STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE

07.02.05, 23:04
zaliczy sesji w terminie!!!!!!!!stypendium wyplaca sie dopiero od momentu zaliczenia tych nieszczesnych zaleglosci ale nie wyrownuje sie tzn nie wyplaca sie tej naszej"zapomogi" za czas kiedy byla zablokowana!!!wydaje mi sie ze za wyniki w nauce a raczej ich brak powinnabyc wstrzymana wyplata stypendium naukowego- TO CHYBA LOGICZNY WNIOSEK!!!PYTANIE CZY NA WASZYCH UCZELNIACH TEZ OBOWIAZUJE TAKI SYSTEM !!!CZY TO NIE JEST BEZPRAWIE!!!!!!!!!!!CZY STUDENT KTORY CZEGOS TAM NIE ZALICZYL NA SKUTEK NIE PRZEWIDZIANYCH SYTUACJI LOSOWYCH -NIE MUSI JESC!!!!!!!POMOZCIE!!!!!!!!!!!! !
    • Gość: warszawiak Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.chello.pl 08.02.05, 09:55
      niech sobie znajdzie pracę i zarobi na to jedzenie.
      kto powiedział, że student nie może ruszyć dupska z fotela i popracować?
      jak widać komunistyczna mentalność ma się dobrze.
      • joannabarska Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE 08.02.05, 11:27
        "Warszawiak" ględzi o komunistycznej moralnosci. Pracowałam za "komuny" od
        1.roku studiów,egzaminy zdawałam na ogół w terminie. Rzecz w tym,ze leń będzie
        zawsze leniem- za "komuny" i za kolejnej RP!
      • Gość: olenka Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.server.ntli.net 08.02.05, 13:03
        ale masz koles poglady, zero pojecia o rzeczywistosci. juz gdzies to kiedys
        czytalam, zdaje sie ze tez pochodzilo od ciebie: niech sobie znajdzie prace!!!
        (to bylo chyba a propos tego, ze podobno ludzie z Lublina zaczynaja rozmowe od
        pytania co studiujesz).
        jak sie wyprowadziles do tej kochanej warszafki to siedz tam sobie i nie mow
        ludziom tutaj co maja robic. znalezienie pracy w Lublinie bez znajomosci
        graniczy z cudem, wszyscy tutaj o tym wiedza. jedyna praca, ktora jest dostepna
        to akwizytor albo przedstawiciel handlowy, co mozna oczywiscie robic jesli sie
        jest studentem, ale zaocznym.
        moze to wreszcie przemowi do ciebie: Lublin ma najwieksza w Polsce liczbe
        studentow przypadajaca na jednego mieszkanca (do niedawna, przez kilka
        dziesiecioleci byl jedynym miastem w Polsce majacym dwa uniwersytety, dopoki
        twoja warszafka nie pozazdroscila i nie przemianowala sobie jednej ze swoich
        akademii na uniwersytet), juz samo to powinno ci umyslowic iz taka liczba
        studentow, ani nawet polowa, ani nawet jedna czwarta,... nie jest w stanie
        znalezc pracy w miescie, ktore liczy 350 tys. mieszkancow (i nie porownuj tego
        z warszafka ktora ma ponad milion i jest jakby nie bylo stolica, rozwija sie i
        ciagle ktos w niej inwestuje). i nie miej za zle ludziom z Janowa, Lecznej,
        Krasnika czy Swidnika ze studiuja w Lublinie, bo nie kazdy moze sobie pozwolic
        na wyjazd do stolicy i zycie tam i szczerze mowiac nie kazdego przyciaga takie
        brudne i szare miasto. i co bys zrobil, gdyby wszyscy oni zwalili sie do
        warszafy? czy wtedy na pewno wszyscy studenci mieliby prace? a z drugiej strony
        np. na KULu studiuja ludzie z calej Polski, pewnie jestes w szoku, ale takze z
        warszafy!!! i nie narzekaja z tego, co wiem.
        poza tym wiem z wlasnego doswiadczenia ze pogodzenie pracy ze studiami
        dziennymi nie jest latwe. zajecia sa najczesciej przez caly dzien z 2-3
        godzinnymi przerwami pomiedzy, niektorzy koncza je o 22, trudno w tej sytuacji
        myslec jeszcze o pracy. i wiele tez zalezy od tego co studiujesz, jesli jest to
        np. farmacja, to o pracy nawet nie ma co myslec, bo glowy sie zza ksiazek nie
        wystawia. chyba ze studiuje sie jakas pseudonauke, to wtedy mozna w ogole na
        zajecia nie chodzic i odwiedzac uczelnie tylko w czasie sesji a poza tym
        pracowac, jesli sie ma kontakty i znjomosci.
        moze warszafskie uczelnie inaczej podchodza do kwestii planu zajec, moze mozna
        go sobie dowolnie ukladac i zaliczac przedmioty w roznych terminach, tutaj tak
        nie ma i poki co trzeba sie do tego dostosowac.

        • ceper_pepper Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE 08.02.05, 16:05
          Już na pierwszym roku studiów znalazłem pracę. Nie zarabiałem kokosów, ale
          zawsze to coś. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Trzeba ruszyć d... z krzesłą i
          poszukać a nie narzekać i czekać aż ktoś znajdzie. Bo nikt za Ciebie nie będzie
          szukał...
        • Gość: warszawiak Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.chello.pl 08.02.05, 16:16
          Wybacz, ale skoro tak ciężko w Lublinie o pracę, to po co studiować w Lublinie?

          Jaki ma sens studiowanie w mieście, w którym w trakcie studiów nie można zdobyć
          doświadczenia zawodowego????

          Jeżeli to, co piszesz o Lublinie jest prawdą (moim zdaniem nie do końca jest
          prawdą), to w takim razie decyzja o studiowaniu w Lublinie świadczy o skrajnej
          nieodpowiedzialności, naiwności i kompletnym braku perspektywicznego myślenia.

          Pomijam już kwestię zarobków, ale absolwent, który nigdyw życiu nie pracował
          chyba nie ma szans na znalezienie pracy. No, może na uczelni.

          Piszesz o farmacji. Znam wielu farmaceutów i lekarzy, którzy studiowali i
          pracowali równocześnie. W razie czego są jeszcze wakacje - znam takich, co sami
          w wakacje zarabiali sobie na studia (studiowali w zresztą w Lublinie).
          • Gość: olenka Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.server.ntli.net 08.02.05, 19:08
            1.jak juz pisalam, nie wszyscy moga sobie pozwolic na studiowanie daleko od
            domu, z przyczyn nie tylko finansowych, ale losowych takze.
            2.ludzie studiuja w Lublinie bo tu jest potrzebna do tego infrastruktura. gdyby
            mozna ja bylo znalezc w innym miescie, to tam tez by studiowali. faktem jest ze
            niektore lubelskie uczelnie, a scislej:kierunki, produkuja bezrobotnych, ale to
            jest tylko i wylacznie sprawa ludzi ktorzy takie kierunki wybieraja.i to akurat
            ma sie nijak do tego, czy w czasie studiow pracuja.
            3.w czasie studiow MOZNA w Lublinie zdobyc doswiadczenie zawodowe. nie wiem czy
            wiesz, ale ma on jeden z najwyzszych w tym kraju odsetek wolontariuszy
            przypadajacych na jednego mieszkanca. dlaczego? bo ludzie CHCA pracowac, chca
            cos robic. jaki stad wniosek? nie jest tak ze siedza tylko w fotelach, z
            ktorych tylkow im sie ruszyc nie chce.
            4.ja tez znam wielu ludzi wlasnie w Lublinie, ktorzy pracuja w wakacje, sama
            zrezta tez tak robie, ale ja akurat nie prace w wakacje mialam na mysli.
            • Gość: warszawiak Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.chello.pl 08.02.05, 20:31
              > 1.jak juz pisalam, nie wszyscy moga sobie pozwolic na studiowanie daleko od
              > domu, z przyczyn nie tylko finansowych, ale losowych takze.

              Wyjaśnij mi, w jaki sposób studiowanie w mieście, w którym można zarobić 0
              złotych jest tańsze od studiowania w mieście, w którym można bez większego
              problemu samymi korepetycjami zarobić złotych kilkaset? Bo ja tego nie rozumiem,
              choć to może moja zadufana warszawska mentalność mi nie pozwala zrozumieć.

              > 2.ludzie studiuja w Lublinie bo tu jest potrzebna do tego infrastruktura.
              > gdyby
              > mozna ja bylo znalezc w innym miescie, to tam tez by studiowali.

              Wybacz, ale nie śmiem twierdzić, że owa infrastruktura zdecydowanie lepiej
              rozwinięta jest w innych miastach akademickich. Więc to chyba nie jest dobry
              argument.

              > 3.w czasie studiow MOZNA w Lublinie zdobyc doswiadczenie zawodowe. nie wiem
              > czy
              > wiesz, ale ma on jeden z najwyzszych w tym kraju odsetek wolontariuszy
              > przypadajacych na jednego mieszkanca.

              Rozumiem, że świadczy to o nieprzeciętnym bogactwie Lubelaków, skoro stać ich na
              pracę za darmo w takim zakresie. Bo chyba nie o naiwności? IMVHO na wolontariat
              można i dobrze jest poświęcić trochę czasu, jakieś kilka godzin tygodniowo. Ale
              trudno to wtedy nazwać pracą zawodową. Wolontariat w komercyjnej instytucji
              trąci mi zaś wyzyskiem.
              • Gość: bosman Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.lublin.mm.pl 08.02.05, 22:01
                wqrwiająca jest ta twoja "mądrość".Zarozumiały palant jesteś, przynajmniej dla
                mnie. Zawsze wiesz wszystko lepiej lub najlepiej. Ciekaw jestem twojej szarej
                rzeczywistości. Nie każdy musi mieć sposób na życie taki jak twój - masz kasę
                to sie ciesz i nie pouczaj wiecznie innych, warsiawiaku z Kołomyi.
                • Gość: sdh Warszawa miasto dresiarzy IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 08.02.05, 22:31
                  no bo wedlug warszawiaka to cala POlska powinna sie zjechac do Warszawy bo
                  przeciez tylko tam da sie zyc

                  w koncu Lublin ma najwiekszy odsetek studentów na mieszkanca, a Warszawa
                  najwiekszy odsetek dresiarzy na mieszkanca
                  • Gość: warszawiak Re: Warszawa miasto dresiarzy IP: *.chello.pl 09.02.05, 23:35
                    > no bo wedlug warszawiaka to cala POlska powinna sie zjechac do Warszawy bo
                    > przeciez tylko tam da sie zyc

                    A to ciekawe, bo wcale tak nie uważam.
                    Ale rozumiem, że wiesz lepiej ode mnie, co myślę?

                    Wcale nie lubię przyjezdnych, bo najczęściej są zarozumiali i plują na Warszawę.

                    > w koncu Lublin ma najwiekszy odsetek studentów na mieszkanca, a Warszawa
                    > najwiekszy odsetek dresiarzy na mieszkanca

                    Bzdura. Dresy w Warszawie powoli się wykruszają.
                • Gość: warszawiak Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.chello.pl 09.02.05, 23:33
                  Cenne uwagi.
                  Choć nie do końca trafne.

                  Wypowiadam swoje zdanie. Wcale nie uważam, że wiem lepiej lub najlepiej.
                  Myślalem, że forum służy do wymiany poglądów. I że niekoniecznie wymieniać
                  należy wyłącznie identyczne poglądy.

                  Kasę mam, bo ciężko pracuję. Ani dużą ani małą.

                  Z Kołomyi nie pochodzę. Byłem tam tylko raz w życiu i to jedynie przez
                  kilkanaście godzin.
    • pionufka1 Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE 08.02.05, 23:58
      dzieki wielkie!!!!jak narazie nie dowiedzialm sie jak jest na waszych uczelniach!!!!!!!!!nie rozumiem jednego jezeli panstwo ustala jasno warunek brania takiego stypendium i ty ggo spelniasz to jakim prawem sie go zabiera!!!!!!nie rozumiem was ludzie dlaczego krytykujecie mnie zza to ze chce tego co mi sie nalezy !!!!dlaczego mam szukac pracy skoro panstwo mi samo daje srodki ktore mi sie naleza!!!!nie chce mi sie wierzyc ze ci co pisza nie korzystali by z takich zrodel gdyby mogli!!!!!!!a poza tym nie jestem typowym obibokiem i leniem -tylko SIE UCZE A KAZDEMU SIE MOZE NOGA PODWINNAC!!!!!!!!
      • Gość: bosman Re: STUDENT NIE MUSI JESC?????/POMOZCIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.05, 14:21
        spoko, wytrwasz na pewno.Powodzenia. A po wyjaśnienia idź na uczelnię oni
        pewnie najlepiej wiedzą. I skoro tak działaja to obligują ich do tego przepisy.
Pełna wersja