Dodaj do ulubionych

Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ?

05.10.05, 08:03
... jakiś urbanista czy inna osoba odpowiedzialna na planowanie
rozwoju "substancji miejskiej" ?

Mogę sobie jeszcze wyobrazić, że ktoś się zgodził na "piękną" ścianę OBI na
Kraśnickich - no cóż ...
Ale kto wydał pozwolenia na budowę tej szkarady na Warszawskich (pierwsza
górka) ? - kto przejeżdża na pewno wie o co chodzi - piękne jak na Lublin
otoczenie - a tu takie okropieństwo ...
Sąsiedzi nie protestowali ?
Obserwuj wątek
    • Gość: link Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 08:32
      Jest, nawet dwoje:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=29606389&a=29639658
      • leszeke Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 05.10.05, 08:41
        Oczywiście pytanie było retoryczne i miało na celu sprowokowanie wypowiedzi
        nt. "dzieła sztuki" architektonicznej powstałego na Warszawskich ...
        • Gość: link Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 09:01
          Pytanie retoryczne ale odpowiedź jak najbardziej konkretna, tu jeszcze jedna:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=29606389&a=29725796
    • Gość: fan Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 23:36
      W Lublinie nie potrzeba architekta miejskiego bo pan prezydent Pruszkowski sam
      zaprojektował już drugą fontannę i to nie jest jescze jego ostatnie słowo!
      • janbezziemi Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 06.10.05, 11:50
        Przyklad zła: "Donald" na Krakowskim P. i cała ul. Zana. Wskazujcie na inne
        miejsca.
        • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 06.10.05, 12:10

          A ja się Janie, nie zgadzam, ze Donald jest aż tak zły. W porównaiu
          przynajmniej do tego co miało być tam pierwotnie(piramida ze szkła). Natomiast w
          odpowiedzi na Twoje pytanie - najnowsza zabudowa Dolnej 3Maja - na prawo patrząc
          od strony miasta.
          • robertw18 Zgoda 30.01.06, 23:47
            McDonald jako dom nie bardzo drażni w styku z pocztą. Jego zawartość jest dość
            nieprzyjemna (ale też nie dla wszystkich).
            Pozdr.
    • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 12:08
      McDonalds to pryszcz przy powstajacych jak grzyby po deszczu potworkach na
      Warszawskiej,przy zabudowie "Klina", pzy nowej zabudowie dookoła Placu Kawiaka
      w Dżinsach, przy blaszankach na Zana, przy cudnych neozabytkach na Kalinie
      wzdłuż trasy WZ.......
      • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 06.10.05, 12:13

        Mały - mi sie ta kamienica przy Placu Kawiaka w Dżinsach podoba, uwazam ze nie
        jest zła, przede wszystkim nie stanowi kontrastu z sasiadujacą zabudową, a poza
        tym, część parterowa nawiązuje do tego co tam było przedtem.
      • Gość: bari Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: 212.106.17.* 08.10.05, 18:17
        Blaszanka na Zana, och Mały!!! Widzę że mamy podobna wrażliwość. To zdecydowanie
        najlepsze w Lublinie: wiszące fundamenty tyłów Komfortu + układ komunikacyjny
        wokół.
        • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 19:23
          Gość portalu: bari napisał(a):
          > Blaszanka na Zana, och Mały!!! Widzę że mamy podobna wrażliwość. To
          >zdecydowanie najlepsze w Lublinie: wiszące fundamenty tyłów Komfortu + układ
          >komunikacyjny wokół.

          To co sie wyprawia na terenie tzw. Nowego Centrum Lublina na Zana to jest po
          prostu skandal. Polecam wywiad z projektantem tej całej dzielnicy panem
          urbanistą Lichotą i drugi z panem Dylewskim byłym planistą całego Lublina
          którzy opowiadają o tym co tam naprawdę miało być według ich konkretnego
          zamysłu a co z tego zrobiono i co robi się nadal!!!! Na przykład,tam gdzie
          wisza te fundamenty Komfortu miał być realizowany etapowo pasaż podobny do tego
          przy Marszałkowskiej w Warszawie. Czujecie róznicę?!
          Wywiad opublikowany jest w ostatnim numerze "Sriptores" wydawanym przez Ośrodek
          Brama Grodzka Teatr NN. Warto zresztą przeczytać cały numer jeśli chce się
          zbliżyć do odpowiedzi na tytułowe pytanie tego wątku i wyrobić sobie własną
          opinię!
    • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 13:24
      McDonalds to skromna i prosta "kamienica" nie rzucajaca sie zbytnio w oczy poza
      treścią szyldu,która drażni głównie wegetarian, ale to co wybudowano na rogu
      Mościckiego i Narutowicza trudno nazwać miejską architekturą.
      Raczej przypomina to wyrośniety dom jednorodzinny przywieziony wprost z
      dzielnicy Nowobogackich,w dodatku przywieziony tu pod osłona nocy!
      W sumie: zamiast "plomby"-niedopasowana sztuczna szczęka z zębami z tombaku.
      Pozostałośc tego co było w parterze tego budynku pogłębia tylko wrażenie
      sztuczności,skarykaturyzowania i ma się tak do tego co było jak pięść do nosa -
      bo była tu ulica Narutowicza a jest rozpieprzony wygon obstawiony przypadkowymi
      budowlami o różnej wielkości,wysokości i stylu.
      Nie zapominajmy wszak o pozostałych arcydziełach architektury otaczających ten
      plac: np. wieżowcu będącym samodzielnym ,niezależnym "skansenem" prezentującym
      nie wiedzięć czemu akurat tutaj najbardziej dziadowskie aspekty blokowego
      budownictwa gomółkowsko-gierkowskiego i o wstrząsającym swą lokalizacją,
      banalną formą i przypadkową treścią Niby-garażu Wielopoziomowym, który również
      nie zasługuje na mianio architektury. Dopiero wszystkie te elementy
      skomponowane przy,jak mniemam, czynnym udziale wywołanego tu architekta
      miejskiego i zwieńczone fontanną MPWiK stanowią skończonę dzieło urbanistyczno-
      architektoniczne wystawiajace świadectwo nieudolności lub niekompetencji
      urzędnikom odpowiedzialnym za stan miejskiego planowania w Lublinie.Zniszczona
      została bowiem bezpowrotnie ta część śródmieścia Lublina i sama ulica
      Narutowicza zarówno w warstwie materialnej jak i w jej nastroju i klimacie.
      Pozdrawiam!
      • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 07.10.05, 11:52


        Mały, ja bardzo szanuję Twoje opinie i zazwyczaj sie z nimi zgadzam. Jednak w
        sprawie domu przy Mościckiego zachowam własne zdanie. I od razu wyjaśniam - cudo
        architektury to nie jest. Ale myślę, ze na tle tego co się dziś buduje,nie
        prezentuje sie jakoś najgorzej. I spełnia swoją fukcję: zachowuje ciagłość
        dawnej linii zabudowy. Tak samo oceniam nawiązanie do dawnego budynku. W krajach
        zachodu jest to dosyc częsta praktyka, takie "cytaty" z przeszłości.
        Pewnie, że on mógłby być lepszy, ładniejszy. Ale zacznijmy od tego, że nie mamy
        lepszych architektów. Wiekszym problemem w tym miejscu jest ten obrzydliwy blok.
        Pamietam doskonale jak go budowali. Niedługo skonczy 20 lat. Ciekawe na ile
        obliczono jego trwałość:)A potem będzie mozna zagospodarować to jakoś inaczej.
        • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 15:24
          Na pewno mamy lepszych architektów niż autorzy tego Domu Smerfów :)))
          Wspomniany wcześniej,krytykowany McDonalds prezentuje dużo,dużo wyższy poziom
          architektury.
          Dlaczego nie lubię Domu Gargamela, bo to jest imitacja "stylowośći",
          architektura rodem z parku rozrywki a nie sztuka na serio! Na całej ulicy
          Narutowicza i innych w śródmieściu Lublina nie występują domy o takich
          proporcjach, o takich detalach, o takich podziałach elewacji, wygląda jakby
          autorzy za wzór do skopiowania przyjęli dziewiętnastowieczną małomiasteczkową
          kamienicę z Ziem Odzyskanych i postawili ją w otoczeniu oryginalnych kamienic w
          Lublinie na zasadzie jak "stylowa" to będzie pasować!
          A dlaczego wybudowana obecnie "plomba" ma udawać dziewiętnastowieczną i jescze
          dodatku "poniemiecką" kamienicę?
          Wolałbym po stokroć,jeśli już trzeba było coś naśladować,gdyby zachowany zrąb
          oryginalnej parterowej budowli ceglanej posłużył im za taki wzorzec do
          rozwinięcia i stanęła by tu kamieniczka reprezentująca ceglane domy ze starych
          dzielnic przemysłowych np.z Kośmika czy Bronowic. To byłaby przynajmniej
          uzasadniona inspiracja, a poza tym styl tych budynków caglanych wciąż jeszcze
          obecny w Lublinie powoli zanika a w XIX i w początkach XX wieku był dosyć
          powszechny i można spokojnie uznać go za tutejszy.
          Na marginesie: uważam że w momencie kiedy ten autentyczny zrąb starego domu
          runął nie trzeba było go już odtwarzać bo to nowe wcielenie wygląda teraz
          bardzo sztucznie i nic już mu nie pomoże a dla przeciętnego widza jego obecność
          pogłębia tylko dziwaczność tej kamienicy.
          Kolejnym grzechem tego projektu jest zestawienie z sąsiednią przebogatą
          kamienicą na rogu Górnej. Dom Smerfów wygląda przy niej jak młodszy zamarkany
          braciszek który jeszcze w dodatku prez cały czas się przedrzeźnia!!!
          Słyszałem że był pomysł wybudowania tu domu na słupch na przedłużeniu pierzei
          Narutowicza z ulicą Mościckiego przechodzącą pod nim jak pod mostem. Jeśli to
          prawda to wielka szkoda że nie poddano tego pomysłu pod osąd publiczny.Taka
          zabudowa zapobiegłaby fatalnemu rozerwaniu ulicy Narutowicza i zasłoniłaby cały
          ten rozgardiasz na tyłach domu Smerfetki.
          Pozostałoby tylko rozebrac wieżowiec i garaż i wybudować w ich miejscu coś w
          odpowiedniej skali i na dobrym poziomie architektonicznym i możnaby mówić o
          miejskim placu. A póki co to nie żaden plac tylko skrzyżowanie!
          I nawet Pomnik Obsikanych Dżinsów nic tu nie pomoże! Pozdrawiam.
          • hubertkm Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 07.10.05, 21:57
            Był taki projekt - ten z budynkiem nad Mościckiego - nawet w Wyborczej go
            pokazywali, ale jego częścią też był ten "dom smerfów", jak go nazywasz.
            Połączenie miało być między tym budynkiem a sąsiednim po drugiej stronie
            Mościckiego. I rzeczywiście nie był to zły pomysł. Coś podobnego, choc w nieco
            mniejszej skali, stoi niedaleko rynku w Skierniewicach i wygląda nawet możliwie.
            Pozdr.
            • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 08.10.05, 00:38

              Masz rację Mały. Po przeczytaniu Twojego listu dotarło do mnie o co Ci chodzi.
              Jakos wczesniej nie przyjrzałam sie np. podziałom.
          • Gość: Nikt Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 09.10.05, 10:53
            Był taki projekt, a autorką była jedna z archtektek lubelskich, między innymi
            nagrodzona za projekt rewaloryzacji Starego Miasta. Projekt nie przeszedł
            między innymi i z tego powodu, że w owym czasie nie znaleziono inwestora dla
            części nadziemnej, a drogę było spiesznie budować. W ten sposón powstał obiekt,
            który w moim przekonaniu niewiele ma wspólnego z architekturą, a i
            naśladownictwo stytlistyki historycznej jest tu, że pożal się Panie Boże. czy
            ktoś z Was zauważył na czym opierają się pilastry w elewacji od strony
            Moscickiego. Jesli nie to podpowie, na rachitycznym gzymsiku. Dla architekta
            posiadajacego przygotowanie i wiedzę historyczną byłoby to nie do przyjęcia -
            vide jeden z lepszych - Marian Lalewicz. A to udawanie z cegły klinkierowej
            dawnego muru to juz totalne nieporozumienie. W koncu gdyby chodziło tu o
            zachowanie jakiś zasad konserwatorskich to trzeba powioedzieć, że w tym
            kawałeczku wszelkie zostały naruszone. Zlikwidowano orginał ( nie odnosząc się
            do jego wartosci bo to kolejna dyskusja) na rzecz kiepskiej atrapy. W moim
            przekonaniu ani to architektura historyzująca ani nowoczesna. Sam nie wiem jak
            to zakwalifikować.
            • Gość: mały Projekt nie przeszedł...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 11:52
              Gość portalu: Nikt napisał(a):
              > Był taki projekt, a autorką była jedna z archtektek lubelskich, między innymi
              > nagrodzona za projekt rewaloryzacji Starego Miasta. Projekt nie przeszedł
              > między innymi i z tego powodu, że w owym czasie nie znaleziono inwestora dla
              > części nadziemnej, a drogę było spiesznie budować. W ten sposón powstał
              > obiekt,który w moim przekonaniu niewiele ma wspólnego z architekturą...

              "Projekt nie przeszedł........a drogę było spiesznie budować."

              W Lublinie mieszka i projektuje pewnie około stu-dwustu architektów, lepszych i
              gorszych jak w kazdej profesji np. wśród lekarzy, prawników, muzyków itp.
              Problem polega na tym żę to środowisko jest ubezwłasnowolnione poprzez tzw.
              politykę przestrzenną. A polityka przestrzenna w Lublinie wyglada tak jak i
              polityka w ogóle w naszym kraju i od lat uprawiana jest a właściwie rozgrywana
              przez kilka wciąż tych samych osób!!! W polityce tej działaja podobne
              mechanizmy jak w tej drugiej: jest koryto z wyżłobionymi już od lat krawędziami
              trzeba się tylko ich mocno uchwycić i nie dać oderwać, zachowując jednocześnie
              czujność żeby nikt z boku się nie dopchał. Architekci wykonujący swój zawód we
              własnych prywatnych pracowniach nie mają i nie mogą mieć żadnego wpływu na to
              co rozgrywa sie przy korycie. Mogą podobnie jak inni normalni obywatele w tej
              właściwej polityce obserwować rozwój wydarzeń i czekać aż im coś kapnie na
              boku! W miastach w których władza jest przejrzysta i świadoma, docenia rolę
              poszczególnych grup zawodowych i poszczególnych dobrze wykształconych lub
              uzdolnionych obywateli w rozwoju ośrodków którymi administruje rozumie że
              trzymanie sie kurczowo koryta jest rozwiązaniem na krótka metę. Rozumie że
              katalizatorem zdrowego rozwoju jest mądre wykorzystanie potencjału tkwiacego w
              jego obywatelach. To nic nowego - tak kiedyś powstawały i rozwijały sie miasta
              na fundamencie umiejętności,wykształcenia i zaradności budujących je
              obywateli: rzemieślników,kupców,artystów,urzędników itp!
              Zamiast opędzać sie od fachowców-architektów zagrażających równowadze przy
              korycie, tam władza odwrócona jest w strone obywateli więc ich widzi, ma wolne
              ręce więc ich zaprasza do współpracy. Do wspólnej debaty na temat wszystkich
              najistotniejszych kwestii zwiazanych z rozwojem przestrzennym.
              Debaty otwartej, publicznej, szeroko nagłośnionej i ogólnodostępnej.
              Ta demokratyczna formuła dyskusji z architektami i pomiędzy architektami znana,
              wypróbowana i praktykowana od wieków nosi nazwę :KONKURS ARCHITEKTOINICZNY lub
              KONKURS URBANISTYCZNY lub KONKURS ARCHITEKTONICZNO-URBANISTYCZNY. Im bardziej
              świadoma, uczciwa i przejrzysta jest władza w danym miejscu tym częściej sięga
              po to sprawdzone, najlepsze narzędzie dyskusji i rozwiązywania problemów
              przestrzenny,architektonicznych i plastycznych. Poczynając od konkursów na
              pomniki czy fontanny poprzez gmachy, place i ulice na całych dzielnicach i
              wielkich centrach handlowych kończąc! Tak robi sie to na całym świecie także
              tam gdzie odsetek wybitnych architektów na tysiąc mieszkańców wielokrotnie
              przewyższa marny wynik lubelski. W Lublinie konkursów nie ma i nie bedzie!!!
              W Lublinie nad profesjonalną i demokratyczną, ogólnodostępną i opartą na
              przejrzystych zasadach uczciwej konkurencji, debatą o kształtowaniu
              urbanistycznego ,architektonicznego i plastycznego wizerunku miasta wciąż
              wygrywa "polityka przestrzenna"!!!!
              • Gość: mały Re: Projekt nie przeszedł...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:01
                Co to jest i jak wygląda w praktyce "polityka przestrzenna"?
                Ano własnie tak: "Projekt nie przeszedł między innymi i z tego powodu, że w
                owym czasie nie znaleziono inwestora dla części nadziemnej, a drogę było
                spiesznie budować".
                Ale zaraz potem szybko go znaleziono i pozwolono mu bez problemów wybudować
                budynek mniejszy niz te obok,zaprojektowany wg.jego gustu i uznania?
                Nie znaleziono,znaleziono,nie pozwolono,pozwolono,nie
                poinformowano,poinformowano, nie zezwolono, zezwolono....
                Co z tym wszystkim mają wspólnego architekci,urbaniści,plastycy,rzeżbiarze?
                Czy ktoś pyta ich o zdanie?
                Kto szukał i kto wówczas nie znalazł inwestora, kto uznał że drogę trzeba
                budować spiesznie zanim powstanie chocby mgliste wyobrażenie o tym co przy tej
                drodze, kto znalazł tego właś ciwego inwestora, kto wydał mu wskazówki i
                wytyczne jaki dom może tu wybudować, kto zatwierdził projekt i zaakceptował
                jego estetykę i styl...
                Kto zapytał nas mieszkańców o zdanie w tej sprawie?

                • Gość: invest Re: Projekt nie przeszedł...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 14:16
                  A tymczasem przyzwoici architekci nie maja pracy! Ci normalni,"rynkowi" a nie
                  ci krewni i znajomi królika!!!!
                  izbaarchitektow.pl/inne/pokaz.php?id=455
              • Gość: leszeke nie ma konkursów ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 18:59
                To bardzo trafna uwaga !
                A nie ma dlatego, że wtedy widać byłoby choćby inne możliwości, ale także widać
                byłoby także ile może kosztować projekt w warunkach konkurencji.
                Nie dało by się zlecać za nie wiadomo jakie sumy "ekspertyz" - jak za lotnisko
                czy tunel.
                • Gość: lionese Re: nie ma konkursów ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 22:31
                  Konkursy są niedopuszczalne tam gdzie pieniądze z budżetu przepływają bez
                  kontroli społecznej. Jeśli nie ma uczciwej i jawnej konkurencji na rynku to
                  pracę zawsze dostaną znajome miernoty które inaczej nie potrafiłyby zdobyć
                  klientów bo kto by chciał wyanająć miernotę?) i to za dużo wyższe wynagrodzenie
                  (bo już jak kasa idzie na lewo to tak żeby sie wszystkim opłacało.
                  Zdolni,fachowi twórcy nie mają szansy sie dopchać a jeśli próbują to
                  bezskutecznie bo zawsze sie coś wynajdzie żeby można było ich odsunąć. Poza tym
                  zdolni i fachowi są permanentnie niszczeni bo stanowią zagrożenie dla znajomej
                  miernoty podnosząc poprzeczkę na niedośiężny dla niej poziom!!!A jak zagrażaja
                  miernocie to zagrażają tym co rozdają kasę!!!
                  Fachowi i rzetelni wykonawcy są zagrożeniem dla układu!!!
                  Skatepark,tunel,Centrum Kultury,plac Litewski,pomniki,fontanny i.t.p.
                  • Gość: stop korupcji Re: nie ma konkursów ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:23
                    Gość portalu: lionese napisał(a):

                    > Konkursy są niedopuszczalne tam gdzie pieniądze z budżetu przepływają bez
                    > kontroli społecznej. Jeśli nie ma uczciwej i jawnej konkurencji na rynku to
                    > pracę zawsze dostaną znajome miernoty które inaczej nie potrafiłyby zdobyć
                    > klientów bo kto by chciał wyanająć miernotę?) i to za dużo wyższe
                    >wynagrodzenie
                    > (bo już jak kasa idzie na lewo to tak żeby sie wszystkim opłacało.
                    > Zdolni,fachowi twórcy nie mają szansy sie dopchać a jeśli próbują to
                    > bezskutecznie bo zawsze sie coś wynajdzie żeby można było ich odsunąć. Poza
                    >tym zdolni i fachowi są permanentnie niszczeni bo stanowią zagrożenie dla
                    >znajomej miernoty podnosząc poprzeczkę na niedośiężny dla niej poziom!!!A jak
                    >zagrażaja miernocie to zagrażają tym co rozdają kasę!!!
                    > Fachowi i rzetelni wykonawcy są zagrożeniem dla układu!!!
                    > Skatepark,tunel,Centrum Kultury,plac Litewski,pomniki,fontanny i.t.p.

                    opisane powyżej zjawiska to nie są jakieś przejściowe problemy tylko jeden z
                    objawów zwykłej KORUPCJI.
              • Gość: Nikt Re: Projekt nie przeszedł...... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 10.10.05, 07:22
                No cóż, Szanowny mały. Spróbuj rzucić okiem do lubelskiej prasy z końca lat 90
                XX wieku, a zapewne uzyskasz odpowiedż przynajmniej na część swoich pytań. Co
                do potrzeby partycypacji społecznej w procesie zagospodarowywania przestrzeni
                nie mama żadnych watpliwości. A tak na marginesie, rozumiem, że te cuda
                architektury w Lublinie i te rzeźby-pomniki tworzy polityka przestrzenna, a nie
                architekci i artyści lubelscy?
                • Gość: mały Re: Projekt nie przeszedł...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 21:30
                  Gość portalu: Nikt napisał(a): A tak na marginesie, rozumiem, że te cuda
                  > architektury w Lublinie i te rzeźby-pomniki tworzy polityka przestrzenna, a
                  nie architekci i artyści lubelscy?

                  Architekt architektowi nie równy, artysta artyście też.
                  A polityka jaka jest,i jakich architektów i artystów lansuje,każdy widzi! :)
            • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 09.10.05, 21:43

              Zlikwidowano orginał ( nie odnosząc się
              > do jego wartosci bo to kolejna dyskusja) na rzecz kiepskiej atrapy. W moim
              > przekonaniu ani to architektura historyzująca ani nowoczesna
              -------------------------------------------------------
              Jesli chodzi o oryginał, to tam nie było co ratować, bo tamten budynek był
              wybudowany z fatalnej jakosci cegieł.
              • Gość: drogowiec Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 17:49
                "Tamten budynek" to była komórka w której handlowano piteruszką i inna
                zieleniną! To rzeczywiście zabytek tak wysokiej klasy że powinien na wieki
                pozostać jako łata przyklejona na tej nowej kamienicy! A tu na Radziwiłłowskiej
                właśnie wyburzana jest cała kamienica niewiele mniejsza od tej nowej i to w
                całkiem dobrym stanie bo pan Korczewski chce w ten sposób zamataczyć przekręt z
                projektem skrzyżowania za 100 000 złotych który nie nadaje się do wykonania.Jak
                wyburzą tę kamienicę to okaże się że to skrzyżowanie trzeba przerobić bo
                wcześniej ta kamienica przeszkadzała. I znajomy projektant zainkasuje drugie
                100 000 za nowy projekt!!!!!
              • Gość: Nikt Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 11.10.05, 21:46
                Napisałem, że to kwestia całkowicie odrębnej dyskusji. O wartości oryginału, w
                tym przypadku murów dawnego budynku, nie stanowiła jakość cegieł. Jakość tych
                cegieł mogła być najgorsza na świecie, ale sama konstrukcja miała swą wartość
                jako autentyczny mur, wykonany własnie z jakichś cegieł, cegieł ułozonych
                czyjąś ręką, z cała patyną czasu odłozonego na licach tych murów. To co dzisiaj
                jest, jest tylko kopią, z cegły klinkierowej mającej się tak do orginału jak
                pięść do nosa. Wartość zabytku nie polega też wyłącznie na wysokich wartościach
                estetycznych. Żeby obiekt mógł być uznany za zabytek nie musi być piękny. Zatem
                i te mury nie musiały być piękne. Wartość zabytku to też jego wartości
                historyczne. Te mury wyznaczały narożnik bądź co bądź historycznych ulic
                Narutowicza i Górnej (nazwy nowsze) a zatem przez to były dokumentem epoki, w
                której powstały. W sytuacji rozerwania pierzei ulicy przy jednoczesnym
                wyburzeniu obiektów, które być może pamiętały jeszcze jurydykę brygidkowską, a
                z duzym prawdopodobieństwem ostatnie jej lata, czyli koniec XVIII stul;ecia,
                utrzymanie murów naroznika (niewątpliwie późniejszego być może z końca XIX lub
                nawet poczatku XX stulecia, jak mi sie wydaje) było uzasadnione. Nie udało się
                bo bardziej,kochamy piękne atrapy ( vide "ruiny" koscioła św. Michała
                Archanioła na Placu po Farze) anizeli brzydkie oryginały (murek na 3-go Maja i
                te, o których rozmawiamy). Zabytek w powszechnym mniemaniu to coś co cechuje
                dawność. Najlepiej liczona w setakach albo tysiącach lat. Te mury nie były aż
                tak stare, ale też miały jakąś swoją odleglejszą metrykę. Miały też wartość
                naukową, dla badaczy architektury Lublina, historyków. A ta lokalna
                architektura nie musi być klasy gotyckich katefr francuskich ani gmachów
                włoskiego renesansu. Budynek był świadectwem lubelskiego rzemiosła budowlanego,
                mozliwości ekonomicznych ówczesnego inwestora, właśnie kultury budowlanej, bo w
                tę wpisuje sie owa jakość materiału ceglanego. Można by pewnie próbować bronić
                starego i wielu niepodobajacego sie budynku. Niby jakiego zabytku? Ale kiedy
                się niceo głębiej zastanowimy nad tym przypadkiem, może okazać się, że coś jest
                na rzeczy. Bo jednak i ten budyneczek był śladem przeszłości miasta i odległym
                głosem jego mieszkańców, dla których my jesteśmy dziedzicami ich spóścizny
                kulturowej. Kiedy się coś otrzymuje w spadku, owo dziedzictwo, to wypada go
                zachować i przekazać następcom w stanie przytnbajmniej niepogorszonym bo
                przecież nie wiemy jak ci nastepcy ocenia nas. A my czy mamy prawo odbierać im
                to co im sie słusznie należy? Czy to znaczy, że musimy zachowywać wszystko?
                Wydaje mi się, że problem nie w tym czy należy to robić, ale jak ? Pozostaje z
                nadzieją, że tych parę słów nie zostanie odczytanych jak użalanie się nad czymś
                co nie ma żadnej wartości. A więc oszołomstwo. Miasto przecież musi żyć,
                rozwijac się i nie powinny mu stawać na przeszkodzie - pardon - murki ceglane z
                kiepskiej cegły. Pewnie tak. Ale gdyby tak żyło i rozwijało sie z tymi
                murakami, to co nie może? Nie będzie wtedy nowoczesne?
                • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 12.10.05, 13:17

                  Jak Ty jesteś nikt to ja jestem królowa Górnej Wolty
                  • Gość: Nikt Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 12.10.05, 22:59
                    A zatem Ave Regina
                    • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:53
                      Nikt napisał: "Bo jednak i ten budyneczek był śladem przeszłości miasta i
                      odległym głosem jego mieszkańców, dla których my jesteśmy dziedzicami ich
                      spóścizny kulturowej. Kiedy się coś otrzymuje w spadku, owo dziedzictwo, to
                      wypada go zachować i przekazać następcom w stanie przytnbajmniej niepogorszonym
                      bo przecież nie wiemy jak ci nastepcy ocenia nas. A my czy mamy prawo odbierać
                      im to co im sie słusznie należy? Czy to znaczy, że musimy zachowywać wszystko?
                      Wydaje mi się, że problem nie w tym czy należy to robić, ale jak ?"

                      Jeśli w naszym mieście jednak jest jakiś architekt miejski lub ktoś kto pobiera
                      wynagrodzenie za pełnienie tej funkcji, to powinien przepisać sobie powyższe
                      słowa i zawiesić w takim miejscu,żeby mógł je zawsze odczytać przed
                      rozpoczęciem swojej pracy! Pozdrawiam!
                      • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:56
                        A jeśli nikt nie poczuwa się do pełnienia funkcji miejskiego architekta to
                        proponuję żeby miejskim architektem został Nikt! :)
                        • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 14.10.05, 21:27

                          Tylko czy Nikt się zgodzi? Ale moze, dla dobra naszego miasta...
                          • Gość: mały trochę sobie rymnąłem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 21:35
                            "Tylko czy Nikt się zgodzi?"
                            Urzednikiem nikt się nie rodzi!
                • Gość: mały Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 21:21
                  Gość portalu: Nikt napisał(a):
                  Miasto przecież musi żyć, rozwijac się i nie powinny mu stawać na przeszkodzie -
                  pardon - murki ceglane z kiepskiej cegły. Pewnie tak. Ale gdyby tak żyło i
                  rozwijało sie z tymi murakami, to co nie może? Nie będzie wtedy nowoczesne?

                  Już niedługo będziemy wspominać z wdzięcznością czasy komuny gdy o zabytki
                  dbano również dlatego że nie było pieniędzy na "nowoczesność" Pozdrawiam.
    • Gość: skandal Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: 217.96.7.* 16.10.05, 13:01
      jest niejaka kobiecina Kipta.
      • Gość: Anna Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:09
        Przepraszam, ze nie na temat , ale skoro mowicie o architektach , to ktorego
        byscie zarekomendowali na projekt ciekawego ( innego niz czesto stawiane
        bochomazki)domu jednorodzinnego.
        • folkatka Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? 17.10.05, 14:03

          Odwiedź forum_architektura - tam dosyć często padają takie pytania. Powodzenia!
          • Gość: lolo Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 13:32
            Pruszkowski jest jedynym i głównym architektem miejskim bo na to pozwala mu
            szeroki zakres kompetencji prezydenta miasta!!! Przykład: pomniki i fontanny
            stawiane z jego inicjatywy,według jego pomysłu,gustu i uznania!!!
            • Gość: heja Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 16:39
              Pruszkowski architektem sukcesów Lublina!
              • Gość: urz. Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 14:56
                W Lublinie nie ma Architekta Miejskiego a co więcej nie ma architekta w
                Urzędzie Miasta który posiadałby wizję przyszłości Lublina i talent do jej
                zrealizowania!
                Ci architekci którzy tam pracują są osobami przypadkowo posiadającymi ten tytuł
                zawodowy który do niczego im się w karierze urzędniczej nie przydaje!!!!!!!!!
                A tak naprawdę to architekturą i rozwojem Lublina rządzi inżynier drogownictwa
                w wieku od lat emerytalnym.
                • Gość: smutna prawda Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 22:03
                  skandal napisał:
                  >jest niejaka kobiecina Kipta.
                  urz. napisał:
                  > Ci architekci którzy tam pracują są osobami przypadkowo posiadającymi ten
                  >tytuł zawodowy który do niczego im się w karierze urzędniczej nie
                  >przydaje!!!!!!!!!

                  Obaj macie rację:
                  1.Kipta to kobiecina
                  2.posiadająca tytuł architekta który do niczego jej się nie przydaje!
                  • Gość: LU JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 18:51
                    ..I ZNA SIĘ NA WSZYSTKIM A NA ZABYTKACH TO JUŻ NAJLEPIEJ W MIEŚCIE !!!!
                    www.kurierlubelski.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=22865
                    • Gość: marnotrawstwo Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 20:14
                      "WIADOMOŚCI: Miasto walczy z murkiem
                      LUBLIN MINISTER USUNIE PRZESZKODĘ NA DRODZE DO PRZEBUDOWY ULICY?

                      Odżyły nadzieje na usprawnienie ruchu w rejonie skrzyżowania ulic 3 Maja i
                      Radziwiłłowskiej. Władze miasta ponownie rozpoczęły walkę o wykreślenie z
                      rejestru zabytków murku wzdłuż ul. 3 Maja, który blokuje inwestycję. Ostatnie
                      słowo w tej sprawie należy do ministra kultury i sztuki. Decyzja ma zapaść w
                      połowie lutego.

                      O przebudowie ul. 3 Maja i jej skrzyżowania z ulicami Radziwiłłowską i I Armii
                      Wojska Polskiego Urząd Miasta mówi od lat. Z planów nic nie wyszło. Na
                      przeszkodzie stanął murek, który jest pozostałością pałacu Lubomirskich wzdłuż
                      ul. 3 Maja. Ponieważ jest wpisany do rejestru zabytków, nie można go rozebrać.
                      Dotychczasowe próby podejmowane przez ratusz, aby murek wykreślić z listy,
                      zakończyły się fiaskiem.
                      – Nie składamy broni. Wystąpiliśmy jeszcze raz o rozważenie naszych racji i
                      wykreślenie murku z rejestru zabytków – mówi Ryszard Pasikowski, zastępca
                      prezydenta Lublina.
                      Przypomnijmy. W sierpniu 2004 r. na wykreślenie muru z rejestru nie zgodził się
                      minister kultury i sztuki, któremu podlega generalny konserwator zabytków.
                      Miasto nie odpuszczało. Po miesiącu znowu zwróciło się o wykreślenie muru ze
                      spisu. Na początku ubiegłego roku minister podtrzymał jednak swoją poprzednią
                      decyzję. A miasto, mimo kolejnych ekspertyz, nie zdobyło zebrać dodatkowych
                      atutów, które mogłyby przekonać ministra do zmiany stanowiska.
                      – Teraz uzupełniliśmy dokumentację o opinie historyków, zdjęcia, wyrysy.
                      Nieoficjalnie wiemy, że mamy spore szanse na pomyślne dla nas rozstrzygnięcie –
                      twierdzi wiceprezydent Pasikowski. I zaraz dodaje: – Bo szczerze mówiąc,
                      ochrona konserwatorska tego murku jest co najmniej lekką przesadą.
                      Forsowana przez Urząd Miasta koncepcja zakładała poszerzenie skrzyżowania 3
                      Maja z Radziwiłłowską, m.in. zrobienie trzech pasów jezdni, sygnalizacji
                      świetlnej, przesunięcie przystanku przy 3 Maja (w kierunku Krakowskiego
                      Przedmieścia).
                      – Ograniczenie zakresu modernizacji ze względu na murek da w konsekwencji
                      kalekie rozwiązanie komunikacyjne. A poza tym stracimy czas i pieniądze na
                      kolejne projekty – dodaje Ryszard Pasikowski.
                      Ratusz liczy się jednak z porażką. Wówczas zmiany na ul. 3 Maja ograniczą się
                      do prawdopodobnie na postawienia sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu z ul.
                      Radziwiłłowską i I AWP oraz wydłużenia prawoskrętu z Radziwiłłowskiej.
                      – Poprawa w ruchu nastąpi, ale będzie o wiele mniejsza niż zakładaliśmy –
                      przekonuje Henryk Korczewski, dyrektor Wydziału Strategii i Rozwoju UM Lublin.
                      O losie zabytkowego murku, a co za tym idzie przebudowie ul. 3 Maja, minister
                      kultury i sztuki na rozstrzygnąć w połowie lutego.
                      Artur Jurkowski KURIER LUBELSKI"


                      Projekt który kosztował 100 000złotych powędruje do kosza bo projektant
                      (nazwisko otoczone tajemnicą!!!) nie przejął się faktem istnienia murka
                      bedącego na liście zabytków Ministerstwa Kultury!!! Projektant pozostanie
                      jednak nietykalny pod opieką swych protektorów z Wydziału Strategii i Rozwoju
                      UM a całą winę zwali się na Ministra Kultury, Konserwatora Zabytków i pewnie
                      jeszcze na Platformę Obywatelska!!!!
                      100 000 złotych tyle kosztuje projekt pilotowany ofiarnie przez dyrektora
                      Korczewskiego, niezgodny z polskim prawem nie uzgodniony z konserwatorem
                      Zabytków, nie nadający się do realizacji, nie nadający się do niczego prócz
                      kosza na śmieci.
                      • hubertkm Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... 01.02.06, 20:38
                        Tak to jest, jak w mieście najważniejsze są drogi dla samochodów, a nie dla
                        ludzi. Skrzyżowanie Narutowicza i Okopowej, gdzie rozwalono drogami plac, a żeby
                        przejść na drugą stronę trzeba nakładać sporo drogi, jest tego najlepszym
                        przykładem.
                        O ochornie konserwatorkiej i o tym co jest w niej lekką przesadą, niech się
                        wypowiadają konserwatorzy a nie wiceprezydent.
                        • Gość: ergo Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 20:52
                          Głupota, marnotrawstwo i nieodpowiedzialność trzymają fason do końca!

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=25699604&a=25702554
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=25699604&a=25784482
                          • Gość: H Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 21:16
                            Najgorsze, że mogą doprowadzić do końca...
                            I najgorsze, ze takie sposoby nagłaśniania spraw tego typu prowadzą do
                            kształtowania u ludzi postaw antyzabytkowych - bo wyśmiewwa się instytucje
                            ochrony zabytków, wyśmiewa sięsame relikty przeszlosci, sprowadza się zabytki do
                            roli niepotrzebnych zawalidróg na drodze do nowoczesnosci... Czy tego już kiedyś
                            nie było? Ja młody jestem, ale kojarzy mi sie z pewnymi wypowiedziami w starej
                            prasie, moze ktoś kto pamieta potwierdzi lub zaprzeczy?
                            Pozdr.
                            • Gość: ergo Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 21:20
                              To się nazywa BOLSZEWIZM. Brak kultury i wiedzy nadrabiany rozwiązaniami
                              siłowymi przy akompaniamencie drwin i szyderstw z kultury i wiedzy!!!!
                              Wynajety pismak napisze wszystko co mu Pan Urzędnik podyktuje bo też marzy by
                              dołaczyć do "Vipów" dziennikarstwa!!!
                              • Gość: lll Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 16:17
                                Z Korczewski to taki Główny Architekt Lublina jak z Pruszkowskiego
                                mąż opatrznościow i najlepszy prezydent w historii naszego miasta!!!
                                Poza tym ten gość już dawno powinien odejść na zasłużoną już chyba w czasach
                                komuny emeryturę! Jak można tak męczyć staruszka????
                                • Gość: ru Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 20:51
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=26278930&a=27479506
                                  • kristoff11 Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... 13.02.06, 13:37
                                    Przeczytałem cały ten wątek i postanowiłem napisać kilka słów od siebie w
                                    kwestii lubelskiej architektury, w nawiązaniu do tego co pisali moi przedmówcy.
                                    Ja osobiście uważam, że przywracanie do życia takich zabytków jak zawalisko na
                                    rogu Górnej i Narutowicza lub murku na Radziwiłłowskiej to nonsens. Renowacja i
                                    utrzymywanie czegoś takiego jest chyba w każdym aspekcie bezsensowne. Może to i
                                    stare, może to i dowód na myśli przeszłych pokoleń, ale nie wszystko co stare
                                    powinno być zachowywane. Zamiast takich murków i lepianek jak ta na rogu Górnej
                                    lepiej zainwestować w ratowanie wielu ledwo stojących kamienic na Starym
                                    Mieście a tamte usunąć i zrobić w ich miejscu coś potrzebnego, sensownego dla
                                    funkcjonowania miasta - choćby rozbudować skrzyżowanie. Nie uważam też, aby
                                    wielopoziomowy garaż na Okopowej szpecił to miejsce - nie odstaje on formą od
                                    sąsiedniej zabudowy na Okopowej , czy Hempla. A co do omawianego już wieżowca,
                                    to cóż, piękny to on nie jest, ale myślę, że przeżyje on ten nowy, wyszydzany
                                    przez Państwa budynek stojący w miejscu dawnej "lepianki". Podobnie piękna nie
                                    jest ta nowa fontanna na Okopowej, ale co zrobić - teraz jest moda na karton -
                                    gipsy, beton wylewany przy 20 stopniowym mrozie i inną tandetę... Jednak
                                    popatrzmy na położone jakieś 200 metrów dalej ulice Dolną Panny Marii, Górną i
                                    Gminną. I o ile na Górnej jest kilka interesujących obiektów, które po
                                    renowacji i "obżenieniu" ze stylizowanymi "plombami", które powinny tam stanąć
                                    była by całkiem sympatyczną ulicą, to dwie pozostałe ulice, które wymieniłem to
                                    poprostu obraz nędzy i rozpaczy, wstyd dla miasta (a przecież to ścisłe
                                    centrum!). Podrostu całkowita degradacja, rudery, lepianki, brud i Bóg wie co
                                    jeszcze. Zabudowa tych ulic powinna uledz całkowitej rozbiórce, a na terenie
                                    tym powinno się z sensem pobudować od podstaw, kompleksowo, jakąś stylizowaną
                                    zabudowę nawiązującą do wartościowych kamienic na Górnej czy Narutowicza. Tam
                                    jest pole do popisu dla architektów i władz naszego grodu, ale wygląda na to,
                                    że dla nich ten problem zupełnie nie istnieje. Można jeszcze tak długo pisać,
                                    choćby w temacie "Zana" ,ale to może nie tym razem.

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: mały LUBLIN BRZYDNIE BEZ ARCHITEKTA MIEJSKIEGO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 18:45
                                      kristoff11 napisał:
                                      >Nie uważam też, aby wielopoziomowy garaż na Okopowej szpecił to miejsce - nie
                                      >odstaje on formą od sąsiedniej zabudowy na Okopowej , czy Hempla. A co do
                                      >omawianego już wieżowca, to cóż, piękny to on nie jest, ale myślę, że przeżyje
                                      >on ten nowy, wyszydzany przez Państwa budynek stojący w miejscu
                                      >dawnej "lepianki". Podobnie piękna nie jest ta nowa fontanna na Okopowej, ale
                                      >co zrobić - teraz jest moda na karton -gipsy, beton wylewany przy 20
                                      >stopniowym mrozie i inną tandetę...


                                      No to jak w końcu: ładne te obiekty czy brzydkie, dobrze że tu powstały czy
                                      raczej nie, tworzą ciekawy zapadający w pamięć plac miejski w centrum dużego
                                      przecież miasta czy tylko zestaw przypadkowych "klocków" rozrzuconych wokół
                                      skrzyżowania, Lublin na tym zyskał czy stracił, zdecyduj się człowieku.

                                      PS. Garaż na Hempla "odstaje" od wszelkich obiektów zaliczanych do architektury
                                      a sąsiednim budynkom biurowym z lat 60-tych XX wieku (DOKP, WBC i Prokuratura)
                                      ,właściwie całej okolicy robi krzywdę swą niewydarzona pokraczną "formą"
                                      pseudobiurowca-pokurcza wzorowanego na małomiasteczkowych "pawilonach
                                      handlowych" Gminnej Spółdzielni z czasów tow. Edwarda Gierka. W dodatku rozparł
                                      się jeszcze na samym rogu żeby było dobrze widać ze wszystkich stron jak bardzo
                                      tu nie pasuje, i do ulicy Okopowej i do Narutowicza i do klasztoru
                                      powizytkowskiego i.... do Lublina.
                                      Podobnie,"budynek stojący w miejscu dawnej "lepianki"" robi krzywdę wszystkim
                                      lubelskim kamienicom i nie jest przez nikogo wyszydzany tylko prawidłowo
                                      oceniany - po prostu nic dobrego nie da sie o nim powiedzieć.
                                      "Wieżowiec" powinien być rychło rozebrany bo to nie jest architektura tylko
                                      urągowisko.
                                      Lublin, nie zasługuje na to żeby ozdabiano go takimi karykaturami architektury,
                                      żeby tak wyglądały jego place i ulice! Niczym nie zawinił!
                                      Jeśli zawinił, to tytułowy Architekt Miasta a raczej brak kompetentnej,
                                      przytomnej osoby na tym stanowisku obdarzonej dobrym gustem, wizją harmonijnego
                                      rozwoju przestrzennego tego miasta i przede wszystkim umiejętnością i chęcią
                                      obrony tego co stare i wartościowe ale jednocześnie obrony przed tym co nowe
                                      ale tandetne, pozbawione wartości i zwyczajnie szkodliwe.
                                      • kristoff11 Re: LUBLIN BRZYDNIE BEZ ARCHITEKTA MIEJSKIEGO 13.02.06, 19:17
                                        Szanowny przedmówco! To czy ładne, czy nie ładne, to kwestia gustu, a o
                                        gustach się ponoć nie dyskutuje. Ja lubię i stare i nowe ale sensowne, a Ty
                                        przedmówco, chyba poprostu nie lubisz nowości i tyle. W każdym mieście na całym
                                        świecie są obiekty bardziej lub mniej wyróżniające się od otoczenia w jakim się
                                        znajdują, i co ciekawe niektóre z nich, mimo wielkiej do nich niechęci przez
                                        dłuższy czas po ich powstaniu, teraz są symbolami tych miast, i czy się to
                                        Tobie podoba, czy nie! Przykłady zapewne można mnożyć, ale popatrzmy choćby na
                                        Paryż- Wieża Eifla, centrum Pompidou, czy szkalna piramida w Luwrze. Niby nie
                                        pasują, niby szpecą, ale stały się symbolami, bez których trudno sobie to
                                        miasto wyobrazić. Podobnie jak kościół Sagrada Familia w Barcelonie czy znany
                                        nam wszystkim Pałac Kultury w Warszawie (choć mnie się bardzo podoba) tak przez
                                        niektórych krytykowany. I zapewne garaż na Hempla, ani Kamieniczka na
                                        Narutowicza, ani zabudowa Zana symbolami Lublina sie nie staną (choć w skali
                                        lubelskich budowli nie są to obiekty małe), to proponowałbym jednak spojrzeć na
                                        kwestię architektury trochę szerzej, bo zapewniam, że Lublin ma znacznie
                                        większe problemy z architekturą i porządkiem urbanistyczno - architektonicznym
                                        niż z omawianymi obiektami, które są i trzeba je zakceptować. Poza tym, jest
                                        XXI wiek, i on mam również swoje prawa. Miemal każde stulecie miało inny styl w
                                        architekturze i wszystkie te style zostały przez historię zaakceptowane. Dajmy
                                        więc szansę i nowościom, bo za 100, czy 200 lat, o ile bedą miały szczęście
                                        przetrwać mogą być tak samo ważne jak dużo od nich starsze obiekty.
                                        • Gość: mały PODDAJĘ SIĘ !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 19:20
                                    • Gość: Nikt Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 14.02.06, 19:21
                                      kristoff11 napisał:” osobiście uważam, że przywracanie do życia takich zabytków
                                      jak zawalisko na rogu Górnej i Narutowicza lub murku na Radziwiłłowskiej to
                                      nonsens. Renowacja i utrzymywanie czegoś takiego jest chyba w każdym aspekcie
                                      bezsensowne. Może to i stare, może to i dowód na myśli przeszłych pokoleń, ale
                                      nie wszystko co stare powinno być zachowywane.” Ciekawe zatem co powinno być
                                      zachowane?

                                      Pan Prezydent Pasikowski powiedział: „Nieoficjalnie wiemy, że mamy spore szanse
                                      na pomyślne dla nas rozstrzygnięcie – twierdzi wiceprezydent Pasikowski. I
                                      zaraz dodaje: – Bo szczerze mówiąc, ochrona konserwatorska tego murku jest co
                                      najmniej lekką przesadą.”

                                      Oto dwie dość charakterystyczne wypowiedzi, które dotykają kwestii ochrony
                                      zabytków w Lublinie,. Dość charakterystyczne bowiem poza warstwą wrażeniową nie
                                      zawierają, żadnej merytorycznej argumentacji, która w istocie wskazywałaby, że
                                      wskazane zabytki – a więc nieistniejący już budynek przy zbiegu ul. Górnej i
                                      ul. Narutowicza, a także mur ogrodzeniowy przy ul. 3Maja w gruncie rzeczy nie
                                      posiadają wartości zabytkowych. Rozumiem, że obaj Panowie są znawcami
                                      problematyki konserwatorskiej stąd nie widzą potrzeby uzasadnienia swoich
                                      opinii.
                                      Z wypowiedzi Kristoffa11 wynika, że oba zabytki nie są warte zabiegów
                                      konserwatorskich, bo to jakieś murki lub lepianki, bo nie są potrzebne,
                                      sensowne, a w miejsce takich zabytków powinny powstać stylizowane, nawiązujące
                                      do wartościowych kamienic np. ul. Narutowicza, budynki. Drugi z Panów nawet
                                      nie usiłuje uzasadnić swojego poglądu. Jemu się wydaje, nie wiedzieć z jakiego
                                      powodu, że ochrona zabytku w postaci murku to przesada. I już.

                                      Szanowni Panowie. Każdy obywatel w wolnym kraju ma prawo do wyrażania własnych
                                      poglądów. I o ile nie mogę mieć pretensji do Kristoffa11, iż nie podobają mu
                                      się zabytki takie jak wspomniana zabudowa przy ul. Narutowicza i ul. Górnej, bo
                                      w końcu nie musi znać kryteriów uznania czegoś za zabytek.. Muszę Ci jednak
                                      kristoffie11 wyjaśnić, że wbrew Twoim wrażeniom, zgodnie z obowiązującym prawem
                                      oba obiekty to zabytki (jeden był), przy czym – mur ogrodzeniowy – jest objęty
                                      nadal prawną formą ochrony na podstawie przepisów ustawy o ochronie zabytków i
                                      opiece nad zabytkami (a wcześniej ustawy o ochronie dóbr kultury), Nie musisz
                                      wiedzieć, że kryterium etetyczne (bo jest brzydki), a już na pewno
                                      użytecznościowe nie stanowia o tym czy jakąś rzecz uznać należy za zabytek.
                                      Kwestia wartościowania zabytków, ich waloryzacji jest sprawą złożoną i nawet
                                      wartość dawności nie przesądza jeszcze o wartości zabytku, jako takiego.
                                      Nie chciałbym, mieszkać w takim miejscu, w którym społeczność lokalna wstydzi
                                      się swojej przeszłości. Bo przecież obok wybitnych osiągnięć architektury,
                                      urbanistyki, rzemiosła i sztuki, istniały w przeszłości rzeczy zwyczajne, a
                                      nawet niskiego lotu, także w Lublinie. One również dokumentują naszą
                                      przeszłość, dawną kulturę materialna i od nas samych zależy, czy sfałszujemy
                                      nasza przeszłość zachowując tylko to co wybitne, czy uznamy ją w całokształcie
                                      i znajdziemy dla niej właściwe miejsce – nie koniecznie na śmietniku. Dzisiaj,
                                      może to nie najlepsza analogia, ale wydaje mi się, że kiedy większość z nas
                                      udaje się do lekarza i ufa mu, to raczej przyjmuje jego diagnozę i poddaje się
                                      wskazanemu sposobowi leczenia. Myślę, że konserwatorzy też wiedzą, co robią.
                                      Wydaje się, że warto im zaufać.zwłaszcza, że wiedza konserwatorska nie należy
                                      do dziedzin szeroko i powszechnie znanych.
                                      A co do Pana Prezydenta. Wydaje się, że nie przystoi tak wysoko postawionej
                                      Osobie deprecjonować dziedzictwa kulturowego społeczności, która do tego
                                      stanowiska otworzyła Wysokiej Osobie drzwi. Nawet, jeśli miasto wymaga
                                      odważnych decyzji i związanych z tym poświęceń w sferze choćby dziedzictwa
                                      kulturowego, to jednak pozwalam sobie na wyrażenie opinii, że wyartykułowane
                                      już stanowisko Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, broniące niepozornego
                                      zabytkowego murku, wskazuje na potrzebę formułowania bardziej dyplomatycznego,
                                      ostrożnego i solidnie udokumentowanego stanowiska przedstawicieli władz miasta,
                                      zwłaszcza gdy wnoszą oni o rewizję już podjętej decyzji Ministra. Przede
                                      wszystkim jednak należy pamiętać, że „Zabytek wpisany do rejestru, który uległ
                                      zniszczeniu w stopniu powodującym utratę jego wartości historycznej,
                                      artystycznej lub naukowej, albo którego wartość będąca podstawą wydania decyzji
                                      o wpisie do rejestru nie została potwierdzona w nowych ustaleniach naukowych,
                                      zostaje skreślony z rejestru” (Art. 13. 1.ustawy o ochronie zabytków i opiece
                                      nad zabytkami). Na dzisiaj, co najmniej dwie okoliczności stoją na przeszkodzie
                                      skreśleniu – wartość naukowa i wartość historyczna zabytku, które nie uległy
                                      przecież destrukcji.
                                      To, że nam się coś nie podoba nie jest jeszcze powodem do deprecjonowania, a
                                      już na pewno do zacierania przeszłości np. poprzez budowę stylizowanych,
                                      nawiązujących, itd. itd. No chyba, że ktoś się wstydzi swoich korzeni i musi je
                                      wymienić na, przepraszam za wyrażenie „nowe dziedzictwo”. Dostrzec wartość w
                                      dziele genialnym i uznanym, to żadna sztuka. Dostrzeżenie wartości i wdzięku
                                      rzeczy zwyczajnych wymaga posiadania nie tylko wzroku, ale także rozumu i
                                      serca. Pozdr.




                                      • Gość: fan Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 20:50
                                        Gość portalu: Nikt napisał(a):
                                        Wydaje się, że nie przystoi tak wysoko postawionej
                                        Osobie deprecjonować dziedzictwa kulturowego społeczności

                                        Wysoko? Pierwsze czy nawet drugie piętro w Ratuszu to wcale nie tak wysoko! :-)
                                        • kristoff11 Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... 15.02.06, 00:40
                                          Ponieważ, jak to już wielu z forumowiczów pisało, każdy ma tu prawo do
                                          wypowiedzenia własnej myśli, tak też uczyniłem. Przyznaję też, że nie jestem
                                          znawcą przepisów dotyczących ochrony i konserwacji zabytków, chociaż z pewnymi
                                          zabytkowymi "obiektami" mam doczynienia często w swej pracy i wiem jakie
                                          kłopoty przysparzają one współczesnym użytkownikom, nie spełniając poprostu
                                          żadnych kryteriów użytkowości i działania. Ale nie o tym chciałem napisać.
                                          Nawiązując do wypowiedzi forumowicza "Gość NIKT", chciałbym napisać dlaczego
                                          tak "znienawidziłem" te dwa wciąż omawiane zabytki - czyli murek i "lepiankę".
                                          Co do murku, to kwestia nie idzie już o jego estetykę, ale o to, że blokuje on
                                          inwestycje, która zapchanemu centrum Lublina, bardzo by się przydała - czyli
                                          rozbudowę skrzyżowania. Jeżdże po naszym mieście samochodem i wiem jak wygląda
                                          sytuacja na Radziwiłłowskiej w godzinach szczytu. Dlatego nie uważam, aby ta
                                          marna pozostałość jakiejś dawnej budowli miała blokować przepustowość
                                          śródmieścia. Samochody są i będą, i będzie ich zapewne coraz więcej. Trzeba
                                          wziąść to pod uwagę! A może przesiąść się na konie i wozy drabiniaste?. A co
                                          do "lepianki", to pamiętam ten obiekt z lat swej młodości, kiedy mieścił się
                                          tam jeszcze sklep piekarniczy, krawiec, a w sąsiedniej parterowej ruderze o
                                          wyglądzie wiejskiej chałupy (tylko strzechy nie było), która nijak nie pasowała
                                          do zabudowy ulicy Narutowicza, był sklepik warzywniczy. I o ile
                                          jeszcze "lepianka" była powiedzmy licha, bo miała poobwieszane sufity, i
                                          potwornie zdergadowane zaplecze(podwórko) z drewnianymi, walącymi się
                                          komórkami, to sąsiedni obiekt to był poprostu koszmar i dzięki Bogu, że zniknął
                                          na zawsze z krajobrazu, bo takiej przeszłości jaką on prezentował zdecydowanie
                                          należy się wstydzić! Jakiś rok temu zniknął również z Narutowicza podobny
                                          obiekt, który stał mniej więcej na wylocie ulicy Wschodniej - i też cieszę się,
                                          że to się stało. Według mnie nie należy zachowywać wszystkiego co jest stare,
                                          bo to wygląda na to, że wszystko co powstawało kiedyś było wspaniałe, idealne a
                                          teraz jacyś wandale burzą te prześwietne obiekty. A przecież to nieprawda, bo
                                          dawniej również popełniano błędy, które można zniwelować obecnie, jak jest ku
                                          temu okazja, a teren po tych błędach wykorzystać umiejętnie pod coś, co będzie
                                          przydatne miastu i jego mieszkańcom. Zaś zdecydownaie proponuję skupiać troskę
                                          o zabytki na ważniejszych obiektach, których masa podlega w naszym grodzie
                                          stałemu niszczeniu i degradacji. Dlaczego nikt tu nie płacze nad walącymi się,
                                          naprawde i historycznie i architektonicznie wartościowymi kamienicami na Starym
                                          Mieście? Wielu za to forumowiczów narzeka na Lublin jako na miasto nie
                                          rozwijające się, zapyziałą prowicję o przedwojennym żydowskim charakterze,
                                          dziadowskiej komunikacji itp. A jak tu ma się coś rozwijać, kiedy wszelkie
                                          propozycje są wiecznie negowane: poprawić ruch w centrum - nie, bo murek.
                                          wybudować parking na setki aut, aby nie zastawiały chodników - nie, bo brzydki
                                          i nie ma skwerku (a raczej tej żałosnej namiastki skwerku co tam był),
                                          lotnisko w Świdniku - nie, w Niedźwiadzie - nie, obwodnica - nie, bo kilka osób
                                          może zablokować cały region, MPK niedobre, mimo, że jedne z tańszych w Polsce.
                                          I dobrze, że ktoś czasem podejmie tu decyzję o rozbiórce jednego czy drugiego
                                          dziadostwa, bo inaczej byłby tu skansen, nie mający nic wspólnego w ładnie
                                          utrzymanym i zorganizowanym Muzeum Wsi Lubelskiej, a tylko przypominający
                                          widoki z przedwojennych pocztówek przypominających choćby nieistniejącą
                                          dzielnice Podzamcze- czyli sakramenckie dziadostwo! A poza tym, nie rozumiem,
                                          jak można tylko narzekać. Na forum jest właściwie tylko krytyka wszystkiego co
                                          się w Lublinie dzieje lub ma dziać. Oczywiście wiele dzieje się źle, ale do
                                          licha nie wszystko! Wszystkim więc narzekającym proponuję start w wyborach do
                                          lokalnego samorządu, aby mogli poprawiać to co ich irytuje, a wszystkim
                                          zakochanym w niewiele wartych zawaliskach proponuję nabyć drogą kupna jedno z
                                          nich (np. jakąś chałupę na Dolnej Panny Marii - chociażby tą wspaniałą,
                                          parterową "kamieniczkę" znjdującą się na zbiegu Górnej i D.P. Marii, po lewej
                                          stronie schodząc Górną w dół) i zainwestować krocie w jej remont, i czynić to
                                          wszystko zgodnie z wymogami konserwatorskimi. Ciekaw jestem, co wtedy będziecie
                                          sądzić na ten temat. Łatwo się mówi, o zachowywaniu staroci,jeśli się nie ma
                                          realnie z czymś podobnym doczynienia na codzień...

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: leszeke powody do chwalenia ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 08:36
                                            kristoff11 napisał:
                                            > A poza tym, nie rozumiem,
                                            > jak można tylko narzekać. Na forum jest właściwie tylko krytyka wszystkiego
                                            co
                                            > się w Lublinie dzieje lub ma dziać. Oczywiście wiele dzieje się źle, ale do
                                            > licha nie wszystko!

                                            Może zobacz listę nominowanych 'wydarzeń 2005' w Lublinie. Komentarz chyba
                                            zbyteczny co można chwalić ...

                                            A wracając do tematu - moja intencja przy rozpoczynaniu tego wątku było raczej
                                            nie wskazanie co można by w Lublinie wyburzyć - ale pytanie jak można pozwolić
                                            na takie psucie przestrzeni MIASTA jak choćby OBI przy Kraśnickich czy Aldik
                                            przy Warszawskich.
                                          • Gość: H Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 09:45
                                            Miasto jest dla ludzi a nie dla samochodów. My jesteśmy jeszcze przed przesytem
                                            tym środkiem komunikacji, ale niedługo pewnie zrozumiemy, podobnie jak już się
                                            to stało w zahcodniej Europie, ze nie sztuka wpuścić do miasta samochody.
                                            Samochodów będzie coraz wiecej i coraz więcej - czy to znaczy, ze mamy wyburzać
                                            coraz to nowe budynki na drogi i parkingi? Jesteśmy ludxmi nie samochodami1 W
                                            cywilizowanym świecie ogranicza się ruch w centrach miast - u nas chce się
                                            wpuscić do miasta coraz wiecej samochodów, a jeżeli zabytki temu przeszkadzają -
                                            to precz z zabytkami! Na takim mysleniu Lublin bardoz traci. Najlepszy (czyli
                                            najgorszy zarazem) przykład, to skrzyżowanie Okopowej i Narutowicza, gdzie
                                            zrobiobiono z potencjalnego uroczego placyku skrzyżowanie, gdzie żeby przejsć na
                                            drugą stronę ulicy, trzeba iść naokoło, a dominantą stały się syglanizatroy
                                            światel. Nie drogi tworzą miasto, samochody powinny spocząć spokojnie na
                                            obrzeżach centrum, a mieszkańcy miasta powinni sie przemieszczać komunikacją
                                            miejską. Miastu powinno zależeć na jej jakosci i wygodzie mieszkańców - a u nas
                                            - wszystko jak zawsze na głowie i nasze dziedzictwo narodowe (czyli tak naprawdę
                                            nasza tożsamosć) na tym traci. Nie zburzyli Lublina Niemcy, zrobi to p.
                                            Korczewski do spółki z prezydentem Pruszkowskim...
                                            • kristoff11 Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... 15.02.06, 18:26
                                              Nie jest tak źle z tymi drogami dla pieszych. Przecież po remoncie Placu
                                              Wolności chodniki zajęły tam bardzo wiele miejsca. To samo stało się na
                                              wyremontowanym odcinku Narutowicza, gdzie znacznie poszerzono chodniki kosztem
                                              jezdni. Zlikwidowano własciwie ruch samochodowy na pl. Kochanowskiego, ul.
                                              Koziej, Przechodniej, Wróblewskiego i początkowym fragmencie (patrząc od
                                              deptaka) Bernardyńskiej. Właściwie z każdym remontem jakiejś ulicy w centrum
                                              jest związane zmniejszenie przepustowości jezdni na rzecz chodnika. Nie widzę
                                              więc powodu do narzekania, ze piesi nie mają gdzie chodzić. A co do możliwości
                                              wjazdu samochodem do centrum to najlepiej zapytać o to tych co w centrum
                                              mieszkają i prowadzą jakieś interesy (sklepy, biura, warsztaty itp.).
                                              Sklepikarze z Narutowicza już narzekają na spadek liczby klientów, spowodowany
                                              brakiem możliwości zatrzymania się w pobliżu ich sklepów. Nawet mieszkańcy mają
                                              kłopoty z pozostawieniem w pobliżu domu swoich aut, bo przecież nie ma w
                                              zasadzie gdzie stanąć, bo albo zajęte, albo zakaz. A ja mam w ścisłym centrum
                                              swoją pracownię, i niemalże codzień muszę wozić do niej i z niej różne rzeczy,
                                              ważące nieraz kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kilogramów. A podstawowa
                                              skrzynka z narzędzami do codziennych zajęć to już ponad 30 kg. Nie bardzo więc
                                              miałbym ochotę podróżować z tym wszystkim autobusem lub jakąś np. taczką do
                                              położonych Bóg wie gdzie parkingów. Jeśli centrum ma być nadal dla wszystkich
                                              ludzi, to musi być również otwarte dla samochodów - przynajmniej w
                                              niemniejszym stopniu niż jest to teraz. Niech sobie jeżdżą autobusami ci, co
                                              wybierają sie na zakupy i będą musieli przemieszczać się z bagażem (reklamówką
                                              z zakupami) o masie góra kilku kilogramów. Oni nie odczują za specjalnie braku
                                              możliwości wjazdu do centrum autem. Ale pozostali? Poza tym, kwestia
                                              poszerzenia skrzyżowania Radziwiłłowska - 3- go Maja nie wymaga wyburzenia
                                              jakieś wartościowej kamienicy, kościoła czy pałacu, tylko jakiegoś rozwalonego,
                                              małego ceglanego murku. Dlatego zdecydowanie uważam, że należy to zrobić!!! A
                                              wszystkim zwolennikom centrum bez samochodów, poprostu powinno zakazać się już
                                              dziś- tak na wzór - wjazdu autem na jego teren - niech stanowią przykład! Ja
                                              też wcale nie walczę o zrównanie centrum pod jakiś wielki parking, ale jestem
                                              bardzo sceptycznie nastawiony na próby ograniczania wjazdu na taki teren. Może
                                              udałoby się takie wjazdy ograniczyć, jakby np. na terenie gdzie dziś znajdują
                                              się targowisko, auto komisy i zupełnie nieużywane tereny na Unii Lubelskiej,
                                              wzdłuż Al. Solidarności pomiędz Wodopojną a 3- go Maja, czy np. na Rusałce w
                                              miejscu zdewastowanych działek, czy niby parku na tyłach Dolnej Panny Marii
                                              (czyli w najbliższym sąsiedztwie centrum), powstały duże i BEZPŁATNE parkingi,
                                              które byłyby doskonale skomunikowane ciągami dla pieszych ze ścisłym
                                              śródmieściem. Wtedy może... ale o tym akurat raczej nikt narazie nie myśli.
                                              • Gość: H Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 19:57
                                                Przede wsyztskim należałoby wreszcie poprawic komunikację miejską, tak, by
                                                ludzie wybierali ją zamiast samochodu. Wtedy ty, cyz mieszkańcy śródmieścia,
                                                którzy tak czy inaczej powinni mieć do niego wjazd - dużo łatwiej byście
                                                dojechali. Ja nigdy nie parkuję w centrum i bardzo mi z tym dobrze. Lublin ma
                                                małe śródmieście i naprawdę nonsensem często jest przejeżdżanie kilkusetk metrów
                                                samochodem, co z szukaniem miejsca, parkowaniem i dojściem z samochodu do
                                                miejsca przeznaczenia trwa dłużej niż spacer np. z okolic cmentarza czy z okolic
                                                uniwersytetów.
                                                Co do "murka" - on jest w wcale niezłym stanie - nie widziałem, zeby sie rozpadał.
                                                A tak już zupełnie serio - NIE WIERZĘ, ze wyburzenie murka i poszerzenie ulicy
                                                coś tam poprawi. Nasze miasto jako całosc historyczna z możliwie wielką iloscią
                                                zachowanych zabytków, choćby niepozornych, to dużo cenniejsza sprawa niż
                                                wątpliwe udogodnienie ruchu.
                                                Pozdr.
                                                • Gość: mały Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:11
                                                  Gość portalu: H napisał(a):
                                                  NIE WIERZĘ, ze wyburzenie murka i poszerzenie ulicy
                                                  coś tam poprawi.

                                                  Poprawi,poprawi stan konta paru projektantantów którzy wykonają kolejne
                                                  projekty skrzyżowania po 100 000 zł każdy! (Tyle kosztował projekt odrzucony z
                                                  powodu nieuwzględnienia obecności murka wpisanego do rejestru zabytków!)
                                                  A może jakiś tunel pod murkiem, ale to już za parę milionów...
                                              • robertw18 H. - "JESTEŚMY LUDŹMI NIE SAMOCHODAMI" 15.02.06, 20:02
                                                Cała jego wypowiedź bardzo mądra. Można jeszcze dodać, że zieleń drzew jest
                                                bardziej ludzka niż "prażona spalina" czy nawet "schłodzona spalina".
                                                Kto ma wóz może by chciał wjechać wszędzie szybko i wygodnie, ale wówczas
                                                należałoby coś wyburzyć i już nikt nie będzie mógł dojechać do tego, co właśnie
                                                wyburzono.
                                                Krótko - to już nie byłby ten sam Lublin.
                                                Oczywiście, kristoff11, może się upierać, że "de gustibus..." i jemu podoba się
                                                np. wyburzyć wszystko i postawić szklaną piramidę, bo widział w Paryżu...
                                                Jednak ci, którzy kochają swój Lublin na ogół chlubią się jego przeszłością i
                                                chcą zachować jej ślady. Miło im, że podobnymi uliczkami chadzał Rej,
                                                Kochanowski, Biernat itd. Że mogą chodzić tropami Czechowicza czy
                                                Wieniawskiego. (A żeby przyjezdni wiedzieli, że Wieniawski pochodził z Lublina,
                                                jego pomnik powinien stać gdzieś przy drodze KUL/UMCS - Stare Miasto.)

                                                Jeśli zaś potrzeba wskazywać na korzyści bardziej mieszczące się w kieszeni, to
                                                można dostrzec, że różne rzeczy "sprzedają się" lepiej, gdy podaje się je z
                                                jakąś "story" (Może ktoś się oburzy z powodu porównania, ale relikwie krzyża w
                                                Lublinie miały znaczenie dla obrazu miasta - i wieloroako zawinili ci, którzy
                                                nie umieli ich upilnować). Za to wątpliwości budzą "strzelone sobie ruinki" bo
                                                m.in. nastawiają podejrzliwie do zabytkowości okolicy.

                                                Lublin nie "sprzeda się" jeżeli będzie się tu zacierać ślady przeszłości i
                                                jeśli zamiast w sposób coraz bardziej wysmakowany opiekować się zielenią -
                                                będzie się myśleć o wprowadzanie samochodów do śródmieścia.
                                                Ma też znaczenie to, że ludzie przywiązują się do ciekawych, uroczych widoków i
                                                urządzanie im starej ulicy po nowemu (i nawet z pomnikiem ku czci znajomego z
                                                Paryża) niezbyt zachwyca swoją nowoczesnością.
                                                W końcu - przykład z Placem Wolności też nie jest dobry. Miejsca dla pieszych
                                                niby przybyło, ale gdy latem będzie się więcej chodzić przejście będzie
                                                zawężał "ogródek" piwny, za to wygodny przystanek autobusowy przeniesiono na
                                                wąski chodnik, a autobusy nie mogą zjechać z głównego nurtu drogi.
                                                Pozdr.
                                                • Gość: H Re: H. - "JESTEŚMY LUDŹMI NIE SAMOCHODAMI" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 21:01
                                                  Masz całkowitą racje - ale jak tu mówić o "opakowaniu" historią, skoro
                                                  przeciętny lublininain nic nie wie o zabytkahc które mija? Skoro nie potrafi
                                                  połączyć znanego sobie ze szkoły nazwiska wybitnego poety ze swoim miastem?
                                                  Możnaby spytać, dlaczego w lubelskich szkołach (nie wszystkich mam nadzieję) nie
                                                  podaje sie dzieciom takich ciekawostek, które naprawdę zmieniają spojrzenie na
                                                  własne otoczenie? A przecież taka bliska historia jest najciekawsza i najłatwiej
                                                  przyswajalna - bo łatwa do osadzenia w otoczeniu, nie abstrakcyjna, dziejąca sie
                                                  gdzieś daleko, nie wiadomo dokladnie gdzie...
                                                  Kiedy miałem praktyki pedagogiczne w pewnym czołowym lubelskim liceum byłem
                                                  zdumiony, jak niewiele dzieciaki wiedziały o samym Lublinie i jego historii. Gdy
                                                  rzuciłem parę nazwisk, z krótkim dodatkiem, co kiedy i jak długo w Lublinie
                                                  robił - to było totalne zdziwienie...
                                                  Pozdr.
                                          • Gość: Nikt Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 15.02.06, 18:29
                                            Drogi Kristoffie11.
                                            1.Twierdzisz, że jeżdzisz codziennie ulicami Śródmieścia i doświadczasz
                                            wszystkich negatywnych skutków układu komunikacyjnego w tym obszarze. A czy
                                            zadałeś sobie kiedyś trud by ocenić wielkość takiego obszaru jak ten wytyczony
                                            obiema dolinami rzek: Czechówki i Bystrzycy, Starym Miastem i linią ul.
                                            Lipowej? Otóż, chciałbym Ci uświadomić, że teren samego Starego Miasta w
                                            Lublinie – licząc w linii dawnych murów obronnych – odpowiada powierzchnią, z
                                            pewnym niewielkim zwiększeniem, wielkości Rynku w Krakowie, a obszar, który
                                            wskazałem wyżej odpowiada niemalże wielkości krakowskiego Starego Miasta w
                                            granicach wyznaczonych linią dawnych murów obronnych. Zatem nie dziw się, że
                                            masz kłopoty. Stara prawda komunikacyjna mówi, że komunikacja zabiera tyle
                                            miejsca ile jej się tego miejsca da. Zatem nie rzecz w nieustającym
                                            powiększaniu tej przestrzeni. Co więcej, nie znam kraju na świecie, który
                                            wygrałby wyścig pomiędzy tempem przyrostu liczby pojazdów, a tempem budowy
                                            dróg. Problemy te w centrach historycznych rozwiązuje się innymi sposobami
                                            aniżeli nieustajaca przebudowa historycznego układu komunikacyjnego. Chyba, że
                                            do dziedzictwa nie przykłada się większej wagi. W moim przekonaniu nie ma
                                            potrzeby przesiadać się na wozy drabiniaste, trzeba jedynie wyznaczyć
                                            priorytety. Jeśli okaże się, że wśród nich przebudowa śródmiescia miasta jest
                                            najważniejszym celem godnym poświęcenia zabytków, to wówczas trzeba to zrobić
                                            mając jednak świadomość i skutków i kosztów, także tych niematerialnych.
                                            2. Cieszysz się drogi Kristoffie11, że zniknęły takie rudery, jak ta rzeczona
                                            przy ul. Górnej i inna przy wylocie ul. Wschodniej – ta vis a vis Krzyża. Otóż
                                            wiedz, że każda z nich odgrywała w moim przekonaniu istotną rolę w krajobrazie
                                            miasta. Domek przy Górnej w sposób jednoznaczny określał historyczny narożnik
                                            ulicy, takiej ulicy jaka była dawniej Narutowicza i ulicy Górnej, która przez
                                            przebudowę straciła swój charakter. Był dokumentem epoki, żródłem historycznym.
                                            Budynek przy ul. Narutowicza, naprzeciw ul. Wschodniej, był zapewne ostatnim
                                            dokumentem zabudowy, która powstała na gruncie tzw. jurydyki Brygitkowskiej
                                            pomiędzy pocz. XVII wieku a XIX stuleciem. Nie znam jakichkolwiek wyników badań
                                            tego obiektu, ale podejrzewam, że mógł posiadać nawet wczesną proweniencję,
                                            chociaż zapewne raczej nie XVII wieczną, a późniejszą. Otóż właśnie w tym
                                            budynku drogi Kristoffie11 miałeś okazję widzieć, zatrzymaną przeszłość, jak
                                            naturalnej wielkośći kadr filmowy. Tak mogła wyglądać ul. Narutowicza w
                                            odleglejszej przeszłości. Ty mogłeś to zobaczyć ale nie zobaczyłes. Twoi
                                            dziedzice już tego nie zobaczą na pewno i nawet nie będą miały możliwosci
                                            wypowiedzieć swojej opinii. Nie wydaje Ci się, że czegoś zostali pozbawieni? To
                                            nie wina zabytku, ze nikt o niego nie zadbał. To nasza wina – moja i Twoja.
                                            Moja bo nie potrafiłem odpowiednio wcześnie zareagować, Twoja, bo nawet po
                                            wyroku wydanym na ten fragment miasta odmawiasz mu prawa do świadczenia o
                                            naszej wspólnej tożsamości. Nie może wszak istnieć bo nie jest wspaniały i
                                            piękny. Trzeba – jak twierdzisz wstydzić się takiej przeszłości. Musze Ci
                                            powiedzieć, że ja się nie wstydzę. Bo musiałbym się także wstydzić szeregu
                                            innych polskich zabytków, które nie dorastają do pięt wybitnym dziełom w
                                            miastach zachodniej Europy, Rosji, a nawet Stanach Zjednoczonych. Tylko, że ja
                                            nie zapominam, że to moja historia i to moje miasto. Spuścizny drogi Kristoffie
                                            się nie wybiera, spuściznę się obejmuję taką jaka ona jest i jeśli ma się dla
                                            niej szacunek, to stara się ja przekazać następcom w stanie nie pogorszonym.
                                            Nawołujesz Kristoffie11 do realnego objęcia zabytku w ruinie,
                                            wyremontowania go przy wszystkich uciążliwościach konserwatorskich. Otóż drogi
                                            Kristoffie, nie ma takiego obowiązku aby zamieszkiwać w historycznym centrum
                                            miasta, centrum, które jest objete ochroną konserwatorską, bo stanowi jakąś
                                            istotną wartość, nie dla pojedyńczego Kowalskiego z Lublina, ale dla całej
                                            społeczności, która tu żyła, żyje i będzie jeszcze żyła i chciałaby mieć swoje
                                            punkty odniesienia do własnej tożsamości. Zapewniam Cię, że jest wielu takich,
                                            którzy wiele by oddali, za mozliwość funkcjonowania w obiekcie historycznym,
                                            nie koniecznie zaraz pałacu czy dworze. Zatem prosiłbym Cię, abyś wyrażając
                                            własne opinie spróbował jeszcze raz przemysleć, to co w istocie jest ważne dla
                                            miasta i nie próbował deprecjonować własnej przeszłości, bo rozumiem, żeś
                                            Lublinianin z krwi i kości. Być może warto byłoby też nieco pogłebic własną
                                            wiedzę o tym co zostawili tu nasi dziadowie i ojcowie, a wówczas być może
                                            odkryjesz całkiem nowe światy. Gorąco Ci tego zyczę.
                                            3. Wielu płacze, i nie tylko płacze, widząc losy Starego Miasta. Rozumiem, że
                                            to według Ciebie ten obszar ważny, któremu należy się coś więcej aniżeli
                                            dostaje. Zgadzam się z Tobą. Ale czy wyobrażasz sobie, przypadek skrajny,
                                            zrealizowany według Twoich wytycznych, że oto uznano za warty ratowania tylko
                                            ten obszar, a resztę przebudowano, bo była bezsensu, nieużyteczna, a niektóre
                                            budowle, jak chociażby pałac Pawęczkowskich przy pl. Wolności zwykłymi
                                            zawalidrogami? Myślę, że w tym miejscu zaprotestujesz, że nie o to Ci szło. Ale
                                            przykro mi to powiedzieć takie myslenie o zabytkach, jakie reprezentujesz
                                            własnie niesie ze soba i takie niebezpieczeństwo. Ulice w obszarach
                                            historycznych są zbyt wąskie by przenieść coraz bardziej rozwijajacy się ruch,
                                            czyż nie prwada? Cóz zatem stoi na przeszkodzie, aby je poszerzyć stosując
                                            takie zabiegi jak ten na 3Maja?.
                                            4. Lublin jako osrodek osadniczy powstawał w dość specyficznych warunkach, na
                                            peryferiach państwa. Ulokowany został na skraju cypla Staromiejskiego, niemalże
                                            na kształt cytadeli. Za nim rozsiadło się wśród wód szeroko uformowanej doliny
                                            Bystrzycy - Wzgórze Zamkowe. Od północy zaznaczała się dolina Czechówki, a w
                                            układzie nożycowym, po jej przeciwnej stronie, meandrowała dolina Bystrzycy.
                                            Pierwotne szlaki komunikacyjne, które czytelne są po dziś dzień bądź to urywały
                                            się pod Lubelskim grodem, bądź go omijały w kierunku na północ. Ten
                                            charakterystyczny układ usankcjonowany został w początku wieku XIX kiedy to
                                            zmodernizowano dawne trakty, tj. ul. Krakowskie Przedmiescie z Alejami
                                            Racławickimi, ul. Lubartowską i ul. Zamojską . Wszystkie one posiadały wspólny
                                            punkt przed Starym Miastem, którego cechy militarne tak mocno zdeterminaowały
                                            ten układ. Zatem nie łatwo jest znależć w tym obszarze, który na dodatek
                                            rozwijał się dość chaotycznie w terenie poza murami miasta, dobre współczesne
                                            rozwiązania komunikacyjne. Każda zmiana istniejącego układu, jaka będzie miała
                                            miejsce w tej części Lublina będzie wymuszała decyzje, na skutek których ów
                                            historyczny układ będzie musiał ulegać destrukcji i zacieraniu. Zatem rzecz w
                                            tym by za każdy razem, kiedy musi już dojść do takiej korekty, decyzja o tym
                                            była poprzedzona gruntownymi analizami i oceną skutków i kosztów, także tych
                                            niematerialnych. W przypadkach, o których rozmawiamy analiz takich obawiam się
                                            nie było, co poświadczają nieudolne i mętne tłumaczenia przedstawicieli miasta,
                                            którzy nie chcą pojąć z czyjego mandatu i w jakim celu zostali powołani. Ja w
                                            tych wypowiedziach nie znalażłem ani jednego argumentu, który uzasadniał by
                                            podjęcie tak drastycznych decyzji. Nie uważam, aby argument potrzeby
                                            usprawnienia komunikacji w takim zakresie, jak to jest przedstawiane dawał
                                            legitymację do niszczenia krajobrazu kulturowego Lublina. Czy ktoś słyszał o
                                            innych rozważanych wariantach usprawnienia tego układu? Obawiam się , że takich
                                            po prostu nie ma. Pozdrawiam.
                                            • Gość: H Re: JEST, NAZYWA SIĘ HENRYK KORCZEWSKI ...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:05
                                              Jak zwykle świetnie powiedziane, panie Nikt! W pełni się zgadzam i pozdrawiam
                                              serdecznie!
                                            • Gość: mały NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:05
                                              Gdybyś pan miał jeszcze ambicje polityczne, panie Nikt!!!
                                              :-)
                                              Pozdrawiam!
                                              • Gość: mały Re: Nie ma konkursów ..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:40
                                                Nie ma konkursów .....
                                                leszeke napisał:
                                                >To bardzo trafna uwaga !
                                                >A nie ma dlatego, że wtedy widać byłoby choćby inne możliwości, ale także
                                                >widać byłoby także ile może kosztować projekt w warunkach konkurencji.
                                                >Nie dało by się zlecać za nie wiadomo jakie sumy "ekspertyz" - jak za lotnisko
                                                >czy tunel.

                                                Konkurs jest dla zepsutych urzędasów i powiazanej z nimi miernoty niszczącej
                                                rynek usług, dewastującej otoczenie i zanieczyszczającej atmosferę fetorem
                                                korupcji tym czym wc-picker dla bakterii w kiblu! Po prostu ich eliminuje!
                                                Jednych i drugich!
                                              • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 20:59
                                                W porządku! Widzę, że jestem tu w zdecydowanie nielicznej opozycji. Tak czy
                                                siak mam takie zdanie na temat zabytków, jak to wynika z moich wcześniejszych
                                                wypowiedzi. I szanując poglądy moich przedmówców, jednocześnie stwierdzam z
                                                całą odpowiedzialnością, że zdania swojego nie zamierzam zmieniać. Na szczęście
                                                (Wasze) nie jestem, ani nie zamierzam kiedykolwiek zajmować żadnego publicznego
                                                stanowiska w naszym mieście i siać postrachu oraz oburzenia wśród miłośników
                                                wszelakiej maści zabytków przykładając się do rozbiórek jakichś z nich. Więc
                                                nie martwcie się moją barbarzyńską postawą. Każdy niech ma swoją wizję, a co
                                                ma być to i tak bedzie, bo zdaje się od żadnego z nas nic w tej kwestii nie
                                                zależy. A podsumowując, jeszcze kilka myśli. Ogólna wizja Lublina, jaka rysuje
                                                mi się po lekturze całego tego tematu, to Lublin nie rozwijający się i niezbyt
                                                ładny, tylko pełen kuriozów (również zabytkowych), ciasny, walący się, o
                                                charakterze prowincjonalnego wschodniego miasteczka, z wyburzonymi wszystkimi
                                                obiektami powstałymi załóżmy po drugiej wojnie światowej - ale za to w 100
                                                procentach zabytkowy! Centrum zamknięte dla samochodów - jeden wielki deptak.
                                                Bez dróg, lotniska, dużych sklepów, za to z "klimatem". Czyli poprostu dziura
                                                jakich niewiele by było w świecie - obsadzić wszystko drzewami i wpuścić żubry
                                                i wilki. Ta wizja mi zdecydowanie nie odpowiada, dlatego na tym przerwę swe
                                                wypowiedzi w tym wątku, aby nie wywołać tu jakiejś wojny. Chyba, że pojawi się
                                                tu jakaś wzmianka o innych zabytkach i problemach z nimi związanych, wtedy
                                                chętnie znów zabiorę głos - i może bedzie to głos według Waszych upodobań...
                                                Zobaczymy - każda sprawa wymaga odrebnego przemyślenia i rozwiązania, a wymiki
                                                tych rozważań mogą byc zaskakujace. A Pan, który twierdzi, że auto można
                                                zostawić np. pod cmentarzem a do centrum poprostu sie przejść, ma rację! Tylko
                                                niech ten Pan wyobrazi sobie, że np.(czego oczywiście nie życzę) ma duże
                                                problemy z chodzeniem i każde 100 metrów na nogach to niemalże nadludzki
                                                wysiłek. Proszę więc pomyśleć, co by było gdyby... Czy nadal chciałoby się
                                                Panu spacerować i zadawać sobie ból?

                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: mały Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 21:03
                                                  kristoff11 napisał:... Czy nadal chciałoby się Panu spacerować i zadawać sobie
                                                  ból?

                                                  Wiekszy ból sprawia czytanie pańskich opinii w tym wątku, panie kristoff11!

                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 21:07
                                                    Pan Mały zdaję sie poddał się kilknaście wątków powyżej!?
                                                • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 21:11
                                                  To, co piszesz, dowodzi, że nie zrozumiałeś naszych postów.
                                                  Między kuriozalnym skansenem a nowoczesną metropolią miażdzącą wszystko, co stoi
                                                  na drodze do rozwoju, jest jeszcze normalność - coś, czego u nas ciągle za mało.
                                                  Normalność, którą w przypadku Lublina powinno być czyste, zadbane miasto o
                                                  objętym ścisłą ochroną zabytkowym centrum z ograniczonym ruchem (ale dozwolonym
                                                  dla niepełnosprawnych i rzecz jasna mieszkańców czy najemców pomieszczeń),
                                                  centrum dobrze połączonym miejską komunikacją na poziomie z każdą inną częścią
                                                  miasta, z zadbanymi zabytkami, przystosowanymi do dzisiejszych standardów.
                                                  Centrum zachwycające każdego, kto je zobaczy. Miasto dobrze planowane, z
                                                  odpowiednio wykorzystanymi terenami na obrzeżach, bez zostawionych bez sensu
                                                  dziur - pustych placów, miasto z zadbaną zielenią. Pełne młodych ludzi, którzy
                                                  przyjechali tu na studia bo chcieli, a nie dlatego, ze nie dostali się gdzie
                                                  indziej.
                                                  Nie uważasz, że warto do tego dążyć? Że to znacznie lepszy pomysł niż
                                                  skrajnosci, jakie przedstawiłeś? Stare nie musi przegrywać z nowym, żeby żyło
                                                  się dobrze i żeby miasto się rozwijało. Zabytki nie są garbem, ale skarbem.
                                                  Pozdr.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 21:23
                                                    No dobrze, to jeszcze raz się odezwę. Gościu H, to co napisałeś w ostatnim
                                                    poście to 100 procent racji! Ja tylko cały czas neguję w zasadzie istnienie
                                                    kilku zabytków, kilku! A głównie chodzi mi o murek i nie istniejące już dwa
                                                    budyneczki na Narutowicza. I tyle! Co do proponowanej reszty, jestem za!
                                                    Domyslam się, że w tym temacie wypowidają się głównie historycy i miłośnicy
                                                    zabytków, którzy z zabytkami mają doczynienia głównie od strony teoretycznej -
                                                    stąd też rozumiem waszą postawę, do której macie pełne prawo! I myślę, że każdy
                                                    człowiek zapytany na ulicy co myśli na ten temat, powiedziałby coś innego,
                                                    każdy coś od siebie. Pozwólmy więc aby nasze miasto było takie, jak chciałaby
                                                    tego większość jego mieszkańców. Pójdźmy na jakiś kompromis, bo inaczej będzie
                                                    trudno coś dobrego tu zrobić, bo zawsze bedzie grupa - marzycieli pasjonatów z
                                                    miemozliwymi do realizacji pomysłami i grupa tych, co wszystko przeliczają na
                                                    pieniądze, nie licząć sięzupełnie z niczym i nikim.
                                                  • Gość: mały Dialogi na cztery nogi czyli:grochem o ścianę !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 21:47
                                                    kristoff11 napisał: Pozwólmy więc aby nasze miasto było takie, jak chciałaby
                                                    > tego większość jego mieszkańców.

                                                    Ale ono właśnie jest doładnie takie jak chciałaby większość mieszkańców!
                                                    Tylko że ta wiekszość nie ma zielonego pojecia o tym co to jest miasto i jak
                                                    powinno wyglądać!!! Ja jestem w mniejszości!
                                                  • kristoff11 Re: Dialogi na cztery nogi czyli:grochem o ścianę 15.02.06, 22:03
                                                    Czy Pan Mały uważa się za omnibusa? Jedni znają się na tym, inni na tamtym. Pan
                                                    zna się zapewne na historii, może na architekturze i budownictwie, ale tego nie
                                                    wiem. Ja nie jestem specem architektem ani budowlańcem jednak miałem sporo z
                                                    tymi kwestiami doczynienia, dlatego pozwalam sobie na wypowiedzi w tym temacie.
                                                    I powtarzam raz jeszcze! Nie wszystko co stare ma być super i stać do końca
                                                    świata. Ja reprezentuje opcje "środka" w kwestii utrzymywania substancji
                                                    zabytkowej i "kolegowania" jej z nowościami. I tak zostanie! Więc jesli nie
                                                    będzie już rzeczowych kwestii do rozdrobnienia, to dalsza dyskusja w tej
                                                    kwestii jest bezcelowa.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 22:17
                                                    Nie sądzę, że powinniśmy ulegać większosci, która najczęściej nie wie nic o tych
                                                    zabytkach, a postrzega je jako rudery. Po pierwsze należy kształtować świadomosc
                                                    ludzi - w sposób rozmaity - od szkoły po seriale telewizyjne. Dlaczego Francuzi
                                                    budują w przytłaczajacej większości domy w swojej tradycji, oparte na
                                                    regionalnych wzorach, dlaczego podobnie robią Niemcy, a Polacy, choć chcieliby -
                                                    bo przecież dążeniem do czegoś takiego są rozmaite koszmarne dworki - nie
                                                    potrafią tego zrobić na poziomie? Między innymi dlatego, że u nas daje się
                                                    ludziom możliwosc wyboru, nie uświadomiwszy im dokładniej między czym wybierają
                                                    - i cierpimy z tego powodu wszyscy, gdy ludzie biorą na poważnie populistyczne
                                                    hasła. A przeciez cała afera o murek jest wyjątkowo populistyczna, począwszy od
                                                    samego nazwania sporej sciany "murkiem" a skończywszy na obietnicy jak to dzięki
                                                    zniknięciu jednego murka nagle, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
                                                    znikną problemy komunikacyjne centrum Lublina...
                                                  • Gość: ergo Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 22:29
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=26424265&a=26434049
                                                    znowu trzeba o tym pisać?
                                                  • Gość: ergo Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 22:33
                                                    no to jeszcze raz:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=26424265&a=26464428
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 22:49
                                                    Dlaczego Wy wszysto na NIE!? Wszystko nie dobre, wszystko złe i brzydkie.
                                                    Ludzie tumany, którzy dostali prawo wyboru - ciekawe! Około 30 lat wstecz,
                                                    znajomy budował sobie dom. I też miał wybór w postaci dwóch jedynych słusznych
                                                    i obowiązkowych projektów różniących się tylko tym, że jeden dom był
                                                    projektowany jako wolnostojący a drugi właściwie identyczny, tylko bez okien we
                                                    wspólnej ścianie, jako bliźniak - to dopiero wybór! Człowiek nic nie mógł
                                                    sknocić, bo dostał na tacy ideał! Cuda na kiju! () Jeżeli zaś Panowie H,
                                                    NIKT i MALY jesteście wykształconymi gruntownie architektami z doświadczeniem i
                                                    osiągnięciami to chylę czoło i znikam bom przy Was jest marny pył, ale jeśli
                                                    nie, to jeszcze chyba sobie jednak podyskutujemy, mimo, że miałem już przerwać
                                                    pisanie w tym temacie. A murek ten to nie jest żadna ściana, bo co to za
                                                    ściana co ma może 40 cm. wysokości? Może głębiej to sięga w grunt, ale liczmy
                                                    to co widać. A nawet choćby miał rozmiar samego Wielkiego Muru Chińskiego i tak
                                                    w tej sytuacji bym go rozwalił i basta! Nawet jesli w jego miejscu miałby być
                                                    zupełnie pusty plac! Mam nadzieję, że w jego rozbiórce dopomoże jakiś kierowca
                                                    np. pługa snieżnego lub śmieciarki, który straci panowanie nad kierownicą i z
                                                    impetem uderzy w to zawalisko, likwidując na zawsze ten problem.
                                                  • Gość: mały Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 22:55
                                                    Zdumiewajaca odpornośc na logiczne argumenty, zaczynam podejrzewać ze kolega
                                                    kristoff11 robi nam wodę z mózgu żeby rozwodnić lub zadymić rzeczową dyskusję.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 23:04
                                                    Wasza rzeczowa dyskusja polega tylko i wyłacznie na nieuznawaniu faktu, że ktoś
                                                    ma inne poglądy. Panowie! Proponuję - w jakiś uczciwy sposób wejdzcie w
                                                    posiadanie jakiejś wspaniałej " zabytkowej" dzielnicy - np. Starych Bronowic,
                                                    czy Kośminka i tam zamieszkajcie i utrzymujcie ją wg swoich zabytkowych
                                                    upodobań, zachłystując się wspaniałych lepiankowym klimatem. A pozwólcie żeby
                                                    Sródmieście mogło być bardziej reprezentacyjną dzielnicą niż jest, bez
                                                    zawalisk, komórek i pozostałości murków.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:12
                                                    Śródmieście będzie prawdziwie reprezentacyjną dzielnicą wtedy, gdy bedzie
                                                    zadbane przy zachowaniu swojego wyjątkowego historycznego charakteru. Gdy
                                                    zostanie zabudowane nowymi budynkami, zrobi sietakie, jak setki innych śródmieść
                                                    - ni będzie niczym szczególnym. Znijaczeje. Zniknie Lublin, a będzie polskie
                                                    miasto nr. ileś tam.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 23:33
                                                    O ludzie! Ja nie chcę burzyć wszystkich zabytków! Tylko ten przeklęty murek i
                                                    kilka ruder na bocznych uliczkach! Do licha! Mamy XXI wiek! I może trochę
                                                    trzeba dać mu możliwośc zaistnienia, a nie tylko nieustannie zasłaniać się
                                                    historią. Jeśli zaś wszystko ma być takie historyczne i oryginalne, to
                                                    proponuję:
                                                    1. Z zabytkowych obiektów usunąć wszystkie dodatki, które są późniejszymi
                                                    naleciałościami, aby obiekt przywrócic do stanu z lat budowy lub conajmniej
                                                    ostatniej ważniejszej historycznie przebudowy, więc: usuąć wszelkie instalacje
                                                    wodne, kanalizacyjne, elektryczne, telefoniczne i gazowe i cieplne. Zamiast
                                                    podłóg obecnie stosowanych wykonać podłogę z gliny (polepę)a w obiektach
                                                    piętrowych stropy drewniane. Na dachach domów obiektów biedniejszego
                                                    społeczeństwa przywrócić strzechę.
                                                    2. nawierzchnia tylko i wyłącznie z kocich łbów lub najlepiej drogi gruntowe
                                                    (np. na Dolnej Panny Marii)
                                                    3. oczywiście zero samochodów i innych diabelskich wynalazków, ew. konne
                                                    autobusy

                                                    Czy o to chodzi? Oczywiście przeginam, ale Panowie wybaczą, zaczynam mieć
                                                    uczulenie na Historię widząc jak można zapierać się w obronie wszystkiego co
                                                    stare, a komuś, kto nie widzi potrzeby istnienia jednego niewiele wartego murku
                                                    wmawiać, że jeśli tak, to znaczy, ze ten ktoś (czyli ja) jest przeciw wszystkim
                                                    zabytkowym obiektom.
                                                  • Gość: Nikt Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.dot-com.net.pl 16.02.06, 18:24
                                                    Drogi Kristoffie11.
                                                    Oczywiście nie uważam, ze jesteś przeciw wszystkim zabytkowym obiektom,
                                                    albowiem to właśnie wynika także z Twoich wypowiedzi na forum. Nie ośmieliłbym
                                                    się potępiać Cię za Twoje poglądy. Myślę jednak, co zresztą starałem się także
                                                    przekazać w jednym z wcześniejszych postów, że nie jest dobrym opieranie
                                                    własnego punktu widzenia wyłącznie na wrażeniowych ocenach, a jak do tej pory
                                                    jedynie takie wynikają z Twoich wypowiedzi. Jeszcze raz gorąco namawiam Cię do
                                                    poznania historii miasta. Jestem głęboko przekonany, że wiedza taka da Ci
                                                    możliwość pełniejszego spojrzenia na problem zabytków Lublina i pełniejszego
                                                    widzenia tak historii, jak i współczesności. Racje ma H, kiedy zwraca uwagę na
                                                    potrzebę zachowania tożsamości Lublina bowiem miasto winno być sobą, a nie
                                                    obiektem wypreparowanym. Mam nadzieję, że po naszej dyskusji zaczniesz baczniej
                                                    przyglądać się otoczeniu i z coraz większym zaciekawieniem będziesz odkrywał,
                                                    nie tylko te piękne, ale także te dzisiaj zapoznane i czekające, między innymi
                                                    na takiego jak Ty odkrywcę skarby przeszłości Lublina.n To również Ty możesz
                                                    nadać im nowe wartosci albo przywrocić stare choćby przywracajac je naszej
                                                    wspólnej pamieci. Być może okaże się, że znajdziesz coś co uznasz, w pewnym
                                                    sensie oczywiście, za „swoje”. Mam nadzieję, że podzielisz się wówczas swoimi
                                                    wrażeniami odkrywcy. Zachęcam Cię, abyś otworzył oczy i obudził w sobie ducha
                                                    romantyzmu i poezji. Przekonasz się, że doznasz niezapomnianych wrażeń. Z
                                                    poważaniem – Nikt.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:10
                                                    Czy my mówimy o tym samym murku? To raz.
                                                    Dwa: szkoda, że nie dodałem zdania, które miałem napisać w poprzednim poscie -
                                                    nie byłoby może nieporozumień. Chciałem dodać, że dziwie sie bardzo, ze nasi
                                                    architekci, którzy nader często praktykują za granicą, gdzie mogą się przyjrzeć
                                                    na miejscu, na miejscu "chłonąć" trendy, porównać z polską praktyką, po powrocie
                                                    postępują tak, jakby nic nie widzieli tam gdzie byli, albo widzieli tylko pewne
                                                    wybrane fragmenty. Jest interesujące, że np. pewien znany lubelski architekt,
                                                    który praktykował w konserwatywnej architektonicznie (niech was jedna piramida
                                                    nie zmyli!) Francji, w Lublinie jest bezkompromisowym rzecznikiem
                                                    "nowoczesności" (dosć historycznej zresztą moim zdaniem...) i swoje zdanie
                                                    uzasadnia również ową praktyką.
                                                    Osobiście uważam, że architekci ponoszą spora częśc winy za stan naszego
                                                    otoczenia. Nikt mi nie wmówi, że źli inwestorzy wymuszają na nich marne
                                                    projekty, tak samo jak nikt mi nie wmówi, że prezentowane w gazetkach typu "Domy
                                                    w tradycji" projekty sa w naszej tradycji - bo nie są. Nie znam programu studiów
                                                    architektonicznych, ale podejrzewam, ze niewielką wagę przykłąda się tam do
                                                    historii architektury i do architektury regionalnej.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 23:17
                                                    Ten murek co to wywołał batalię, to ceglany obiekt o znacznym stopniu
                                                    zniszczenia, o długości ok. 20 m., szerokości ok. 40 cm. i wys. ok. 50 cm
                                                    znajdujący się rówolegle do końcowego odcinka ul Radziwiłłowskiej, usytułowany
                                                    ok 60 cm. od prawej jezdni skrzyżowania. I tylko o tym murku pisała prasa, ten
                                                    murek bywał na zdjęciach przy artykułach o nim. O innym murku nic nie wiem.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:37
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=30179851&a=30279857
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:52
                                                    Jak więc widzisz, murek to propagandowa ściema... Nie wiem, czy było w ciągu
                                                    ostatnich lat coś, co zrobiło więcej szkody społecznemu odbiorowi problemu
                                                    ochrony zabytków w Lublinie, niż afera z "murkiem"...
                                                    Pozdr.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 15.02.06, 23:53
                                                    Hmm, a to jest ciekawe. Czyli jak zwykle ktoś coś przekręcił. Cóż, nie wiem co
                                                    tam w takim razie ma być rozebrane w tych budynkach przyszpitalnych, jedak
                                                    widziałem, że coś tam już zostało wyburzone przy samej ulicy. Jednak jeżeli
                                                    faktycznie nie o ten mały, rozsypujący sie murek prowadzimy spór, to dobrze, i
                                                    nie ma co go ciągnąć, bo w temacie zabudowa szpitalna musiłbym się głębiej
                                                    rozeznać. I w takim razie, spokojnie wyburzmy ten mały "rozsyp", poszerzmy pas
                                                    jezdni do skrętu w prawo i bedzie po krzyku. Bo to skrzyżowanie blokuje się
                                                    głównie przez brak choćby tych 50 metrów prawoskrętu (auta skręcające w lewo i
                                                    czekające długo na możliwośc wyjazdu w 3- go Maja blokują te, które mają
                                                    skręcać w prawo), który może dałoby się wycisnąć po rozbiórce małego murku. Ale
                                                    mówię, że może by to wystarczyło, jednak nie mierzyłem tam nic i tak sobie
                                                    tylko myślę w tej kwestii, choc nie wiem, czy słusznie.
                                                  • Gość: mały Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 00:14
                                                    drogi H nie daj sie wciągać w jałowy dyskurs z gościem który albo jest trollem
                                                    albo nie wie o tym że jest! Przecież on prowokuje żeby zapełnić ten watek
                                                    bełkotem i zamazać jego główny temat tj. CZY JEST W TYM MIEŚCIE JAKIŚ ARCHITEKT
                                                    MIEJSKI!!!
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 16.02.06, 00:45
                                                    Szanowny Panie H. Właśnie wróciłem z wizji lokalnej pt. "Murek". Co stwierdzam -
                                                    jeżeli generalnie spór dotyczy(ł) muru , czy też jak to Pan okreslił ściany
                                                    zabudowy obiektów szpitalnych przy Radziwiłłowskiej, to stwierdzam, że obiekt
                                                    taki już nie istnieje, więc słusznie wydawało mi się, że była tam ostatnio
                                                    jakaś rozbiórka. Natomiast wciąż stoi ten mały, rozwalony murek, którego
                                                    sprawa, wg Pana, nie dotyczy. Jest jeszcze kawał muru od strony 3-go Maja. Może
                                                    to o to chodzi? W tym momencie się trochę pogubiłem , jednak nadal obstawiam,
                                                    że bój idzie o ten mały i rozwalonu obiekt - murek. Sprawa do wyjaśnienia.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 16.02.06, 01:00
                                                    Panie kolego MAŁY. Wypraszam sobie nazywanie mnie trollem. Ja tu nikogo nie
                                                    obrażam żadnymi "ksywkami" i nie życze sobie podobnych zachowań. Poza tym, Pan
                                                    H jest jedną z niewielu osób tutaj, która próbuje rzeczowo rozmawiać nie tylko
                                                    z kimś, kto przedstawia jego opcję myślenia ale i z kimś kto myśli inaczej.
                                                    Moje pisanie, to też nie żaden bełkot. Bełkotem można zaś nazwać to co
                                                    prezentujesz Ty, z uporem maniaka brnąc w idiotyczne pomysły, z wynoszeniem
                                                    wszystkich jak leci staroci pod niebiosa, i równocześnie bez zastanowienia
                                                    krytykując wszystko co nowe i wszystkich dostrzegających potrzebę powstawania
                                                    nowego. Klapki na oczach poprostu! Tylko zabytki - nic poza tym, wszystko inne
                                                    be, fe, do niczego. I to mają być rzeczowe dyskusje. Wątpię! Poza tym, kiedy
                                                    napisałem pierwszy post w tym temacie, jego myśl przewodnia była już dawno
                                                    zgubiona, więc prosze nie wskazywać mnie jako kogoś kto zamazuje główny wątek.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 17:24
                                                    To ja po raz kolejny zacytuję wypowiedź pracownika WUOZ, podkreślając:
                                                    "Problem nie w "murku" jak wszyscy dziennikarze powtarzają tylko w KOLEJNYCH
                                                    BUDYNKACH I ODCINKACH PEŁNEGO MURU STOJĄCYCH PRZY 3 MAJA - to SPORA CZĘŚĆ
                                                    ZABYTKOWEGO ZESPOŁU DO WYBURZENIA i na to właśnie nie wydał zgody Minister
                                                    Kultury rozpatrując wniosek UM o skreślenie z rejestru i rozbiórkę. Kawałek
                                                    niskiego murku od strony Radziwiłłowskej /rzeczywiście rozsypującego się i w
                                                    stanie wskazującym na konieczność zajęcia się przez zarządcę drogi !/ to nie
                                                    ten problem !!! Ale prasa z lubością donosi że konserwatorzy chronią "murek po
                                                    kolana" jakby nie było ważniejszych problemów."
                                                    Jak wiec widzisz, kristoffie, nie o murku mowa, tylko właśnie o tych budynkach
                                                    od strony 3 Maja. Prasa i miasto zrobiły nagonkę na zabytki, bardzo udaną
                                                    zresztą niestety, ośmieszono ideę ochrony zabytków, sprowadzajac spory fragment
                                                    zespołu pałacowego do niepozornego murka. I jak tu mówić ludziom o zabytkach?
                                                    Jak tu zachwalać mieszkańcom Lublina korzyści wynikające z tego, ze jest jednym
                                                    z największych zespolów zabytkowych w Polsce?
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: ? CZY W LUBLINIE JEST JAKIŚ ARCHITEKT MIEJSKI??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:01
                                                    Tu wcale nie chodzi o ten murek tylko o doprowadzenie na siłę do realizacji
                                                    marnego projektu urządzenia Placu Litewskiego dzieła życia pani Architekt
                                                    Miasta Lublina mgr E. MĄCIK wykonanego w 2000 roku za 200 000 złotych.
                                                    Dawno już o tym dyskutowano ale widzę że warto odświeżyć:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=23561484&a=23600153
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=23561484&a=23603989
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=23561484&a=23603989
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=23561484&a=23642036
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 16.02.06, 18:02
                                                    Zaczyna się robić ciekawie. Jeśli tematem zainteresowania mają być budynki na
                                                    3-go Maja, a dokładnie ten mur, który chyba jest tylną ścianą jakiegoś budynku,
                                                    to nie wypowiem się w kwestii czy należy to burzyć, czy nie, bo nie znam tych
                                                    obiektów z innej strony - od podwórza szpitala - co one soba prezentują i jaką
                                                    tak naprawdę mają wartośc historyczną. Ale stwierdzam, że co bym tam nie myślał
                                                    o jego estetyce i konieczności lub nie jego rozbiórki, to wydaje mi się, że
                                                    teren, na którym stoi ten duży mur nie jest chyba potrzebny pod nowa
                                                    inwestycję, bo po co aż do takich rozmiarów rozbudowywać to skrzyżowanie. Nie
                                                    widziałem projektu tego nowego skrzyżowania, ale jeśli miałoby ono zajmować aż
                                                    tak duży teren, to chyba faktycznie trochę przerośnięty w stosunku do potrzeb
                                                    ten pomysł. Rozbiórka tego małego murku, pozwoliłaby na zrobienie pasa skrętu w
                                                    prawo i tyle tam wystarczy i w zasadzie tyle jest tam potrzebne. Natomiast duży
                                                    mur raczej by nie przeszadzał w tej rozbudowie widzanej w moim zamyśle.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:28
                                                    No i sam widzisz - urzędnicy planują nie wiadomo po co wielkie skrzyżowanie,
                                                    które wcale nie jest tam potrzebne, a ludziom robi sie przy zgodnej współpracy
                                                    prasy wodę z mózgu, ze niby chodzi tylko o murek... Żenada.
                                                    Pozdr.
                                                  • kristoff11 Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! 16.02.06, 19:02
                                                    Tak więc, Panie H, nasz spór dotyczący murku uważam za zamknięty - sprawa
                                                    wyjaśniona.

                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: H Re: NIKT NA PREZYDENTA !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 21:16
                                                    I na przyszłosć nie daj sie wziąć na lep antyzabytkowej propagandy!:-)
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: URZ ARCHITEKTEM MIASTA LUBLINA JEST E.MĄCIK....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 21:28
                                                    ....ATOR PLANU ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO MIASTA LUBLINA DLA NIEPOZNAKI
                                                    PEŁNIĄCA FUNKCJĘ VCE-DYREKTORA WYDZIAŁU STRATEGII I ROZWOJU URZĘDU MIASTA
                                                    LUBLINALE WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE DECYZJE DOTYCZACE ARCHITEKTURY W MIEŚCIE
                                                    PRZECHODZĄ PRZEZ JEJ RĘCE. RZĄDZI ZZA PLECÓW DYR. KORCZEWSKIEGO!!!
                                                  • Gość: III Re: ARCHITEKTEM MIASTA LUBLINA JEST E.MĄCIK...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 10:13
                                                    Chcesz budować? Na podpis poczekasz
                                                    Niemoc lubelskich urzędników

                                                    Co najmniej trzy miesiące trzeba czekać na decyzję Urzędu Miasta, bez której
                                                    nie można starać się o pozwolenie na budowę. Chociaż prawo nakazuje wydanie
                                                    decyzji w ciągu miesiąca. Powód? W magistracie pracuje tylko jedna osoba
                                                    uprawniona do podpisania takiego dokumentu.

                                                    – To skandal. Jak to miasto może się rozwijać, skoro urzędnicy nie mogą
                                                    poradzić sobie ze swoją pracą – skarży się Jan Kowal (nazwisko zmienione) z
                                                    Lublina. Od kilku miesięcy czeka na dokumenty z Urzędu Miasta. Nie chce podać
                                                    nazwiska, bo boi się, że urzędnicy zaczną rzucać mu kłody pod nogi. – Przecież
                                                    to wstyd przed przedsiębiorcami. Jak ktoś będzie chciał wybudować tu coś
                                                    większego i dać ludziom pracę, pewnie zrezygnuje, kiedy dowie się, ile trzeba
                                                    czekać – dodaje Kowal. A czekających jest więcej.
                                                    Żeby zacząć budowę, trzeba mieć pozwolenie od miasta. Nie każdy może je łatwo
                                                    zdobyć. Wszystko zależy od miejsca prowadzenia robót. A dokładniej od tego, czy
                                                    dana nieruchomość leży na terenie posiadającym ważny plan zagospodarowania
                                                    przestrzennego. Co to takiego? To dokument określający przeznaczenie terenu.
                                                    Ale spora część Lublina nadal nie ma takiego planu. I o tym, co można, a czego
                                                    nie można w danym miejscu budować, decydują urzędnicy wydając dokument zwany w
                                                    skrócie WZZiT. I dopiero mając w garści taką decyzję, można starać się o
                                                    pozwolenie na budowę.
                                                    W czym problem? W tym, że w lubelskim Urzędzie Miasta opracowanie takiego
                                                    dokumentu spoczywa na... jednej urzędniczce. Bo tylko ona należy do lokalnej
                                                    izby architektów lub urbanistów. A taka osoba jest niezbędna do prac nad WZZiT.
                                                    Efekty? Na dokument trzeba czekać co najmniej trzy miesiące. To i tak
                                                    optymistyczny wariant. – Nie jesteśmy w stanie dotrzymać terminów określonych w
                                                    kodeksie postępowania administracyjnego – przyznaje Arkadiusz Mroczek, dyrektor
                                                    Wydziału Architektury i Administracji Budowlanej w lubelskim Urzędzie Miasta.
                                                    Sterty papierów rosną od połowy grudnia. Wtedy zmarł drugi urzędnik z
                                                    odpowiednimi uprawnieniami, zastępca dyrektora wydziału. I choć minęły już dwa
                                                    miesiące, Ratusz do tej pory nie znalazł nowego pracownika, który mógłby się
                                                    tym zająć. Bo nie ma chętnych. – Wynagrodzenie w Ratuszu nie jest atrakcyjne
                                                    dla projektantów, którzy mogą zarabiać lepsze pieniądze w innych miejscach –
                                                    przyznaje Mroczek. Ile może zaproponować pracownikowi? Około 3 tysięcy złotych
                                                    brutto. •
                                                    Dominik Smaga DZIENNIK WSCHODNI
                                                    16. Lutego 2006 19:13


                                                    DO IZBY ARCHITEKTÓW NALEŻY JEDYNIE PANI E.MĄCIK !!!!!
                                                  • Gość: hope Re: ARCHITEKTEM MIASTA LUBLINA JEST E.MĄCIK...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 18:26
                                                    Mam nadzieję że wraz ze zmiana na stołku prezydenta miasta skończą sie także
                                                    rządy tej szarej eminencji i że ktoś wreszcie podsumuje jej działalność!!!!
    • Gość: ? Re: Czy w Lublinie jest jakis architekt miejski ? IP: 217.17.32.* 18.02.06, 18:28
      /
      • Gość: mały Murek na Radziwiłłowskiej-to już nie jest śmieszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 11:46

        Kurier z 25.02.2006
        WIADOMOŚCI: Miasto walczy z murkiem


        LUBLIN

        Rozstrzygają się losy murku wzdłuż ul. 3 Maja. Budowla blokuje koncepcję
        przebudowy i poszerzenia ulicy. Murku nie można rozebrać, bo jest wpisany do
        rejestru zabytków. O skreślenie go z tej listy walczy miasto. Sprawę w ciągu
        kilku najbliższych tygodni rozstrzygnie Ministerstwo Kultury i Sztuki.

        Ministerstwo z ostateczną decyzją czeka tylko na opinię Krajowego Ośrodka Badań
        i Dokumentacji Zabytków. – Mamy 70 procent szans na pomyślne dla nas
        rozstrzygnięcie – ocenia Ryszard Pasikowski, zastępca prezydenta Lublina.
        O przebudowie ulicy 3 Maja i jej skrzyżowań z ulicami Radziwiłłowską i I Armii
        Wojska Polskiego miasto mówi od lat. Z planów nic nie wyszło. Na przeszkodzie
        stanął murek wzdłuż ul. 3 Maja, który jest pozostałością po pałacu
        Lubomirskich. Ponieważ jest on wpisany do rejestru zabytków, nie można go
        rozebrać. Dotychczasowe próby podejmowane przez miasto, aby murek wykreślić z
        listy zabytków, zakończyły się fiaskiem.
        W styczniu miasto po raz kolejny wystąpiło do Ministerstwa Kultury i Sztuki o
        wykreślenie murku z rejestru zabytków. – Ochrona konserwatorska tej budowli
        jest co najmniej lekką przesadą. Wartość zabytkowa murku jest znikoma –
        przekonuje Pasikowski.
        Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków rozstrzygającą w sprawie murku
        opinię wyda najpóźniej do końca marca. – Liczymy, że pozwoli rozpocząć
        inwestycje wzdłuż 3 Maja w skali planowanej przez naszych projektantów – mówi
        Pasikowski.
        Forsowana przez miasto koncepcja zakładała poszerzenie skrzyżowania 3 Maja z
        Radziwiłłowską, m.in. zrobienie trzech pasów jezdni, sygnalizacji świetlnej,
        przesunięcie przystanku przy ul. 3 Maja (w kierunku Krakowskiego
        Przedmieścia). – Z realizacją całej inwestycji moglibyśmy się uporać w ciągu
        ośmiu miesięcy. A to oznacza, że przebudowana ulica 3 Maja mogłaby być oddana
        do użytku do końca tego roku – twierdzi Pasikowski.
        Koszt inwestycji jest szacowany na ok. 8 mln zł.
        Miasto liczy się jednak z porażką w sprawie murku. Wówczas zmiany na ul. 3 Maja
        ograniczą się prawdopodobnie do postawienia sygnalizacji świetlnej na
        skrzyżowaniu z ulicami Radziwiłłowską i I AWP oraz wydłużenia prawoskrętu z
        Radziwiłłowskiej.

        Artur Jurkowski



        KREW MNIE POWOLI ZALEWA JAK TO ZNOWU CZYTAM!!!
        Za osiem milionów(!) można łatwo, szybko , sprawnie i bez komplikacji
        przedłużyć ulicę Szewską do Dolnej 3-go Maja i ustanowić ruch jednokierunkowy
        na Szewskiej i Radziwiłłowskej (podobnie jak na pobliskich : Lubartowskiej i
        Świetoduskiej), co zamknęłoby ostatecznie problem korków i nie trzeba by było
        rozbudowywać skrzyżowania do rozmiarów absurdalnych jak na cudownie kameralną
        skalę starego zabytkowego, i bezcennego ze wzgledu na powyższą cechę
        Śródmieścia Miasta Lublina!!!

        HALLO !!!!! CZY KTOŚ TAM MYŚLI !!!! HALLO! HALLOOOOOOOOOO......

        cisza!
        • Gość: leszeke Re: Murek na Radziwiłłowskiej-to już nie jest śmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 12:43
          Niestety najłatwiej jest wymyslić jedno superkosztowne rozwiązanie, wydać
          wszystkie dostępne pieniądze na projekty i 'ekspertyzy' - a potem NIC nie
          robić - bo to przeciez takie kosztowne ...
          • Gość: mały Re: Murek na Radziwiłłowskiej-to już nie jest śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 13:23
            I niech sobie tak robią, proszę bardzo, ale w swoim ogródku i za swoje
            pieniądze!!!
            • Gość: H Re: Murek na Radziwiłłowskiej-to już nie jest śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 10:49
              I niech nie burzą zabytków przy okazji. Zabytkowy Lublin przeżył okupację, lata
              PRLu - czy przeżyje Pruszona i jego ekipę?
              • Gość: urz Re: Murek na Radziwiłłowskiej-to już nie jest śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 12:15
                Zabytkowy Lublin przeżył okupację, lata
                > PRLu - czy przeżyje Pruszona i jego ekipę?

                Ekipa Pruszona to ludzie z PRL-u!
                Dyrektorzy Wydziału Strategii i Rozwoju: H. Korczewski i E. Mącik. to
                współtwórcy takich "sukcesów rozwoju" Lublina jak Czechów, Czuby, Felin!

                • Gość: julia Niewesołe jest życie staruszka, ho,ho !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 14:20
                  Właśnie przeczytałam że Dyrektor Korczewski człowiek kierujący Rozwojem Miasta
                  Lublina ma 70 lat!!!!!!! Cóż to za nieludzki szef męczy staruszka i wymaga żeby
                  sprawował tak odpowiedzialną funkcję w takim wieku??????????????
                  Całe szczęście że nie wymaga od niego efektów tego Rozwoju bo strach pomyśleć
                  coby było gdyby prezydentem Lublina zostął na tydzień np.prezydent Rzeszowa!!!!
                  • Gość: eco Re: Niewesołe jest życie staruszka, ho,ho !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 14:26
                    Gość portalu: julia napisał(a):
                    > Właśnie przeczytałam że Dyrektor Korczewski człowiek kierujący Rozwojem
                    >Miasta Lublina ma 70 lat!!!!!!! Cóż to za nieludzki szef męczy staruszka i
                    > wymaga żeby sprawował tak odpowiedzialną funkcję w takim wieku??????????????
                    > Całe szczęście że nie wymaga od niego efektów tego Rozwoju bo strach pomyśleć
                    > coby było gdyby prezydentem Lublina zostął na tydzień np.prezydent
                    >Rzeszowa!!!!

                    Wezwało by się Greenpeace i by go uratował!!!!
                    • Gość: tetryk Re: Niewesołe jest życie staruszka, ho,ho !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 20:55
                      Do setki zdąży Lublin i nas wszystkich zrewitalizować na swój obraz i
                      podobieństwo!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka