Gość: komuch
IP: 195.116.68.*
16.02.02, 17:12
Przyjrzyjmy się białostockiej t.zw. lewicy! Sam, niestety, głosowałem na jej
kandydatów w ostatnim parlamentarnym show. W nadziei, że wreszcie może coś
ci "wybrańcy" (zgodnie z przedwyborczym gardłowaniem)zmienią na normalne w
szarej, zaściankowej białostockiej rzeczywistości. Że ukrócą
zachłanność "czarnych", że firmami (jeszcze państwowymi) kierować będą
normalni, kompetentni ludzie, że będzie normalne prawo w normalnych sądach,
że... Dużo było tych nadziei!
I niestety, jak wielu podobnych do mnie, srodze się zawiodłem! Bo oto okazuje
się, że lewica na pewno przejęła od braci Kaczorów jedno: zawołanie TKM! I
skutecznie je realizuje. Polega to na obsadzaniu synekur "swoimi", niezależnie
od ich umiejętności czy doświadczenia zawodowego. Wystarczy, że umiejętnie
włażą w dupę, że znają ludzi u władzy, że ci ich znają... I wszystko jest OK! A
że się coś obiecywało w kampanii przedwyborczej?! A co się będą przed durnym
elektoratem tłumaczyć? "Wybraliście nas to teraz - spierdalać!" I biegną rączo,
żeby sobie wyrywać już obsadzone stołki spod lewicowych zadów.
Nie tak odległe są wybory do samorządów. Wtedy znowu rozpocznie się lizanie
dupy wyborców. Z takim podejściem lewica obudzi się z łapą w nocniku i ręczę,
że niejeden zechce tam jeszcze ochoczo naszczać!