empi
28.03.11, 20:14
Mój korespondent wojenny z zakupowego frontu (moja żona) donosi: Biedronki oblężone! Od chwili słynnej akcji zakupowej prezesa ludzie podobno masowo wykupują towary w Biedronce. Wzbogacono asortyment towarów. Przeorganizowano sprzedaż, dostawiono kas itd.. Prezes sam powiedział, że tam taniej dla skrzywdzonych przez Tuska, pan premier poinformował zaś, że jego rodzina jest bogata, w Biedronce kupuje i się nie wstydzi. Tak więc obie skłócone części naszego społeczeństwa spotykają się na wspólnych zakupach. Podobno Palikot już tam się pojawia na zakupach.Bilboard z koszykiem Kaczyńskiego robi furorę. Właściciele sieci Biedronka skromnie twierdzą, że to nie ich inicjatywa. Tylko minister Rostowski narzeka, podobno budżet państwa za wiele na tym zyska. Czy jest szansa by ten jednoczący się naród na bazie konsumpcyjnej potrafił wykreować jakiś ogólnonarodowy biedronkowy ruch społeczny wolny od obecnych polityków? Dlaczego akurat na gruncie zagranicznego kapitału? My to znowu nie mamy szczęścia ;) Społem nas zawiodło na całej linii.
pzdr.