Gość: Agnieszka_J.
IP: *.*
10.09.02, 21:34
Moje dzieci zostały Wielkimi Zbieraczami Wszystkiego Co Się Da, a ja w czynie społecznym sprzątam nasze osiedle. Odkąd Julka i Weronisia opanowały sztukę samodzielnego poruszania się i odkąd wózek jest coraz bardziej "beee",ich biedna mama nie nadąża ze sprzątaniem chodniczków i trawniczków z: petów, starych chrupek, zgniłych jabłek, porzuconych chusteczek, worków foliowych szkiełek, itp.Po prostu na spacerkach uwijam się jak mogę w tempie ekspresowym, by wypatrzeć te wszystkie śmietki i wrzycić do kosza, zanim moje małe zjedzą to. Zastanawiam się, czy nie wychodzić na spacerki z miotełką, byłoby łatwiej.Kiedy jedziemy do babci, muszę pierwsze co po przyjeździe pozamiatać chodniczki, ale u swoich to rozumiem, osiedla sprzątać mi się nie chce, no chyba żeby tak zapłacili...Buuu, dlaczego tylko moje dzieci są takimi zbieraczami - spotykamy na spacerku:- dziewczynkę rówieśniczkę, która nawet nie wpada na pomysł, żeby się po coś schylić, stoi i patrzy na moje dziewczyny ze zdziwieniem, po co one się tak ciągle schylają- chłopca rówieśnika, który wcale nie interesuje się podłożem, jedynie wózkiem moich.O rany, kiedy się to skończy????AgnieszkaJ(mama Julki i Weroniki)