Gość: Ktosik
IP: *.bsk.vectranet.pl
28.12.05, 08:47
Afera z Salezjańską Fundacją Pomocy Młodzieży. Prokuratura oskarża księży
Marcin Rybak 28-12-2005, ostatnia aktualizacja 27-12-2005 20:37
Takiej sprawy jeszcze w Polsce nie było - dziewięciu duchownym katolickim
prokuratura zarzuca udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która
wyłudziła z banku ponad 400 mln zł.
Dziś wrocławska prokuratura okręgowa zakończy śledztwo w sprawie afery z
Salezjańską Fundacją Pomocy Młodzieży im. św. Jana Bosco. W ciągu kilku
tygodni do sądu trafi akt oskarżenia. Prokuratura postawi zarzuty 13 osobom,
w tym dziesięciu księżom.
Główny podejrzany to ksiądz Ryszard M. - zakonnik, który kilka lat temu
pracował w parafii w Lubinie, duszpasterz młodzieży, prezes Fundacji. Zdaniem
prokuratury wspólnie z innymi księżmi i grupą wiernych zorganizował i
przeprowadził gigantyczną operację wyłudzania kredytów. Zaczęła się w 1999
roku, została ujawniona dwa lata później.
Posługując się fałszywymi dokumentami, Fundacja zaciągnęła ponad 400 milionów
złotych kredytów. Do dziś banki nie odzyskały 130 mln.
Kilkanaście milionów wzięli naiwni parafianie namówieni przez swoich
duszpasterzy. Wierni przedstawiali przygotowane przez duchownych fałszywe
dokumenty - na przykład zaświadczenia o zarobkach. Pieniądze pożyczali im
zaprzyjaźnieni z księżmi bankowcy.
Teraz 120 parafian ma odpowiadać przed sądem za oszustwo. Dwie
kilkunastoosobowe grupy już zostały oskarżone.
Choć parafianie pożyczone pieniądze przekazali zakonnikom, to przysłany przez
bank komornik zaczął już licytować ich majątek. Wielu rodzinom groziła utrata
życiowego dorobku. W końcu salezjanie oddali kilkanaście milionów, ale
dopiero gdy parafianie poskarżyli się do Watykanu.
Co się stało z pożyczonymi przez zakonników pieniędzmi? Część przeznaczona
została na dokończenie budowy kościoła w Lubinie. Ale księża kupowali też
nieruchomości na postawione osoby albo na siebie.
Część pieniędzy ksiądz M. przekazał znajomemu maklerowi z Krakowa, który
inwestował je na giełdzie. Ksiądz Ryszard tłumaczył w śledztwie, że finansowo-
kredytowa machina załamała się w wyniku giełdowego krachu po ataku na World
Trade Centre 11 września 2001. Inaczej - jak zapewniał - bank odzyskałby
wszystkie pieniądze, a wierni nie mieliby problemów.
Cały artykuł dostępny w internecie:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3085949.html