refleksje po sporej dawce lektury z forum
Jednak opiszę, bo 'nietypowo' u nas było. Wszystko zaczęło się pod koniec
lutego, kiedy nasz przedszkolak zainfekował całą rodzinę grypą żoładkową. Od
tego momentu siostra chorowała non stop. Badania i leki, bez rezultatów-
podejrzenie przewlekłej infekcji układu moczowego, bez objawów. W końcu
zmiana lekarza i labolatorium.
Candida i gronkowca po pobraniu próbki już na drugi dzień w labie wykryto
(Zakład Mikrobiologii AM Poznań, ul. Wieniawskiego)
Od razu poprosiłam o wskazówki lekarza mikrobiologa - jest na miejscu do
11.00.
Ten wytłumaczył,że problem tkwi w braku odporności, a nie w wszędobylskich
bakteriach. Pomimo,że robią tam autoszczepionki na gronkowca wykluczył
leczenie naszej 20 msc. córeczki w ZM z uwagi na wątpliwości jakie ostatnio
nasuwają się naukowcom przy stosowaniu autoszczepionek u dzieci.
W naszym przypadku za uzasadnione uznał leczenie fagami. Stąd drążyliśmy
problem na tyle skutecznie,ze w lodówce mam zapas wirusów na najbliższe 6
tyg.
W klinice immunologii wykonano mukogram (chyba poprawna nazwa), lekarz
zalecił 2 leki na które drożdże były najbardziej wrażliwe. Większość osób
zauważa obecność grzybów i ich szkodliwą działalność, u małej grasowały bez
śladu - pleśniawek nigdy nie miała ?! Rosła nam jedynie, lawinowo zresztą,
liczba leukocytów i nabłonków w moczu. Anty-grzybiczna 3 tygodniowa kuracja
już za nami. Mam nadzieję skuteczna (córeczka pije nutramigen, co mnie teraz
zaczęło niepokoić, bo gdyby te candida go polubiły ...) Co w przypadku gdyby
leki nie zadziałały ?) Do zwalczenia pozostały jeszcze bakterie.
No i ta alergia u małego. Wypróbuję jednego z lekarzy alergologa z Waszej
listy, ale szczerze mówiąc aż się boję zaczynać ten temat. Sama jestem
alergikiem.