alex.4
21.08.03, 11:20
Temat nie dotyczy Białegostoku. Ale w końcu przykuł pewnie uwage wielu
telewidzów w Białym, więc mozna go chyba poruszyć. Felieton, który wklejam
ponizej jest mocno kontrowersyjny. Co o tym sądzicie? Jak wam się on podoba?
Jakie są wasze refleksje?
Autorem tekstu jest Rafał Ziemkiewicz. Dla mnie tekst ten jest bardzo
przewrotny, ale iekawy. Ciekaw jestem waszych opinii
Pozdr
"Ameryka bez prądu WP
Bliska memu sercu science fiction nie od dziś lubuje się w wizjach
cywilizacyjnych katastrof - przy czym im bardziej człowiek uzależnia się od
stworzonej przez siebie technologii, tym częściej owe wróżone katastrofy mają
swój początek w jakiejś awarii. Tak się złożyło, iż rzeczywistość zechciała
właśnie jedną z owych wizji zweryfikować: 50 milionów Amerykanów w jednej
chwili zostało pozbawionych prądu.
W kraju, w którym nie trzeba być bardzo starym, by pamiętać jeszcze „21
stopień zasilania” i wieczorne oszczędnościowe wyłączanie całych dzielnic,
nie jest łatwo zrozumieć, jak niewiarygodny to był kataklizm. W jednej chwili
przestają działać światła uliczne, kierujące ruchem miliona samochodów, nagle
wyłączają się komputery kierujące praktycznie wszystkim. Gasną urządzenia
sterujące ruchem lotniczym, zatrzymuje się metro i koleje, wysiadają panele
kontrolne przy taśmach przemysłowych, wielkich piecach, liniach
technologicznych, przerabiających związki, które uwolnione do atmosfery mogą
ukatrupić tysiące przypadkowych osób... Daruję sobie mnożenie przykładów,
czym tak gigantyczna awaria mogła grozić - służą nimi stare powieści i filmy
katastroficznej SF.
Jakie tymczasem były skutki zaniku zasilania w USA i Kanadzie? Trudno w to
uwierzyć: żadne. Poza jednym staruszkiem, który dostał zawału, nikt nie
zginął. W wielomilionowej metropolii przypadkowi przechodnie kierowali ruchem
ulicznym, aby nie dochodziło do kolizji, restauratorzy częstowali darmowymi
posiłkami wracających do domu piechota pasażerów metra, a służby miejskie
sprawnie i szybko likwidowały potencjalne zagrożenia. Trudno mi nie
wspomnieć, jaki biurokratyczny bałagan towarzyszył u nas „zimie stulecia”
albo wielkiej powodzi, i nie zapłonić się ze wstydu.
Ale wszystko to budzi myśl tak heretycką, że aż strach się z nią na głos
zdradzać: czy Nowojorczycy wykazaliby tyle samo sprawności, gdyby nie
poczucie zagrożenia terrorystycznymi zamachami? A jeśli tak - to czy nie
powinniśmy dziękować Bogu za to, że stworzył terrorystów, którzy - tak, jak
szczupaki wpuszczane przez hodowcę do stawu z karpiami - chronią rozwinięta
cywilizację przed zgnuśnieniem, które by ją uczyniło bezbronną wobec byle
popsutego reaktora?"