joannabarska
09.08.10, 11:14
PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą
guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który
próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - mówi w rozmowie
z „Newsweekiem” wybitny znawca polskiej historii, profesor Norman
Davies. Zdaniem historyka, fenomen wojny polsko-polskiej to bańka
mydlana, która za jakiś czas pęknie. – Każda partia ma
swoich „krzykaczy”, którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-
Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim
zdaniem źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u
jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych
wyborach w 2005 roku - kontynuuje Davies. Uważa on, że formacja ta
rzuca najboleśniejsze zarzuty na przeciwników i równocześnie
narzeka, że ona sama jest ofiarą „brutalnego ataku”. - Nie wolno
określać dawnych kolegów z Solidarności jako tych, którzy stoją „tam
gdzie stało ZOMO” i jeszcze mieć pretensje do uczciwej debaty
politycznej - dodaje. Dalej profesor wspomina: "11 kwietnia staliśmy
już z żoną godzinami przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. To
właśnie ja, w kolejnych wywiadach dla CNN, BBC i innych
anglojęzycznych stacji, mówiłem światu o wspaniałej solidarności
narodu polskiego w żałobie. BBC World Service pokazywał te moje
analizy co godzinę, chyba przez dwie doby. Bardzo mnie więc rani
ostatni widok z tego samego miejsca, gdzie grupka fanatyków uderza w
tę solidarność, forsując swoje dziwaczne poglądy i starając się
wpływać na resztę Polaków – opowiada brytyjski historyk profesor
Norman Davies.