Dodaj do ulubionych

INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH

IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 03.11.02, 17:41
A. Kijowski pisał 20 lat temu: „To także różni docenci, profesorowie,
teoretycy i intelektualiści reżimu - beztalencia i miernoty, którzy
reprezentując poziom odbiegający w dół od przeciętności, uzyskali godności,
apanaże, pozycję, o jakich - w oparciu o swe osobiste możliwości - w żadnych
innych warunkach nie mogliby nawet marzyć, i którzy rzeczywiście wszystko, co
osiągnęli, zawdzięczają władzy ludowej”.
Co tak naprawdę zmieniło się po 20 latach? Ciekawe co o tym sądzicie?




Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 10:16
      Gość portalu: dysydent napisał(a):

      > A. Kijowski pisał 20 lat temu: „To także różni docenci, profesorowie,
      > teoretycy i intelektualiści reżimu - beztalencia i miernoty, którzy
      > reprezentując poziom odbiegający w dół od przeciętności, uzyskali godności,
      > apanaże, pozycję, o jakich - w oparciu o swe osobiste możliwości - w żadnych
      > innych warunkach nie mogliby nawet marzyć, i którzy rzeczywiście wszystko, co
      > osiągnęli, zawdzięczają władzy ludowej”.
      > Co tak naprawdę zmieniło się po 20 latach? Ciekawe co o tym sądzicie?
      Dokladnie o "tym"? Nic dodac, nic ujac. Jestem wyznawca "tezy", iz "nie
      pomoga dobre checi, z gowna bicza nie ukreci". Niestety po 50 latach gowno
      obroslo w piorka, maskuje sie doskonale, nadaje ton, a nastepne gowniane
      pokolenia staly sie gowniana arystokracja. Moj dziadek, przedwojenny inzynier
      geodeta, pracownik ministerstwa, czlowiek niegdys bywaly, do konca nie mogl sie
      z tym pogodzic. Jako ze mam predyspozycje do dziedziczenia zwykle tych "zlych"
      cech od swych protoplastow az kipie ze zlosci i nienawisci, do naszego
      postepowego gownianego swiata i jego gownianych promotorow. Uszanowanie,
      Paul
    • pepperoni78 Re: INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH 04.11.02, 11:02
      Gość portalu: dysydent napisał(a):

      > A. Kijowski pisał 20 lat temu: „To także różni docenci, profesorowie,
      > teoretycy i intelektualiści reżimu - beztalencia i miernoty, którzy
      > reprezentując poziom odbiegający w dół od przeciętności, uzyskali godności,
      > apanaże, pozycję, o jakich - w oparciu o swe osobiste możliwości - w żadnych
      > innych warunkach nie mogliby nawet marzyć, i którzy rzeczywiście wszystko, co
      > osiągnęli, zawdzięczają władzy ludowej”.
      > Co tak naprawdę zmieniło się po 20 latach? Ciekawe co o tym sądzicie?
      >

      Przez te 20 lat niewiele zmieniło się. Niestety, żeby dostrzec zmiany, trzeba
      będzie odczekać przynajmniej kolejne 20 lat...
      • nemo42 Re: INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH 29.04.03, 12:11

        Motto. Kanalizacja jest dobra, gdy woda idzie
        do góry, a gówno na dół. Jest zła, gdy jest odwrotnie.
        Jest FATALNA, gdy woda miesza się z gównem.


        Wypowiedź tą cytował kiedyś, za swoim przyjacielem, jeden z moich znajomych.
        Wiele lat temu tak właśnie scharakteryzował ustrój „sprawiedliwości
        społecznej”, w którym przyszło nam przeżywać młodość. Pamiętam rok 80-ty.
        Pamiętam jeszcze tamtą atmosferę nadziei, oczekiwania, ze tacy jak Kijowski nie
        będą już mieli o czym pisać, bo to się nie powtórzy. Historia zrobiła nas w
        balona. A może sami się oszukaliśmy? W innych dziedzinach jest chyba równie
        źle, a może nawet gorzej. Tamci władcy powiatowego, gminnego czy tylko
        zakładowego PRL-u zamienili władzę nominalną na realną. Wczoraj mieli władzę,
        której profity trudno było skonsumowac, bo przedstawicielom „władzy ludowej”
        nie wypadało afiszować się wczasami na Majorce czy wysokiej klasy samochodem.
        Wśród intelektualnych elit była atmosfera kontestacji, która utrudniała
        wspomniane wyżej mieszanie wody z gównem. Dzisiejsze elity, to w znacznej
        mierze taka właśnie mieszanka. Dawni „teoretycy i intelektualiści reżimu” to
        szanowani profesorowie zarabiający znacznie więcej niż mieli w PRL-u i to nie
        tylko w uczelniach. Była kiedyś propozycja weryfikacji stopni naukowych
        uzyskanych, szczególnie w naukach społecznych, w czasach PRL, ale utonęła w
        powodzi dyskusji o impoderabiliach ustrojowych. Para poszła w gwizdek. Była
        propozycja usuwania członków władz uczelni, którzy w stanie wojennym i latach
        80-tch usuwali z uczelni nieprawomyślnych badaczy. Komisje dyscyplinarne
        tamtego okresu zhańbiły się zresztą również usuwaniem ludzi niewygodnych,
        którzy z polityką nie mieli nic wspólnego. Środowisko wie zwykle dokładnie kto
        to robił, ale woli o tym zapomnieć i zarabiać kasę. Wiadomo, kto pracował w
        komitetach, organizacjach młodzieżowych i władzach wszystkich szczebli. Wielu
        tych ludzi zawdzięcza swoje „wykształcenie” stosunkom lat 80-tych, kiedy to
        sekretarz „robił zaocznie magistra”, potem szybki doktorat, a niekiedy i
        habilitację. Uzyskane wtedy stopnie i tytuły pozwalają im dziś zajmować
        pozycje, o których wtedy nie mogli nawet myśleć. Dziś często właśnie ci ludzie
        kształtują politykę naukową i personalną na szczeblu instytutów, a nawet
        wydziałów. Nie myślę o żadnej zemście, ale boję się, że za parę lat ożyje twór
        zwany kiedyś „nauką socjalistyczną”, która w odróżnieniu od „nauki
        burżuazyjnej” zeżre pieniądze podatnika niczego mu w zamian nie dając. W
        środowisku naukowym rozpowszechnione jest przekonanie, że o takich sprawach
        mówić głośno nie należy, brudy trzeba prać w swoim gronie i nie kalać własnego
        gniazda. Ja nie znam żadnej grupy, której członkowie mając duże przywileje
        zdecydowaliby się zaryzykować ich utratę dla oczyszczenia własnych szeregów.
        Jeśli znacie to napiszcie. Mnie się wydaje, że o draństwach na uniwersytetach
        trzeba głośno mówić, bo każdy z nas jest najpierw człowiekiem, a dopiero potem
        badaczem. Na media nie ma co liczyć, tego tematu nikt nie ruszy.

        • Gość: Anna Kozlowska Elyta niesyta IP: *.sympatico.ca 03.05.03, 13:32
          Hitler i Stalin wiedzieli, ze trzeba zrobic porzadek z tymi, ktorzy za duzo
          mysla. Gnebienie elit odziedziczyly w spadku elyty i mamy rezultaty. Niewiele
          sie zmienilo. Metody nieco bardziej zakamuflowane ale skutki podobne. Stad i
          te skorupki nasaczane specyficzna wiedza gubia sie w tym wszystkim. Takie mamy
          Rzeczypospolite jakie mamy ideologie i elity intelektualne. Kto sie wylamuje
          ten nie ma latwego zycia. Konfiskata ksiazek, klopoty z dostepem do mediow,
          utrata pracy, osmieszanie - to sa problemy niepoprawnie myslacych, wylamujacych
          sie z choru klakierow.

          Wiem, ze w Belzycach bedzie mial spotkanie profesor Jerzy Robert Nowak.
          Godzina osiemnasta - hala sportowa. Nie znam dnia - moze dzisiaj. Takie osoby
          jak JRN a takze ich przeciwnicy - tez profesorowie - powinny byc sadzane w
          studiu TV1 w godzinach najlepszej ogladalnosci i powinny przedstawiac swoje
          racje. To jednak nie jest wskazane bo trzeba chronic opinie publiczna przed
          dewiantami. Ciekawam czy lubelskie srodowiska uniwersyteckie wykorzystaja
          okazje zeby przedstawic swoje argumenty na spotkaniu w Belzycach. To bardzo
          blisko. Moze ktos zna date tego spotkania - chcialabym podac moim
          euroentuzjastom zeby mieli okazje pojechac do Belzyc i oswiecic profesora
          Nowaka. Zazdroszcze, ze sama nie moge tam byc.

          Nauka, literatura, film, prasa, sztuka, inne dziedziny lacznie z polityka -
          wiekszosc uczestnikow calego zycia spolecznego realizuje od lat zalecana
          jednomyslnosc z wladza. Chociaz nie zawsze wiekszosc ma racje ale w demokracji
          jednak ma - dlatego jest jak jest. Dopiero kiedy ta wiekszosc sie ocknie -
          moze cos sie zmienic. Jakie spoleczenstwo - takie elity i na odwrot - to sa
          naczynia polaczone - jak w tej kanalizacji, w ktorej miesza sie woda pitna z
          fekaliami. I nie pomoze zachwalanie tego koktailu nawet najpiekniejszymi i
          wyszukanymi slowami. Nie pomoze wydrukowanie tych zlotych mysli na luksusowym
          papierze i danie wznioslej nalepki...

          Pozdrawiam
          ----------------
          z orwellizmow Miroslawa Krupinskiego:
          Nie ma to jak tluste zycie
          Tlustej Swini przy korycie,
          ktora rzadzi i zre z werwa
          nim jej ryja nie oderwa.
          Bezskutecznie - gruba kreska,
          lub skutecznie - jak Czauczeskom...

          members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm
    • Gość: Kumak Re: INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.03, 23:11
      Zartujecie jednostronnie a nalezy przemyslec wszystkich tych po Liderze , i
      modnych uczelniach ,ktore powstaly jak grzyby po deszczu ,gdzie egzamin sie
      zalicza do siedmiu razy sztuka.Albo w raczke trzy tys.zetelow . Takich mamy
      setki studentow w Lublinie .A prace dyplomowa sie przepisze z niewielkimi
      zmianami,patrz UMCS .I mamy mgr. za lada lub ze szczota '-''bo praca nie
      hanbi' ,A jaka nauka takie jej skutki . Jest kasa jest studiowanie ,po
      dwudziestu latach intelektualista bedzie haslem w slowniku po takim studiowaniu
      • Gość: tulipan Re: INTELEKTUALIŚCI PO 20 LATACH IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.05.03, 19:38
        Czy czytaliście artykuły i dyskusje o nauce polskiej na stronie
        www.naukowcy.republika.pl ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka