Dodaj do ulubionych

Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ...

14.09.13, 10:27
Toniemy. Student zdziwiony że go pytają, 30-latkowie nie pracujący bo ich mamusie utrzymują i najszybciej w Europie tyjące dzieciaki. Za ile lat ten kraj pójdzie definitywnie na dno? 10? Pewnie w momencie gdy te wszystkie niedorobione ofiary swojej ignorancji zaczną zajmować stanowiska kierownicze i prezesowskie. Dzięki mamusiom, tatusiom, wujkom posłom i ciociom o wielkich wpływach. A Rząd nic, obudzi się za 7 lat gdy już po szyję będzie zanużony w wodzie
Obserwuj wątek
    • Gość: wykładowca Strach się bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.13, 11:02
      Aż strach pomyśleć, że tacy absolwenci naszych uczelni wyższych (właściwie 90% uczelni) mają później zarządzać dużymi firmami, projektować drogi i mosty, sieci energetyczne, leczyć nas i ... uczyć nasze dzieci i wnuki.

      PS. Ale najczęściej problem sam się rozwiązuje, bo tacy absolwenci i tak w końcu trafiają na pampersa w supermarkecie.
      • Gość: zz Re: Strach się bać IP: *.multi-play.net.pl 14.09.13, 21:14
        tu bym sie klocil... znam wiele przypadkow gdzie gosc ktory powinien trafic do 'pampersa' jak mowisz... juz za studiow zarabial tyle, ze glowa mala. Potrzebny byl mu tylko papier, aby leciec wyzej. Nie mowie, ze bylem prymusem - nie bylem, ale niektorzy to juz w ogole masakra - i ci ludzie dobrze sie maja, uwierz mi - rzeczywistosc nie weryfikuje.
        • przytomny2 Re: Strach się bać 14.09.13, 21:30
          A co ma wspólnego "dobre zarabianie" z zakresem kwalifikacji?
          Jeden z moich znajomych historyków sztuki bardzo dobrze zarabia ... jako właściciel hurtowni do czego nie potrzeba wielkich merytorycznych kwalifikacji a tylko "wykształcenie wyższe"... ale czy to przemawia za obniżeniem kryteriów egzaminacyjnych?
          W końcu tak ulubiony ostatnio przez J. Kaczyńskiego Bill Gates żadnych studiów nie skończył.
          Ale czy to, że ZDARZAJĄ się rzadkie samorodne talenty poza systemem akademickim spowoduje, że na Harvardzie czy w MIT mają zrezygnować z egzaminowania? W takim systemie na jednego wypromowanego od ręki Gatesa uczelnia wypuściłaby sto tys. całkiem miernych cwaniaków i hochsztaplerów. Zresztą w USA dyplom nie jest aż tak rozstrzygający o możliwościach kariery jak u nas więc tym bardziej u nas powinny być zachowane ścisłe kryteria promowania.
          • zigzaur Re: Strach się bać 14.09.13, 22:04
            Słynny wynalazca Thomas Alva Edison nie miał żadnego formalnego wykształcenia. Jednakże w uznaniu zasług pewna uczelnia chciała mu nadać doktorat honoris causa. Ze względów stricte formalnych przeprowadzono egzamin pisemny. Parę pytań:
            1. Jaki jest skład stali nierdzewnej? Edison odpowiedział, że trzeba zajrzeć do podręcznika metalurgii.
            2. Z jakimi państwami graniczy Brazylia? Edison odpowiedział, że trzeba zajrzeć do atlasu.
            Dalsze pytania były podobne. Edison odpowiedział, że nie ma ochoty odpowiadać.

            Słynny kompozytor George Frederic Handel (po niemiecku Georg Friedrich Händel) w uznaniu zasług został zaproszony na członka Royal Academy of Sciences. Powiedział "No, zgoda". Gdy dowiedział się, że trzeba zapłacić wpisowe i składki, odpowiedział:
            "Nie dość, że te głupki będą tytułować mnie swoim kolegą, to mam jeszcze za to płacić? A wynocha!"

            Sentyment Jarosława Kaczyńskiego do Billa Gatesa da się wyjaśnić. Rozwiązanie kryje się w słowach "micro" i "soft".

            • Gość: z Jarkacz zawsze miał jakiegoś swojego idola. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.13, 22:38
              Kiedyś był to Lenin, dzisiaj Bill Gates.
              Pewnie dlatego, że nie rozumie ani jednego, ani drugiego, a zazdrości im wpływu jaki wywarli na otaczający ich świat. Syndrom impotenta - też by chciał, ale nie może... ;)
              • Gość: rp Re: Jarkacz zawsze miał jakiegoś swojego idola. IP: *.xplornet.com 14.09.13, 22:50
                Ile debilu placa tobie za te bzdety. Czy ty masz rozum czy tylko spekulujesz ,ze go masz bo napewno nie myslisz.
                • Gość: ja Re: Jarkacz zawsze miał jakiegoś swojego idola. IP: *.160.227.176.static.rdi.pl 15.09.13, 08:07
                  A Ty myślisz??? Na pewno nie- inaczej byś zainwestował w słownik ortograficzny.
                  • big.ot Niech mi ktoś wytłumaczy.... 16.09.13, 15:50
                    Zostawmy już tą dyskusję o tym co była, a jak jest teraz. Niech mi ktoś wytłumaczy tylko jak takie bzdury może wygadywać facet w wieku 24-25 lat, który zdał maturę (ustną i pisemną) który przebrnął (jak !?) przez 5 lat studiów, który w świetle prawa w pełni odpowiada za swoje czyny.

                    Ja bym chętnie kolegę potraktował adekwatnie do poziomu mentalnego, znaczy podobnie jak się kiedyś traktowało nieposłusznego bachora, któremu nic się nie podobało i który darł się w niebogłosy - przełożyć przez kolano i parę razy dać w cztery litery.
            • przytomny2 Re: Strach się bać 14.09.13, 22:54
              Nie sądzę żeby dziś ktokolwiek odpytywał inżyniera nawet kalibru prof. Kleibera z geografii świata, choć pewnie ten doskonale wie z jakimi krajami graniczy Brazylia. Ale to już nie te czasy.

              T. A. Edison był typowym wynalazcą inżynierem w stylu XIX wiecznym kiedy kryteria wykształcenia były znacznie "luźniejsze" a nawet żadne a materia zawodowa - dużo mniej skomplikowana. Dzisiaj to by generalnie nie przeszło bo nauka jest działaniem grupowym a nie samotniczym a w dodatku jest już skrajnie zglobalizowana (poprzez język angielski) i zestandaryzowana. ... ma to dobre i gorsze strony.

              Ale to zmieniało się już w XIX wieku:
              Twórca elektrodynamiki klasycznej Gauss zwrócił się do leciwego M. Faradaya o opinię n/t proponowanego przez siebie fundamentalnego i wykładanego do dziś klasycznego opisu pola elektromagnetycznego. Faraday tylko rozłożył ręce twierdząc, że on nic z tych zapisów nie rozumie .... on jako uczony-doświadczalnik z I połowy XIX wieku nie znał elementarnej algebry wykładanej dziś w liceach. Poprosił o opis "jakościowy" typu "jak ta wielkość "rośnie" to tamta "maleje" .... naukę na tym poziomie "precyzji" dało się uprawiać tylko do pewnego momentu ... konieczność sformalizowania zapisu i zaawansowania matematycznego teorii fizycznych okazała się nieuchronna. Przecież pierwsza teoria kwantów a nawet teoria kwantów w obrazie Shroedingera (1926) wyewoluowała z tych zapisów teorii klasycznej Gaussa (przy pewnych nowych założeniach). Dopiero w "trzecim kroku" wprowadzono ogólniejszy zapis operatorowy teorii kwantów (obraz Heisenberga) ale i on musiał być jakoś konfrontowany z wcześniejszymi modelami ... stąd nacisk na jednolite i bardzo szczegółowe wykształcenie fizyków.

              Przykłady genialnych dyletantów są inspirujące ale zalewu takich przypadkowych dyletantów z dyplomem świat by nie przeżył.

              A związek tego o czym piszę z zarabianiem pieniędzy jest bardzo luźny a właściwie żaden. Jest bardzo wiele osób niewykształconych które skutecznie intuicyjnie funkcjonują na rynku zgodnie z porzekadłem: "Nie mechanika klasyczna, nie mechanika wantowa ale mechanika samochodowa jest najbardziej dochodowa".
              • Gość: Paweł Re: Strach się bać IP: *.finemedia.pl 15.09.13, 07:09
                Ciekawy post, ale porzekadło od 20-30 lat nieaktualne. Zamiast samochodowa powinno być finansowa.
                • Gość: vOppeln Re: Strach się bać IP: *.fbx.proxad.net 15.09.13, 07:40
                  ..i nie mechanika tylko inzynieria. Teraz sztuka jest stworzyc nie nowy samochod a nowy produkt finansowy gdyz jesli taki "prototyp" sie sprzeda co cala jego pozniejsza "produkcja" jest duzo, duzo tansza w porownaniu z produkcja samochodu.
                  • zigzaur Re: Strach się bać 15.09.13, 10:50
                    Jeśli inżynier zmieni technologię produkcji w sposób obniżający koszty wytwarzania o 5 %, to firma go ozłoci.
                    Ale:
                    Negocjowałem kiedyś z niemieckim inwestorem budowę w Polsce. Koszty skalkulowano w euro. Polano, wypito. Polski wykonawca zaproponował kalkulację w złotówkach wg średniego kursu NBP. Polano, wypito. Suma wyszła nieokrągła, więc zaokrąglono w dół. Polano, wypito. Potem powrócono do koncepcji rozliczenia w euro. Polano, wypito. Znowu wyszła suma nieokrągła, bo prognozowano inny kurs za jakiś czas. Polano, wypito. Potem jednak zdecydowano się na złotówki. Polano, wypito. Wynik również zaokrąglono w dół. Polano, wypito. Uzyskano oszczędność około 20 %. Czyli opłaca się pić wódkę.
              • zigzaur Re: Strach się bać 15.09.13, 10:42
                Tylko że Carl Friedrich Gauss urodził się w 1777 zaś Michael Faraday w 1791.
              • Gość: Jędrzej Re: Strach się bać IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.13, 03:28
                przytomny2 napisał:

                > Twórca elektrodynamiki klasycznej Gauss zwrócił się do leciwego M. Faradaya o opinię n/t proponowanego przez siebie fundamentalnego i wykładanego do dziś klasycznego opisu pola elektromagnetycznego

                Kiedy Faraday był leciwy, Gaussa nie było już na świecie... Najwyraźniej mylisz Gaussa z Maxwellem. To Maxwell jest twórcą teorii pola eletromagnetycznego, a nie Gauss - choć bez prac tego drugiego z zakresu analizy wektorowej teoria Maxwella nie mogłaby powstać. Bez odkryć Faradaya zresztą także nie.

                Ale co do meritum twego postu, zgadzam się.
              • rikol Re: Strach się bać 16.09.13, 12:38
                dokładnie. Porównywać biznesmena do naukowca nie ma większego sensu. To są dwa różne zawody wymagające różnych predyspozycji. Równie dobrze można porównywać dentystę do malarza. Malarz nie musi się uczyć, natomiast dentysta bez 6 lat nauki nie ma prawa nic robić.
            • rikol Re: Strach się bać 16.09.13, 12:36
              W XIX w. nawet prawnicy nie mieli formalnego wykształcenia. Uczyli się po prostu w praktyce, pomagając starszym, bardziej doświadczonym prawnikom. Obecny system kształcenia jest nowym wynalazkiem, wynikającym z tego, że dziś nie da się objąć całej wiedzy i potrzebna jest specjalizacja. Jeszcze 100 lat temu jeden człowiek mógł pojąć całą dostępną wiedzę, dziś to jest niemożliwe. Sięgając dalej, renesansowy humanista Leonardo da Vinci wiedział wszystko, co w jego czasach mógł wiedzieć człowiek. Dziś nikt nawet nie marzy, żeby osiągnąc taki poziom wiedzy. Wszystkiego to można najwyżej liznąć. Jeśli ktoś chce zgłębić jakiś temat, to musi wybrać jeden temat, a właściwie jego część, jakąśbardzo wąską dziedzinę i tam się realizować.
          • Gość: rp Re: Strach się bać IP: *.xplornet.com 14.09.13, 23:02
            Strach sie bac trafic na rzadki samorodny talent np z zakresu medycyny albo powierzyc takiemu nieodpytanemu talentowi budowe domu. Kurde mol! to dopiero bedzie fart trafic na takiego "fachowca" co np. serce przyszyje do piety albo wkopie dach w fundamenty.
            • Gość: Monarchista Re: Strach się bać IP: *.internetia.net.pl 15.09.13, 09:58
              Gość portalu: rp napisał(a):

              > Strach sie bac trafic na rzadki samorodny talent np z zakresu medycyny albo pow
              > ierzyc takiemu nieodpytanemu talentowi budowe domu. Kurde mol! to dopiero bedzi
              > e fart trafic na takiego "fachowca" co np. serce przyszyje do piety albo wkopie
              > dach w fundamenty.

              ""Świeżo upieczony chirurg przeprowadza swoją pierwszą operację pod okiem doświadczonego lekarza, przed całą komisją:
              - A teraz nasz młody kolega amputuje pacjentowi lewą rękę... Lewą, mówię! Rękę, mówię!"
          • Gość: sisi Re: Strach się bać IP: *.play-internet.pl 15.09.13, 09:14
            zatem po co komu papierek mgr'a skoro taki mundry i cwany od urodzenia?! kompleksiarz? tytułoman? znam przedsiębiorców ze średnim wykszt., z główką mocno osadzoną i portfelem pękającym od ilości kasy.
          • Gość: kornik Re: Strach się bać IP: *.ip.netia.com.pl 16.09.13, 09:44
            Do prowadzenia hurtowni potrzebne wykształcenie wyższe? A po co? Znam dwóch właścicieli hurtowni, jeden po liceum, drugi po zawodówce. Idzie im całkiem nieźle.
    • Gość: Jo! Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.swoboda.net.pl 14.09.13, 14:43
      Rząd się nie obudzi, bo na stanowiskach prezesów, dyrektorów i kierowników zasiadać będą dzieci kliki rządzącej, z roszczeniową postawą, oburzone, że muszą zdawać egzaminy. Tylko naród w g..wnie będzie płakał.
      • przytomny2 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 21:20
        A skąd ta pewność, że ci roszczeniowi to "dzieci kliki rządzącej". Za mojej pamięci z końca PRL-u roszczeniowi byli ci z prowincji rozpaskudzeni socjalnymi "punktami za pochodzenie (robotniczo-chłopskie)". To oni trafiali na politechniki nie potrafiąc ... podstawić wartości liczbowych do wzoru ... . Najsilniejsi w zawodzie spośród moich znajomych pochodzili właśnie z elit (choć niekoniecznie z rządzących). Tak się składa, że "dzieci kliki" naprawdę wiedziały po co i na jakie studia idą i z czym się to wiąże. Zresztą "dzieci kliki" nierzadko szły na studia zagraniczne prowadzone według jednolitych, wymagających kryteriów. Przykładem kariera w bankowości w Australii syna ostatniego premiera PRL i szefa PZPR M. Rakowskiego (bynajmniej nie mojego faworyta).
        Tak więc - radzę nie uprawiać taniej demagogii w tym temacie!
        • Gość: Autor Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.net.e-net24.pl 14.09.13, 22:44
          Rozumiesz różnice "kiedyś w PRL" a dziś? Rozumiesz różnice pokoleń?
          • przytomny2 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 23:06
            Różnice pokoleń to jeszcze nie przepaść cywilizacyjna.... wbrew pozorom w temacie standardów wykształcenia aż tak wiele od czas PRL-u się nie zmieniło. Większość funkcjonujących dziś profesorów studiowała jeszcze w PRLu. Obecnych czasów nie ma co demonizować ...po prostu jakaś część z tych profesorów chałturzy musząc utrzymać rodziny i jest to niedobre. Rok temu wybuchła sprawa syna min. rolnictwa Kalemby z PSL-u ... on na tym, że ojciec został ministrem mógł tylko stracić bo Tusk naciskał na jego rezygnację z pracy (zresztą na niezbyt eksponowanym stanowisku), żeby uniknąć konfliktu interesów. Młodzian się zaparł, że nie odejdzie i miał rację ale nic tu nie było gwarantowane. Nie jest też prawdą, że wśród wybijających się z sukcesem studentów brakuje osób ze "zwykłych rodzin". Tak było za PRLu i tak jest teraz.
        • Gość: gość Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.13, 23:17
          ostatnik premierem PRL był Mazowiecki
    • Gość: Ala Gamula Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.13, 17:16
      No cóż, kiedy studiowałam kilkanaście lat temu na największej lubelskiej uczelni, student był traktowany jak śmieć, a jakość kształcenia to były kpiny z ludzi. Szczerze mówiąc dziwię się, że ciągle znajdują się chętni do studiowania w Lublinie. Warto zadać sobie pytanie - co potem?
      • zadrykoza Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 21:46
      • zadrykoza Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 21:49
        Lublin to wspaniale miasto do studiowania...Nie wiem o co ci chodzi. Ja kończyłem prawo na UMCS i na każdym roku wykładały największe sławy w Polsce: Skrzydło, Kidyba, Skubisz, Hołda i wielu innych.
      • przytomny2 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:21
        O byciu traktowanym "jak śmieć" mówią głównie MIERNI STUDENCI. W latach 70-tych sam studiowałem na UMCS fizykę i nie stwierdziłem niczego takiego. Jeden z moich rówieśników habilitację popełnił w wieku ... 31 lat a przy tym zdobył silną pozycję na Uniwersytecie w Darmstadt (Niemcy) i to już za czasu komuny. Znam też dużo młodszego absolwenta tego wydziału (studiował ok. 2000), który radzi sobie doskonale na UMCS. W ubiegłej dekadzie ukończył studia dzienne a potem doktoranckie i ... jest w stanie robić karierę oraz pracować za granicą ... ale on po prostu STUDIOWAŁ a nie rozpadał się nad tym jak to "źle jest traktowany". Obecnie pracuję w Narodowym Centrum badań Jądrowych pod W-wą. Szef jednego z tutejszych departamentów kiedyś stwierdził,".. mam świetną pracownicę po studiach doktoranckich na UMCS ... ale nikomu nie dam jej namiarów bo mi ją podkupicie, mam szczęście, że zbzikowała na punkcie mieszkania w Warszawie".
        Co do pozycji UMCSu, który faktycznie jest na dziś w historycznym relatywnym dołku ... ale bez przesady:
        Znam np dość dokładnie środowisko akademickie Szczecina aspirujące wysoko. Otóż tamtejsza politechnika połączyła się z tamtejszą akademią rolniczą aby poprawić swoją pozycję w ogólnopolskich rankingach ... nadal ten twór o nazwie "Uniwersytet Technologiczno-Rolniczy" znajduje się w corocznym polskim rankingu 6-10 miejsc za UMCS. W rzetelnym rankingu Polityki sprzed kwartału bazującym tylko a twardych kryteriach (czyli publikacjach i cytowaniach) UMCS ma w Polsce wśród uczelni publicznych pozycję 17, podczas gdy dużo bardziej "cuchnący forsą" Uniwersytet Śląski - raptem na pozycji 15 (między nimi - Politechnika Gdańska). Wśród polskich pracodawców UMCS jest wśród 100 uczelni publicznych na miejscu 15.... powiedziałbym, że całkiem dobrze jak na ograniczenia budżetowe. UMCS otworzył zresztą wydziały o charakterze zawodowym, które dają większe szanse zatrudnienia poza karierą naukową. Na moim podwarszawskim osiedlu mieszka absolwentka wydziału artystycznego (grafiki w tym komputerowej) UMCS, która świetnie sobie radzi a studia sobie chwali. Skoro na UMCS i w Lublinie jest rzekomo "tak fatalnie" to dlaczego w mieście studiuje 25 tys.ludzi spoza Województwa Lubelskiego? Głownie z Mazowieckiego i Podkarpackiego ale nie tylko. Jest nawet niemal 2000 studentów z ... Dolnośląskiego i ok. 1700 zza zagranicy (i to bynajmniej nie tylko zza wschodniej). Kilkanaście lat temu, w szczegółowej światowej klasyfikacji szkół wyższych UMCS zajmował pozycję ok. 1030 ... czyli świetną biorąc pod uwagę, że w pierwszym tysiącu mieliśmy co najwyżej 4 uczelnie. Kilka lat temu było to miejsce 1700 na 12000 klasyfikowanych szkół na świecie - ciągle nieźle a uczelnia poczyniła ostatnio inwestycje które wcześniej czy później zaowocują (np w Instytut Informatyki). Wiem o czym mówię i mam skalę porównawczą ... przez 4 lata pracowałem na pod-rzymskim Uniwersytecie Roma Tor Vergata ... uczelni sklasyfikowanej w światowych rankingach na miejscu 330 ... owszem bogatsza niż UMCS czy nawet UW ale program dydaktyczny cokolwiek infantylny w porównaniu z UMCS. Przechodząc tam koło gabinetów profesorskich nie raz słyszałem jak studenci byli opieprzani ... podejrzewam, że słusznie ... pewnie oni sami czuli się tam też "traktowani jak śmiecie" ... no bo do czego to podobne, żeby od nich czegoś wymagali?
        Czasami dobrze jest przyczyn własnych niepowodzeń poszukać we własnych działaniach.
        • Gość: asdf Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: 5.172.252.* 15.09.13, 11:14
          Co ty wiesz o Uniwesytecie Śląskim? Deficyt UMCS świadczy o tej uczelni, o braku logiki, braku umiejętności zarządzania, o postawie roszczeniowej i życzeniowej.
          • Gość: gosciu Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.13, 18:03
            Zetknąłem się z poglądem, że UMCS został zadołowany celowo, aby mógł zostać wchłonięty przez KUL. Inna sprawa, że KUL jest zadołowany jeszcze bardziej.
        • kurczakus1985 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 16.09.13, 02:08
          Robiłam doktorat z fizyki w Darmstadt - co prawda z ciała stałego, ale niestety, dotąd Polaka nie spotkałam na TU. Znajomy na TU Darmstadt, Hochschule czy na GSI (tak sądzę, bo piszesz o jądrówce) - interesuje mnie to, bo miło by było poznac krajana-fizyka w Darmstadt.

          Co do meritum, doktorat zaczęłam na AGH - niby taka prestiżowa uczelnia, byłam w SZOKU - ludzie młodsi 3-4 lata ode mnie nie umieli na 3-4 roku studiów technicznych dodawać ułamków... natomiast podczas jeszcze studenckich konferencji poznałam kilka dziewczyn z UMCS, teraz są doktorantkami w Instytucie Katalizy PAN - jeśli ktoś chce się uczyc to może studiowac w Pcimiu Dolnym, fakt, studiując techniczne kierunki lepiej byc w "ośrodku naukowym", ale tylko ze względu na możliwości eksperymentalne/dostęp do aparatury itp.
          Pozdrawiam
      • bogda35 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:24
        Gość portalu: Ala Gamula napisał(a):

        > No cóż, kiedy studiowałam kilkanaście lat temu na największej lubelskiej uczeln
        > i, student był traktowany jak śmieć, a jakość kształcenia to były kpiny z ludzi
        > . Szczerze mówiąc dziwię się, że ciągle znajdują się chętni do studiowania w Lu
        > blinie. Warto zadać sobie pytanie - co potem?
        no własnie- co robisz teraz?
    • eti.gda Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 21:04

      "Student wraca z egzaminu dyplomowego z kwasna miną. Koledzy pytają, jak poszło/
      Student odpowiada:
      - Jakoś tak religijnie, jak na pogrzebie.
      - To znaczy?
      - Wchodzę, ja w czarnym garniturze, profesor też na czarno. Jak zadał mi pytanie - ja się przeżegnałem. Odpowiedziałem. Wtedy on się przeżegnał..."
      • Gość: z Dobre! ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.13, 21:46
        Tego nie znałem :D
        • eti.gda Re: Dobre! ;) 14.09.13, 21:56

          A to znasz?

          "Czterech studentów popiło na imprezie dzień przed egzaminem. Zadzwonili do profesora z prosbą o przełożenie egzaminu na inny termin tłumacząc się, że jak jechali na egzamin, nawaliło im koło w samochodzie i nie zdążyli. Profesor odpowiedział, że oczywiście, nie ma sprawy, i zgodził się. Kiedy przybyli na egzamin w nowym terminie, ze zdziwieniem zauważyli, że profesor prowadzi ich do ogromnej auli, sadza każdego w osobnym kącie, po czym mówi:
          - Egzamin będzie pisemny. Będą tylko dwa pytania. Do zaliczenia trzeba zdobyć 100 punktów. Jedno pytanie, za 10 punktów, będzie z przerabianego materiału. Drugie, za 90 punktów, brzmi: Które koło wam nawaliło?"
          • Gość: z To raczej już kiedyś słyszałem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.13, 22:26
            Ale od dowcipów lepsze są anegdoty, bo oparte na tzw. faktach autentycznych (jak niektórzy zwykli mawiać) ;) Tu zdarzały się takie sytuacje, że ciężko byłoby je wymyśleć, a śmiechu było co niemiara :D
            Pozdrawiam.
            • eti.gda Re: To raczej już kiedyś słyszałem 14.09.13, 22:48
              Gość portalu: z napisał(a):

              > Ale od dowcipów lepsze są anegdoty, bo oparte na tzw. faktach autentycznych (j
              > ak niektórzy zwykli mawiać) ;) Tu zdarzały się takie sytuacje, że ciężko byłob
              > y je wymyśleć, a śmiechu było co niemiara :D
              > Pozdrawiam.

              No to anegdotka, która krążyła lata temu o jednym z naszych profesorów:
              "Przychodzi student na egzamin, a profesor mówi:
              - Biegaj pan dookoła stołu!
              Student zaczyna biegać, a profesor na to:
              - Nie zdał pan! Pała! Nastepny proszę!
              I tak jeszcze paru, aż wreszcie któryś ze studentów nie biegal dookoła stołu. Profesor pyta:
              - Dlaczego pan nie biega dookoła stołu, jak kazałem?
              A student:
              - Bo pan profesor nie powiedział, w którym kierunku i z jaką prędkością.
              - Dziękuję! Pięć!"

              A oto opis autentycznego egzaminu z fizyki, jaki przeprowadzał prof. Włodzimierz Mościcki (nb. bratanek "tego" Mościckiego) na Politechnice Gdańskiej. Brał ok 7 kandydatów i sadzał ich półkolem naprzeciwko siebie. Potem zapalal papierosa "Silesia" i rzucał pytanie np. temu z lewej. Ten odpowiadał, a jeżeli skończył lub się zaciął, pytanie przechodziło na następnego. Kiedy temat został wyczerpany, rzucał następne pytanie temu z prawej, itd. Czasem zdarzało się, że do tego, który siedział w środku, docierało niewiele pytań, albo nawet wcale. Potem oceny: Do tych skrajnych mówił: No, pan nam tutaj ładnie odpowiadał, cztery. Do tych na dalszych miejscach: Pan nam tutaj niezbyt się wysilił, trzy. A do tego wśrodku: A pan nam tu tak kiepsko, no cóż, spotkamy się na egzaminie poprawkowym. Kiedyś miałem pecha być tym w środku, ale jakoś dotarło do mnie kilka pytań, a pan profesor widocznie miał dobry humor, bo, jak powiedział, "za cnotę i odwagę" dał mi 3+. Dziś za taką wiedzę pewnie dostałbym celujący.

              A jak już opowiadamy o studentach i profesorach, to:
              Co musi wiedzieć student? student musi wiedzieć wszystko.
              Co musi wiedzieć asystent? asystent musi wiedzieć, gdzie znaleźć daną wiedzę.
              Co musi wiedzieć profesor? profesor musi wiedzieć, gdzie znaleźć asystenta
              • Gość: z Też niezłe ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.13, 23:15
                Mnie zapadły w pamięć pewne historyjki z egzaminów z teorii obwodów i z analizy matematycznej za moich czasów (polibuda wrocławska), ale raczej nie wypada opowiadać ich publicznie, bo ci ludzie jeszcze żyją i mają nazwiska dosyć dobrze znane poza granicami kraju ;)
                Pozdrawiam
              • plosiak Re: To raczej już kiedyś słyszałem 15.09.13, 00:13
                Egzamin. Profesor kosi po kolei. Zostało czterech studentów, trzech coś wiedziało, czwarty nic. Wychodzi profesor i mówi:
                - Ilu ch.... zostało ?
                - Z Panem Profesorem pięciu - odpowiada ten, co nic nie wiedział.

                Oczywiście wszyscy zdali :)
                • Gość: Monarchista Re: To raczej już kiedyś słyszałem IP: *.internetia.net.pl 15.09.13, 10:14
                  plosiak napisał:

                  > Egzamin. Profesor kosi po kolei. Zostało czterech studentów, trzech coś wiedzia
                  > ło, czwarty nic. Wychodzi profesor i mówi:
                  > - Ilu ch.... zostało ?
                  > - Z Panem Profesorem pięciu - odpowiada ten, co nic nie wiedział.
                  >
                  > Oczywiście wszyscy zdali :)

                  Jak juz tu opowiadamy dowcipy o uczelniach i studentach, to jeszcze dwa, może je znacie, ale na pewno nie wszyscy:

                  "Wykładowca prowadzi wykład. Po kilku minutach wchodzi spóźnialski student. Wykładowca pyta:
                  - Dlaczego pan sie spóźnił?!
                  - A bo, panie profesorze, wstaje rano, wsiadam na konia i pędzę na wykład, aż tu na tym rondzie, wie pan gdzie, koń nałykał się spalin i zdechł.
                  Wykładowca zacisnął szczęki, ale wykłada dalej. Po chwili wchodzi nastepny spóźnialski. Wykładowca pyta:
                  - A pan dlaczego się spóźnił?!
                  - A bo, panie profesorze, wstaję rano, wsiadam na konia i pędzę na wykład, aż tu na tym rondzie, wie pan gdzie, koń nałykał się spalin i zdechł.
                  Wykładowca zmełł w ustach przekleństwo, ale wykłada dalej. Wchodzi następny spóźnialski.
                  Tu już wykładowca nie wytrzymał i wrzasnął:
                  - Co, panu też zdechł koń?!
                  - Nie. Wstaję rano, wsiadam w atobus, a tam na tym rondzie, wie pan gdzie, korek, ruch wstrzymany, bo na jezdni leżą dwa zdechłe konie."

                  "Egzamin z aerodynamiki. Widać, że profesor nie w humorze. Wchodzi pierwszy delikwent. Profesor zadaje pytanie:
                  - Jedzie pan autobusem, jest w nim bardzo gorąco, klimatyzacji nie ma. Co pan zrobi?
                  - Otworzę okno.
                  - Dobrze. A jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna?
                  Student wytrzeszczył oczy i nie może słowa wykrztusić z zaskoczenia.
                  - No to dziekuję. Pała. Następny
                  I tak jeszcze kilku. Praed gabinetem rośnie panika. Wreszcie wchodzi piękna studentka. Oczywiście dostaje to samo pytanie. Odpowiada:
                  - Zdejmę płaszcz.
                  Profesor nie spodziewał sie takiej odpowiedzi, więc drąży dalej:
                  - Ale nadal jest gorąco, co pani zrobi?
                  - Zdejmę bluzkę.
                  - Ale nadal jest gorąco, co pani zrobi?
                  - Zdejmę spódnicę
                  - Ale nadal jest gorąco, co pani zrobi?
                  - Zdejmę stanik.
                  - Ale nadal jest gorąco, co pani zrobi?
                  - Nie, panie profesorze. Choćby miał mnie przelecieć cały autobus, to tego cholernego okna nie otworzę!"
    • g.r.a.f.z.e.r.o Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 21:11
      Panie rektor, pan się nie stawiaj...

      Lada dzień się panu studenci skończą...
      • guru133 Czy gó...arze którym wydaje się że coś umieją to 14.09.13, 21:24
        mają być studenci? Zamiast stroszyć piórka, może lepiej wziąć się za konkretną robotę bo tu k..a łopaty rdzewieją!!
    • Gość: ewh Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.13, 21:17
      www.youtube.com/watch?v=rTu7I8v3DYU
      • Gość: distepfano Uczelnie dały szansę politykom. IP: 212.59.252.* 14.09.13, 21:28
        Wielu DEBILI w taki sposób otrzymało tytuł magistra i teraz "łatwiej" im zabłysnąć w kuluarach sejmowych wśród posłanek i posłów - osłów.
        Również Józef Bąk dostał życiową szansę na "normalny" LOT debila.

        Tusk...syn z Trójmiasta !
        • Gość: rp Re: Uczelnie dały szansę politykom. IP: *.xplornet.com 14.09.13, 23:30
          Najlepiej o lubelskich uczelniach swiadczy poziom "najlepiej wyksztalconego " polityka nijakiego Palikota. Boze chron Polske przed takimi uczelniami i uczonymi jak Palikot.
          • zigzaur Re: Uczelnie dały szansę politykom. 15.09.13, 11:01
            Bracia Kaczyńscy ukończyli prawo na UW, Ziobro i Rokita na UJ. Ładna wizytówka obu uczelni, nieprawdaż?
    • zbiwal Przykład idzie z góry 14.09.13, 21:25
      Jak tacy studenci widzą, że w Sejmie potrafią powtarzać głosowania aby wynik wyszedł taki jaki ma być to co się tutaj dziwić.
    • Gość: fomica Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.13, 21:25
      Myśle że takich orłów czeka i tak prędzej czy później selekcja naturalna na rynku pracy, bo jednak większośc nie ma tych tatusiów i cioć. Fakt, że niż robi swoje i uczelnie bardzo pobłażliwie traktują studentów, ale gdy zacznie się w końcu dorosłe życie i przyjdzie do szukania pracy to nikt się z panem absolwentem nie będzie cackał, szybko się przyzwyczai że na rozmowie o pracę "pytają" i "sprawdzają".
    • opt Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 21:27
      A czemu tu się dziwić:
      - likwidowano przedszkola , bo indoktrynowały, jak wprowadzono do nich kler to już nie indoktrynują,
      - zlikwidowano zawodówki, bo każdy miał mieć wykształcenie ogólne, teraz brak fachowców a na uczelniach mamy tumanów z maturą z liceów powstałych na bazie szkół górniczych , zasadniczych zawodowych, przyzakładowych....,
      - - student zestresowany, bo to absolwent szkół bezstresowych, wytresowany w rozwiązywaniu testów i niezdolny do dłuższej ustnej wypowiedzi, ustosunkowania się do zadanego problemu,
      - a uczelnie jaką mają kadrę, co przystanek tramwajowy to jakąś uczelnia z kompromitującą bazą i naukowcami ganiającymi za mamoną z jednej do drugiej nie mówiąc już o postsolidarnościowym namnożeniu się profesorów uczelnianych za zasługi w spaniu na styropianie.
      • zubelz Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:11
        Matole. Ukończyłem szkołę górniczą i to bardzo dawno temu. Uczyli nas ci sami nauczyciele co uczyli w technikum i wymagali od nas tyle samo co w technikum. (Dlaczego)? a no z prostej przyczyny "pójdziesz do technikum to będę miał cię głowy". Nie musieli uczyć od podstaw. Pracowni takiej jak my mieliśmy w szkole górniczej nie miała nawet Politechnika Śląska . W Technikum górniczym uczyli nas profesorowie z Politechniki. Więc przestań pierd*lić o nauczaniu w dawnych zawodówkach czy technikach. Chyba że piszesz z własnego doświadczenia, gdzie kopalnie potrzebowały ryli i tam na matmie liczyło się do stu i tylko brakowało lekcji śpiewu. Ale przyroda była.
        • Gość: opt Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 14.09.13, 23:11
          Przykro mi, ale nie nauczyli cię czytać ze zrozumieniem. Radzę ci, przeczytaj kilka razy - może zrozumiesz sens.
    • Gość: Aleks Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.centertel.pl 14.09.13, 21:28
      "(...) losuje też trzy pytania ze zbioru, który jest jawny."

      No cóż, ja co prawda broniłam się wieeele lat temu i na innej uczelni, ale... Za moich czasów zbiór pytań na obronę nie był jawny, a komisja mogła zapytać o cokolwiek, co jej tylko do głowy przyszło: z pracy, z całego toku studiów, etc. I wszyscy uważali, że to było NORMALNE.

      Jakbym wówczas znała zbiór pytań, to mój Boże... :)
      • eti.gda Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 21:48

        No cóż, u nas też kiedyś wykładowca podał pytania, które mogą być na egzaminie. Sęk w tym, że tych pytań było 200, a podał je dosłownie na 2 dni przed egzaminem. Poza tym nie wystarczy znać pytania, trzeba jeszcze znać odpowiedzi. Widać niektórzy ich nie znali, bo nie wszyscy zdali.
      • Gość: z To przecież powinno być naturalne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.13, 21:54
        Na moim roku nie do pomyślenia było, żeby ktoś wcześniej podawał pytania egzaminacyjne. To mogło oznaczać tylko tyle, że ktoś zagrał nieuczciwie i wszystko trzeba powtórzyć.
        • Gość: jj Re: To przecież powinno być naturalne IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.13, 21:11
          Na miesiąc przed egzaminem z anatomii prof. Ziółkowski wywiesił listę pytań - równo 600; po dwóch tygodniach dodał jeszcze 31. Nie wszyscy zdali.
          Działo się to we Wrocławiu (AM) pod koniec lat '80.
    • opt A czemu tu się dziwić 14.09.13, 21:30
      A czemu tu się dziwić:
      - likwidowano przedszkola , bo indoktrynowały, jak wprowadzono do nich kler to już nie indoktrynują,
      - zlikwidowano zawodówki, bo każdy miał mieć wykształcenie ogólne, teraz brak fachowców a na uczelniach mamy tumanów z maturą z liceów powstałych na bazie szkół górniczych , zasadniczych zawodowych, przyzakładowych....,
      - - student zestresowany, bo to absolwent szkół bezstresowych, wytresowany w rozwiązywaniu testów i niezdolny do dłuższej ustnej wypowiedzi, ustosunkowania się do zadanego problemu,
      - a uczelnie jaką mają kadrę, co przystanek tramwajowy to jakąś uczelnia z kompromitującą bazą i naukowcami ganiającymi za mamoną z jednej do drugiej nie mówiąc już o postsolidarnościowym namnożeniu się profesorów uczelnianych za zasługi w spaniu na styropianie
      • hippolitkwas1 Re: A czemu tu się dziwić 14.09.13, 22:26
        100/100
      • Gość: Assakari Re: A czemu tu się dziwić IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.13, 18:56
        Zgadzam sie w 100%. Wszystko zaczyna się w szkole, gdzie jak nauczyciel wymaga to jest awantura. "Czego ten głupi nauczyciel wymaga?! Zadania domowego?! Czytania lektur a nie streszczeń?! Nonsensowne, blokujecie rozwój mojego dziecka!" Sama byłam świadkiem niemal dosłownie takich wypowiedzi na wywiadówce. Po przeczytaniu listu studenta zaczęłam się zastanawiać kto go pisał, biedny wychowywany bezstresowo studencik czy jego mamusia. Swoja drogą, za moich czasów na magisterce można było dostać dowolne pytanie z CAŁYCH studiów. I nie trzy pytania tylko ile się zamarzyło komisji....
    • Gość: motremak Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.13, 21:31
      I według 1b_adamka wszystko jasne: wina Tuska!
      No ale od niego w zakładzie bez klamek nikt niczego nie wymagał i nie wymaga.
      Wystarczy, żeby ne opluł sanitariusza podczas karmienia.
    • Gość: devon rex Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 14.09.13, 21:35
      Kochany, to sie nie zmieni. O zmarłych nie powinno sie pisać źle, ale kim był śp Lepper? Dlatego nie zdziw sie, jak taki student kiedyś zostanie Twoim szefem, a ty będziesz musiał wysłuchiwać bredni, jakie on wprowadzi innowacje w firmie. Ja pracuje w firmie, gdzie zastępcą prezesa jest jego synalek, który zawodówkę zaocznie robił, bo dziennie nie dał rady...
    • jogibaboo Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 21:37
      Zlikwidowali zawodówki, to wiara idzie na studia :) Poziom kształcenia akademickiego znacząco obniżają prywatne uczelnie z zaocznymi studentami: aby płacił, a jakoś to będzie.
    • pensylwania2 Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 21:37
      Panie Rektorze... z idiotami sie nie dyskutuje, bo ściągną Pana do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem. Pozdrawiam :)
      P.S. Swoja drogą chciałabym spotkac sie twarzą w twarz z tym zestresowanym geniuszem :)
    • extrafresh ?.. 14.09.13, 21:53
      Czy absolwenci wydzialu zarzadzania dostaja tytul inzyniera?
      Chyba nie.
      • zigzaur Re: ?.. 14.09.13, 22:08
        Niestety ale tak.
        • Gość: oso Re: ?.. IP: *.nplay.net.pl 15.09.13, 10:56
          Nie dostają. Sprawdź na stronie.
    • cezar85 szacun dla pana rektora za szacunek 14.09.13, 22:14
      ja idiotom bym nie odpowiadał. zostawiłbym "magistrów" z szyderczym śmiechem dochodzącym z dziekanatu
      • Gość: zgrocca Re: szacun dla pana rektora za szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.13, 14:31
        myślę że Pan Profesor, którego miałem zaszczyt poznać ma po prostu ogroooooooomne poczucie humoru, i dlatego właśnie odpowiedział.
        Pozdrawiam Pana Rektora
        Zwarci i w napięciu słuchamy wieści
    • bogda35 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:15
      zanurzony pisze sie przez "rz" a nie ż .Jak z twoja obrona ?
    • bogda35 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:20
      jestem inzynierem- ale z innej epoki.Pytanie - jak taki facet stanie na budowie gdzie trzeba podejmowac natychmiastowe i dobre decyzje - bo ponosi sie odpowiedxialnośc i nie ma tłumaczenia ze ...stres. Także w kazdej innej pracy inzynierskiej- podstawa jest odpowiedzialnośc. Jak jej brak- po trzy razy robi sie nawierzchnie w Modlinie, kompromituje złe zaprojektowanym mostem ,nie działa system komputerowy przez lata wdrazany bez skutku. Tak trzymac panie Rektorze- nie ma dyplomu bez odpowiedzialnosci - i wiedxzy.
    • bogda35 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:21
      co ma rząd do wymogów wyzszej uczelni ??? Bez jaj- od tego sa jej władxze- i chwała Rektorowi że stawia wymagania !
      • bambi7 Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 14.09.13, 22:42
        Powiem Tobie w takim razie co ma do tego rząd. Chociażby to, że poprzez odpowiednie Ministerstwo ustalana jest kwota jaką dostaje uczelnia za przyjętego "łebka" (bo faktycznie "studentem" to cięzko jest taka osobę czasami nazwać). Im więcej ich jest, tym większe dofinansowanie.... czy to aż takie dziwne, że już żyjemy w epoce gdzie rządzi pieniądz?

        Ja w 2000 r. na egzaminie wstepnym na politechnikę (matma, fiza) uzyskałem 67/100 pkt. podchodząc z egzaminu "z marszu". Nawet materiału wcześniej nie powtarzałem. Granica przyjęcia studenta to było wtedy 18/100 pkt (18%), a i tak połowa podchodzących do egzaminu nie miała nawet tyle. Sporo z tych co nie zdała miała wynik 0 lub 1%. SZOK
    • cillian1 Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 22:41
      jak przeczytałem list tego palanta studenta - załamałem ręce!
      Jak studiowałem (1992-1998), to szanowałem uczelnię.
      To ona miała mnie zmieniać, a nie ja ją.

      Może teraz kadra jakaś inna? I nie radzi sobie z debilami (jak ja kiedyś), co uważają, że studia to picie i olewanie??
    • kuruburus Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 14.09.13, 22:51
      Ten co chciał unieważnienia egzaminu to ten pajac co ma być generałem?
    • ephriam Rektor sam sobie pluje. 15.09.13, 00:55
      Rektor sam powiedział, że obniża progi i wymogi, a potem dziwi się, że jeszcze więcej chcą.
      Uczelnia sprzed kilku lat to nie to samo co dzisiaj. Wymagania może nie nie zostały bardzo obniżone, ale coś innego jest nie tak. Patrząc na swój tok studiów i porównując go z aktualnymi studentami mojego wydziału stwierdzam, że jakaś połowa laboratoriów nagle zniknęła! Przedmiotów jest też o wiele mniej. Wszystko tłumaczone jest "brakiem pieniędzy", a ciągle słyszę jakie to granty latają w jedną i drugą stronę. Dla uczelni student zaczyna być zbędny. Najchętniej nabrać najwięcej, tyle ile się da (bo płacą od łebka), a dalej co będzie to już ich nie obchodzi. Podsumowując, nie tylko studenci się obniżyli, ale też w znaczny sposób uczelnie.
      • Gość: *inż* Re: Rektor sam sobie pluje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.13, 05:54
        Popieram.
        Jeśli do egzaminu dyplomowego dochodzi student który nie może wykrztusić z siebie jak się nazywa to kto jest winien?
        "..legitymacja do wykonywania zawodu inżyniera. Odporność na stres jest jednym z warunków, by wykonywać go dobrze.."
        Strażak, żołnierz, policjant, ratownik, chirurg to są zawody w których odporność na stres jest sprawą pierwszorzędną.


      • flamengista wyjaśniam 15.09.13, 10:23
        "Patrząc na swój tok studiów i porównując go z aktualnymi studentami mojego wydziału stwierdzam, że jakaś połowa laboratoriów nagle zniknęła! Przedmiotów jest też o wiele mniej. Wszystko tłumaczone jest "brakiem pieniędzy""
        Tak, to wszystko przez oszczędności. Zamiast laboratoriów i ćwiczeń masz wykład - likwiduje się wtedy godziny dla asystentów (gatunek obecnie wymierający!) a zostaje 30, a czasem 15 godzin samego wykładu.

        " ciągle słyszę jakie to granty latają w jedną i drugą stronę. Dla uczelni student zaczyna być zbędny"
        Granty owszem latają, ale:
        1. często są to prywatne fuchy, z których uczelnia nie ma nic
        2. z wielu grantów unijnych uczelnia też nie ma nic, ba - musi zapewnić wkład własny (wyrabia się na ogół godzinami pracowników)
        3. prawdziwych grantów naukowych, z których uczelnia pobiera prowizję za obsługę jest jak na lekarstwo i są trudno dostępne. W zasadzie żadna uczelnia w Polsce nie jest w stanie się tylko z tego utrzymać.

        " Dla uczelni student zaczyna być zbędny. Najchętniej nabrać najwięcej, tyle ile się da (bo płacą od łebka), a dalej co będzie to już ich nie obchodzi"
        Jest dokładnie na odwrót. Każdy student jest na wagę złota. Każde skreślenie z listy za niezaliczenie semestru czy roku jest bardzo bolesne i unika się tego jak ognia. Stąd nieskończone przedłużenia, warunkowe wpisy i zwykłe przymykanie oka. I presja, by wypromować max. przed wakacjami na 1 poziomie, żeby przyszli na drugi.

        Jest więc wyraźna zmiana w traktowaniu studentów w porównaniu z czasami, gdy ja studiowałem (końcówka 90tych i początek dwutysięcznych). Tyle, że to tylko kosmetyka. Nie wystarczy się uśmiechać do studenta i traktować po ludzku. Trzeba oferować bardzo solidny produkt edukacyjny. A taki może być tylko dla wybranych, najlepszych - co w obecnym systemie jest niemożliwe ze względu na sposób finansowania z budżetu.
    • attka Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Student ... 15.09.13, 01:12
      Gazeta wymysliła temat i do tego tematu napisali "list" (bo nie wierzę, że taki pseudo student i pseudo problem istnieje). Teraz będą mieli materiału na 4-5 artykuły. Za chwilę opublikują opinię (może znowu w formie "listu" albo przepiszą jakąś spreparowaną wypowiedź z forum) broniącą tegoż "studenta", potem kolejną "ospowiedź" itd itd
      • rikol Re: Narzekają na pytania na obronie. "Niż. Studen 16.09.13, 12:46
        Niestety, istnieją tacy, a możliwe, że jest ich większość. Ciekawe jak zniosą pierwszą rozmowę o pracę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka