rafal.kosno11
06.10.11, 14:26
Sukces akcji: odebrać prezynadętowi służbowe auto i wręczyć kartę miejską! niech klika:) wystraszył się swoich "nowoczesnych" rozwiązań:)
Codzienność komunikacji: zamiast nowoczesnych autobusów na gaz CNG z klimatyzacją karta miejska z absurdalnym klikaniem:(
karty miejskie od klikania których przy każdym wsiadaniu do autobusu pasażerów trafi szlag kosztowały 14 mln zl i sPOwodowały POdwyżkę cen biletów 14 mln zł wywalone w błoto (lub raczej do kieszeni określonych osób kosztem wygody pasażerów) czyli 25% rocznych wydatków na całą komunikację (60 mln zł) z czego 20 mln zł to roczna dotacja Urzędu Miasta, pozostałe 40 mln zl to sprzedaż biletów i inne dochody komunikacji
władze traktują pasażerów jak bydło które można wozić autobusami bez otwieranych okien i klimatyzacji
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestepstwa - dotyczy: zakupów autobusów diesla komunikacji miejskiej w latach 2004-2011 przez Urząd Miasta Białystok zamiast na o 50% tańszy ekologiczny gaz CNG wbrew wnioskom Stowarzyszenia z 2004 i 2007 r, co przy zużyciu rocznym paliwa ok. 7 mln litrów spowodowało stratę ok. 90 mln zł = 14 mln zł rocznie (autobusy na CNG spełniają także surowsze normy emisji zanieczyszczeń i hałasu niż zakupione autobusy diesla)
BIAŁYSTOK 30.05.2007 r.
STOW ARZYSZENIE FED ERACJA ZIEL ONYCH W BIAŁYMSTOKU
Do: Urząd Miejski w Białymstoku
Dotyczy: Wniosek o zakup autobusów miejskich z proekologicznym napędem gazowym CNG, utworzenie stacji paliw CNG, z klimatyzacją bądź z oknami ułatwiającymi efektywne przewietrzanie.
Zamiast zakupu coraz większej liczby autobusów należy zmienić ich trasy i poprawić rozkład jazdy - obecnie 70% tras niepotrzebnie się pokrywa, autobusy mają chaotyczne godziny odjazdów z poszczególnych przystanków zamiast np. w równych odstępach czasu np. co 15 minut (poza "szczytem komunikacyjnym ) i co 10 minut "w szczycie komunikacyjnym" np. w godz. 6-10 i 14-18).
MIEJSKA KOMUNIKACJA POWINNA BYĆ BEZPŁATNA NA KOSZT WŁAŚCICIELI AUT JAK NP W BELGII FRANCJI =MIASTA EKOLOGICZNIE I BEZ KORKÓW
niekasuj.blogspot.com/2009/06/gdyby-transport-by-bezpatny.html
Jest takie miasto w Belgii, w którym wszystkie przejazdy autobusami są darmowe. Dwanaście lat temu mieszkańcy Hasselt zdecydowali, że nie chcą płacić za bilety komunikacji miejskiej. Poparła ich rada miasta, podpisano też porozumienie z zarządem regionu Limburgii o współfinansowaniu tego przedsięwzięcia. 1 lipca 1997 r. wprowadzono ambitną reformę transportu publicznego pod nazwą „Taryfa zero”. Liczba autobusów wzrosła pięciokrotnie, a liczba pasażerów kilkunastokrotnie.
Hasselt to miasto wielkości Przemyśla, zamieszkane przez ponad 70 tys. mieszkańców. Chodniki są tam szerokie, ulice przejezdne, wypadków drogowych jest niewiele, a na autobus czeka się najwyżej dziesięć minut. Nie zawsze tak było. W połowie lat 90. ubiegłego wieku arterie miasta były zatkane samochodami, poziom zanieczyszczenia alarmujący, autobusów niewiele. Chociaż Hasselt jest czwartym co do wielkości miastem Belgii, to zajmowało kiedyś pierwsze w kraju miejsce w rankingu motoryzacji. Liczba samochodów osobowych zarejestrowanych w Hasselt wzrosła o 25 procent w latach 1987–1999, podczas gdy ludności przybyło w tym okresie 3,3 procent. Życie w mieście stało się nieznośne, rozważano różne projekty rozbudowy infrastruktury drogowej… Ostatecznie wybrano jednak likwidację biletów komunikacyjnych i ograniczenie ruchu samochodowego w centrum. Jednym z powodów przyjęcia tego programu był niedobór funduszy – gmina nie miała wystarczającej ilości pieniędzy, aby budować nowe drogi. Dokonano kalkulacji i okazało się, że darmowy transport będzie tańszy niż nowa obwodnica.
Nową politykę transportową wprowadzono pod hasłem: „Miasto gwarantuje wszystkim prawo do przemieszczania się”. Projekt odniósł natychmiastowy sukces. Do lipca 1997 r. każdego dnia około tysiąca pasażerów korzystało z autobusów. Obecnie średnia wynosi ponad 12 tysięcy pasażerów dziennie. Przeprowadzone w 1998 r. badania wykazały, że 23 procent pasażerów stanowią dawni użytkownicy samochodów, 14 procent to byli piesi i 18 procent – byli rowerzyści. Zwiększono liczbę autobusów z 8 do 46, zaś obsługiwanych linii z 2 do 9, w tym jedną do lotniska poza miastem. Uruchomiono dwie linie nocne.
xxxxxxxxxxxxxxxxx
Za wprowadzenie karty miejskiej powinni dostać nagrodę Darwina. Przynajmniej za sposób utrudnienia życia pasażerom i ich inwigilację. Za to powinno się kogoś pozbawić stołków. Tak na marginesie to system już teraz działa do pupy. Wiesza się i sami kierowcy przyznają że to idiotyzm. Kilka razy dziennie muszą resetować. Przyłożenie karty wielokrotnie wyświetla błąd. Dopiero za którymś razem zaskakuje.
CZEMU NIE WYSYLAJA NA ADRES DOMOWY TYCH KART?!?!?!?! STRATA CZASU I DLA NAS I DLA URZEDNIKOW MIEJSKICH, KTORZY MUSZA WYDAWAC KARTY PRZEZ CALY DZIEN I PRZY TYM DENERWOWAC SIE Z KOWALSKIM LUB NOWAKIEM, KTORY CZEKAL PONAD GODZINE NA KARTE.
Kolejnym absurdem jest "kasowanie" biletów miesięcznych - pytam - po jaką cholerę? Chcecie policzyć pasażerów, którzy jeżdżą autobusami? Zamontujcie fotokomórki nad drzwiami. Osoby starsze nie muszą mieć karty miejskiej żeby jeździć autobusami, więc ich i tak nie policzycie - po co więc utrudniać życie innym ludziom? I wychodzi na to, że codziennie rano autobus linii "20", który odjeżdża z Andersa pełen babć i dziadków (którzy kupują towar na giełdzie i sprzedają go później na Jurowieckiej) - jedzie PUSTY - bo nikt nie musi "kasować" karty miejskiej. Gdzie sens? Gdzie logika???
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx