Dodaj do ulubionych

Biłgoraj-raz!!!

IP: *.lublin.mm.pl 06.01.05, 01:06







Fajne,no nie?


















Biłgoraj dziś


Biłgoraj słynie z suki, Isaaka Singera i miejscowej elity. Suka to rzadki
instrument. Singer to żydowski pisarz znany z tego, że ma Nobla. O elitach
przeczytajcie.

Przy głównej ulicy miasta – Kościuszki – stoi pomnik. Z postumentu patrzy na
miasto pan Dechnik – budowniczy Polski Ludowej. Syn budowniczego rządzi
miejscowym SLD. Gdy UMCS założył w mieście filię, Dechnik syn nakazał
wywiesić na budynku uniwerku tablicę: „Biłgoraj Miasto Uniwersyteckie”. Ale
ktoś tablicę podpie..ł. Teraz wisi skromniejsza: „Collegium UMCS”. Po
ostatnich wyborach samorządowych SLD ma swojego burmistrza i kilku radnych.
Radą miejską rządzi prawica. Powiatem trzęsie Liga Polskich Rodzin.

Naprawiacz świata

Marian Jagusiewicz działaczem był od zawsze. W latach 50. po wsiach jeździł i
agitował, aby młodzi wstępowali do ZMP. Dziś mówi, że kazali, to jeździł. Z
pochodami w pierwszym szeregu na święto 1 Maja chadzał. Ale w PZPR nigdy nie
był – podkreśla. Nawet kwit sobie załatwił, że nie był. Radnym odczytywał i w
mieście kopie wywieszał. Jeszcze trup PRL nie ostygł, a Jagusiewicz założył
Rejonowy Komitet Obywatelski Ziemi biłgorajskiej. Mówił o nim, że to pierwsza
w historii III RP po „Solidarności” struktura torująca drogę do demokracji i
samorządu. Komitet dostał w prezencie modrzewiowy dworek w centrum miasta. W
dzierżawę za frajer od prawicowej już wówczas władzy. W jednej połowie dworku
Jagusiewicz działał, organizował, protestował, domagał się społecznie. W
drugiej prowadził biznesy, ale raczej bez powodzenia. Jagusiewicz w imieniu
komitetu żądał: budowy Krzyża Katyńskiego, Pomnika 2000 lat Chrześcijaństwa,
tablicy pamiątkowej ku czci ks. Popiełuszki. Zabiegał o zmiany nazw ulic.
Chciał transmisji mszy w lokalnej kablówce. Kogo przed wyborami popierał,
tego portrety przed wyborami wieszał. Wisieli: Wałęsa, Krzaklewski i obecny
starosta Schodziński. Ludzie wierzyli Jagusiewiczowi i głosowali. On sam był
dwa razy radnym. W obecnej kadencji nie załapał się na listę LPR. Ale walczy
nadal. Z Unią Europejską, Żydami, SLD. O polskość i o siebie.

W siedzibie komitetu Jagusiewicz przyjmował zawiedzionych nowym ustrojem.
Pisał protesty, podania i odezwy, a Radio Maryja grało pod portretami
świętych, ojca Rydzyka i marszałka Piłsudskiego. Gdy w Biłgoraju szykowano
obchody Dni Isaaka Bashevisa Singera, tego od „Sztukmistrza z Lublina”,
komitet wywalił memoriał do władz. Żądał zaniechania organizacji parszywego
święta, bo Singer był Żydem, a Komitet ma zastrzeżenia do tej narodowości.
Komisja śledcza w radzie

Po ostatnich wyborach burmistrzem Biłgoraja został Janusz Rosłan, człowiek
związany z SLD. Radni, w większości z LPR, toczą wojny z burmistrzem. O
wszystko. W biłgorajskim Centrum Kultury był niegdyś dyrektor Książek
związany z prawicą. Wyleciał po wyborach. Wówczas w BCK znów mogła ćwiczyć
Młodzieżowa Orkiestra Dęta. Przed jedną z prób do sali, w której orkiestra
miała ćwiczyć, weszli radny LPR i Książek. Orkiestra odmówiła grania, dopóki
nie wyjdą. Dyrekcja wyprosiła nieproszonych gości. Zrobił się skandal
polityczny. Prawica zwołała specjalną sesję miejską. Debatowano, jak ukarać
dyrektorkę BCK z lewicowego nadania, która śmiała obrazić radnego z LPR. Kara
była sroga. Radni prawicy obcięli centrum 300 tys. zł. Trzeba było zwalniać
ludzi, bo nie wystarczyło na płace.

Młodzieżowa Orkiestra Dęta to w ogóle sprawa polityczna. Ktoś, kto podawał
się za członków, sympatyków i rodziców Orkiestry, napisał list. Dostał go
burmistrz i radni. W liście udowadniano, że nowa dyrekcja BCK źle traktuje
grajków. Nie zezwoliła im na wyjazd do Bychawy na festiwal. Orkiestra
pojechała sama i wróciła z pucharem „Laureat Festiwalu” i dyplomem – dowodami
partactwa burmistrza. Działacze LPR i starosta powiatowy z tej partii
ogłosili, że orkiestra musi prezentować wybitny poziom, skoro wygrała.
Wybuchł kolejny skandal. Prawda okazała się bolesna. Ktoś przytomny zapytał w
Bychawie o wyniki. Od organizatora festiwalu przyszedł faks. Młodzieżowa
Orkiestra Dęta zajęła piąte miejsce, a dyplom i puchar to tylko kurtuazja.
Rada Miasta Biłgoraja poczuła się oszukana. Powołano komisję śledczą, by
wytropiła, kto zrobił durniów z radnych? W czasie gdy radni określali poziom
orkiestry, po cichu dogorywał miejscowy szpital, tonąc w długach.
Lustracja honorowych obywateli

Kolejną uchwałę Rada Miasta Biłgoraja podjęła na początku tego roku. Ustalano
wówczas Regulamin przyznawania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Biłgoraja.
Obrady szły sprawnie do momentu, gdy odezwał się radny ze Stowarzyszenia
Chrześcijańskiej Prawicy Krzysztof Iwaniec. Radny zauważył, że do wniosku o
nadanie tytułu powinno być dołączone zaświadczenie z Instytutu Pamięci
Narodowej. Lewica pospadała z krzeseł protestując, ale prawicowa większość
klepnęła pomysł twierdząc, że zaświadczenie z IPN podkreśli czystość danej
osoby. W uchwale nie napisano, co miałby poświadczać IPN. Początek roku to
gorący czas dla burmistrza. Zbliżało się głosowanie nad absolutorium.
Burmistrz miał pozytywną opinię RIO i rządzonej przez LPR Komisji Rewizyjnej
Rady Miasta. Ale burmistrz Rosłan wcześniej popełnił błąd, zażądał, aby szef
Rejonowego Komitetu Obywatelskiego Ziemi biłgorajskiej zaczął płacić za
dzierżawę dworku, który miasto od lat wynajmuje mu za frajer. Jagusiewicz się
nie zgodził. Razem ze starostą powiatowym wymyślili, że w dworku powoła Izbę
Pamięci Samorządowej. Miały tam być pamiątki po „Solidarności” i gadżety
samorządowe. Jagusiewicz miał oprowadzać wycieczki. Ponieważ dworek należy do
miasta, starosta Schodziński z LPR razem z Jagusiewiczem przygotowali i
podpisali umowę trójstronną. Burmistrz miał podpisać jako trzeci, że miasto
wyremontuje dworek i przekaże go bezpłatnie Izbie Pamięci Samorządowej.
Pomysł poparli radni miejscy z prawej strony. Burmistrz chciał tam powołać
Centrum Informacji Turystycznej. Kiedy radni prawicy odmówili głosowania za
absolutorium i zagrozili referendum, dał spokój. Izba powstała i Jagusiewicz
może działać w spokoju i bez opłat.

Wirtualny radny

Krzysztof Marzec był prezesem klubu piłki kopanej Łada. Swego czasu drużyna
odnosiła spore sukcesy. W ostatniej kadencji Marzec kandydował na radnego z
listy SLD. Ludzie go wybrali. Prezes szybko zmienił barwy klubowe i przepisał
się do LPR. Na początku roku 2003 w Biłgoraju wybuchła kolejna afera, tym
razem korupcyjna. Z klubu Łada zniknęło 60 tys. zł dotacji miejskich. Razem z
kasą zniknął też radny Marzec. Marzec, zanim zniknął, zdołał jeszcze
naciągnąć bank na jakiś trefny kredyt i sprzedać majątek. Prokuratura
prowadziła dwa odrębne postępowania w sprawie radnego, ale je zawiesiła, bo
go nie może znaleźć. Poszukuje go listem gończym. Radny Krzysztof M. jest u
teściowej w Izraelu. Zniknięcie radnego sprawiło, że prawica znacząco
osłabła. SLD zwrócił się do wojewody, aby wycofał mandat radnego Marca.
Wojewoda wycofał. Prawica odwołała się od decyzji do Wojewódzkiego Sądu
Administracyjnego. Ten decyzję wojewody podtrzymał. Sprawę obecnie wałkuje
Naczelny Sąd Administracyjny. Dopóki nie wyda orzeczenia, Biłgoraj ma
wirtualnego radnego.

Wojna medialna

Będzie wojna, stwierdził pan Staszek, obserwator lokalnej polityki, tuż po
tym, jak obejrzał transmisję obchodów święta 3 Maja w lokalnej kablówce.
Przemówienie lewicowego burmistrza poszło w całości. Gadkę starosty z Ligi
ucięto. Do głosu w ogóle nie dopuszczono przewodniczącego rady miasta z LPR.
Środowiska prawicowe Biłgoraja wyrażają stanowczy protest wobec stosowania
przez biłgorajską Telewizję Kablową cenzury. Niestety to komunistyczne
narzędzie propagandy powróciło
Obserwuj wątek
    • terraincognita Re: Biłgoraj-raz!!! 06.01.05, 12:06
      Bilgoraj nie jest miastem-curiosum w obecnych czasach,choc sam tekst bardzo
      znamienny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka