Gość: VAM
IP: *.as5300-10.dialup.nyc.ny.metconnect.net
30.06.01, 04:35
14 polskich studentow na "wakacjach" w USA
Harowka zamiast wycieczek i kapieli
14 polskich studentow przyjechalo kilka dni temu na oboz letni w gory Catskill
w stanie Nowy Jork. Zamiast obiecywanych im w Polsce wycieczek krajoznawczych,
kapieli w basenie oraz doskonalenia jezyka angielskiego pracuja po 12, czasem
14 godzin, zmywajac talerze i czyszczac ubikacje.
Mlodzi Polacy nie maja mozliwosci wczesniejszego przerwania pracy. "Jesli
zerwiemy umowe, ktora podpisalismy w Polsce, zaplacimy prawie 800 dolarow kary
i koszty powrotnego biletu lotniczego do Polski" mowi reporterowi "Nowego
Dziennika" Magdalena, jedna ze studentek.
Zaden ze studentow ani ich rodziny w Polsce nie maja takich pieniedzy. Aby
przeniesc sie do innego obozu Camp America glownego organizatora obozu w
Parksville, kolo Liberty "czternastka" musialaby wyprowadzic sie z obozu na
przynajmniej tydzien, mieszkac w motelach, pokrywac koszty zywienia z wlasnych
funduszy. Nikt z nich nie ma jednak ani grosza. "Jestesmy w pulapce"
powiedzial zrezygnowany Lukasz.
Na obozie, polozonym okolo 3 godziny drogi samochodem z Nowego Jorku,
przychodza do pracy o 8 rano i pracuja nieprzerwanie przez 12, czasem 14
godzin. Zajmuja sie glownie zmywaniem podlog, czyszczeniem toalet, myciem
talerzy, wynoszeniem smieci w osrodku, w ktorym przebywa 350 dzieci
niepelnosprawnych. "Traktuja nas przy tym jak niewolnikow" zali sie Robert,
jeden z dwoch Slowakow pracujacych z Polakami.
"Jeden z kierownikow nie pozwolil mi napic sie wody, a gnal do roboty"
powiedzial Grzegorz w rozmowie z reporterem "Nowego Dziennika". Studenci
mieszkaja w brudnym baraku bez zamkow, z dziurami w scianach. W malej,
rozwalajacej sie przyczepie, dziewczeta spia razem z chlopcami, w pomieszczeniu
rozdzielonym jedynie plyta z dykty, bez drzwi. Wszedzie brud.
Studenci pochodza z roznych stron Polski Poznan, Ostroleka, Wroclaw. W Polsce
zostali zwabieni akcja reklamowa prowadzona przez Camp America firme zajmujaca
sie werbowaniem studentow z calej Europy na letnie obozy w USA, ktore reklamuje
sie jako "obozy jezykowe", gdzie studenci szlifuja swe lingwistyczne
umiejetnosci.
"Zostalismy totalnie oszukani" mowi chorem scisnieta w baraku grupa polskich
studentow. W bezposredniej rozmowie kierownik osrodka, ktory nie chcial sie
przestawic, zaprzeczyl, ze Polacy pracuja caly dzien bez odpoczynku, po czym
obcesowo wyprosil reportera "Nowego Dziennika". Zakazal robienia zdjec, odmowil
wyglaszania jakichkolwiek komentarzy.
Spotkany w Liberty, kilka mil od Parksville, policjant sierzant John Zurawski
poradzil zwrocic sie o pomoc do Departamentu Pracy stanu Nowy Jork, podal
numery telefonu do szeryfa z powiatu Sullivan.
Marek Tomaszewski (marek@dziennik.com