Gość: miłosnik MPK
IP: 213.17.233.*
03.07.04, 14:46
Godzina 13.30 do autobusu nr 57 (1840) na przystanku przy ulicy Lwowskiej z
trudem wgramala się pijany męzczyzna. Obserwuje go obojętnie kierowca autobusu
i drugi jadący do pracy. Żaden nie reaguje na widok pijaczka, tak jakby nie
stanowił żadnego zagrożenia w autobusie.
Ch... z nim!
W pewnym momencie pijaczek podnosi się z siedzenia, autobus hamowuje, pijaczek
utraci równowagę i uderza o koniec rury sterczący przy oparciu fotela.
Mężczyzna przewraca się, syczy z bólu, na twarzy pojawia się krew. Żaden z
kierowców nie wykazuje najmniejszego zainteresowania.
Ch... z nim!
Pijaczek z cierpiacym wyrazem twarzy wysiada z autobusu. Na jego czole widać
duże wgłebienie. Może pójdzie na rentę, albo dojdzie do domu i umrze.
Ch... z nim!
Wiem, że potraficie dodać lepszy komentarz i mądrzejszą ocenę tego zdarzenia.
Ch... z nim!