspominalam, ze nawet w fantazjach- istnieje ten jeden NAJ. no i oczywsicie
                  ten MOJ w realu jest tym bardziej NAJ, przeciez to oczywiste, nie? :)))))
                  a z "problemem spermy" spotkalam sie po raz pierwszy tutaj, czyli byc moze
                  moja strategia skutkuje ??

                  > W drugiej wypowiedzi Olivvki dotyczącej zależności pomiędzy poziomem
                  > wykształcenia a partnerstwem nie mogę doszukać się niczego szokującego, co
                  > wymagałoby gorączkowych wyjaśnień. Bo przecież na żadnych uniwersytetach nie
                  > uczą, jak ułożyć sobie życie z drugą osobą. A może się mylę...

                  no wlasnie. stawianie zaleznosci: wyksztalceniem a zdolnosci partnerskie
                  uwazam za nietrafione, a sugerowanie negatywnej korelacji miedzy tymi
                  elementami- za nietrafione do kwadratu, a w warunkach szczegolnych- za
                  szkodliwe.

                  > Łącząc kwestię emancypacji z łykaniem nasienia, napiszę o pewnym zdjęciu, na
                  > które natknąłem się już jakiś czas temu w pewnym brytyjskim feministycznym
                  > zinie. Na fotografi tej młoda naga kobieta klęcząc przed stojącym przed nią
                  > równie nieodzianym mężczyzną zlizuje z jego penisa ten "lepki" płyn. Podpis
                  > pod obrazkiem głosił coś mniej więcej takiego: "To nie jest wyraz uległości
                  >wobec mężczyzny. Robię to, bo mam na to ochotę!"


                  rozumiem ze jest to tylko uwaga luzna. nie mam absolutnie zadnych problemow na
                  poziomie emencypacja- sperma, ani tez innych elementow meskiej seksulanosci
                  (hihi- nie czuje sie bynajmniej zdominowana...., albo moze inaczej- czuje sie
                  FANTASTYCZNIE zdominowana przez mezczyzne, gdy lezac POD NIM dre sie w
                  nieboglosy:)))

                  >
                  > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,

                  ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))

                  pozdrawiam

                  kk
                  • olivvka Re: No, no, odważne :-))) 28.01.03, 16:00
                    kicia.kocia napisała:

                    > > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,
                    >
                    > ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))
                    >
                    > pozdrawiam
                    >
                    > kk

                    Już przerabialiśmy moją niepewność siebie i kompleksy, teraz czas na Ciebie
                    Kochany Kucharzu jak widać :-))))), chciałam powiedzieć...... niepewny Kochany
                    Kucharzu :-))))))

                    Kiciu,
                    Aaaaa, szkoda pisać, każdy kto ma w sobie choć odrobinę psychologicznych
                    zdolności dostrzeże co dostrzec winien i ja tego przybliżać nie muszę.

                    Kończę tym samym te ponure przepychanki, bo dalsze ich kontynuowanie wydaje mi
                    się pozbawione jakiegokolwiek głębszego sensu.

                    pozdrawiam
                    olivvka, ta zakompleksiona i niepewna :-)))))
                    • kicia.kocia Re: No, no, odważne :-))) 28.01.03, 16:33
                      olivvka napisała:

                      > kicia.kocia napisała:
                      >
                      > > > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,
                      > >
                      > > ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))
                      > >

                      >
                      > Już przerabialiśmy moją niepewność siebie i kompleksy, teraz czas na Ciebie
                      > Kochany Kucharzu jak widać :-))))), chciałam powiedzieć...... niepewny
                      > Kochany Kucharzu :-))))))

                      droga oliwko,
                      zacytowalam li tylko S.K. z jego wlasnej wypowiedzi (o braku penowsci u
                      mezczyzn). do tego z usmieszkiem:)))
                      najwidoczniej w zdenerwowaniu tego nie zauwazylas. (na prawde nie warto sie
                      denerwowac, to w koncu tylko forum :))))

                      oczywiscie- uwaga taka- choc identycznie sformulowana- ma absolutnie inny
                      charakter tresciowy niz bylo to w Twoim wypadku.


                      > Kiciu,
                      > Aaaaa, szkoda pisać, każdy kto ma w sobie choć odrobinę psychologicznych
                      > zdolności dostrzeże co dostrzec winien i ja tego przybliżać nie muszę.

                      :)))))

                      > pozdrawiam
                      > olivvka, ta zakompleksiona i niepewna :-)))))

                      a ponadto odczuwajaca nieuswiadomiona agresje do kobiet :))))
                      (niektorych at least)

                      pozdrawiam Cie serdecznie
                      kk
                      • Gość: Szalony Kucharz Hmm-hmm! IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 17:40
                        Kiciu Kociu!

                        Posiadasz rzadko spotykaną umiejętność przeinaczania i obracania czyichś
                        wypowiedzi przeciwko nim samym. Nie wiem czemu ma to służyć, bo mimo
                        potrójnych, poczwórnych i popiątnych uśmieszków Twoje besserwiserstwo zabawne
                        nie jest...

                        "kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane są w stanie
                        pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne."

                        Powiedz mi, moja droga, w którym miejscu powyższej wypowiedzi dostrzegasz
                        sugestię negatywnego związku pomiędzy poziomem wykształcenia a partnerstwem.
                        Wyrażenie "są w stanie" oznacza możliwość, a nie jakąś trwalszą, istotną
                        zależność...

                        "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
                        niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."

                        W tym miejscu Olivvka uniknęła "statystycznej pułapki" i nie napisała wcale,
                        jak "procentowo" często upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie towarzyszą
                        wykształceniu. A że mamy do czynienia ze zjawiskiem "edukacyjnego snobizmu", to
                        chyba wątpliwości nie ulega.

                        > a jesli te "francuskie pieski" po prostu tak maja?
                        > to gdzie tu slawetna tolerancja, hę???????

                        Kurcz blade, biedna Olivvka... Już do końca życia będą ją ścigać za "francuskie
                        pieski"... Jakoś mało kto pamięta, jak obrzucano ją błotem i lżono, tylko
                        dlatego, że ośmieliła się napisać coś pozytywnego o przeróżnych, ze
                        statystycznego punktu widzenia niecodziennych, przejawach ludzkiej
                        seksualności. Ja pamiętam, Szanowna Olivvko, i chylę czoła przed Pani uporem! :-
                        )

                        > ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem
                        > symbolicznie

                        Jeżeli przyjmiemy, że człowiek to dziecko kultury, a nie natury, a kultura to
                        przecież świat znaczeń, to wtedy wszystko, czego się nie dotkniemy posiada
                        symboliczny charakter. Nie myśl, droga Kiciu, że czyni ten fakt lżejszym ów
                        problem...

                        > nie do konca wiem.

                        To teraz już wiesz... :-)



                        (-:=3
                        • kicia.kocia Re: Hmm-hmm! 28.01.03, 18:35
                          Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

                          > Kiciu Kociu!
                          >
                          > Posiadasz rzadko spotykaną umiejętność przeinaczania i obracania czyichś
                          > wypowiedzi przeciwko nim samym.

                          drogi kucharzu.
                          nie przeinaczam. raczej dostrzegam- i probuje adwersarzowi wskazac- to co mowi
                          miedzy wierszami.

                          > "kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane są w stanie
                          > pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne."
                          >
                          > Powiedz mi, moja droga, w którym miejscu powyższej wypowiedzi dostrzegasz
                          > sugestię negatywnego związku pomiędzy poziomem wykształcenia a partnerstwem.

                          kobiety MNIEJ WYKSZTALCONE (...) MNIEJ WYEMANCYPOWANE (...) -vs- PELNIEJ
                          REALIZUJA SIE jako itd.

                          mamy tu do czynienia z WARTOSCIOWANIEM.
                          WYKSZTALCENIE (cave! KOBIET!) vs REALIZOWANIE sie (jako PARTNERKI!!).
                          IMHO, bzdurne, wrecz szkodliwe uogolnienie.
                          mowiace wiecej o gloszacej je osobie niz niosace jakas informacje per se.

                          > "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
                          > niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."

                          jw. bzdurne uogolnienie.

                          > A że mamy do czynienia ze zjawiskiem "edukacyjnego snobizmu", to
                          > chyba wątpliwości nie ulega.

                          co????? a skad to niby tak "nie ulega watpliwosci"????? kolejna bzdura.

                          moja opinia-
                          wyksztalcenie nie ma zadnej funkcji wartosciujacej zwiazek, czlowieka itepede.
                          ani in-plus, ani in-minus. jest li tylko sposobem na zarabianie pieniedzy.
                          koniec. kropka.
                          (stad tez moj "ex-lapsus"- napisalam "wykszatlcenie" myslac "zrodlo
                          utrzymania". bo taka przypisuje mu funkcje).
                          dalsze rozgryzanie "wyksztalcenia" w tym duchu zasugeruje mi kolejne obszary
                          nieuswiadomionych "kompleksow"...
                          :)

                          > > a jesli te "francuskie pieski" po prostu tak maja?
                          > > to gdzie tu slawetna tolerancja, hę???????
                          >
                          > Kurcz blade, biedna Olivvka... Już do końca życia będą ją ścigać
                          >za "francuskie pieski"...

                          no nie tylko "francuskie pieski", aktualnie wyskoczyla z "wyksztalconymi,
                          wyemancypowanymi kobietami". to z tych samych obszarow.

                          > Jakoś mało kto pamięta, jak obrzucano ją błotem i lżono, tylko
                          > dlatego, że ośmieliła się napisać coś pozytywnego o przeróżnych, ze
                          > statystycznego punktu widzenia niecodziennych, przejawach ludzkiej
                          > seksualności. Ja pamiętam, Szanowna Olivvko, i chylę czoła przed Pani
                          uporem! :

                          bynajmniej nie obrzucalam blotem, ani tez nie mam zamiaru.
                          po prostu- dostrzegam u oliwki braki tolerancji (cos jakby "przegiecie w druga
                          strone") i swoista agresje.

                          > > ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem
                          > > symbolicznie
                          > Jeżeli przyjmiemy, że człowiek to dziecko kultury, a nie natury, a kultura
                          >to przecież świat znaczeń, to wtedy wszystko, czego się nie dotkniemy posiada
                          > symboliczny charakter. Nie myśl, droga Kiciu, że czyni ten fakt lżejszym ów
                          > problem...

                          czyz zestawienie spermy z takim frykasem jak ostryga, nie czyni Ci tego faktu
                          lzejszym???

                          kk
                          • Gość: Szalony Kucharz Kim jesteś Kiciu - Bezstronnym Obserwatorem? IP: *.visp.energis.pl 29.01.03, 00:00
                            Kociu!

                            Troszkę się nieodpowiedzialnie bawisz, usiłując wykazać adwersarzowi, co między
                            wierszami jego. Ani Ty, ani ja, ani ktokolwiek inny nie może uważać się za
                            czytającego czyjąś wypowiedź lepiej niż ta osoba, która ją napisała. Zarzuć
                            więc ten psychologizm, proszę Cię bardzo.

                            I dlaczego wciąż każesz mi wałkować cudze słowa? Bardzo szanuję Senorę Olivvkę
                            i wszystkich innych Forumowiczów, którzy potrafią mój wobec nich szacunek
                            odwzajemnić, więc byłoby ogromnym nietaktem w stosunku do Niej z mojej strony,
                            gdybym traktował Jej myśli, jak swoje własne. Ale odniosę się do wypowiedzi
                            Twoich - nie po to żeby wykazać Ci coś, czego sama w sobie nie dostrzegasz, czy
                            zinterpretować Ciebie wbrew woli Twojej... ;-)

                            kicia.kocia napisała:

                            > kobiety MNIEJ WYKSZTALCONE (...) MNIEJ WYEMANCYPOWANE (...) -vs- PELNIEJ
                            > REALIZUJA SIE jako itd.

                            "Są w stanie" - CIACH! To jest dostrzeżenie? Czy może zaślepienie?

                            > mamy tu do czynienia z WARTOSCIOWANIEM.

                            Idąc Twoim tropem: bzdura!

                            > WYKSZTALCENIE (cave! KOBIET!) vs REALIZOWANIE sie (jako PARTNERKI!!).
                            > IMHO, bzdurne, wrecz szkodliwe uogolnienie.

                            A moim skromnym zdaniem to Ty dopisałaś to "vs", czego bzdurnym nie nazwę, ale
                            szkodliwym owszem.

                            > > "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
                            > > niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."
                            >
                            > jw. bzdurne uogolnienie.

                            Czemuż tak łatwo słowo "bzdurne" wychodzi spod palców Twoich? Kolejna ofiara
                            upojenia wodą z Krynicy Wiedzy? ;-)

                            Jeżeliby potraktować powyżej cytowaną wypowiedź jako zdanie o powadze naukowego
                            twierdzenia o szerokim stopniu ogólności, to kwitując je "bzdurą" nie pomagasz
                            sobie.

                            > co????? a skad to niby tak "nie ulega watpliwosci"????? kolejna bzdura.

                            Jak wdzięcznie zgubiłaś "chyba"...

                            > moja opinia-
                            > wyksztalcenie nie ma zadnej funkcji wartosciujacej zwiazek, czlowieka
                            itepede.
                            > ani in-plus, ani in-minus. jest li tylko sposobem na zarabianie pieniedzy.
                            > koniec. kropka.

                            Twoja opinia - zgadza się. Jestem wykształcony - pieniędzy nie zarabiam
                            ŻADNYCH. Koniec. Kropka.

                            > (stad tez moj "ex-lapsus"- napisalam "wykszatlcenie" myslac "zrodlo
                            > utrzymania". bo taka przypisuje mu funkcje).

                            A przypisuj, przypisuj sobie do woli. Tylko po cudzych zeszytach nie bazgraj.

                            Ten Twój "ex-lapsus" już nie jest Twoim, czy nie jest lapsusem? Bo się trochę
                            pogubiłem... ;-)

                            > dalsze rozgryzanie "wyksztalcenia" w tym duchu zasugeruje mi kolejne obszary
                            > nieuswiadomionych "kompleksow"...

                            Moich, Olivvki czy... Twoich?

                            > czyz zestawienie spermy z takim frykasem jak ostryga, nie czyni Ci tego faktu
                            > lzejszym???

                            Aż mi kamień z serca spadł! ;-)))


                            (-:=3
                            • kicia.kocia Podsumowywujac 30.01.03, 06:41
                              Podsumowywujac
                              1. rowniez doceniam madame olivvke za jej spokojne rady udzielane na tym forum
                              2. nie mam nic przeciw seksualnym zwczajom olivvki, chociaz zgadzam sie, z
                              seksuologiem, ze madame o. porusza sie po kruchym lodzie. Granica, kiedy sie
                              moze komus sprawic krzywde jest bardzo cienka i moze byc niezauwazalna (bo
                              przeciez wszyscy sa dorosli i dobrowolni...ale to chyba nie zawsze do konca
                              tak jest... bdb przyklad ze studentem)
                              3. olivvka, bedac „heroldem tolerancji” sama wpada w pulapke nietolerancji
                              4. w tej „pulapce” dosc poczesne miejsce zdaja sie zajmowac kobiety. Byc moze
                              wynika to stad, ze to ta czesc spoleczenstwa byla najbardziej oburzona
                              zwyczajami olivvki.
                              5. dziwie sie olivvce, ze wdala sie w te przepychanki slowne. Krotkie
                              stwierdzenie- „byc moze, zastanowie sie nad tym” zamknelo by problem juz dawno.


                              pozdrawiam

                              kk
    • Gość: weronika Re: pytanie do Olivvki IP: *.kopernik.gliwice.pl 19.01.03, 10:46
      Olivvko czytam sobie dzisiaj to co napsiałaś na temat uprawiania seksus grupowego z twoim mężem i prawie mnie
      przekonałaś że to jest dla was ok. Taki macie sposób na życie jest wam z tym dobrze, rozumiecie sie i jest fajnie. Nie
      neguje takiej postawy bo to jest wasza idywidualna sprawa.
      Natomiast w jedym z postów piszesz że wolisz tak postepować niż nie przyjmować do wiadomości zdrady. I tu
      zrodziło sie u mnie pytanie, czy ty to robisz po to żeby nie stracić męża? Mówisz że on swingował juz przed
      poznaniem ciebie, a jak było z tobą?
      Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że
      on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w związku?
      A może ty zwyczajnie boisz się że mąż cię opuści jak nie będziesz demonem seksu?
      pozdrawiam i czekam na odpowiedz
      • olivvka Re: Odpowiadam Weronice 21.01.03, 10:12
        Witaj Weroniko,
        Moja odpowiedz na Twoje pytania pomiędzy wersami Twojej wypowiedzi:

        Gość portalu: weronika napisał(a):

        > Olivvko czytam sobie dzisiaj to co napsiałaś na temat uprawiania seksus
        grupowe
        > go z twoim mężem i prawie mnie
        > przekonałaś że to jest dla was ok. Taki macie sposób na życie jest wam z tym
        do
        > brze, rozumiecie sie i jest fajnie. Nie
        > neguje takiej postawy bo to jest wasza idywidualna sprawa.
        > Natomiast w jedym z postów piszesz że wolisz tak postepować niż nie
        przyjmować
        > do wiadomości zdrady. I tu
        > zrodziło sie u mnie pytanie, czy ty to robisz po to żeby nie stracić męża?

        No coż, myślę że gdybym obserwowała swoje wypowiedzi z boku, mogłabym wyciągnąć
        podobne wnioski do Twoich. Wyjaśnię jednak, iż obawy o utratę partnera nie są u
        mnie silniejsze niż u innych kobiet w moim wieku z moją pozycją materialną. Nie
        obawiam się samotności, gdyż jestem z nią oswojona, przez kilka lat swojego
        życia byłam zupełnie sama (z własnego świadomego wyboru), natomiast przez
        kolejne kilka byłam samotna w związku, który od samego początku skazany był na
        niepowodzenie. I tylko dziwię się sobie, że jako osoba wykształcona kierunkowo
        dostrzegła to tak późno, co spowodowało boleśniejsze rozstanie po latach. Nie
        Weroniko, absolutnie tego się nie obawiam. Zdaję sobie także sprawę z tego, że
        taka chwila może nastąpić. I nie potrzeba do tego swingowania. Miłość, a
        czasami tylko poważne zauroczenie, to takie stany, które pozwalają człowiekowi
        dokonywać czynów niejednokrotnie nierozsądnych, sprzecznych z interesami danej
        jednostki, nawet negatywnych moralnie. Ale poprzestańmy już na tym, bo nie chcę
        się uwikłać w dyskurs dotyczący miłości w małżeństwie. To raczej "śliski" temat.


        >Mówi
        > sz że on swingował juz przed
        > poznaniem ciebie, a jak było z tobą?

        Prowadziłam dość bujne życie erotyczne. Nie byłam typową swingerką, ale
        uprawiałam wielokrotnie seks grupowy i zawsze czułam podniecenie na samą myśl
        dotyczącą uprawiania seksu w więcej niż tylko dwie osoby.


        > Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy
        swojego
        > mężczyzny musi się liczyć z tym że
        > on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w
        związku?

        Tamta wypowiedź miała tylko i wyłącznie na celu uzmysłowienie kobietom, tym
        nieco konserwatywnym, że zaspokojenie tak prozaicznych potrzeb mężczyzny jest w
        stanie uchronić je przed przykrymi konsekwencjami związanymi z koniecznością
        przełykania gorzkiej pigułki zwanej zdradą. Nie dalej jak kilka dni wcześniej,
        bodajże na Onet.pl prezentowany był raport dotyczący prostytucji. Wynikało z
        tego raportu (co jest tylko potwierdzeniem moich słów), że z usług prostytutek
        w znacznej części korzystają mężczyzni, których żony posiadają opory przed
        uprawianiem nieco bardziej wyrafinowanego seksu (za główny przykład była
        podawana niechęć żon tych mężczyzn do oralizmu).
        Być może w mojej hierarchii seks odgrywa nieco większą rolę niż u większości
        ludzi. Ale o ile procent? O 10-20% większą? Dla mnie i mojego męża seks to 70-
        80% udanego związku. Niech dla innych będzie to 50%. A to i tak pozostawia
        tylko 50% na inne elementy składowe. Zapewniam Cię, że nauka już dawno
        dostrzegła dominującą rolę seksu w udanym pożyciu małżeńskim. Większość
        konfliktów partnerskich znajduje swój początek w niespełnieniu seksualnym
        jednego, lub obojga partnerów.


        > A może ty zwyczajnie boisz się że mąż cię opuści jak nie będziesz demonem
        seksu
        > ?
        > pozdrawiam i czekam na odpowiedz

        Weroniko, nie uważam się za demona seksu. Ale przyznaję, że w pierwszym rzędzie
        to co połączyło mnie z moim mężem to nasze wspólne (a nie tylko jego lub moje)
        upodobanie do erotyzmu i traktowanie go bez tabu. A gdy mąż mnie opuści, ja
        dalej będę "demonem seksu" (niech Ci już będzie) bo takie są moje potrzeby. Być
        może gdy wejdę w klimakterium (ale do tego czasu miną jeszcze długie lata) moje
        libido spadnie, być może stanie się to po porodzie, dzisiaj natomiast takie są
        moje potrzeby. I próbując odnaleźć prawdziwą treść pytania odpowiem: nie czynię
        z siebie wyzwolonej seksualnie osoby na potrzeby mojego męża, mojego
        małżenstwa, jego trwałości i stabilności. To szczęście, że ja i mój mąż, dwie
        osoby o podobnych potrzebach i oczekiwaniach, trafiły na siebie. Rzadko się to
        zdarza, nam się przytrafiło. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

        pozdrawiam
        olivvka