Dom w pracy - co robić?

13.02.03, 13:52
Już drugi raz w swym życiu zawodowym mam do czynienia z sytuacją, że w pracy
prócz samego szefa, któremu się podlega, zaczyna się szarogęsić jego
współmałżonka. Pani też pracuje w tej samej dziedzinie i w tych samych
pomieszczeniach, ale nie ma żadnych praw do kierowania poczynaniami
służbowymi pracownika, które jednak z racji "rodzinnej współwłasności i
decyzyjności" sobie uzurpuje. Co gorsza, z upływem czasu, bez skrępowania, do
firmy przynoszone są także sprawy domowe i prywatne. Pracownik, zamiast
wykonywać wyłącznie swoje zadania, w takich okolicznościach zamienia się
w "mebel w domowej kuchni" tychże państwa, który można wykorzystywać w każdy
dogodny sposób i którego obecnością nie trzeba się przejmować. Protest wobec
tej sytuacji jest uznawany z bezczelność, kończy się obrazą osobistą i
napuszczaniem małżonka-szefa. Co robić w takiej sytuacji? Jakieś sensowne
propozycje, poza oczywiście - zmianą pracy?
    • velvet0 Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 13:58
      sytuacja jest skomplikowana... odmówisz "przysługi" - pojada Ci po premii...
      nie odmówisz - nie zdążysz zrobic tego, co masz zrobić, więc tez poja po premii
      (chyba, że premii nie dają;o))))
      miałam w dawnej pracy identyczną sytuację - niestety, rozwiązanie mam jedno -
      już zacząć się rozglądać za nastepna...
    • lucy_z Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 14:06
      Kiedyś był taki przepis, ze w tym samym zakładzie nie mogło pracować małżeństwo
      o ile zachodziła zależność służbowa. Teraz wiadomo jak jest. Są firmy prywatne,
      gdzie całe rodziny pracują. Nie wiem czy dalej taki przepis obowiązuje. Nie
      wiem czy to jest zakład prywatny,w którym pracujesz.
      Marne szanse widzę w tym przypadku!:(
      A może jest jeszcze jakiś zwierzchnik nad Twoim szefem??? Tyle, że też to może
      być zażyłość z Twoim szefem itd...
      Z kolei, gdyby nie, to i tak będziesz uważany za tego, który donosi:(
      • lodbrok Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 14:33
        Trudna sprawa. Widzę dwa wyjścia, ale żadno z nich na pewno nie jest panaceum.
        Po pierwsze warto w pracy być tzw. niezastąpionym pracownikiem, tzn takim,
        ktorego firmie po prostu nie opłaca się zwalniać albo szykanować w inny sposób.
        Niestety nie da się tego zrobić od zaraz bo na taką opinię trzeba pracować
        przez dłuższy czas. Ale warto spróbować. Po drugie można zastosować starą
        zasadę czyli dziel i rządź. Tutaj sukces zależy od tego do jakiego stopnia mąż
        kocha swoją żonę i na odwrót. Metoda ryzykowna, bo ktoś może się domyśleć
        naszej roli, ale jeśli złość szefa i "szefowej" udałoby się skierować na nich
        samych a nie na pracowników, to jakoś można przetrwać. Zawsze też można robić
        swoje i nie przejmować się, ale wtedy powstaje pytanie jak długo nam sie
        uda...Pozdrawiam
        • Gość: Stach Re: Co robić? - Spokojnie dążyć do celu... IP: w3cache:* / 192.168.0.* 13.02.03, 21:45
          Tak, masz rację z tym napuszczeniem szefa i "szefowej" na siebie, to by było
          najskuteczniejsze.
          Jest tylko jeden warunek. Trzeba być sprytnym i opanowanym szachistą a może
          wręcz dyplomatą aby wyjść z tego bez szwanku. Powodzenia !!!

          pozdr.
    • frunze Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 14:29
      A w jakich kontaktach jesteś z szefem - stopa typowo zwierzchnik - podwładny,
      czy może nieco luźniej?. Bo w tym drugim przypadku, może po prostu porozmawiaj
      z szefem, niech określi zakres Twoich obowiązków, z zaznaczeniem czy polecenia
      szanownej współmałżonki też masz wykonywać. Sam znasz go najlepiej i wiesz na
      co możesz sobie pozwolić. Pzdr.
      • dociek Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 16:24
        frunze napisała:

        > A w jakich kontaktach jesteś z szefem - stopa typowo zwierzchnik - podwładny,
        > czy może nieco luźniej?. Bo w tym drugim przypadku, może po prostu
        porozmawiaj
        > z szefem, niech określi zakres Twoich obowiązków, z zaznaczeniem czy
        polecenia
        > szanownej współmałżonki też masz wykonywać. Sam znasz go najlepiej i wiesz na
        > co możesz sobie pozwolić. Pzdr.
        >

        Podwładny pracownik, nawet wartościowy dla firmy, choćby był w najbardziej
        zażyłych stosunkach z szefem, wobec humorków, "genialnych" pomysłów i roszczeń
        żony szefa - jest nikim! Szczególnie w niewielkiej firmie prywatnej. Jedyne
        przypadki, gdy szef pójdzie takiemu "robolowi" na rękę, wbrew swojej pani, to:
        posiadanie mocnego "haka" na bosa (szczególnie w zakresie towarzysko-intymnym)
        lub gdy szef planuje niedługi rozwód i to bez istotnego zagrożenia utratą
        własnego majątku na rzecz połowicy lub też ma "na czarno" panienkę o
        silnym "standingu".
    • lucy_fair Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 15:42
      Dwa przypadki z autopsji - szef "pożyczał" czasem ode mnie na weekend mój
      samochód służbowy (oczywiście nie mogłem odmówić), żeby pojechać z psem na
      ryby. Oddawał mi potem auto, które w środku było calusieńkie oblezione psią
      sierścią. Dokładne odkurzanie zajmowało mi potem sporo czasu, a i tak większość
      kłaków pięknie ozdabiało potem mój garnitur :) Drugi przypadek - żona szefa
      czasem miała jakieś nieoczekiwane potrzeby transportowe i szukała na gwałt
      środka lokomocji. Potrfiła zadzwonić do któregoś z handlowców, który np. był
      właśnie w Katowicach i poprosić, żeby wracał do firmy, bo potrzebna jej
      gablota. Tu oczywiście odmowa była bardzo, bardzo źle widziana.
      Jak rozwiązałem problem - niestety zmieniłem pracę. Życzę wytrwałości, z
      rodzinnymi układami w firmie jeszcze nikt z zewnątrz nie wygrał. Pozdrawiam
      • frunze Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 15:47
        Ale to przecież było auto służbowe? Zachował się jak prostak nie sprzątając po
        sobie, ale to niejako on Ci to auto udostępniał, czy nie? Pzdr.
        • lucy_fair Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 15:57
          oczywiscie, bezwzględnie jego prawo, chociaż dla mnie niewygodne, chodzi przede
          wszystkim o te kłaki :) Ale ściąganie człowieka z drugiego końca Polski, bo
          żona musi jechać do mamy to już chyba nie do końca w porządku, nieprawdaż?
          Pozdrowka
          • frunze Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 20:52
            Z kłakami się zgodzę, szczególnie obrzydliwie muszą wyglądać na czarnym
            garniturze :) A co do ściągania człowieka z drugiego krańca Polski, to powiem
            tylko to, co w mojej poprzedniej wypowiedzi: to świadczy o klasie Pana Szefa :)
            Pozdrawiam również :)
    • pepperoni78 Re: Dom w pracy - co robić? 13.02.03, 22:59
      Przychodź do pracy ze swoją żoną, tłumacząc to jej wpływem na Twoją większą
      wydajność pracy. Wspólnie z żona z pewnością w jakiś sposób poradzicie sobie z
      przeciwnościami; w końcu gdzie diabeł nie może... ;)
      • Gość: Izis Re: Dom w pracy - co robić? IP: *.resetnet.pl 14.02.03, 00:04
        Wiesz ja mam ten sam problem, bo pracuje w małej firmie, którą zarządza kobieta
        a jej córka jest niby normalnym pracownikiem. Sytuacja była komfortowa kiedy
        mała szefowa nic nie umiała i uczyła się od pracowników bo jej mamuśka nie ma
        talentu pedagogicznego. Teraz natomiast pokazuje nam kto tu rządzi chociaz jest
        jeszcze nie opierzonym pisklakiem i wiele spraw jest jej obcych. OK jest się
        też z czego posmiać bo nie ma nic komiczniejszego niż osoba która nie ma o
        pewnych sprawach bladego pojęcia a wydaje jej się, że wszystko juz wie. Ale ja
        nie o tym. Chodzi o to, że głupiejemy i już nie wiadomo kogo słuchać bo ich
        zarządzenia są różne... Czasem to sobie myślę, że może specjelnie bo zawsze
        jest okazja, żeby się przyczepić jak mają zły humor. Czy jest na rodzinną firmę
        sposób? Nie ma!!! A w zasadzie jeden zmienić pracę.
      • dociek Re: Dom w pracy - co robić? 14.02.03, 00:42
        pepperoni78 napisał:

        > Przychodź do pracy ze swoją żoną, tłumacząc to jej wpływem na Twoją większą
        > wydajność pracy. Wspólnie z żona z pewnością w jakiś sposób poradzicie sobie
        z
        > przeciwnościami; w końcu gdzie diabeł nie może... ;)

        W odpowiedzi na pomysł:

        > Nie mam pojecia czy to autentyk, ale zakonczenie jest niezle
        > Historia podobno pare lat temu wydarzyla sie w pewnej firmie
        >
        > Kolega pracuje w OBR-ze gdzie teoretycznie pracowali od 8:00
        > do 16:00 ale w rzeczywistosci nikt nie przychodzil przed 8:30 i nie
        > wylazil przed 17:00,
        > system dzialal do czasu zmiany kierwonicwa.
        > Jedna z pierwszych decyzji nowego szefa byla "poprawa
        > dyscypliny pracy"
        > sprowadzala sie ona do tego, ze obiecano placic nadgodziny za
        > prace po 16,
        > ale za to kazde spoznieni powyzej 10 min. mialo byc odnotowywane w
        > specjalnym zeszycie z wyrysowanymi dlugopisem rubrykami:
        > data, kto, wielkosc spoznienia, powod spoznienia i "dzialania
        > podjete w celu
        > jego minimalizacji".
        > Ludziom pomysl sie nie podobal, ale konkurencyjna propozycja
        > zmiany godzin
        > pracy na 8:30-16:30 nie przeszla wiec zaczeli sie dostosowywac.
        > Najbardziej z tego powodu cierpial jeden facet - 3 lata do emerytury,
        > nieprzecietny mozgowiec, pelno patentow i wnioskow
        > racjonalizatorskich w
        > ogole kupa zalet z wyjatkiem punktualnosci.
        > No i oczywiscie jako pierwszy spoznil sie o ponad 0,5 godziny
        > i musial sie
        > wpisac do zeszyciku.
        > Jego wpis wygladal podobno mniej wiecej tak;
        > data, nazwisko, "powod spoznienia:
        > Wstalem jak zwykle o 6:30, umylem sie i na chwile poszedlem
        > do sypialni.
        > Popatrzylem na zone i dostalem erekcji - w moim wieku takiej
        > okazji juz nie
        > mozna marnowac.",
        > a w rubryce "dzialania podjete w celu minimalizacji
        > spoznienia napisal:
        > "zrezygnowalem ze sniadania".
        > Podobno byl to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku... .
        • Gość: Jacek Ciekawe! IP: *.prodigy.net.mx 16.02.03, 08:28
    • dociek Re: Dom w pracy - co robić? 16.02.03, 10:48
      Przykład autentyczny i ironiczny. Państwo małżeństwo przybywa do pracy
      wspólnym samochodem. Oboje z tytułami naukowymi. Ponieważ planują po pracy
      wypad na działkę, przywożą ze sobą... grabie. Z obawy przed złodziejami pani
      wywleka grabie z pojazdu i obok niego oczekuje, zaś pan małżonek (kierownik -
      szef) samodzielnie wbiega do zakładu i wydaje polecenie podwładnej asystentce
      by zeszła do pani małżonki i wniosła za nią do budynku te grabie ponieważ nie
      wypada, żeby pani małżonka "z tytułem" samodzielnie nosiła swoje grabie przy
      innych pracownikach...
      • Gość: Casey Re: Dom w pracy - co robić? IP: *.proxy.aol.com 16.02.03, 21:58
        dociek napisał:

        > Przykład autentyczny i ironiczny. Państwo małżeństwo przybywa do pracy
        > wspólnym samochodem. Oboje z tytułami naukowymi. Ponieważ planują po pracy
        > wypad na działkę, przywożą ze sobą... grabie. Z obawy przed złodziejami pani
        > wywleka grabie z pojazdu i obok niego oczekuje, zaś pan małżonek (kierownik -
        > szef) samodzielnie wbiega do zakładu i wydaje polecenie podwładnej asystentce
        > by zeszła do pani małżonki i wniosła za nią do budynku te grabie ponieważ nie
        > wypada, żeby pani małżonka "z tytułem" samodzielnie nosiła swoje grabie przy
        > innych pracownikach...

        W tego i podobnym przypadku proponowal bym upublicznione osmieszenie. Np. w
        postaci humorystycznego plakatu.

        Czasami przekonywujaca rozmowa z szefem wlascicielem biznesu moze byc pomocna.

        Sprawa komplikuje sie gdy szefem jest wlasciciel ktory uwaza, ze skoro placi ma
        prawo wymagac.......
      • Gość: Casey Re: Dom w pracy - co robić? IP: *.proxy.aol.com 16.02.03, 21:59
        dociek napisał:

        > Przykład autentyczny i ironiczny. Państwo małżeństwo przybywa do pracy
        > wspólnym samochodem. Oboje z tytułami naukowymi. Ponieważ planują po pracy
        > wypad na działkę, przywożą ze sobą... grabie. Z obawy przed złodziejami pani
        > wywleka grabie z pojazdu i obok niego oczekuje, zaś pan małżonek (kierownik -
        > szef) samodzielnie wbiega do zakładu i wydaje polecenie podwładnej asystentce
        > by zeszła do pani małżonki i wniosła za nią do budynku te grabie ponieważ nie
        > wypada, żeby pani małżonka "z tytułem" samodzielnie nosiła swoje grabie przy
        > innych pracownikach...

        W tego i podobnym przypadku proponowal bym upublicznione osmieszenie. Np. w
        postaci humorystycznego plakatu.

        Czasami przekonywujaca rozmowa z szefem wlascicielem biznesu moze byc pomocna.

        Sprawa komplikuje sie gdy szefem jest wlasciciel ktory uwaza, ze skoro placi ma
        prawo wymagac.......
Pełna wersja