Gość: Svarthwar
IP: *.pronet.lublin.pl
18.02.04, 23:15
Tak, to bez wątpienia czysty przypadek. Błędny wyrok, zapewne poniesiony
podmuchem wiatru z przeciągu uchylonych drzwi od toalety na II piętrze
wyleciał ze zgniatarki, przeleciał między nogami pani adwokat, otarł sie o
ucho ochroniarza, po czym przykleił sie do pleców sprzątaczki, która
wykonując swoje prace porządkowe późnym wieczorem w sekretariacie nieumyślnie
pozostawiła go w pokoju. Zaiste fatalna sprawa...