Gość: kurier
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.03.05, 15:04
KURIER LUBEWLSKI WIADOMOŚCI: Miasto bez przyszłości
LUBLIN NIE BĘDZIE MIASTEM, KTÓRE DOGONI ZACHODNIE METROPOLIE. ZA 30 LAT KOZI
GRÓD STANIE SIĘ MIASTEM STARCÓW
Olbrzymia pompa migracyjna, czyli lubelskie uniwersytety, przez lata zasilała
Lublin i przyczyniała się do wzrostu jego populacji. Teraz pompa zwalnia i
zatrzyma się za 5 lat. Zacznie się wielka ucieczka z Lublina. Odejdzie 60
tys. mieszkańców! Za 25 lat miasto zamieni się w wyludniający się wieczorem
zakład pracy.
Lubelski Urząd Statystyczny pracuje już pełną parą nad wynikami badań
demografii i migracji dla Lublina za 2004 r. Prognoza mówi, że do 2030 r.
będzie nas o 60 tys. mniej.
– Nasze badania wciąż potwierdzają prawdziwość prognozy – stwierdza Maria
Bilska, z-ca dyrektora Urzędu Statystycznego w Lublinie. – Rok temu po raz
kolejny zostało to przez nas odnotowane.
To, że liczba ludności w Lublinie jeszcze wzrasta, stanowi chlubny wyjątek na
demograficznej mapie Polski. Z innych metropolii już zaczął się odpływ. Nas
co roku przybywa o około 1000 osób. Ta cyfra to wynik rachunku
uwzględniającego urodziny, zgony i najważniejsze dla naszego miasta przyjazdy.
– Przez lata „uniwersytecka
pompa migracyjna” zasysała do Lublina nowych mieszkańców – tłumaczy Maria
Bilska. – Część absolwentów odchodziła, ale spory procent osiedlał się w
mieście na stałe.
Pompa działa w coraz bardziej skomplikowanym środowisku i wyraźnie zamiera.
Absolwenci uczelni i szkół średnich wyruszają w świat w poszukiwaniu pracy.
Ci, którzy zostali tu przed laty i osiągnęli pewien sukces, przenoszą się do
lubelskich osiedli podmiejskich. I coraz mniej osób przychodzi na ich miejsce.
– Część ludzi szuka szczęścia w Europie – dodaje prof. Janina Jóźwiak z
Instytutu Statystyki i Demografii SGH w Warszawie.
Zadziała jednak także zupełnie inny mechanizm. Mieszkańcy wyruszą do tzw.
miast satelickich, czyli położonych w pobliżu metropolii. To spowoduje
kolejny spadek miejskiego przyrostu naturalnego.
– Przyrosty rzędu około 1000 osób rocznie utrzymają się najwyżej do 2010
roku – brzmi werdykt naukowców.
Potem z Lublina rozpocznie się wielki odpływ. Początkowo z miasta ubywać
będzie od kilkuset do 1000 osób rocznie. W 2017 r. z Lublina wyjedzie ich już
3 tysiące i tak będzie rok w rok. W 2024 roku liczba ta podskoczy do 4
tysięcy! Do 2030 roku będzie nas o 60 tysięcy mniej niż obecnie.
Kobiet będzie o 23 tysiące więcej niż mężczyzn. Ważne jest, że emigrować będą
ludzie najbardziej wartościowi z punktu widzenia rozwoju miasta, bo w wieku
produkcyjnym.
Miasto „kurczy się” też, bo gwałtownie maleje przyrost naturalny. Wielu
dorabiających się młodych ludzi w wieku dwudziestu paru lat woli w ogóle nie
wiązać się w pary. Socjolodzy wymyślili już dla nich specjalne nazwy, takie
jak: single, pokolenie BIG MAC – to młodzi gniewni i samotni. Dla
bezdzietnych par przygotowano natomiast anglojęzyczne pojęcie DINKS.
Bezdzietny model rodziny promują media i znane pary. Jak podkreślają
socjolodzy, cechą kultury nowoczesnej jest kierowanie się na przyjemności. Po
wychowaniu jednego dziecka ludzie orientują się, jakie to trudne.
Przyjemność, zabawa, zadowolenie to hasła naczelne dla młodych XXI wieku.
Marian Pilipiak, antropolog kultury UMCS, uważa, że przyczyn malejącej
populacji jest przynajmniej kilka.
– Ludzie na początek podają kwestie kłopotów ekonomicznych, ale nie sądzę,
żeby był to główny motor ich działań – twierdzi Marian Pilipiak, socjolog z
UMCS. – Kiedyś rodzice chcieli mieć dużo dzieci, żeby mieć pewność, że na
stare lata ktoś się nimi zaopiekuje, a dzisiaj tę sprawę rozwiązują
świadczenia socjalne.
Zdaniem dr Wiesława Łagodzińskiego, socjologa z GUS, w 2030 roku Lublin
będzie miastem właśnie starych ludzi.
Badacze podkreślają też jeszcze jeden aspekt malejącego przyrostu.
– Teraz kobiety na urodzenie pierwszego dziecka czekają do trzydziestki.
Najpierw praca i kariera, a dopiero potem potomstwo. Tylko że najczęściej na
dzieci jest już wtedy za późno. Sam znam kilka par z 5-, 6-letnim stażem,
które mają z tym kłopoty – mówi Marian Pilipiak.
Młodzi uciekają też z Lublina w poszukiwaniu lepszych perspektyw.
– Oni widzą, że nie mają tu żadnych szans. To niezmiernie smutne, ale moi
studenci coraz częściej wyjeżdżają za granicę – podsumowuje socjolog.
Opisane tendencje dotyczą nie tylko samego Lublina, ale również całego
województwa. Malejące wskaźniki przyrostu naturalnego odnotowuje się w coraz
większej liczbie gmin. Warto podkreślić, że to zjawisko charakterystyczne dla
bogatych obszarów.
Problem ten dotyczy nie tylko Polski. Cała populacja krajów rozwiniętych
kurczy się i starzeje. Obecnie na świecie żyje ok. 630 milionów
sześćdziesięciolatków. Według prognoz ONZ, w 2050 roku liczba ta wzrośnie do
ponad dwóch miliardów. W opinii demografów, wiek XXI będzie wiekiem następstw
procesu starzenia się ludności.
Dla kraju i samorządów lokalnych stanowi to spory problem. Od demografii
ludności będzie zależał kryzys lub rozkwit wielu grup zawodowych. Spadek
liczby urodzeń sprawi, że zatrudnienie straci wiele położnych, wychowawców
przedszkolnych, nauczycieli, zwłaszcza nauczania początkowego. Za to wzrośnie
popyt na różnorodne świadczenia dla osób starszych, np. usługi finansowe,
porady prawne, zabiegi rehabilitacyjne, pozarodzinną opiekę pielęgniarską,
prace naprawcze.
Agnieszka Dziaman
Tomasz Stawecki