Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzić?

IP: *.* 12.10.02, 12:08
Witam wszystkich Rodziców Bliźniąt!!!Mam jedno pytanko - szczególnie do Mam Bliźniąt. Czy można poradzić sobie w pojedynkę z dwójką noworodków?Sama już nie wiem, czy jestem jakaś lewa, czy coś robię nie tak, ale gdy Mąż jest w pracy, a ja jestem sama w domu z naszymi Dziewczynkami, czasem dwoję się i troję a One i tak są w stanie mnie wykończyć. Dziewuszki mają 5 tygodni i ostatnio śpią coraz mniej, marudzą coraz więcej... Nie daję sobie rady.Czy Wy - Mamy Bliźniąt same zajmowałyście się swymi Pociechami bez niczyjej pomocy? A jeśli tak, to proszę, zdradźcie mi jakiś rewelacyjny sposób jak nie dać się zdominować przez dwie maleńkie Istotki.Pozdrawiam bardzo gorąco!!!-Iwona
Obserwuj wątek
    • Gość: madziara Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 12.10.02, 12:31
      Nie stresuj się !!!!!!!!!!!!!Ja osobiście Ci bardzo zazdroszcze twoje dzieci są małe i zawsze wiesz gdzie są i co robią. Moje raczkują i zaczynają chodzić, rozpełzają się po całych 67m2, wyjadają psu z miski, a teraz kiedy pisze Zuza rwie gazety a Natalka majstruje przy telewizorze. Takie małe to nakarnmisz i leżysz przy nich a jak śpią to sprzątniesz a mi jak odkurzam to wyłączqają odkurzacz , teraz biją się o pilota. Strasznie ci zazdroszcze takich maluszków, wcale cię nie pociesze bo najgorsze dopiero przed tobą, teraz Natalka weszła pod łóżko i nie wie jak wyjść i ryczy. Jak chcesz się podbudować że masz dobrze spotkaj się z mamą starszych bliżniaków i je poobserwuj troszke to ci poprawi chumor. Ja jestem sama od rana do wieczora mąż wraca jak dzieci śpią kąpie je obie jednocześnie a międzyczasie szykuje butle to dopiero akrobacje.Pozdarwiam i głóowa do góry nie jesteś złą mamą tylko tak jeste z dwójką dzieci. Mnie dwnerwują mamy dzieci pojedyńczych kiedy próbują mi zwrócić uwage na to co robie albo mnie pouczają. Takie mamy nigdy nas nie zrozumią.Magda Zuza i Natalka
      • Gość: asia_t Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 12.10.02, 14:46
        Madziu, święta racja!!! Najlepsze dopiero się zaczyna. Dzisiaj Jędrek nauczył się wstawać. Teraz mam dwie wańki-wstańki, stoją naprzeciwko siebie w łóżeczkach i wyją. hehe. Albo wejdą pod stół i nie mogą wyjść. Przewrócą na siebie stojak. Wywalą się na parkiet, chociaż obok rozłożony mięciutki koc. Jeden drugiego walnie grzechotką. :-) Itd itp. Iwonka, trzeba do tego podchodzić na luzie! Któraś musi poryczeć, bo karmisz drugą. I już. Moje też często wyją, czuję się wtedy strasznie, ale niestety nie potrafię się rozdwoić, choć baaaaaaaardzo się staram... AsiaT
      • Gość: Jacqueline Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 13.10.02, 15:42
        Ja tez bylam i jestem prawie caly dzien sama. Tym bardziej, ze mieszkam za granica i rodzinki tez tutaj nie mam. Mnie "uratowal" rozklad dnia. Godzina po godzinie. Byl taki czas, ze zapisywalam ile moje maluchy zjadly, bo wszystko mi sie z nerwow "mieszalo", ktorej dalam a ktorej nie. Lezaczki byly najlepszym wyjsciem do karmienia, bo kladlam je obie, siadalam posrodku, z dwoma butelkami naraz. Skroca to czas i nerwy. Na poczatku tylko byly problemy z "odbiciem" po mleku. Wiec bralam jedna na kolana, brzuszkiem do dolu i .....jakos szlo... a druga moglam dalej karmic. Nie karmilam piersia dlugo, bo nie mialam mleka, wiec dalam sobie spokoj i tyle. Nie stresuj sie, bo wychodzi to tylko Tobie zle. A dzieci wyczuwaja szybko, ze jestes spieta. Nie wiem jak, ale moje od razu wiedza.... Teraz maja 2,5 roku i ciagle mamy problemy, ale co z tego, jesli "wytrenowaly" mnie juz tak dlugo, ze teraz moge z tego sie "posmiac". Zycze powodzenia. Bedziesz pozniej bardzo dumna, zmeczona ale dumna.
    • Gość: asia_t Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 12.10.02, 14:43
      Iwonka,chyba musisz dać im czasem popłakać! Może dobrą metodą byłyby leżaczki? Dziewuszki są coraz bardziej aktywne i już nie chcą leżeć w łóżeczkach! Bliźnięta potrafią wykończyć, zwłaszcza jak nie śpią. I tylko jedzą... dobra rada: spróbuj karmić jednocześnie, to zdecydowanie skraca czas karmienia. I czasem dawaj butlę, daj im pić, może wtedy będą jeść mniej? lub rzadziej? Ja tak robiłam. Wiem, że mam nianię i zawsze miałam, ale jednak zdarzały się dni, że zostawałam z nimi sama... AsiaT, która wkrótce Was odwiedzi!
    • Gość: mocar Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 12.10.02, 17:31
      Witam!Iwonka moge Cie pocieszyc ja przez caly dlugi tydzien jestem sama ze swoimi chlopakami,dopiero w sobote rano przyjezdza "maz" i pomaga(?).Juz to kiedys pisalam,ze tylko spokoj moze nas uratowac.Nie mow,ze jestes lewa jestes najlepsza bo dajesz rade co przy dwojce jest mistrzostwem!Podpisuje sie pod tym co pisaly dziewczyny,ze teraz to masz fajnie bo dziewczynki sa jeszcze "lezace",tul je i badz blisko nich jak dlugo sie da,bo jeszcze moment i rozpelzna sie po calym mieszkaniu,a wtedy dopiero zacznie sie zabawa.Iwonka niczym sie nie przejmuj i wszystko rob spokojnie,bez nerwow.Prosze nigdy nie mow,ze jestes lewa!!!smile))Trzymaj sie cieplo i glowa do gory-Joanna
    • Gość: Agnieszka_J. Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 12.10.02, 21:42
      Hej Iwonka. Chyba każda z nas przechodziła podobne rozterki.Niestety zgadzam się z poprzedniczkami, że uziemione maluchy są lepsze od chodzących szkrabów. Co do rad: musisz wypracować sobie pewne schematy, które ułatwią ci życie z maluszkami. I oczywiście nie dać się zwariować - wiele razy we wcześniejszych postach pisałyśmy, że uśmiech i poczucie humoru z bliźniakami są wręcz niezbędne.A teraz kilka moich rad:1. Dzieci są zawsze najważniejsze. Jeśli są niespokojne danego dnia, obiadku nie będzie i burdel w mieszkanku, ale dzieci utulone. Obiad przygotowuję zazwyczaj dzień wcześniej lub korzystam z kuchni mojej mamy czy teściowej.2. Nie wiem, czy masz nosidełka - bardzo się przydają, dzieci w nich prawie siedzą, a więc coś widzą. Ja sadzałam swoje, włączałam piosenki dla dzieci, uwielbiają słuchać do dziś, gdy trochę podrosły zaczęły oglądać " Rudolf Czerwononosy Renifer" i kiedy im to włączę, mam pół godziny dla siebie. Oglądają, tańczą, klaszczą(teraz, wcześniej tylko oglądały czy słuchały)3. Kłaść maluch spać o jednej porze.Jeśli karmisz piersią, to pewnie karmienie pochłania większość czasu. Zgadzam się z dziewczynami, że do płaczu dzieci trzeba się przyzwyczaić - płacze to trudno, musi poczekać na swoją kolej.Trzymaj się, jak mi się coś przypomni, to napiszę.AgnieszkaJ(mama Julki i Weroniki)
    • Gość: madzia22 Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 13.10.02, 22:16
      Witam bardzo serdecznie.Do rad dziewczyn dodam nie wiele, ale podpiszę się pod jednym - wyluzuj się. Nie przejmuj się tym, że jedno karmisz a drugie płacze. Tak musi być, inaczej nie da rady.Od siebie dodałabym tylko tyle, że - raz na tydzień albo najrzadziej dwa daj sobie cały dzień wolny, aż do bólu, tak abyś tęskniła za dziećmi. Wówczas z jednej strony będziesz oczekiwała tego dnia, kiedy wreszcie będziesz mogła odpocząć, a z drugiej będziesz czekała, kiedy on się skończy i będziesz mogła być z maluchami.Wybacz Agnieszko, ale napiszę coś wręcz przeciwnego do zdania w twoim liście - moim zdaniem Ty, Iwono, jesteś najważniejsza. Dbaj o swoje posiłki, o swoje zdrowie, o to żebyś nie była przemęczona. Bez ciebie bowiem, maluchy nie dadzą sobie rady. To nic, że pięć minut popłaczą, kiedy ty bierzesz ciepłą kąpiel - dla dzieci płacz jest naturalny, one nie znają innej możliwości wyrażania swoich emocji, u dzieci płacz nie znaczy tego co u dorosłych...A przede wszystkim bądź konsekwenta - nie biorę cię na ręce, jeśli wiem, że płaczesz, tylko po to, żebym cię wzięła na ręce. Przetrzymasz taki stan dwa, trzy razy i więcej się nie powtórzy.Wiem, wiemy - wszystkie mamy bliżniacze, że jest ci w tej chwili ciężko, ale poradzisz sobie. Z całą pewnością.PozdrawiamMadzia
      • Gość: PaulinaG Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 09:20
        Witaj Iwonko!Mam parę bliźniąt 16 miesięcznych. Po powrocie ze szpitala z maluchami pomagała mi przez dwa tygodnie mama ( mąż w pracy do 16). Ale później musiała wyjechać i zostałam sama - panicznie bałam się zostać z nimi sama! Wiadomo pierwsze dni były bardzo trudne , bałam się tylko żeby nie płakało ( w/g lekarki dziecko może bez uciszania płakać na dobę godzinę w sumiesmile) jedno jak drugie karmiłam (butelką od początku). Nie miałam leżaczków więc jednocześnie nigdy nie jadły. Pory jedzenia były zawsze te same- więc niebezpieczeństwo wycia z głodu jednego było prawie 100%.Ale jakoś z czasem nabrałam wprawy tzn biegałam między pokojem dzieci a kuchnią, jak wspominam ten czas to kojarzy mi się tylko z ich wiecznym karmieniem - jedno zjadło , odbiło , drugie i właściwie trzeba było szykować następne mleko.Moją rada jest taka żeby tak uregulować jedzenie i spanie , żeby było odbywało się to o tych samych porach dnia. Wtedy jest łatwiej - masz czas na napicie sie herbaty i zjedzenie czegoś. U mnie tak się udało ale czasem zdarzały się odstępstwa od normy :)Poza tym starałam się ich nie bujać bezmyślnie na rękach- raczej podejsc , pobyć przy łóżeczkach, pogłaskać itp. Wiadomo że przytulać trzeba ale z umiarem przy dwójce dziecismilePozdrawiam , życzę wytrwałości.
        • Gość: Monika25 Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 10:46
          Ja staram się tak zorganizować dzień, żeby chłopcy większość rzeczy robili w tym samym czasie. Jak byli mali i nie byli jeszcze w stanie utrzymać butelki kładłam ich w fotelikach samochodowych i podkładałam im coś po butelkę, żeby mogli sami jeść. Były takie momenty, gdy jednego karmiłam a drugiego bujałam w foteliku nogą. Spią w dzień też najczęściej o tej samej porze i jest to w zasadzie jedyny czas "wolny" kiedy mogę zrobić coś w domu. Korzystaj z każdej chwili, zeby chociaż troszeczkę zregenerować siły. Monika z Krzysiem i Kubą
          • Gość: Magda_D Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 12:01
            Monika, ja robiłam to samo - jedno dziecko przy piersi a drugie w foteliku bujane nogą!!! I tak w kółko przez cały boży dzień!!!Nie zgadzam się z większością dziewczyn tutaj - dla mnie pierwsze miesiące były zdecydowanie najgorsze: nieprzespane noce, dzieci bez przerwy płakały, mi się wydawało że sa ciągle głodne, nie wiedziałam co gdzie i jak. Miałam do pomocy panią do sprzątania - przychodziła 3 x w tygodniu i gotowała nam obiady na dwa dni. Jak sobie pomyślę, co ona myślała na widok tego pobojowiska, którym był nasz dom!!! Baba była głupia jak pień, ale zawsze była to jakaś pomoc. Potem zamieniłam ją na nianię - młodą dziewczynę, która pomagała mi do ostatniego lata. Teraz spokojnie daję sobie radę sama, dziewczynki mają 21 m-cy.Wiem, że są dwa rodzaje opinii o bliźniakach: że najgorsze są pierwsze trzy miesiące, albo że najgorzej jest jak zaczną chodzić. No, jest jeszcze opinia, że najgorsze są pierwsze trzy lata. Ja należę do grupy pierwszej, na szczęście. Kiedy dziewczynki nauczyły się chodzić, przeszłam krótki kryzys nerwowy, a potem poprzestawiałam mieszkanie, przestałam reagować na skakanie po stole i inne wybryki i już mi było dobrze. Dziewczynki dzięki swobodzie na pewno są sprawniejsze od swoich rówieśników jedynaków ale za to ja nieraz obrywam od sąsiadów, że "jak to, same po schodach schodzą? pani się nie boi?" - boję się, boję, ale co mam zrobić, jak walczę z wózkiem a dzieci już przy bramie wyjściowej. Moja rada dla voni, to zmobilizować wszelką pomoc jaką może na teraz (nawet wizyta koleżanki po południu poprawi humor, o ile nie denerwujesz sie, kiedy ktoś widzi Ciebie i dom w rozgardiaszu) - jak dzieci skończą 3-4 m-ce to powinny zacząć lepiej spać (choćby te 6 godzin naraz w nocy) i od razu w głowie Ci się rozjaśni i łatwiej będzie wszystko ogarnąć. Z pierwszych miesięcy pamiętam tylko tyle, że nie wiedziałam jaki dzień tygodnia, jaka godzina, nie mogłam żadnego zamiaru przeprowadzić do końca bo wszystko mi się w głowie mieszało z niewyspania. Ale to wszystko minęło, i teraz nawet spokojnie daję radę robić tłumaczenia, i raz w tygodniu pracuję w szkole (uczę angielskiego). voni, trzymaj się.Magda
            • Gość: 2004 Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 13:01
              Dziękuję za wsparcie i słowa otuchy. Ogólnie, to jakoś leci dzień za dniem, ale w piątek miałam takiego doła, że myslałam, że już nie wytrzymam. Po raz trzeci już miałam problem z piersiami. sama nie wiem, czy to tylko zastoje, czy to już zapalenie. Bolało jak cholera, Dziewczyny wydzierją się w niebogłosy, ja z gorączką (38 i pare kresek)... Zupełnie nie miałam siły się Nimi zajmować, a One jak na złość miały akurat bardzo kiepski dzień - płakały, marudziły, przysypiały na 10 minut, po których znowu się budziły i tak w kółko... Wiem, że jestem jeszcze żółtodziobem w "zawodzie -mama bliźniąt", dlatego też ogromnie cenne są dla mnie Wasze rady, wskazówki i wszelkie takie ;)Pozdrawiamy gorąco!!!-Iwona z Julcią i Zuzią (które właśnie wydają skrzeczące dźwięki na znak,że się budząwink)
            • Gość: asia_t Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 14:16
              hehehe... a to sie usmialam z tego przesypiania nocek... :lol: Iwonka, nie chce Cie zalamywac, ale moje dzieci do tej pory przespaly DWIE noce. Teraz ida zeby i budzimy sie co pol godziny... papaasiaT
              • Gość: Magda_D Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 21:28
                Ten śmiech z przesypiania nocy to pod moim adresem? Asiu, przecież znasz moje poglądy - uważam, że jeśli mama (bliźniąt lub nie) nie może znieść nieprzespanych nocy, to będzie potrafiła sobie z nimi poradzić. A jak taka mama może z tym żyć, to prawdopodobnie dzieci same z siebie nie zrezygnują z jej obecności w nocy. Kto kogo przetrzyma, innymi słowy.Poza tym, większość dzieci zaczyna lepiej spać po ukończeniu 3-4 m-cy - za wyjątkiem ;-) tych, które przespały cały okres noworodkowy i dopiero wtedy dają swoim rodzicom popalić. Dzieci voni są teraz w najgorszym okresie (książkowo) - 6 tygodni. Nie obiecuję, że za półtora miesiąca będą przesypiać całe nocki, ale gorzej niż teraz już chyba być nie może - za wyjątkiem ;-) chorób i ząbkowania, rzecz jasna.MagdaPS: Acha i jeszcze jedno do voni - kiedy Ty masz zły dzień, jest wielce prawdopodobne, że dzieci też będą miały taki. Nigdy nie mogę zrozumieć jak to jest, że kiedy źle się czuję i wyjątkowo potrzebuję, żeby mi dać spokój, to one właśnie wtedy dają mi do wiwatu, nie mają humoru, itp.
                • Gość: asia_t Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 15.10.02, 20:01
                  Ach, Madziu, nie pod Twoim adresem... chyba tak ogólnie mnie śmiech ogarnia, gdy słyszę/czytam, że w tym wieku to już powinny dzieci nockę przesypiać... niestety, moje dzieci tego nie czytają! :-) I jak miałam takie maluchy i chodziłam nieprzytomna z niewyspania, pocieszałam się bardzo, że już wkrotce, już niedługo będą spać, spać... a ja razem z nimi. hehe. Teraz czasem wzdycham do tych nocek, gdy spały 4 godziny ciurkiem... :-( I jeszcze coś - u nas zęby wychodzą pojedynczo, tzn. po jednym u każdego, w ten sposób może to trwać wieki! :-( AsiaT
                  • Gość: Magda_D Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 15.10.02, 20:35
                    Nie wiem, czy Cię pocieszę (chyba nie) - u nas zęby wprawdzie wychodziły razem (tzn. obie panie naraz) ale za to każdy ząb (ew. para, jak wychodziły po dwa naraz) równał się infekcji i antybiotykom. Jak słowo daję, nie wiedziałam już czy na te zęby czekać z niecierpliwością (bo były mocno opóźnione, jak to zwykle z moimi dziećmi), czy modlić się, żeby jednak nie wychodziły.Ale od kiedy udałam się do homeopaty - wychodzą stadami i ani śladu kataru!!!! Hurrra!!! A ze spaniem, teraz możesz się pocieszać, że jak zaczną na dobre biegać, to będą spać jak zabici.Magda
                  • Gość: madzia22 Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 16.10.02, 09:09
                    U nas też rzadko się zdarza, aby Adaś przespał ciurkiem całą noc, albo chociaż kilka godzin, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam i bardzo mi nie przeszkadza.Z tego, że zęby wychodzą im pojedynczo raczej powinnaś się cieszyć a nie martwić. U Adama w ciągu tygodnia wyszły trzy zęby - czwórki (to było jakoś w kwietniu). Myślałam, że tego tygodnia nie przeżyję.Swoją drogą słyszałam o dziecku, któremu wszystkie zęby zaczęły wychodzić na raz. Niestety maluch tego nie przeżył.Przepraszam za te horrory.Madzia
            • Gość: zadowolona Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 16.10.02, 21:31
              Taka sama taktyke przyjelam! tylko jeszcze poszlam na calosc (Moje pociechy wybaczcie mi!) - NAUCZYLAM moje baki spac cala noc. Wiem, ze brzmi to niewiarygodnie, dopoki, nie wdrozylam, nie wierzylam sama. Ale teraz po poltora roku, od momentu gdy moje baki przespaly cala noc (w wieku 1,5 roku) nie zaluje. Czasem tylko, gdy slysze opinie, ze wszystkie dzieci nie spia do 4 lat (sic!) chce mi sie plakac nad nasza (matek) glupota. Bo przyjmujemy za pewnik to co mowia inni i zakladamy, ze nasze dzieci musza tak samo. Przepraszam, jesli kogos urazilam, ale tak mysle i tylko zaluje, ze gdy inni mi dawali dobre rady, ja nie sluchalam,bo przeciez wszystkie dzieci wyrastaja z nieprzespanych nocy... Moja kolezanka ma 6-letnie dziecko, ktore wola ja po 100 razy w nocy pod roznymi pretekstami, czy to dziecko z tego wyrosnie, czy to juz jest problem psychologa. Obysmy same nie przykladaly do tego reki. A tak po za tym zgadzam sie, ze najtrudniejsze sa pierwsze trzy miesiace, szczególnie gdy nie ma nikogo, tko mógłby nam pomóc. Pozdrawiam, Ania
        • Gość: madzia22 Re: Jak sobie radzić? - do Pauliny IP: *.* 14.10.02, 12:18
          Nigdy nie słyszałam, że dziecko może na dobę płakać jedynie godzinę. To jakaś ciekawa teoria. Interesujące na jakich podstawach została zbudowana.Dla mnie dziecko nie powinno w ogóle płakać, bo ja dostaję albo szału albo rozstroju nerwowego. Niestety moi chłopcy jakoś nigdy się tym nie przejmowali.PozdrawiamMadzia
          • Gość: PaulinaG Re: Jak sobie radzić? - do Magdy IP: *.* 14.10.02, 13:43
            Witam ponownie!Nie wiem co to za teoria z tym płaczemsmileAle jest faktem że lekarka tak powiedziała. Ja co prawda też nie mogłam znieść ich nawet 1 min płaczu - bo zaraz myślałam jak ich uspokoić.I może dla mojego spokoju tak powiedziałasmile
    • Gość: domini23 Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 14.10.02, 14:17
      witamja też chciałam napisać o kilku udogodnieniach, które nieco odciążają zapracowanę mamy.u mnie bardzo sprawdziły się foteliki samochodowe w zastępstwie leżaczków. brałam dzieci w tych fotelikach do łazienki, kiedy potrzebowałam się wykąpać lub zrobić pranie, lub je rozwiesić. brałam do kuchni [czasem stały nawet na stole :))], karmiłam w tych fotelikach i w ogóle wielkie dobrodziejstwo, że były z tymi kołyskami.ok. 2 miesiąca dzieci otworzyły szerzej oczka i machały energiczniej rączkami. wtedy kładliśmy je na kołdrze na podłodze i stawialiśmy nad nimi tzw. playing gym. rewelacja, czasem któryś trafił w to łapką i np. zagrzechotało. ale lekko nie było. karmienie piersią było bardzo uciążliwe, ale starałam się, żeby najadali się w tym samym czasie. butlą prawie zawsze karmiłam obu na raz.ja ogólnie prowadziłam ten sam tryb życia co dzieci - jak obaj spali, to ja spałam z nimi, jak obaj jedli, to ja też się starałam coś złapać. początkowo był wieczny bałagan i myłam zęby np. o 16.00, ale potem doszliśmy do ładu.teraz mają 19 miesięcy i są wręcz cudowni.ja popieram tą teorię, że matka z dobrym samopoczuciem [w miarę wypoczęta i najedzona, nie zwalająca na siebie zbyt wielu obowiązków typu wyprane firanki i wypastowana podłoga] to więcej niż połowa sukcesu.pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości - dominika z michałkiem i mikołajkiem [obaj ucinają sobie drzemkę 2 godzinną]
    • Gość: zadowolona Re: Jak sobie radzić? IP: *.* 16.10.02, 09:58
      Witaj Iwonko,Mozna, zapewniam Cie, ze mozna. Sama przez to przeszlam, co prawda prawie trzy lata temu. Moi i meza rodzina mieszka daleko, mieszkamy w W-wie sami i bylam w identycznej sytuacji. Prawie caly dzien sama. Niestety zmeczenie w pewnym momencie osiagnelo takie stadium, ze trzesly mi sie rece i prawie mdlalam. Problem moj polegal jednak na tym, ze koniecznie chcialam karmic piersia, co oczywiscie wiem teraz bylo z mojej strony glupota. Nie chce tu powiedziec, ze karmienie jest glupota, to nie to. Ale chce Ci powiedziec, zebys za wszelka cene nie robila z siebie matki Polki, bo tak naprawde to jest mozliwe, tylko gdy masz kogos do pomocy, mame, mez etc. Jesli moge cos Ci poradzic, tak na przyszlosc, to zawsze kladz maluszki razem spac, nawet, gdy wydaje Ci sie, ze jedno tylko chce spac, a drugie marudzi albo placze. Nie martw sie, ze jedno obudzi drugie. Na poczatku tak moze (chociaz nie musi) byc, ale uwierz to zaprocentuje, bo malyuchy naucza sie spac razem - w jedny m pomieszczeniu. SDama TEGO DOKONALam. I jescze jedno, tez z autopsji, nie karm ich, gdy tylko zaplacza, nam mamom sie wydaje, ze dzieci gdy tylko zaplacza, to od razu wolaja jesc, nieprawda. Przekrec je na drugi bok, wlacz pozytywke itd. I co najwazniejsze. Odpoczywaj, gdy tylko dzieci spia spij i Ty. Porzadki i obiad dla meza to sprawa drugorzedna, a nawet trzeciorzedna. Korzystaj z kazdej chwili i spij, tylko w ten sposob zregenerujesz sily i bedziesz w stanie jako tako funkcjonowac. Jesli masz mozliwosc, to pros o pomoc mame, znajoma, a jesli nie to moze udaloby Ci sie zatrudnic opiekunke chociaz na dwie, trzy godziny, zeby poszla z dziecmi na spacer, albo po prostu przy nich posiedziala, a Ty odpocznij. Ja do takiej decyzji dojrzalam, gdy Bartus i Misio mieli po 4 miesiace. po prostu zmeczenie bylo tak wielkie, ze nie moglam dluzej funkcjonowac. Ucz sie na bledach (nie swoich) pozdrawiam Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka