Dodaj do ulubionych

Afera śmieciowa

IP: *.lublin.mm.pl 23.02.05, 23:17
Dlaczego Gazeta milczy na temat afery śmieciowej z udziałem UM (Pruszkowski i
Stani). Skala tej afery może okazać się podobna do afery z Miłoszem w MPK.
Fragment artykułu z dziennika Wschodniego:
Stani, tuż przed tym jak został w lutym 2003 roku szefem Miejskiego
Inspektoratu Ochrony Środowiska (obecnie WOŚ), pracował dla Kom-Eko jako
specjalista ds. rozwoju spółki.
Jeszcze niedawno dyrektor Stani nie miał problemów z interpretacją przepisów.
W pozwoleniu, które wydał w ubiegłym roku jednemu z lubelskich
przedsiębiorców podkreśla, że zezwolenie na zbiórkę odpadów nie oznacza, że
firma może odbierać śmieci od mieszkańców.
Obserwuj wątek
    • Gość: czytelnik prasy Przeczytaj komentowany artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 23:39
      DZIENNIK WSCHODNI
      Nielegalne śmieci

      NIK sprawdziła jak gospodaruje się odpadami komunalnymi. Pod lupę wzięła m.in.
      Kom-Eko

      Przez 11 miesięcy Kom-Eko, największa lubelska firma zajmująca się śmieciami,
      działała bez pozwolenia – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Miejscy
      urzędnicy dopuścili do tego, ale nie poczuwają się
      do winy.

      Kontrolerzy stwierdzili, że między 1 lipca 2002 r. a 5 czerwca 2003 r. spółka
      odbierała odpady od właścicieli nieruchomości nie posiadając stosownego
      zezwolenia. Za takie wykroczenie groziła grzywna lub areszt. Raport, w którym
      opisali, jak największa lubelska firma zajmująca się odpadami, wyróżniona
      Lubelskim Orłem Biznesu 2003 łamała przepisy, trafił m.in. do parlamentu.
      – Trudno komentować mi wyniki kontroli NIK – prezes Kom-Eko Wojciech Lutek
      unika odpowiedzi. Dyrektor spółki Jacek Goździk tłumaczy, że firma nie miała
      pozwolenia na odbiór śmieci, ale tylko przez cztery miesiące (między lutym a
      czerwcem 2003). – Przepisy weszły bez okresu przejściowego – mówi Goździk. –
      Wiele zapisów trzeba było wyjaśnić.
      – Nie popełniliśmy błędu – podkreśla Wojciech Wadecki z lubelskiej NIK. – Kom-
      Eko ma teraz wątpliwości, ale dlaczego nie miało żadnych zastrzeżeń do wyników
      kontroli?
      Miejscy urzędnicy powinni kontrolować czy firmy zajmujące się śmieciami mają
      stosowne pozwolenia. Ale w sprawie Kom-Eko nie poczuwają się do
      odpowiedzialności.
      – Mam kilka interpretacji przepisów dotyczących pozwoleń, jakie powinny
      posiadać firmy działające w branży „śmieciowej”. Np. rozstrzygających o tym,
      czy oprócz pozwolenia na zbiórkę odpadów muszą mieć również pozwolenie na ich
      odbiór od mieszkańców. Ministerstwo Środowiska twierdzi, że tak, a
      infrastruktury, że nie. I żadnego błędu ani urząd, ani firma nie popełniła –
      utrzymuje Marian Stani, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w lubelskim
      Urzędzie Miasta. Stani, tuż przed tym jak został w lutym 2003 roku szefem
      Miejskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (obecnie WOŚ), pracował dla Kom-Eko
      jako specjalista ds. rozwoju spółki.
      Jeszcze niedawno dyrektor Stani nie miał problemów z interpretacją przepisów. W
      pozwoleniu, które wydał w ubiegłym roku jednemu z lubelskich przedsiębiorców
      podkreśla, że zezwolenie na zbiórkę odpadów nie oznacza, że firma może odbierać
      śmieci od mieszkańców.

      Zalecenia NIK
      Dotarliśmy do wystąpienia pokontrolnego, jakie trafiło na biurko prezydenta
      Andrzeja Pruszkowskiego. NIK zaleciła, żeby jego służby kontrolowały, czy
      przedsiębiorcy odbierający i transportujący odpady przestrzegali pozwoleń,
      jakie mają. Dodatkowo urzędnicy nie mogą dopuszczać do przetargów firm, które
      takich zezwoleń nie posiadają.


      Rafał Panas
      22. Lutego 2005 21:39

















      • Gość: nik Re: Przeczytaj komentowany artykuł IP: *.lublin.mm.pl 23.02.05, 23:49
        Zajrzyj tutaj:
        bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_wstep/inform2005/2004170

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka