Dodaj do ulubionych

Zabic krytykow........

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 10:58
czyli "malkontentom", "frustratom" i "niezadowolonym" smierc! Do takiego
wniosku mozna dojsc zyjac w Polsce. Do podobnych wnoskow doszli byli rowniez
autorzy artykulu w ostatnim Wprost, 26 styczen 2003, pod ww., przewrotnym
tutulem "krytykom smierc" (tu akurat chodzi o krytykow "zyjacych z
kultury"). Lektura tego i innych artykulow w pewien sposob uspokaja ma
rozdygotana dusze, szukajaca swej wlasnej drozki w naszej kochanej
ojczyznie. Pasjami ogladam rowniez "Loze prasowa" w TVN'ie, a nawet niektore
programy na kanale "plus", oficjalnie przedstawionym mi na poczatku jako
ucywilizowana wersje Radia Maryja. Programy traktujace o zagadnieniach
koscielno-moralnych malo zaprzataja ma uwage, natomiast musze przyznac, ze
odcinki omawiajace sprawy krajowe, gospodarcze i politytczne ogladam chetnie,
podziwiajac wprawe prezentera, jako jednego z niewielu ludzi w swym zawodzie
potrafiacego zachowac bezstronnosc (mimo prawicowego pracodawcy) i grzecznie,
bez obrazliwych przytykow uspokoic swych rozmowcow. To ostatnie to rzadkosc
w polskich mediach (np. "Kropka nad i") gdzie goscie i prowadzacy obrzucaja
sie pomyjami co raz rzadziej ubranymi w tanie szyderstwa. Osobiscie uwazam
sie za obserwatora, lecz obserwatora lubiacego dzielic sie swymi
spostrzezeniami. O ile obserwacja jako taka jest (moze) byc zajeciem cichym
i bezstronnym, tak spostrzezenia sa pochodnymi wnioskow i do bezstronnosci im
daleko. Wiec jestem krytykiem, jak do tej pory nikt nie przejmowal sie
moja "dzialalnoscia", czasem nawet przyszlo mi uslyszec, ze proceder ow moze
byc w mym nendznym wykonaniu ciekawy i dowcipny. Nie spotykalem sie z
okresleniami "maruda" i "malkontent". Przypuszczam ze moje frustracje nie
odbiegaly od tzw. "sredniej" i tyczyly sie zycia prywatnego, mej pozycji w
bezdusznym swiecie konsumentow, zalewanym przez bylejakosc.
Slowem "nieznosna lekkosc bytu", nic nadzwyczajnego, nawet moj bunt przeciw
bylejakosci byl tak normalny i popularny, ze az bylejaki. W Polsce, krainie
narzekania, siedzenia na spietych posladkach i ponuractwa, ni stąd ni zowąd,
kazdy wypomina mi ponuractwo i malkontenctwo. Teraz juz wiem o co chodzi,
choc juz zaczalem wypominac sobie swoj sposob bycia i zachowania, przez co
zaczalem tracic "grunt pod nogami", zastanawiajac sie co ze mna nie jest
tak. Nie pozostaje mi wierzyc moi drodzy, ze ze mna jak najbardziej wszystko
jest "tak", jeno ludzie i panstwo w ktorym zyje sa mocno chorzy. To fakt.
Blad ktory popelniam polega natomiast na dyskutowaniu tego niepodwazalnego
faktu z ludzmi czesto starajacymi mi udowodnic, ze to "normalka", a ludzie w
Polsce zyjacy i zmagajacy sie z wszędobylskim guanem to herosi. Ludzie ci to
zadni herosi. To jednostki ktore przez zbyt dlugie przebywanie w guanie
guanem sie staly, nastepna grupe stanowia ludzie w roznym stopniu w guanie
utaplani, a ostatnia bierni obserwatorzy szamba, na ktorych tez cos czasem
prysnie. Ludzie mowiacy o "czasie przejsciowym " np. dla gospodarki, o tym
ze w Polsce jest bezpiecznie, o tym ze w Polsce mimo trudnosci rozwija sie
sztuka, ze mozna sie utrzciwie dorobic, ze mozna zyc godnie do guana sie nie
dotykajac, to albo ostatni szubrawcy, albo nieuleczalnie chorzy optymisci,
albo oszusci, albo idioci......albo ludzie zwyczajnie ciemni. Tak moi
drodzy, ostatnie badania stwierdzily ze 50% Polakow nie rozumie dziennika
telewizyjnego. Nie pojmuje jak po polrocznej, regularnej lekturze polskiej
prasy i calkiem przypadkowym sledzeniu informacji w polskiej TV mozna dojsc
do innych wnioskow. Nie bede podawal juz zadnych przykladow i dowodow. Z
doswiadczenia wiem ze to zupelnie bezproduktywne. Ton wypowiedzi juz znam,
poczawszy od mojej ortografii, skladni, poprzez wywlekanie nic nie
znaczacych "wyjatkow kompromitujacych regule", a skonczywszy na zupelnie
absurdalnym porownywaniu Polski do US i "wysylaniu mnie tam" spowrotem.
Niniejszym podtrzymuje me wszystkie poprzednie "spostrzezenia" z forum,
wszystkie "podsumowania" itp. Przypominajac sobie teraz niektore teksty
(nawet jeden z pierwszych o wyborze przez Polske f16 c/d block 52 do tych
ostatnich) moge sobie z reka na sercu powiedziec ze 99% to spostrzezenia jak
najbardziej trafione, czasem wrecz "prorocze". Nie chodzi o zaden mesjanizm,
tylko logiczne laczenie faktow, bez oklamywania siebie i innych.
Uszanowanie,
Paul
PS Nie jestem blondynem ;-)
Obserwuj wątek
    • lodbrok Re: Zabic krytykow........ 22.01.03, 13:37
      Hi, Paul. Ponieważ poniekąd czuję się wywołany do odpowiedzi (choć może takowej
      nie oczekujesz), no to się wypowiadam zgodnie z zasadą: Uderz w stół a nożyce
      się odezwą. Być może wbrew temu czego się spodziewasz nie zamierzam się
      pastwić nad twoją ortografią bo jestem w stanie zrozumieć, że jeśli ktoś
      mieszkał tyle czasu za granicą to ma prawo do popełniania drobnych błędów. A
      twoja polszczyzna wydaje mi się być często o niebo lepsza niż niektórych
      forumowiczów, którzy w tym kraju żyli i żyją od lat.Z pewnością również nie
      posiadam twojej inteligencji i cechującej cię przenikliwości w spojrzeniu na
      wiele spraw (i jestem w tym miejscu daleki od wszelkiej ironii), co sprawia, że
      nawet nie jestem w stanie zdobyć się na taką dawkę erudycji. Zresztą od
      początku jak się pojawiłem na tym forum dostrzegałem w tobie, bardziej osobę
      wrażliwą i reagujacą po prostu czasami zbyt emocjonalnie na rzeczywistość niż
      gbura i chamciucha za którego uważali cię niektórzy. A to że czasami życie boli
      cię bardziej niż innych i wyrażasz to nie zawsze w parlamentarnych słowach...
      cóż, każdy jest jaki jest.
      Choć jak sam powiedziałeś jesteś obserwatorem i bezstronnym komentatorem to
      przecież nie jest tak, że to wszystko co się dzieje w tym kraju ciebie nie
      dotyczy.Myślę że własnie dlatego, że poniekąd jesteś osobą z zewnątrz, która ma
      rozliczne doswiadczenia, nie możesz się pogodzić z tym co tu zastajesz kazdego
      dnia. Bo jednak ci zależy...
      Mam kolegę, który mieszka w Stanach od ośmiu lat i wcale nie zamierza wracać
      bo mu tam dobrze. Sam do wszystkiego doszedł ciężką pracą. Przez ten czas był
      tylko raz w Polsce i to tylko dlatego, że musiał pozalatwiać jakieś sprawy
      rodzinne. Spotkaliśmy się trochę przypadkiem i powiedział mi jedną znamienną
      rzecz. Mianowicie stwierdził, że on żyje już t y l k o tam. Zerwał w praktyce
      swoje więzy z krajem i w zasadzie bardziej jest już Amerykaninem. Myślę Paul że
      ty ciągle jestes trochę tam a trochę tu. Rozumiem też, że porównanie obu krajów
      wypada u ciebie zdecydowanie na korzyść Ameryki (jak sam powiedziałeś: co tu
      porównywać). Ale chyba nigdy nie będziesz w miarę szczęśliwy (bo czy można być
      całkowicie?), jeśli nie dokonasz psychologicznego wyboru. Dla człowieka z twoją
      wrażliwością na rzeczywistość takie rozdwojone życie to piekło...
      Być może wszyscy tak jak powiedziałeś, taplamy się w polskim gówienku, być może
      wyjątki nie mają żadnego znaczenia bo i tak wiekszość ma decydujący wpływ na
      obraz całości.Być może. Ja się boje jednak takich kategorycznych sądów bo tak
      na prawdę niczego nie jestem pewien, bo życie nie raz raczyło mnie swoimi
      niespodziankami... Boli mnie tylko taka wyczuwalna pogarda z jaką na ten temat
      mowisz. Czy to nie jest przypadkiem efektem twojego rozgoryczenia jakie
      odczuwasz po tym co tu widzisz i chcąc nie chcąc musisz w nim żyć?
      Ale to też jest miejsce do życia, a dzięki temu że istnieją pozytywne wyjątki
      to życie jest znośne... choćby na forum:-))
      • Gość: Paul Drogi lodbrok... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 14:40
        W US przyszlo mi mieszkac od 13go roku zycia. To prawda, Polska odwiedzalem w
        miare regularnie. Nie bylem wychowywany w tzw. "duchu patriotycznym", od kiedy
        pamietam natomiast dawano mi durza mozliwosc wyboru i sugerowano niezaleznosc.
        Za oceanem przezylem "najgoretrze lata" - wiek nastoletni, wiek buntu, robilem
        wiele rzeczy, pracowalem w wielu zawodach i firmach, spotykalem sie z wielu
        ludzmi, nikt nie trzymal mnie nigdy za kolnierz, przez co potykalem sie raz po
        raz szukajac wlasnej drozki. Czuje sie Polakiem i czuje sie Amerykaninem. Bog
        mi swiadkiem, jesli przebierze sie miarka, to nawet sam spakuje walizki (2) i
        lece spowrotem. Bedzie to nastepna lekcja. Po to sie zyje. Natomiast nie
        naleze do rasy polglowkow, potrafiacych w jakies 8 lat wymazac z pamieci swe
        korzenie, moze zwykle nie mam tak silnej woli, choc w to akurat watpie, chyba
        wszyscy ktorzy mnie znaja powiedza ze jestem uparty, nieustepliwy i z tego
        zwykle bierze sie moja "wola". Dlaczego tu przyjechalem, skoro jest tu mi "tak
        zle"? Zostalem oszukany. Tak zwyczajnie. Troche przez siebie, ale glownie
        przez tzw. "innych" (czytaj - "ci" do ktorych przyjechalem). Wiem, to powazne
        oskarzenie, ale takie sa fakty, ktorych przytaczac tu nie chce. Bez wzgledu na
        sentymenty, znajac prawde, nie zgodzil bym sie nigdy na ten eksperyment. Wiem
        to teraz. Zupelnie wystarczaly by mi wakacje u rodziny co czas jakis. Co mnie
        boli to klamstwo, ktore komplikuje zycie mi, czlowiekowi z ktorym jestem, a
        ktorego ranic nie chce, a bezwiednie to robie, chocby przez wyrazanie
        swych "mysli nieuczesanych". Poza tym nie cerpie polaczkow (specjalnie tak
        pisze) ktorzy na zasadzie walca drogowego pra bezmyslnie do przodu, nawet po
        kilku latach uwazajac sie za Amerykanina (uwierz, trzeba czasu i wielu
        doswiadczen zeby Amerykaninem sie stac, plynna znajomosc angielskiego to tylko
        jedna z wielu rzeczy), omijaja Polske i swa polskosc z daleka. To ostatnie
        smiecie - tu zaznaczam ze jestem amerykanskim szowinista uwazajacym tzw. "boat
        people" za ludzi zabierajacym "nam" prace, etc. Taki jestem. Czy to
        sprzecznosc? Nie uwazam tak. Sasiad moich rodzicow, emerytowany policjant,
        cieszyl sie otwarcie ze do bialego osiedle nie sprowadzaja sie czarnuchy, albo
        spyki. Przy okazji pracowal z Murzynami, jego dlugoletnim partnerem byl Polak
        (teraz razem regulernie chodza na golfa), a on sam jest Niemcem. Chyba
        zwyczajnie ciezko byc PRAWDZIWYM AMERYKANINEM. Tylko Amerykanie moga stworzyc
        sobie takie pieklo, majac do wyboru "zycie lekkie i przyjemne";-}.
        Dzieki za odpowiedz, uszanowanie,
        Paul

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka