dociek
13.02.03, 13:52
Już drugi raz w swym życiu zawodowym mam do czynienia z sytuacją, że w pracy
prócz samego szefa, któremu się podlega, zaczyna się szarogęsić jego
współmałżonka. Pani też pracuje w tej samej dziedzinie i w tych samych
pomieszczeniach, ale nie ma żadnych praw do kierowania poczynaniami
służbowymi pracownika, które jednak z racji "rodzinnej współwłasności i
decyzyjności" sobie uzurpuje. Co gorsza, z upływem czasu, bez skrępowania, do
firmy przynoszone są także sprawy domowe i prywatne. Pracownik, zamiast
wykonywać wyłącznie swoje zadania, w takich okolicznościach zamienia się
w "mebel w domowej kuchni" tychże państwa, który można wykorzystywać w każdy
dogodny sposób i którego obecnością nie trzeba się przejmować. Protest wobec
tej sytuacji jest uznawany z bezczelność, kończy się obrazą osobistą i
napuszczaniem małżonka-szefa. Co robić w takiej sytuacji? Jakieś sensowne
propozycje, poza oczywiście - zmianą pracy?