Gość: Stanisław
IP: *.pools.arcor-ip.net
14.06.07, 07:34
Co robić?
Domagać się od władz przywrócenia publicznej służby zdrowia w Polsce;
podkreślam OD WŁADZ.
Szpitale, przychodnie, kliniki w Łomży, Białymstoku czy Suwałkach nie są
własnością lekarzy i pielęgniarek tam pracujących i jak się im nie zapłaci
znajdą inną pracę. Będą sprzedawać truskawki, naprawiać samochody czy
docieplać budynki. To nie Kuba czy Białoruś, że ich się zmusi do pracy i to
nie ich wina, że wymaga się od nich leczenia za półdarmo.
Rolą władz jest im dać może nie tyle ile się domagają ale przynajmniej zacząć
normalnie negocjować. Jestem na 100% przekonany, że to czego żądają jak
najbardziej im się należy.
Jestem przekonany, że jeśli żądają 5 tysięcy to rządowi negocjatorzy powinni
zacząć proponować przynajmniej połowę tego by po jakimś czasie dojść do
jakiegoś kompromisu. Proponowanie podwyżek na poziomie poniżej 10% w stosunku
do żądań lekarzy jest po prostu bezczelnym chamstwem i to nie tylko wobec
tychże lekarzy ale i wszystkich nas pacjentów.
Jeżeli rząd dalej będzie traktować lekarzy jako element "układu" dążącego do
obalenia najlepszego rządu po 1990 roku, jeżeli dalej będziemy słyszeć na
niedzielnych kazaniach o lekarzach-terrorystach co niedoceniają dobroci duetu
Kaczyńskich może to skończyć się podobnie jak już w historii było - jakąś
formą buntu podobnego do rewolucji francuskiej gdy w ciągu kilku dni
skończyły się wszystkie autorytety a głowy toczyły się po zakrwawionym bruku.
Oby nie było za późno, oby nie doszło do obudzenia demonów.
Co robić?
Dzwonić, pisać, przynosić plakaty i transparenty pod Sejm, pod Urząd Rady
Ministrów i pod Belweder. Męczyć i dręczyć tych co obiecywali Polskę
solidarną, tych co tępili liberałów i zmusili do odejścia profesora
Balcerowicza, co zaproponowali nam atrakcje nieznane już gdzie indziej w
Europie.
Konkretniej - wyjście jest i trzeba do tego tylko dobrej woli; przede
wszystkim do negocjacji ma zasiąść osobiście sam premier biorąc do stołu
wszystkich odpowiedzialnych za to ministrów plus przedstawicieli wszystkich
partii politycznych. Niech se weźmie na doradców specjalistów od ochrony
zdrowia z państw europejskich i powoła liczne zespoły robocze robocze od
wszystkich problemów dręczących służbę zdrowia. Niech w końcu przedstawi plan
podwyżek zarobków lekarzy z rękami i nogami, by na przykład w ciągu trzech
lat mogli dojść do porównywalnych ze średnią w Europie. Niech razem z
Gilowską wyliczą skąd zabrać i co zlikwidować by było z czego dawać.
Jest z czego brać - do granić absurdu rozdęta administracja państwowa,
kosztowne misje wojskowe w Iraku i Afganistanie, buble F-16 też można
odsprzedać.
Wyjęte z tekstu artykułu:
<<Pacjenci mają dość
Co ma zrobić pacjent, który na wizytę w poradni czekał kilka miesięcy, a
teraz termin mu przepadł, bo lekarze wywiesili flagi i nie pracują?
- Zadzwonić, gdy skończy się strajk - radzi Leszek Kołakowski, przewodniczący
komitetu strajkowego w łomżyńskim szpitalu. - Ja nawet nie wiem, czy wówczas
będę tu jeszcze pracował. W takiej sytuacji jest dziewięćdziesięciu moich
kolegów, którzy też złożyli wypowiedzenia. Od początku akcji protestacyjnej
prosimy pacjentów o wyrozumiałość.>>