Dodaj do ulubionych

Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt?

24.07.07, 13:41
Ciagle spotykam sie na forum z fascynacją mam odnosząca sie do posiadania
bliźniat. Czemu tak się czujecie? Co Wam tak sie podoba poza oczywiście
słodkim widokiem dwóch maluchów na raz i dwoma serduszkami bijacymi tylko dla
mamy wink ?
Ja mam bliźnięta od półtora roku, kocham je, ale do fasynacji sytuacją mi
daleko.. Uważam równiez ze dla dzieci wbrew pozorom nie jest to dobra
sytuacja - posiadanie bliźniaczego rodzeństwa. Ciekawe co na to psychologia??

pzdr
Ania
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 24.07.07, 15:19
      prolens napisała:

      > Uważam równiez ze dla dzieci wbrew pozorom nie jest to dobra
      > sytuacja - posiadanie bliźniaczego rodzeństwa. Ciekawe co na to psychologia??

      Nie jest dobra? Nie sądzę, ja tego bynajmniej nie zauważyłam. Jak czytam,
      słucham i obserwuję różne bliźnięta widzę zupełnie coś innego. Między nimi słowo
      "rywalizacja" smakuje zupełnie inaczej. U nas jednemu bez drugiego jest źle,
      wyraźnie tęskni, czegoś mu brak i nie widzi korzyści z przebywania z danym
      rodzicem sam na sam..

      Nie wiem co jest fascynującego w bliźniętach. Będąc w ciąży też tego nie
      rozumiałam. Teraz jest inaczej. Jestem bardzo zmęczona, pracy jest masa, a ile
      dźwigania. Naprawdę ogrom. Ale wzbudzają we mnie zupełnie inne uczucia niż
      singielkowa Madzia, która przecież była pierwszym długo oczekiwanym moim
      dzieckiem. Nie rozumiem na czym to polega, ale zupełnie inaczej jest obserwując
      swoje dzieci i porównując je do siebie na danym etapie wiekowym (a ta robiła to
      w jego wieku, a ten jest inny) a zupełnie co innego równolatków.. Kiedy byli
      mniejsi rozpływałam się dosłownie emocjonalnie, mimo niewyspania fruwałam jak
      fryga i wiecznie miałam banana na gębie, teraz coraz częściej mój ruch i uśmiech
      wyrażają marzenie o poduszce, ale wciąż widząc swoje skarby wywołują te same
      uczucia tylko trochę bardziej zmęczone wink))) Np. do dziś komiczną wydaje mi się
      sytuacja kiedy mam zrobić 3 butle i najzwyczajniej brakuje mi ręki ;P albo jak
      ostatnio gdy podczas jedzenia Krzyś zwymiotował, chciałam biec z nim do
      łazienki, a w tym czasie Bartek wstał w krzesełku, musiałam szybko wracać
      jeszcze nim dobiegłam do łazienki. Posadziłam Krzyśka na podłodze, wyciągnęłam
      Bartka również na podłogę i już mam biec dalej aż tu widzę Krzyś wymiotuje nadal
      (bieg do łazienki wykluczony bo zrobię piękną ścieżkę, po której Bartek się
      przejdzie), chciałam biec po miskę aż tu Bartek ciapnął łapkami w te wymiociny.
      To była tak beznadziejna sytuacja dla mnie, pierwsza od dłuższego czasu kiedy
      faktycznie nie wiedziałam co robić, byłam skołowana, ale to było komiczne. Jak
      podwójny płacz 4-ro m-cznych bliźniąt "do którego biec? którego wziąć
      pierwszego?". Może jestem szalona, ale mnie to śmieszyło (mimo zmęczenia) i
      rechotałam się z tego..
      • mamaigiiemilki Re: wiesz co, lubie czytac twoje posty 24.07.07, 21:24
        sa supersmile
        moje panny nie sa swiete, potrafia sie na siebie pozloscic, poplakac pt."ja
        chce to samo co siostra- dokladnie to samo..." ale to sa rzadkie chwile
        najczesciej chca ze soba po prostu byc, tesknia za soba, jak jestesmy w lesie
        ogladaja sie za soba nawoluja, itp. czesto wola bawic sie razem niz ze mna...

        tylko spia osobno ale o tym juz pisalam(moze dlatego ze wczesniej nie byly do
        tego przyzwyczajane), natomiast po obudzeniu przytulaja sie , daja sobie buzi...

        na pewno przy blizniakah potrzeba duzych pokladow cierpliwosci, ale dwie
        kochane mordki wynagradzaja cala prace wlozona w ich wychowanie;

        a tak zartem- w blizniakach fascynuje mnie najbardziej to ze bawią sie razem a
        my mamy wtedy wolnesmile)))))))))
        • anna_sla Re: wiesz co, lubie czytac twoje posty 25.07.07, 07:50
          moje? Czy prolens? Jak moje to bardzo mi miło..
          • mamaigiiemilki Re: twoje Aniu:) 25.07.07, 11:07

      • prolens Re: anna_sla 28.07.07, 20:24
        No widzisz a mnie takie sytuacje doprowadzaja albo do wściekłości albo do
        załamania.. Zalezy jaki mam nastroj.. Na pewno nie śmieszy mnie jak dzieci
        taplaja się w wymiocinach.
        Może to kwestia podejścia do sprawy..
        • anna_sla Re: anna_sla 28.07.07, 22:06
          kiedy to się działo to i mnie nie śmieszyło (jeśli chodzi o te wymioty, bo na te
          płacze to nie raz reagowałam już śmiechem w trakcie), ale nie denerwowało mnie
          to. Po prostu byłam skołowana i kiedy już się sytuację opanowało to pozostała
          dla mnie zabawną, ale przecież nie jest śmieszne to, że dziecko wymiotuje. Ja
          się zawsze martwię czymś takim, choć Krzysiek jest taki, że potrafi doprowadzić
          się do wymiocin kiedy tylko zechce, a zwłaszcza kiedy próbuje się go nakarmić.
          Jest niejadkiem, a to trochę problem, zwłaszcza z tym jego odruchem wymiotnym.
          Często nie trzeba mu nawet niczego do ust wkładać, wystarczy widok zbliżającej
          się łyżki z jedzeniem czy butli. Ale ja tą pokazówkę mam już drugi raz, bo Magda
          była identyczna..
    • gosiapal Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 24.07.07, 22:19
      nasz dziesiejszy poranek:
      stalam akurat w drzwiach i obserwowalam jak dzieci spia
      wtedy obudzil sie bartus
      chwile popatrzyl, powiedzial mama, mama
      usiadl w lozeczku powiedzial dada , dada
      podszedl do lozeczka matyldzi (na czworakach)
      wlozyl raczke do jej lozeczka
      zlapal ja za noge i krzyknal EJJJJJJ,EJJJJJJJ
      to bylo cudowne

      dziesiejsza kapil
      pierwszy raz wlozylismy dzieci razem do wanny
      zabawom nie bylo konca
      nasladowaly sie nawzajem
      kiedy jedno zaczynalo chlapac raczkami, drugie robilo to samo
      kiedy chlaplo nozkami , drugie tez
      i nagle bartus postanowil bawic sie sluchawka od prysznica (ulubiona zabawa
      obojga)
      ja w strachu ze zacznie sie awantura i placze
      a tu nagle synek podal sluchawke matyldzi
      ona sie chwile pobawila i tez mu ja oddala
      i tak ja sobie podawali

      sa tez sytuacje tragikomiczne
      gdy jedno postanowi wyjac sobie serek lub zupke z buzi i posmarowac nim brata
      lub siostre
      jak maluja serkami po telewizorze
      jak robia z zupki odzywki do wlosow, i jak z serka robia balsam do ciala
      jest masa sprzatania ale tak cudny widok, ze zamiast regagowac od razu stoje i
      sie smieje

      i tym podobne sytuacje zdarzaja sie caly czas i stasznie nas rozczulaja
      marzymy o kolejnych blizniakach
    • anula9910 nic!!! 24.07.07, 23:08
    • asia889 Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 25.07.07, 05:54
      Na mnie ogromne wrażenie zrobiło to jak moje dzieci potrafią rewelacyjnie ze sobą współpracować np. przy tworzeniu różnego rodzaju konstrukcji z tego co mają w pokoju. Świetnie się dogadują i rozumieją. Mam wrażenie, że często lepiej niż ja. Choć naturalnie sprzeczki też się zdarzają jak u każdego rodzeństwa. Bliźnięta dużo lepiej bawią się ze sobą, niż zwykłe rodzeństwo (wspólne zainteresowania związane z wiekiem). Łączy je szczególna więź. Kiedyś moja była nauczycielka, mająca brata bliźniaka, opowiadała, że miała okres, że fatalnie się czuła. Brata, mieszkającego w innym mieście, tknęło przeczucie i zatroskany zadzwonił do siostry. Mówiła, że rozumieją się bez słów. Jak dla mnie takie sytuacje są niesamowite.
      • monikakika Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 25.07.07, 09:39
        jeśli jest miłość to jest fascynacja - na da się inaczej, nie da się tego od
        siebie oddzielić. W bliźniętach najbardziej fascynujące jest to, że jest dwoje
        dzieci. Ile razy zjadłyście pysznego loda i pomyślałyście, że zjedzenie
        drugiego byłoby czymś wspaniałym. Ile razy zwiedzając Rzym pomyślałyście, muszę
        tutaj przybyć drugi raz. Wszystko co dobre, chcemy miec podwójnie wink. Dzieci
        są najcudowniejsze - dlatego fascynujące jest mieć ich dwoje na raz wink
        • namad1 Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 25.07.07, 11:17
          Trudno to nazwać fascynacją, ale bliźniaki mają coś w sobie, owszem teraz jak
          sa coraz starsze i coraz wiecej kumają jest naprawdę zabawnie i przeuroczo,
          jest ogrom pracy przy nich i to nie jest fascynujące, wydatki tez sa niemałe,
          choroby tez bywaja podwojne, szczepienia, podróze z dwójką dzieci to wszytko
          jest uciążliwe m oże nie podwójnie ale zawsze jest cięzej niz z jednym
          dzieckiem. Oczywiscie nie wyobrażam sobie juz zycia bez moich uroczych bąbli,
          ale osobiście jak bym miała wybór wolałabym uniknąc cizy mnogiej(mimo
          świadomosći, ze moze zdarzyc sie ciąża mnoga, leczenie hormonalne, wiadomosć o
          dwójce dzieci mnie zdruzgotała. Plus ciązy mnogiej to taki, ze wiecej dzieci
          juz nie musze planowac i chodzić w ciązy, to było dla mnie okropne. Ot i to
          tyle.
        • prolens Re: monikakika 28.07.07, 20:31
          Ależ mnie moje dzieci fascynują, każde z osobna, nie fascynuje mnie tylko fakt
          posiadania ich na raz.
          Zwłaszcza że mam starsza córkę, która przez 2 lata była sama w domu i wiem jak
          można sie fascynować, zajmować pojedyńczym dzieckiem. I o ile mocniej można się
          zaangażować w macierzyństwo wtedy.
      • prolens Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 28.07.07, 20:27
        Właśnie nie wiem czy moje bliźnięta (półtora roku) maja wspólne
        zainteresowania - owszem sa zabawki które musza mieć identyczne i podobnie się
        nimi bawią, ale większość czsu i w domu i na spacerze spędzają oddzielnie i
        robiąc co innego. Ładniej Zosia bawi się ze starsza o 2 lata siostrą niż z
        bratem bliźniakiem.
        • prolens Re: namad 28.07.07, 20:28
          post wyżej był do Ciebie smile
    • sula_i_komary Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 26.07.07, 18:52
      Pięknie napisała to monikakika smile.
      Ja przeżywam wielką fascynację bliźniętami...od samego początku.
      Po pierwsze- to jest miłość...
      Po drugie- jestem jedynaczką i za nic nie chciałam mieć jednego dziecka. Ze względów zawodowych podwójna ciąża była dla mnie rewelacyjnym rozwiązaniem.
      Do tego doszła niesamowita więź z mężem. Dogadujemy się bez słów, współdziałamy.On uczestniczy we wszystkich aktywnościach i było tak od samego początku.Nie ma podziału na osobę, która zajmuje się dziećmi mniej lub więcej.
      Musieliśmy stać się bardziej zorganizowani, przezorni, zaradni...w bardzo krótkim czasie.
      Uczyliśmy dzieci wielkiej samodzielności od samego początku- było nam łatwiej bo było ich dwóch....chyba było im raźniej smile.
      To wszystko natomiast przepełnione jest podwójnym uśmiechem, podwójnym całusem, piosenką na dwa głosy.
      Oni razem się bawią, wspólnie pocieszają, razem kombinują smile.
      Mieli 12 miesiędzy gdy nauczyli się dzielić i... wzbudzaja wielką sensację gdy siedzą na ławce i dzielą się wszystkim równo (bez słowa prośby).Jeden potrafi przyjść i powiedzieć : "jemu wylało się picie, mamusiu, zmień mu koszulkę"...tego nie da się opisać smile.
      A do tego... nie wiem ile samochodów trąbiło na nasz widok smile.
      Pozdrawiam
      Zakochana sula i komarzątka z dużym komarem
    • mathiola Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 27.07.07, 09:30
      Fascynuje mnie przede wszystkim to, że ta dwójka zna się dużo dłużej niż ja
      sama je znam i są ze soba od początku swich żyć. I widać, jak się kochają,
      nawet takie małe szkraby, jak nie potrafią bez siebie żyć, jak jedno zniknie z
      pola widzenia, drugie leci za nim i okrzykami je wzywa, jak się całują,
      głaszczą, klepią, jak się bawią ze sobą, takie maluchy, ledwie rok skończyły a
      tak fajnie potrafią razem współdziałać. Normalne rodzeństwo tak nie potrafi, bo
      dzieli je wiek, zainteresowania i umiejętności.
      • aggy80 Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 27.07.07, 10:50
        a mnie fascynuje
        - ich życie płodowe, jak im tam było no i w ogóle jak to się stało że są dwie
        - adaptacja mojego ciała do ataku dwójeczki, to że moje piersi produkują już 9 miesięcy wystarczająco dużo mleka, to że mam siłę i radość z zajmowania się brzdącami
        - dwa maluchy wtulające się w mamę i tatę, to że trzymają sie za raczki przez sen
        - i w ogole cała reszta, co oczywiście nie znaczy że nic mnie nie wkurza wink

        aggy
    • karolcia65 Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 27.07.07, 23:41
      Hej,

      Wiele mam wymienilo wiele pozytywow, z ktorymi i ja sie zgadzam. Obiema rekoma
      i nogami podpisuje sie pod postem Suli, mojej absolutnej idolki.
      Wytlumacz prosze, dlaczego uwazasz, ze dla blizniakow/trojaczkow to nie jest
      dobra sytuacja. Moim zdaniem jest bardzo dobra, miedzy innymi dlatego, ze:
      1. nie sa jedynakami,
      2. nie czuja sie pomijane i odtracone, gdy na swiat przychodzi mlodsze
      rodzenstwo.

      Pozdrawiamy,

      Karolcia z Natalka, Krysia i Zosia
      ur. 10.10.2005.
      • prolens Re: karolcia65 28.07.07, 20:37
        Nie trzeba byc bliźniakiem by mieć rodzeństwo a i przyjście na świat kolejnego
        zdiecka nie musi być szokiem dla starszego. Myślę po prostu że bliźniaki maja
        trudniej niż dzieci pojedyńcze, od maleńkiego muszą konkurować, mają
        ograniczony czas spędzania z mamą/ tatą, dziecko słabsze jest ciągle
        zdominowane przez silniejszego bliźniaka (i tu jestem ciekawa co na to
        psychologia).
        • anna_sla Re: karolcia65 28.07.07, 22:30
          No właśnie ciekawe co psychologia na to, bo nadal wydaje mi się, że tak nie
          jest. Może trudniej bliźniakom na samym początku, kiedy jako płaczące niemowlę
          domaga się spełniania swoich potrzeb i nie zawsze w tym momencie kiedy chce są
          spełniane. Ale na dobrą sprawę podobna sytuacja byłaby gdyby po prostu miało
          dużo rodzeństwa. Niech będzie czwórka, piątka, może jakiś brat/siostra tylko rok
          starsze od niemowlęcia? Również wtedy jego potrzeby nie byłyby załatwiane 'na
          ten tychmiast'. A konkurencja? Zupełnie inaczej wygląda ta konkurencja wśród
          bliźniąt jak u różnowiekowego rodzeństwa. Ograniczony czas spędzania z mamą/tatą
          ma każde dziecko które ma rodzeństwo, a zwłaszcza to, które ma dużo rodzeństwa.
          Ja swoich chłopców bardzo długo traktowałam indywidualnie. Mój dzień polegał na
          tym, że jedno spało spokojnie a drugie bawiłam, kiedy drugie spało, pierwsze
          niańczyłam i tak w kółko. Im byli starsi tym częściej zazębiali się o siebie i
          spędzali czas również ze sobą, ale wciąż była chwila sam na sam z mamą/tatą..
          prawie sam na sam, bo była jeszcze starsza siostra. Najgorzej wtedy miała
          niestety ona, bo ona już w ogóle nie miała chwili sam na sam z rodzicem. Mi było
          tak wygodnie mimo zmęczenia, bo w zasadzie to było tak jakbym tylko jednym
          niemowlakiem się zajmowała 20 godzin dziennie non stop. Nie regulowałam ich jak
          chyba wszystkie z Was (tylko pierwszy miesiąc robili wszystko razem, bo dopiero
          oswajałam się z sytuacją i taki system był najlepszy, potem się nie sprawdzał).
          To, że teraz są względem siebie uregulowani to tylko i wyłącznie na ich
          potrzebę, bo bardzo za sobą tęsknili. Kiedy jedno zostawało nie było zbyt
          radosne, było lekko poddenerwowane, jakby mu czegoś brakowało i co z tego, że
          była mama, tata, siostra. Dopiero jak był z braciszkiem bliźniakiem było
          usatysfakcjonowane, radosne, emocjonalnie zrównoważone..

          >> piszesz: dziecko słabsze jest ciągle zdominowane przez silniejszego bliźniaka

          Tak, Krzyś jest słabszy, Bartek go popycha, zabiera mu sporo rzeczy, przechodzi
          po nim. Jest słabszy również fizycznie, ze względu na słabsze napięcie
          mięśniowe. Mimo to często chodzi własnymi ścieżkami, a Bartek własnymi. Częściej
          Krzyś spędza czas z Madzią (jakby to ich łączyła pępowina), a Bartek częściej
          siedzi obok. Kiedy tamta dwójka biega jak wariaci po mieszkaniu krzycząc, Bartek
          siedzi i patrzy tylko zdumiony na nich, dosłownie jakby sądził, że ich pogięło!
          Siedzi i rozmyśla, Bartek jest inteligentniejszy i to dużo od Krzyśka. Ale wiesz
          co? Od jakiegoś czasu widzę, że Krzysiek nie pozostaje mu dłużny. Ku mojemu
          wielkiemu zaskoczeniu zaczyna tak samo go popychać i też wyrywać różne
          przedmioty jak i Bartek jemu.

          Kolejna sprawa to różnica charakterów. Bartek wymaga częstszych przytulanek,
          Krzyś nie. Po prostu tego nie chce. Często natomiast bywa tak, że kiedy
          przychodzi Bartek, zaraz za nim przychodzi kolejne dziecko, czasem jest to Krzyś
          a czasem Magda i kiedy druga przychodzi Magda, Krzyś przybiega na bank. I biorę
          całą trójkę na kolana (Bartek na jednym kolanie, Krzyś na drugim, a za nimi
          Magda jak klamra zamykająca na dwóch kolanach) i robimy wielkie tuli tuli i jest
          to dla nich również wspaniałym uczuciem, czerpią z tego więcej zadowolenia jak z
          indywidualnego przytulania z mamą.
        • karolcia65 Re: Prolens 29.07.07, 10:38
          Hej,

          Ja wcale nie uwazam, ze maja trudniejszy start, tylko inny. Czy lepszy, czy
          gorszy zalezy przede wszystkim od nas, rodzicow dlatego tez jestem przeciwna
          takiemu uogolnianiu, jakie prezentujesz. Uwazam natomiast, ze wieloraczki maja
          lepsze szanse na lepszy start, bo od poczatku ucza sie zycia w grupie i jest im
          pozniej latwiej (z tymi jedynakami zle sie wyrazilam, chodzilo mi o pojedyncze
          dziecko, nie o wieloraczka). Nie ma tez ewentualnego szoku, gdy pojawia sie
          nastepne diecko, a to pierwsze jest samo, bez rowiesnikow. A o uwage rodzicow
          zabiegaja wszystkie rodzenstwa, bez wzgledu na roznice wieku.

          UWAGA!!! Nie znaczy to, ze jedynaki i dzieci zrodzone jedno po drugim sa
          egoistami i skazane sa na trudnosciw zyciu, a ww. szok musi nadejsc. Ja oceniam
          tylko szanse, a etekt zalezy od nas, rodzicow.

          Kazda z nas zna wiele rodzin i z powodzeniem moze znalezc przyklady skrajne. Ja
          mam jeden; najpierw coreczka, rozpieszczana na maxa, diabel wcielony, po
          czterech latach synek, rozpieszczany na maxa, a coreczka w odstawke przez
          rodzicow, za to w ochrone dziadkow. Efekt fatalny; synek 3 latka - diabel
          wcielony, coreczka 7 lat - zakompleksiona, cicha, nie chce isc do szkoly, a to
          juz za miesiac, za to upiera sie, by mieszkac u dziadkow. Calkiem inteligentna
          rodzina, mowia, ze czytali jekies ksiazki o dzieciach etc etc. A jednak taka
          wpadka. Szkoda.
          I tu mozna by zapytac, co na to psychologia.

          Podsumowujac,
          nic nie jest biale ani czarne,
          kazda rodzina jest inna,
          kazdy ma prawo do wlasnych opinii i stosowania wlasnych metod wychowowczych.
          Ty uwazasz tak, a ja inaczej i dzieki temu mozemy sobie pogadac. Mi sie podoba,
          a Tobie?

          Pozdrawiamy,

          Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
          ur. 10.10.2005.
          • sula_i_komary :-) 29.07.07, 10:55
            Również uważam, że największa jest tu nasza rola,rola rodziców smile.
            Jak my sobie to poukładamy i przygotujemy ...to jest 3/4 sukcesu.
            Chłopcy nie ucierpieli ani trochę ...my staramy się być sprawiedliwi, dzielić po równo, nie faworyzować. Do tego uczymy ich bezgranicznej miłości- przez to,że dowiadują się każdego dnia jak to wspaniale jest mieć brata bliźniaka. By pozyskać miłość i uwagę rodziców nie trzeba rywalizować...oni o tym wiedzą!!
            Pozdrawiam
            • karolcia65 Sula 29.07.07, 13:58
              Czesc Paulina,

              Mam do Ciebie prosbe i pytanie.
              Powiedz prosze, jak wpajalas/wpajasz swoim synkom te wszystkie wartosci, o
              ktorych piszesz. Nam szlo bardzo ladnie ale weszlysmy w faze negatywizmu, buntu
              i egocentryzmu i sie dosc mocno rozjechalo. Jak dawaliscie sobie rade w tym
              okresie rozwoju dzieci?

              Bede Ci wdzieczna za odpowiedz.

              Pozdrawiamy,

              Karolcia z Natalka, Zosia i Krysia
              ur. 10.10.2005.
              • sula_i_komary Hmmm 30.07.07, 09:53
                Niech się zastanowię smile.
                Chłopcy 20 razy dziennie słyszą, że ich kochamy...do tego widzą, że my się kochamy (takie wariaty : kocham cię i kocham cię...). W domu cisza, spokój, zero kar fizycznych.
                Często oglądamy zdjęcia i opowiadamy im jak to byli razem w brzuchu i jak my się cieszyliśmy...i jak to oni mieli z tego powodu fajnie. W ciągu dnia szukam momentów, w których się razem bawią i podkreślam jakie to jest miłe i , że nie wszystkie dzieci tak mają.
                Kiedy zdarzają się momenty buntu to dzieci odsyłane są do pokoju (odzielnie). Mówię : widzę, że się denerwujesz, idź do pokoju i odpocznij. Jak się uspokoisz będziesz mógł wrócić. Dziecko idzie, odpoczywa i wraca. Jak wróci to najczęściej się przytula, mówi przepraszam i przytula brata (o ile było tu jakieś spięcie).Następnie omawiamy problem : dlaczego tak się stało i jak można zachować się inaczej.
                Poświęcamy im bardzo dużo uwagi i staram się by dzieci nie musiały zainteresowania pozyskiwć poprzez swoje manipulacje.

                Trudno mi to opisać, bo wszystko robione jest spontanicznie.
                Wykorzystuję całą swoją wiedzę psychologiczno- pedagogiczną oraz intuicję rodzicielską...a do tego... chyba dobre modele nam się trafiły smile.

                Jestem terapeutą dzieci z autyzmem i trudne zachowania to moja specjalność smile).
                Pozdrawiam
                • karolcia65 Re: Hmmm, hmmm... 31.07.07, 11:15
                  Czesc Paulina,

                  Dzieki, ze odpisalas. Przeczytalam kilka razy, przespalam sie z tym troche i
                  porownalam do nas.

                  Tulinki moje trzy tez wiecznie slysza, ze sa kochane. O nasza milosc sa
                  ostatnio bardzo zazdrosne. Nie wolno sie nam przytulac, samym rodzicom, bo jest
                  wrzask, wiec przytulamy sie wszyscy. Choc sukcesywnie pokazjuemy rowniez, ze
                  tatunio i mamunia tez sie przytulaja i bardzo kochaja.

                  Z tymi zdjeciami to super pomysl, musze tylko pomyslec, jak, bo wszystko mam w
                  laptopie, a to przeciez super zabawka, te wszystkie przyciski. Moze podlacze do
                  TV, zobacze.

                  Do drugiego pokoju wychodza pod warunkiem, ze same chca, a jak mama je prosi,
                  robia na przekor. O przepraszaniu sie ostatnio rzadko jest mowa, hmmm, moze to
                  taki wiek, bo kiedys bylo inaczej.
                  Ile maja Twoi chlopcy? Moze moje Brzdace wkrotce wyrosna, mam nadzieje.

                  Co robisz, gdy obaj sie rozrycza, bez konkretnego (teoretycznie) powodu? Jeden
                  zacznie, bo..., hmmm no wlasniesad a drugi dolaczy. I rycza i mie chca sie
                  uspokoic, bo..., hmmm no wlasniesad Bywa tak u Ciebie?

                  Masz faktycznie super zawod, jak o wychowanie dzieci chodzi.
                  Ja zawsze pracowalam w tzw. wielkim biznesie. Twarde, brutalne zasady,
                  konkurencja, podkladanie swin, wielki stres. Malo to ma wspolnego z wychowaniem
                  dzieci.
                  Dlatego bardzo mi zalezy na Twoich doswiadczeniach.

                  Dzieki i pozdrawiam,

                  Karolcia z Zosia, Krysia i Natalka
                  ur. 10.10.2005.
        • asia.t Re: karolcia65 03.08.07, 16:42
          prolens napisała:

          > Nie trzeba byc bliźniakiem by mieć rodzeństwo a i przyjście na świat
          kolejnego
          > zdiecka nie musi być szokiem dla starszego. Myślę po prostu że bliźniaki maja
          > trudniej niż dzieci pojedyńcze, od maleńkiego muszą konkurować, mają
          > ograniczony czas spędzania z mamą/ tatą, dziecko słabsze jest ciągle
          > zdominowane przez silniejszego bliźniaka (i tu jestem ciekawa co na to
          > psychologia).

          Psychologia w Polsce mało się zajmuje tym tematem. Ale masz rację - bliźnięta w
          duzym stopniu mają trudniej. Nie zawsze jednak i nie w każdej sytuacji. Mają
          też siebie, mają kogoś, z kim moga się bawić, także kłócić. Nie nudzą się tak
          jak dzieci pojedyncze. Co mnie fascynuje? Nie wiem. Raczej problemy z
          wychowaniem ich na dwie indywidualne istotki, próba uświadomienia sobie i
          innym, jakie to jest ważne i jakie trudne... Mnie fascynuje przede wszystkim
          to, ile osób poznałam dzięki moim bliźniętom wink Ale oni sami mnie nie fascynują
          jako bliźnięta, a jako moi synowie wink
    • badziul Sula i Karolcia!!! 31.07.07, 11:36
      wy jesteście moimi idolkami słowo (bez ściemy smile)
      moje maluchy mają 13 miesięcy i jak czytam wasze posty to już mniej więcej wiem
      jak sie w konkretnych sytuacjach zachować. BARDZO WAM ZA TO DZIęKUJę!!!!!!
      ja mam trochę "spaczone" podejście do młodych bo jestem socjologiem i ich stadne
      zachowania analizuję troszkę naukowo. Na szczęście mi szybko przechodzi.
      Moje maluchy na razie prawie wszystko robią wespół w zespół i jest spokojnie,
      ale nie mam złudzeń, że to do czasu. Szymon jest zdecydowanie bliźniakiem
      dominującym i może niebawem zacząć rządzić siostrą. Czyli wszystko przede mną.
      pozdrawiam Was oraz wasze maluszki-tulinki serdecznie
      ola
      • tusia21 Monikakika 31.07.07, 13:27
        Pięknie to napisałaś! Dokładnie tak czuję.
        Jestem psychologiem, więc co do "lepsze/gorsze":
        Myślę tak jak dziewczyny, że zalezy to od rodziców, ale...
        Z pewnością mają gorzej w życiu płodowym. To, co my nazywamy ich bliskością i
        przytulaniem jest czystą rywalizacja i walką o przetrwanie.
        Też mam starszą o 2 lata córeczkę, ale mimo to uważam, że bliźniaki są SUPER!
        • blizniaki14 Re: Monikakika 01.08.07, 12:03
          Ja też się z wami zgadzam dziewczyny smile
          mam i "pojedyncze" dziecko i bliźniaki, całą trójkę mocno kocham
          ale dwójka na raz to coś fantastycznego smileprzynajmniej dla mnie, a jak będzie
          dla dzieci...czy zawsze będzie tak fajnie...czas pokaże
      • karolcia65 Re: Sula i Karolcia!!! 31.07.07, 13:49
        Czesc Ola,

        Kurcze, no milo mi sie zrobilo, dzieki.

        Eh, 13 miesiecy, to byla bajka, po prostu bajka. Teraz mam film przygorowy z
        elemenatmi kryminalu, psychologa, komedii i ... bajki, ha, ha, ha ...
        na dobranoc.

        A jak Ty, z czysto teoretycznego, naukowego, socjologicznego punktu widzenia
        podeszlabys do tych klopotow, o ktorych pisze?

        Pozdrawiam,

        Karolcia z Natalka, Zosia i Krysia
        ur. 10.10.2005.
        • sula_i_komary Re: Sula i Karolcia!!! 01.08.07, 10:16
          Mi również miło się zrobiło smile.
          Co do pytania Karolci...
          Zdarza się, że płaczą bez przyczyny (teraz mamy okres buntu dwulatka). No i wtedy są ignorowani. Zdarza się to rzadko, ale ostatnio Jaś wracał do domu rzucając się lub idąc na kolanach.Raz wytłumaczyłam, drugi, a potem szliśmy wolno z Wojtkiem i czekaliśmy aż Jaśko do nas dopełznie. Z boku może to wyglądało okropnie, ale ja nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Gdyby mi się rzucił w sklepie...to bym stała bez słowa i czekała aż przestanie (nie zważając na komentarze). Gdyby mnie uderzył...nie zdarzyło się nigdy (powiedziałabym : nie wolno bić, kara! i zaniosłabym do pokoju na 2 minuty). Gdyby to było na dworze to posadziłabym na ławce lub kamieniu na taki sam okres czasu.
          Oni mają 2,5 roku i wszystko rozumieją.Ostatnio Wojtek zrobił aferę z powodu mycia zębów i powiedzieliśmy mu, że wobec tego na następny dień nie dostanie nic słodkiego...nie dostał i powtarzał, ze to przez to, ze nie chciał umyć zębów.
          Dzisiaj Jaśko próbował ugryżć Wojtka : "nie wolno gryźć, kara"- dwie minuty w pokoju. Potem musiał przeprosić i przytulić Wojtka.
          Gdy są marudni to też odsyłam ich do pokoju na odpoczynek.
          U nas ogólnie jest tak ,że okazujemy im bardzo dużo czułości i zainteresowania, ale jak fisiują to jesteśmy bezwzględni i konsekwentni tongue_out.'
          Pozdrawiam, lecim na spacer smile
          Jaś i Wojtuś 27.02.2005r.
    • badziul nasze stado 01.08.07, 11:38
      witajcie smile
      muszę sie streszczać bo dzisiaj idziemy z młodą na rehabilitacje i czasu mam mało.
      Karolcia!! Ja co prawda ostatnio socjolog-teoretyk się zrobiłam bo siedzę już
      rok na wychowawczym a i wcześniej cała ciąże na L4 więc wypadłam z rytmu
      zawodowego, ale.... jeśli chodzi o nasze stadne zachowania (nasze maluchy mają
      13 miesięcy) to:

      1. na razie starają się robić wszystko razem, przy czym Małgosia jak typowa
      japońska żona trzy kroki za bratem

      2. schody zaczynają sie przy tzw. zabawkach edukacyjnych - młoda z miejsca
      wszystko łapie (kwadrat do kwadrata, kulka do kuli itp) Szymon sie denerwuje bo
      on nic na razie nie kapuje (no chyba tylko to, jak najszybciej to zepsuć smile)) i
      awantura gotowa. A niestety są jeszcze za małe aby im coś wytłumaczyć lub posłać
      do innego pokoju więc radzimy sobie jak się da.

      3. ostatnio "hitem" jest ciągnięcie się nawzajem za włosy, a ze młode nam sie
      dość włochate urodziły mamy problem. Po prostu staramy się uwagi nie zwracać
      (nawet przy histerycznym płaczu) i jest już spokój po paru minutach

      4. Szymulin już zaczął pokazywać się ze strony dominanta i powoli neguje nasze
      polecenia. Tu na razie pomysłu nie mamy, ale może coś nam do głowy przyjdzie.

      i po 5. ALE JEST WESOłO!!!!!!!!

      ojojoj chyba muszę uciekać
      pozdrawiam Was bardzo serdecznie
      badziul
    • agga_28 Re: mnie nic, dla mnie to koszmar ! 01.08.07, 11:59
      maja juz 14 miesiecy, a dalej to samo... Julka nie chce spac w nocy, albo śpi od 3-5 godzin albo budzi sie tak z 5 razy, w dzien sobie jakos radzi, za to Kuba z opoznieniem ruchowym, rehabilitowany jeszcze do niedawna vojtą, z kreczem szyi ktorego nie mozemy sie pozbyc, poszerzonymi komorami mozgu w nocy spi jak aniolek w dzien za to nawet na 10 sekund nie moge go zostawic samego, nie chodzi jeszcze (przy czyms tylko) i do tego sie przewraca trzeba go pilnowac, ciagle niezadowolony, płaczliwy.
      Mąż pracuje do wieczora tak by zarobic na nasze utrzymanie, ja nie pracuje (nie moglam wrocic do pracy przez rehabilitacje kuby)nie mam nikogo do pomocy, rodzice daleko, tescie nie chca pomagac, nieraz przez kilka dni nie wychodzimy na dwor,4 pietro dzieci waza po 12 kg ile mozna prosic sasiadow, kiedys znioslam julke na dol i poszlam po kube to tak plakala na dole ze az sasiedzi powychodzili - koszmar, nie daje rady czasami zyc mi sie nie chce moja jedyna rozrywka to internet kiedy spia, nigdzie nie wychodze, jestem gruba i brzydka mam dosc macierzynstwa!!!




      • sula_i_komary Re: mnie nic, dla mnie to koszmar ! 01.08.07, 13:52
        Faktycznie, masz cięzko.
        Na pocieszenie dodam, że to najtrudniejszy okres- właśnie nauka chodzenia. Za pół roku będą już bardziej samodzielni i sami nawet zejdą po schodach smile.
        Ja też jestem gruba- po ciąży zostało mi 10 kg smile...ale czy przez to mniej szczęśliwa??? NIe!
        Więc głowa do góry, przyjdą lepsze czasy.
        A na lepsze spanie polecam "Uśnij wreszcie".U nas podziałało!
        Pozdrawiam
        • anna_sla Re: mnie nic, dla mnie to koszmar ! 01.08.07, 14:23
          Ja też jestem gruba, 3-cie piętro, trójka dzieci oprócz męża nikogo do pomocy i
          też jetem szczęśliwa. Mimo słabych, naprawdę słabych chwil. Rehabilitowałam
          chłopców sama w domu, bo nawet auta nie mamy własnego. Moi chłopcy razem ważą
          19kg i znoszę ich jednocześnie do tego córa za rękę i często zdarza się, że sama
          wyciągam i rozkładam wózek (z jednym chłopakiem na plecach w nosidle). Jest
          ciężko, mam poważne problemy z kręgosłupem, wczoraj pół dnia plackiem leżałam, a
          z bólu miałam mdłości. Ale dla mnie to nie powody to bycia mniej szczęśliwą i
          mniej zafascynowaną dziećmi/bliźniakami.. masz głęboką depresję (domniemam),
          musisz rozejrzeć się wokół, może ktoś życzliwy się znajdzie (zawsze ktoś się
          znajduje, trzeba tylko przełamać dumę/strach). A jak spędzasz czas przy kompie
          to zarzuć sobie jakąś gierkę, może piwko, lampkę wina do tego.. Kiedyś będzie
          lepiej i to już za niedługo, głowa do góry..
          • karolcia65 Re: mnie nic, dla mnie to koszmar ! 01.08.07, 21:35
            Agga, Kochana,

            Oj faktycznie nie masz latwo. To ja z moimi Tulinkami trzema mam bajke,
            normalnie raj na Ziemi. Tak to juz sie mi uklada, ze jak czegos naprawde chce,
            to mi wychodzi, wprawdzie czasem z opoznieniem i nawiazka (marzylam o
            blizniakach przed trzydziestka, a mam trojaczki po trzydziestce smile. Nawet
            schudnac mi sie udalo. A pisze to, by dac Ci promyk nadzieji. Wwszystko jest
            mozliwe. Czasem zle wydarzenia przeradzaja sie w dobre. Napisze Ci o tym, jak
            sie u nas wszystko sfinalizuje. Moznaby pytac: A niby co u Ciebie ma sie
            przerodzic w to dobre. I ktoz to wie. Niespodzianka.

            A tak w ogole napisz gdzie mieszkasz, to przyjedziemy z Tulinkami na wakacje i
            Ci pomozemy. Jak dziewczyny wezma Kube w obroty to i sie chlopak chodzic nauczy
            w tri miga i jeszcze sie zakocha smile A Ty pospisz sobie w dzien, bo ja sie
            zajme dziecmi.

            Pozdrawiamy,

            Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
            ur. 10.10.2005.
    • dorek3 Re: Co Was fascynuje w posiadaniu bliźniąt? 02.08.07, 11:15
      Fascynacja to może nie ale na pewno jest inaczej i chyba fajniej. Ale zaczęłam
      to zauważać dopiero jak chłopcy skończyli 2-2,5 roku.
      Dla mnie najtrudniejszy był właśnie drugi rok ich życia
      Ja też sie trochę boje aby nie mieli problemu z bratem który jest zawsze obok.
      dlatego od zawsze ubieram inaczej, prowadzam w pojedynkę do przedszkola jak
      drugi chory. Ale nie wiem czy to wystarczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka