Gość: stary wk_ny
IP: *.dostep.pl
11.11.02, 16:16
11 listopada 2002. Święto Niepodległości. Miasto Białystok. Polska
Idziemy Suraską za parę minut dwunasta. Jakoś pustawo. Stoi Ruski z harmonią –
gra i ryczy po rusku. Zarabia na życie.
Przy pomniku Naczelnika troszkę się zebrało ludzi. Z głośników cichutkie
zawodzenie pieśni patriotycznych. Kłębi się od Straży Miejskiej. Całkiem
niezłe samochodziki ostatnio chlopcy wyfasowali. I mundurki ładne, i robota
żadna...
Jak grom 120dBA rozległ się z ratusza hejnał nasz lokalny bardzo
(przedszkolaki kiedyś śpiewały piosenkę choince – w zielonym lesie rosła...
artysta musiał na długo zapamiętać).
I nic się nie stało.
Po kwadransie z daleka pokazało się nieśmiało kilku jeźdźców. Przebili się na
tyły publiki pod fontannę. Potem chyba jeszcze kilku przekradło się z innego
kierunku. Stali zamaskowani pod fontanną pray ratuszu.
Wmaszerowała kompania Straży Granicznej i Policji. Po paru manewrach
korekcyjnych mniej więcej się ustawili i wystawili posterunek przy pomniku.
Potem jeszcze przypełzła luźnawą kupą jakaś gromadka mundurowych, chyba
bezbronnych. Kiedyś tak wyglądała obrona terytorialna albo aresztanci.
Harmonogram luźnawy, luźno realizowany bo i tak wszystko czekało, kiedy
wypadnie księdzu w Farze nabożeństwo skończyć. Bo to dopiero wyzwoliło dalszy
niespieszny bieg wydarzeń.
Niezawodna orkiestra „Szczurów Wodnych” podprowadziła poczty sztandarowe i
chytrym manewrem puściła je przodem.
Potem Pan opowiedział o programie obchodów:
Dzisiejsze uroczystości zaczęły się nabożeństwem w cerkwi.
Potem pan Prezydent złożył i zapalił co trzeba.
Potem nabożeństwo w kościele, co się właśnie skończyło.
A teraz orkiestra wykona Państwu musztrę paradną czyli kilka sztuczek
cyrkowych pokaże ku chwale Ojczyzny.
A POTEM zagra hymn i będzie mówił pan Wojewoda i pan Prezydent.
Potem może coś jeszcze...
No to starczy. Pewne orkiestra paradowała ładnie. Nie udało się poświętować,
hymnu swego na swoje święto posłuchać. Poszliśmy już.
Przy delikatesach na Suraskiej już było słychać tylko Ruskiego z harmonią...
Takie to te białostockie antypody. Czekasz, aż dostojnicy wyjdą z kościółka, -
najpierw sobie na zbawienia zapracują parę punktów, potem zafundują sobie
część rozrywkową. Potem każą hymn zagrać i może coś odklepią o Ojczyźnie.
Potem znów nadadzą jakiemuś niezamieszkałemu skrzyżowaniu w mieście nazwę
świątobliwą – patrz rondo Poleska-Towarowa-Jurowiecka przy wiadukcie.
Albo „swego” uhonorują też rondem, ale w nazwie przytoczą wszystkie doczesne
tytuły – Rondo prof. dr n. med. A. Lussy – to ci ale brzmi...
Chichot historii miasta, która pamięta ulice wszystkich partyjnych bonzów
oraz Mistrzów Plonów.
Albo zrobią deptak – albo nie- temat zastępczy nr jeden? A mieścina schodzi
na psy w tempie huraganu. Przemysł umiera. Ale cóż nowo wybranym pomazańcom
byłoby w stanie popsuć samopoczucie? Oni sobie poradzą.
Ale teraz wybraliście Państwo znowu wielebną prawicę do władzy.
A ponadto przeczytaliście może najdłuższy post w historii tego forum
taki pejzaż