Pieska sprawa

04.03.03, 14:30
Czy komuś jeszcze przeszkadzają tony psiego łajna pod stopami ?
Czy jedyną drogą, żeby nie wpaść w psie gówno jest w tym kraju emigracja
lub mieszkanie w lesie ?
Czy ktoś jeszcze ma torsje na widok kopców usranych przez psie dupy ?
Czy jestem złym bo mi to przeszkadza ?
    • hm` Re: Pieska sprawa 04.03.03, 18:01
      Hm, nie jestes, postaraj sie zmienic prawo, lub sam zacznij sprzatac.
      pozdr. hm`
      • pepperoni78 Re: Pieska sprawa 04.03.03, 18:45
        Ale gdyby tak właściciele stworzonek sprzątali po swoich ulubieńcach, korona z
        głowy chyba nie spadłaby. Cóż, jesteśmy narodem brudasów i nie prędko to się
        zmieni.
    • Gość: ryża małpa Re: Pieska sprawa IP: *.lublin.mm.pl 04.03.03, 19:52
      Mi przeszkadza...zwłaszcza jak zaczyna rozmarzać po zimie....taki
      chrakterystyczny wiosenny smrodek....śniegi topnieja i ukazuja sie nam coraz to
      nowe warstwy usrane przez naszych ulubieńców....
    • laser_ Re: Pieska sprawa 04.03.03, 23:30
      Nie ograniczałbym problemu tylko do zafajdanych trawników. Coś tu jest
      postawione na głowie. W przedszkolu mojego synka jest akcja jak zachować się,
      gdy zaatakuje pies. To ludzie na osiedlach trzymają jakieś wilki, dogi,
      rotweilery, a dzieci uczy się jak się nie dać im zagryźć !!! Niby dlaczego
      muszę na osiedlu przechodzić z dziećmi na drugą stronę ulicy, bo chodnikiem
      maszeruje sobie bez kagańca pies postury takiej, że dorosły ma wątpliwości ?
      Czy napewno mogę zaufać właścicielowi który mówi, że "on nie gryzie,tylko
      biegnie powąchać" ? Moim skromnym zdaniem powinien być zakaz trzymania dużych
      psów na osiedlach mieszkaniowych np. powyżej iluś tam centymetrów, lub
      konkretnie ras.
      Wtedy nie byłoby potrzeby uczyć dzieci jak się nie dać zagryźć na śmierć na
      placu zabaw, a tak wogóle to raczej należy właścicieli powysyłać na szkolenia.
      • lodbrok Re: Pieska sprawa 05.03.03, 00:37
        Masz rację, ale dzieci jednak uczyć trzeba. Bez względu na to co powinni robić
        właściciele to dzieciom taka wiedza się przyda. Jeżdżą przecież na kolonie, do
        babci na wieś itp. Czasem ich właściwe zachowanie może im uratować zdrowie a
        nawet życie.
        • pepperoni78 Re: Pieska sprawa 05.03.03, 08:55
          Kiedyś byłam świadkiem takiej sytuacji: przystanek MPK
          (Nadbystrzycka/Wapienna); grupka osób czeka na autobus; przechodzi babcia z
          małym pieskiem rasy Cundelburry; piesek zatrzymuje się przy stojącym na
          przystanku mężczyźnie, podnosi łapę i... oblewa facetowi spodnie i buty; facet
          hmm. lekkim ruchem nogi odrzuca pieska i... awantura; oczywiście babcia ma
          pretensje do człowieka za to, jak potraktował jej pupilka, teksty w stylu "ach
          ta dzisiejsza młodzież"; facet wyjmuje telefon komórkowy i gdzieś dzwoni;
          niestety, nie widziałem co działo się później, ponieważ przyjechał mój autobus,
          ale z opowieści sąsiadki i plotek krążących po osiedlu wiem, że przyjechała
          straż miejska.
          Pozdrwiam mądrych właścicieli durnowatych piesków rasy Cundelburry ;)
      • kapeco Re: Pieska sprawa 05.03.03, 08:53
        laser_ napisał:

        > Nie ograniczałbym problemu tylko do zafajdanych trawników. Coś tu jest
        > postawione na głowie. W przedszkolu mojego synka jest akcja jak zachować się,
        > gdy zaatakuje pies. To ludzie na osiedlach trzymają jakieś wilki, dogi,
        > rotweilery, a dzieci uczy się jak się nie dać im zagryźć !!! Niby dlaczego
        > muszę na osiedlu przechodzić z dziećmi na drugą stronę ulicy, bo chodnikiem
        > maszeruje sobie bez kagańca pies postury takiej, że dorosły ma wątpliwości ?
        > Czy napewno mogę zaufać właścicielowi który mówi, że "on nie gryzie,tylko
        > biegnie powąchać" ? Moim skromnym zdaniem powinien być zakaz trzymania dużych
        > psów na osiedlach mieszkaniowych np. powyżej iluś tam centymetrów, lub
        > konkretnie ras.


        Mnie doprowadza do drgawek wołanie WŁAŚCICIELA PRZYJACIELA, który chce mnie
        obwąchać "zostaw !" lub "nie rusz ! ", jakby chodziło o jakąś podejrzanie
        wyglądającą, cuchnącą, galaretowatą maź. Nigdy nie usłyszałem " przepraszam".
        Nigdy też zauważ, taki WŁAŚCICIEL PRZYJACIELA nie spojrzy w oczy
        obwąchiwanej jednostki. Wszystko usprawiedliwia PRAWO POSIADACZA PSA:
        " Pies musi". Dobrze, że nie musi dupczyć naszych żon.


        > Wtedy nie byłoby potrzeby uczyć dzieci jak się nie dać zagryźć na śmierć na
        > placu zabaw, a tak wogóle to raczej należy właścicieli powysyłać na szkolenia.


    • ziedrzec Re: Pieska sprawa 05.03.03, 10:33
      W zeszłym roku w czasie roztopów miałem szczęscie spacerować uliczkami
      Kazimierza Dln... wejście do wąwozu prowadzącego do Kuncewiczówki - stareńki
      bruk, strumyki brudnej wody torujące sobie drogę poprzez pasma piasku a wśród
      tego wszystkiego - rozmaitej maści i konsynstencji psie kupy... we wszystkich
      kolorach tęczy - była nawet kupa w kolorze turkusowym, nie mówiąc już o
      wszelkich barwach ziemi.
      Kupa to nie tylko obrzydlistwo, to także piękno :-D
      • Gość: Ciupazka Re: Pieska sprawa i nie tylko! IP: *.it-net.pl 05.03.03, 12:07
        Ziedrzce! To tylko Ty i tylko Ty na całym Forum potrafisz znaleźć piękno w
        kupce psiej i nie tylko. Nie wiem, czy Ci nie zazdrościć tego wyidealizowanego
        piękna we wszystkim, u wszystkich, powiedz co ja mam robić? Czy też zanurzyć
        się w tej pięknej kupie po same uszy i zachłysnąć się nią i może wtedy i ja
        spojrzę na ten dziwaczny świat inaczej. Poradź, poradź, bo czasami gubię się
        i boję się, że kiedyś mnie nie znajdziecie, przynajmniej na Forum .
        Pozdr.Uśmiechnięta dzięki Tobie i Doćkowi!
        • empi Re: Pieska sprawa i nie tylko! 05.03.03, 12:50
          jestem zły, taki post piękny tu napisałem i wcięło go gdzieś. Zaczynam od
          nowa. Protestuję jako właściciel i przyjaciel suczki marki składak rasy
          Cundellberry. Proszę nie obrażać takie pieski i ich właścicieli. Czy lepsi są
          właściciele psów rasy szlachetnej?. Przecież tam pies ma lepsze pochodzenie od
          swojego właściciela!. Ważna jest przede wszystkim kultura posiadania psa.
          Wiemy o co chodzi. Jesem nieufny w stosunku do ludzi którzy uporządkowali by
          świat wg pomysłu: psy wytępić, bo gryzą, szczekają i srają, koty wytępić bo
          się marcują bezwstydnie i za głośno, drzewa wyciąć bo liscie trzeba sprzątać,
          bo inaczj gniją i śmierdzą, ptaszki wytępić, bo srają w locie, itd.. Jak to
          zrobimy to zostaniemy sami ze sobą na tym świecie. Po co?!!!. Musimy nauczyć
          się kochac naszych współtowarzyszy życia. Ponosimy przecież za nich
          odpowiedzialność. Jeżeli go kocham to i po nim sprzątam, on mi da to, czego
          ludzie dać mi nie mogą.
          pzdr.

          p.s.Piesek obsikał komuś nogę? Mojemu koledze (wprawdzie 25 lat temu)pijak
          naszczał w trajlusiu do kieszeni płascza, w tym czasie nawet nie podniósł nogi
          aby zasygnalizować chęć uczynienia tego.
          • pepperoni78 Re: Pieska sprawa i nie tylko! 06.03.03, 20:00
            empi napisał:

            > jestem zły, taki post piękny tu napisałem i wcięło go gdzieś. Zaczynam od
            > nowa. Protestuję jako właściciel i przyjaciel suczki marki składak rasy
            > Cundellberry. Proszę nie obrażać takie pieski i ich właścicieli.

            Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Wyraziłem się trochę nieprecyzyjnie.
            Niepotrzebnie uogólniłem... Chyba sam przyznasz, że niektórzy właściciele (i to
            niekoniecznie kundelków) nie widzą świata poza ich pupilkami. Ich pupilek jest
            najpiękniejszy, najmądrzejszy, wszystko mu można i tylko jacyś dziwni ludzie
            mają pretensje sami nie wiedzą o co. NP moja sąsiadka z czwartego piętra
            wychodzi kilka razy dziennie z pieskiem (kundelkiem) na spacer. Polega to na
            tym, że sąsiadka wypuszcza pieska z domu, piesek zbiega na dół i czeka na nią
            przed drzwiami wyjściowymi. I - niestety - zawsze leje tam... Kiedyś sam byłem
            tego świadkiem. Zeszła sąsiadka, zwróciłem jej uwagę i jeszcze zebrałem niezły
            pater noster za to,że kłamię bo tonapewno nie Tofelek.

            > Czy lepsi są
            > właściciele psów rasy szlachetnej?. Przecież tam pies ma lepsze pochodzenie
            > od
            > swojego właściciela!. Ważna jest przede wszystkim kultura posiadania psa.

            Święte słowa.

            > Wiemy o co chodzi. Jesem nieufny w stosunku do ludzi którzy uporządkowali by
            > świat wg pomysłu: psy wytępić, bo gryzą, szczekają i srają, koty wytępić bo
            > się marcują bezwstydnie i za głośno, drzewa wyciąć bo liscie trzeba sprzątać,
            > bo inaczj gniją i śmierdzą, ptaszki wytępić, bo srają w locie, itd.. Jak to
            > zrobimy to zostaniemy sami ze sobą na tym świecie. Po co?!!!. Musimy nauczyć
            > się kochac naszych współtowarzyszy życia.

            Właśnie. Sam jestem posiadaczem zwierzęcia marki kot. Kiedyś... Hmmm... Zwrócił
            zawartość żołądka na klatce i postprzątałem.

            Ponosimy przecież za nich
            > odpowiedzialność. Jeżeli go kocham to i po nim sprzątam, on mi da to, czego
            > ludzie dać mi nie mogą.
            > pzdr.
            >
            > p.s.Piesek obsikał komuś nogę? Mojemu koledze (wprawdzie 25 lat temu)pijak
            > naszczał w trajlusiu do kieszeni płascza, w tym czasie nawet nie podniósł
            nogi
            > aby zasygnalizować chęć uczynienia tego.
        • ziedrzec Re: Pieska sprawa i nie tylko! 05.03.03, 14:42
          Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

          > Ziedrzce! To tylko Ty i tylko Ty na całym Forum potrafisz znaleźć piękno w
          > kupce psiej i nie tylko. Nie wiem, czy Ci nie zazdrościć tego
          wyidealizowanego
          >
          > piękna we wszystkim, u wszystkich, powiedz co ja mam robić? Czy też zanurzyć
          > się w tej pięknej kupie po same uszy i zachłysnąć się nią i może wtedy i
          ja
          > spojrzę na ten dziwaczny świat inaczej. Poradź, poradź, bo czasami gubię
          się
          > i boję się, że kiedyś mnie nie znajdziecie, przynajmniej na Forum .
          > Pozdr.Uśmiechnięta dzięki Tobie i Doćkowi!


          Ciupazko Droga!
          Jeśli znajdziesz upodobanie w nurzaniu się w psim łajenku, to powiadam Ci:
          NURZAJ SIĘ, a adwersarzom powiedz, by spadali na szczaw :-)

          Piekno, które dostrzegłem w psiej kupie , jako i w innych sprawach świata tego,
          dalekie jest, wbrew pozorom, od wyidealizowanego... Brzydziłbym się jej wszak
          dotknąć nawet kijkiem (nie mówiąc już o nurzaniu się), ale zachwycił mnie
          przebogaty koloryt, zadziwił fakt, że nigdy, do tamtego momentu, nie zdawałem
          sobie sprawy z tego, że psia kupa moze przybierać rozmaite kolory, i że nigdy
          nie spoglądałem na nią pod TYM WŁAŚNIE kątem. Podobnie rzecz ma się do
          wszystkich zjawisk, które odkrywam. Że wróbel wróblowi nierówny, że każdy jest
          inny, że każdy jest wyjątkowy.

          Chcesz rady Ciupazko?

          Oto masz ją:
          Spoglądaj na wszystko, jakbyś widziała to po raz pierwszy w życiu, bo staniesz
          się ślepa jak to dziecko:

          Jiddu Krishnamurti, hinduski mędrzec z początku zeszłego wieku napisał takie
          cuś:
          "Pokaż dziecku wróbla i powiedz mu: "Oto jest wróbel", a przestanie ono widzieć
          wróbla"
          • Gość: Ciupazka Re: Pieska sprawa i nie tylko! IP: *.it-net.pl 05.03.03, 20:43
            Ladnie to wszystko napisałeś, ale dochodzę do wniosku, że chyba już jestem
            ślepa. Obiecuję jednak, że jeśli tylko znajdę turkusową , mieniącą się
            wszystkimi kolorami tęczy kupkę zanurzę się w niej po same uszy, obym tylko
            taką znalazła. Gdybyś ty przypadkiem takową znalazł daj koniecznie jakiś
            znak. To bardzo ważne, może odzyskam wzrok na piękno. Dzięki. Póki co wokół
            siebie widzę liczne obrzydliwe kupska, ba przyrządzając posiłki, czy je
            konsumując obserwuję czy chcę, czy nie chcę po kiladziesiąt psów załatwiających
            się pod naszymi oknami. Oczywiście , nikt tego nie sprząta. Tak się składa, że
            obok jest szkoła podstawowa i dzieci uczęszczające do niej drepczą po tychże -
            ba, bawią się na zafajdanych, zaśnieżonych trawnikach, a w lecie układają koce
            na tym wszystkim i odpoczywają. Żal mi ich, są to biedne dzieci, zwracanie
            lokatorom uwagi powoduje ,że ja staję się dla nich wręcz dziwakiem. Wokół placu
            zabaw parkują samochody, pomimo, że oznakowany plac parkingowy świeci pustką.
            Ludzie muszą mieć tuż pod swoim oknem samochód, gdyby były szersze drzwi
            wejściowe i większe klatki schodowe, parkowali by na nich, pod drzwiami
            własnego mieszkania w bloku liczącym 290 lokatorów (ok 1000 mieszkańców}). To
            są uroki mieszkania w blokach Sp. Mieszkaniowej" Czechów "na Osiedlu
            Moniuszki. Adm. nie reaguje, chcąc mieć święty spokój popiera tzw. większość.
            Nic nie wygrasz.Pomijam już utrzymywanie czystości przez lokatorów wokół siebie
            na klatkach w windach i innych pomieszczeniach.Sprzątać trzeba, nie tylko po
            ludziach, ale i psach. Uważasz, że ciągle mam na to patrzeć, jakbym poraz
            pierwszy to widziała? No i dlatego oślepłam? Ech szkoda gadać .
            • ziedrzec Re: Pieska sprawa i nie tylko! 06.03.03, 08:17
              Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

              > Ladnie to wszystko napisałeś, ale dochodzę do wniosku, że chyba już jestem
              > ślepa. Obiecuję jednak, że jeśli tylko znajdę turkusową , mieniącą się
              > wszystkimi kolorami tęczy kupkę zanurzę się w niej po same uszy, obym tylko
              > taką znalazła. Gdybyś ty przypadkiem takową znalazł daj koniecznie jakiś
              > znak. To bardzo ważne, może odzyskam wzrok na piękno.

              Oczywiście. A gdy będę miał aparat z kolorowo kliszo, to specjalnie dla Ciebie
              zrobię sesję zdjęciową.
              Ta chęć nurzania się.. co za perwersja... Ciupazko ;-D

              > Póki co wokół
              > siebie widzę liczne obrzydliwe kupska, ba przyrządzając posiłki, czy je
              > konsumując obserwuję czy chcę, czy nie chcę po kiladziesiąt psów
              załatwiających
              >
              > się pod naszymi oknami. Oczywiście , nikt tego nie sprząta. Tak się składa,
              że
              >
              > obok jest szkoła podstawowa i dzieci uczęszczające do niej drepczą po tychże -

              > ba, bawią się na zafajdanych, zaśnieżonych trawnikach, a w lecie układają
              koce
              > na tym wszystkim i odpoczywają. Żal mi ich, są to biedne dzieci, zwracanie
              > lokatorom uwagi powoduje ,że ja staję się dla nich wręcz dziwakiem. Wokół
              placu
              >
              > zabaw parkują samochody, pomimo, że oznakowany plac parkingowy świeci
              pustką.

              > Ludzie muszą mieć tuż pod swoim oknem samochód, gdyby były szersze drzwi
              > wejściowe i większe klatki schodowe, parkowali by na nich, pod drzwiami
              > własnego mieszkania w bloku liczącym 290 lokatorów (ok 1000 mieszkańców}).
              To
              >
              > są uroki mieszkania w blokach Sp. Mieszkaniowej" Czechów "na Osiedlu
              > Moniuszki. Adm. nie reaguje, chcąc mieć święty spokój popiera tzw. większość.
              > Nic nie wygrasz.Pomijam już utrzymywanie czystości przez lokatorów wokół
              siebie
              >
              > na klatkach w windach i innych pomieszczeniach.Sprzątać trzeba, nie tylko po
              > ludziach, ale i psach.

              Dzieci jak to dzieci - znajdują sobie różne dziwaczne miejsca do zabawy..
              Wystarczy sobie przypomnieć swoje dzieciństwo.
              Ale z drugiej strony - racja, nagromadzenie psich kup pod oknami, na chodnikach
              i trawnikach nie jest ani przyjemne ani estetyczne ani pożądane. Nie jest to
              winą psów, lecz ich właścicieli - bezkrytycznych lub najzwyczajniej w świecie
              leniwych i nie dojrzałych do bycia opiekunem zwierzecia. Najzwyczajniejsze w
              świecie chamstwo, spoglądanie na czubek własnego nosa... nie ma chyba na to
              lekarstwa... pozostaje tylko wściekła bezsilność, skoro owo chamstwo na
              delikatne czy mniej delikatne uwagi reaguje świętym oburzeniem.
              Przykład ? A taka historyjka z życia wyjęta:
              Kilka tygodni temu nie wytrzymałem. Poszedłem do sąsiadów , zapukałem w drzwi.
              (Od kilku miesięcy ich dziecko jakoś tak ... dziwnie ... płakało...
              spazmatycznie i bezsilnie. Odnosiło się wrażenie graniczące z pewnością, że
              dziecko jest bite i to regularnie.
              Kilka razy dreptałem przy drzwiach, chciałem jakoś zareagować, ale nie
              odważyłem się. Inni sąsiedzi też...
              No i stało się.
              Zapukałem, zapytałem.
              Gwałtowna awantura wywołana przez matke a potem przez ojca, (gdy z roboty
              wrócił) odbija mi się czkawką do dzisiaj. Wiem, że dobrze zrobiłem reagując, a
              z drugiej strony - dostało mi się.
              A dziecko już nie płacze. Albo je całkiem zatłukli albo straszą je "panem z
              góry".
              Sąsiad z naprzeciwka podśmiewuje się ze mnie - obrońcy maltretowanych dzieci.

              > Uważasz, że ciągle mam na to patrzeć, jakbym poraz
              > pierwszy to widziała? No i dlatego oślepłam? Ech szkoda gadać .

              Nie zrozumiałaś mnie niestety, a rozpisałem się ...
              O czym innym pisałem, to nie była apoteoza gówna, lecz apoteoza świata i
              naszego poznawania, doznawania tegoż swiata.

              Prosiłaś o radę, radę dostałaś. Jeśli jest zła, nie stosuj jej, ale nie miej
              pretensyj, bo nie narzucałem się z radą.
    • Gość: iwa Re: Pieska sprawa IP: *.lublin.mm.pl 06.03.03, 09:30
      Uwaga, przyznaję się...mój pies też sra...no nie sprzątam, bo...nikt nie
      sprząta...a w dodatku, też się brzydzę...na moje usprawiedliwienie mogę
      powiedzieć, ze płacę podatek od psa i staram się zabierać psa na rzeczone
      sranie w ustronne miejsca z dala od siedzib ludzkich (no owszem, są garaże, ale
      z daleka), odrazu mówię, że psie kupy są wstrętne i wcale mi się nie podobają,
      zwłaszcza te wielkie, które widać nawet wśród trawy, jak akurat jest. Mogę
      jeszcze powiedzieć, że odczuwam wielki dyskomfort, kiedy mój pies nie chce
      czekać aż dojdziemy "w ustronne miejsce" - po prostu wstyd mi, naprawdę. Stąd
      już tylko krok do...sprzątania po swoim psie...No dobrze, jeszcze tylko
      odpowiedni sprzęcik w każdym osiedlowym sklepie i ...mówię poważnie, nie
      wykluczam takiej możliwości. Czy mogę pozdrowić wszystkich oburzonych? ale
      tylko na psie kupy, nie na psy.
      Ryzykuję i pozdrawiam


      PS -do Zdierzca
      Tak oto od psiej kupy poczynając trafiłam na Twoją stronę, a co tam przeżyłam,
      to sobie przeczytasz))) Co do tego dziecka, to ja bym chętnie pogadała z tym
      sąsiadem, co sie z Ciebie naśmiewa. Ja akurat chciałabym Ci podziękować, że
      zapukałeś. To dziecko pewnie też.
      • ziedrzec Re: Pieska sprawa 06.03.03, 09:37
        przeczytałem, dziękuję Iwa.. to miłe baaaardzo, ale to nie ja mam oczarowywać,
        tylko fotografie. :-)
        pozdrawiam
      • Gość: B2 Re: Pieska sprawa IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 01:35
        Gość portalu: iwa napisał(a):

        > Uwaga, przyznaję się...mój pies też sra...no nie sprzątam, bo...nikt nie
        > sprząta...a w dodatku, też się brzydzę...na moje usprawiedliwienie mogę
        > powiedzieć, ze płacę podatek od psa i staram się zabierać psa na rzeczone
        > sranie w ustronne miejsca z dala od siedzib ludzkich (no owszem, są garaże,
        ale
        >
        > z daleka), odrazu mówię, że psie kupy są wstrętne i wcale mi się nie
        podobają,
        > zwłaszcza te wielkie, które widać nawet wśród trawy, jak akurat jest. Mogę
        > jeszcze powiedzieć, że odczuwam wielki dyskomfort, kiedy mój pies nie chce
        > czekać aż dojdziemy "w ustronne miejsce" - po prostu wstyd mi, naprawdę. Stąd
        > już tylko krok do...sprzątania po swoim psie...No dobrze, jeszcze tylko
        > odpowiedni sprzęcik w każdym osiedlowym sklepie i ...mówię poważnie, nie
        > wykluczam takiej możliwości. Czy mogę pozdrowić wszystkich oburzonych? ale
        > tylko na psie kupy, nie na psy.
        > Ryzykuję i pozdrawiam
        >
        >
        > PS -do Zdierzca
        > Tak oto od psiej kupy poczynając trafiłam na Twoją stronę, a co tam
        przeżyłam,
        > to sobie przeczytasz))) Co do tego dziecka, to ja bym chętnie pogadała z tym
        > sąsiadem, co sie z Ciebie naśmiewa. Ja akurat chciałabym Ci podziękować, że
        > zapukałeś. To dziecko pewnie też.
    • dociek Re: Pieska sprawa 06.03.03, 09:54
      Jest przecież wyraźny postęp! W średniowieczu na ulicach psie kupy stanowiły
      znikomy procent wśród ludzkich odchodów i pomyj. Teraz proporcje te
      zdecydowanie uległy odwróceniu. Rzadziej można wpaść w poślizg na ludzkim
      gównie, choć to też się zdarza, niż przywlec do domu na podeszwach ślady psich
      precli. Kultura ogólnonarodowa posuwa się naprzód, no i dochodzi do tego
      zdecydowanie przyhamowany przyrost naturalny gatunku ludzkiego w kraju! :D
      • kapeco Re: Pieska sprawa 06.03.03, 10:47
        ziedrzec ma rację. POSIADANIE przyjaciela to czysty egoizm i ograniczenie w
        widzeniu świata do czubka własnego nosa. To sprzeczność. Tematu nie drążę bo
        jest tak multiplikant, że może się tu rozpocząć bezładna gadanina różnych
        miłośników przyjaciół człowieka. Jednego !
        • Gość: Ciupazka Re: coby zgryzote poniechać...za psem IP: *.it-net.pl 07.03.03, 12:42
          Był se w Cichem juhas, barz piekny chłop, biydny, jak kościylno mys, Bartek.
          Przez porenoście roków słuzył u bacy i wsędzie chodziył ze swoim owcarkiem
          Duńco. Zamiełował sie w dziewce hrubego gazdy , wtory nie fcioł dać Hanki za
          takiego biydoka. Hanka z Bartkiem i psem uciekli w las, na Pieskowej Polanie
          zrobieli se kolibe, barz ciężko im było, bo przecie dzieciska przysły na swiat.
          I nie wiadomo, coby ś nimi było , kieby nie pies Duńco, wtory w lesie pod
          pniokiem wygrzeboł godny kotlik piniędzy, samyk złotyk dukatów, haj. Dopiero
          sie wte spomogli. Strasnie radzi widzieli tego psa, bawiył sie i spowoł razym
          z dzieciskami w pierzynak...
          Z casem pies sie zestarzoł i zdechnął.
          Baba w lament, dzieciska płacom - pełno chałupa strapienia. A syćka
          dorodzajom Bartkowi, coby zrobić psu piekny pogrzeb, bo se na to zasłuzył, ba
          haj!
          Bartek tego jednak nie zrobiył, wyryktowoł psu ślicnom, malowanom truchłe i
          som w nocy pochowoł psa na smyntorzu. O pore dni gróborz nalozł tyn świezy
          grób i doł znać księdzu. Razym przyśli, odkryli grób i naśli tego psa w truchle.
          Ej, ksiądz zwołoł rade kościylnom, zacęto dochodzić cyj to pies, sum sie
          zrobiył po całyj dziedzinie, nei, dośli, ze to pies Bartka - Duńco. Zawołoł
          chłopa na fare i godo: ty bezbożniku, jak ty mogłeś?
          Przeboćcie moi miełościwy, przecie to nie był obycajny pies..
          Jeszcze mi tu będziesz coś mówił!... Aly, prose księdza- godo Bartek - tyn
          pies odkozoł na kościół sto złotych, panu fararowi sto złotych, wom
          pięćdziesiąt złotych, organiście dwadzieścia złotych i kościelnemu dziesięć
          złotych...
          Ksiądz poźroł na chłopa, ocy mu sie ozjaśniyły i pyto sie: - prawda to? -
          nei prowda, godo Bartek i wyciągo dutki. Ksiądz wartko biere i godo: a czemu
          żeś prędzej nie powiedział?! Czemu, Bartek?... Bylibyśmy mu zrobili piękny
          pogrzeb, kazał bym zadzwonić i z honorem byśmy go pochowali. Ba haj

          "Spotkanie z juhasem" - humoreski podhalańskie(w skrócie) A. Jazowski LSW W-
          wa 1980.
    • Gość: nina Re: Pieska sprawa IP: *.unitron.lublin.pl / 192.168.11.* 08.03.03, 20:59
      To ode mnie parę spostrzeżeń:
      - mam psa, zawsze staram dojść szybciutko (mam taką możliwość) aby załatwił się
      poza domkami, jeśli zdarzało mu się fajdnąć - ok, bez problemu były takie
      zmyślne torebki i wyrzucałam to do najbliższego śmietnika. Do czasu, gdy
      zostałam ukarana za ten proceder mandatem. Są przepisy sanitarne, które
      zabraniają wyrzucania odchodów do publicznych śmietników. Więc drodzy obywatele
      albo żadamy czystości albo uchwalamy takie przepisy. Trudno wracać godzinę do
      domu z gównem w kieszeni (nawet jeśli jest w torebce). Od tego momentu nie
      sprzątam, bo jeżeli jestem za to karana, no to sorry...Widocznie powinno się
      nie sprzątać
      - i po drugie, na moim osiedlu jest plac zabaw okalany dookoła blokami. W lecie
      większość mamuś wysadza swoje pociechy pod krzaczkami, lub po prostu gdzie się
      da. Pod moim balkonem tego nie zdzierżyłam, ale szacowna mamusia na uwagę, aby
      dziecko nie srało mi pod balkonem odpowiada z olbrzymimi (ze zdziwienia, jak to
      mozna jej dziecku uwagę zwrócić) oczyma "przecież to dziecko???". A ja myslę,
      że dziecko nie ma większych praw i raczej powinno się dostosować do
      społeczeństwa, a gówno to gówno i równie śmierdzi.
      PS. W razie zmiany przepisów chętnie wrócę do torebek. Nie wiem na co idą nasze
      podatki na psy, szkoda, że nie na te nieszczęsne torebki.
      • lodbrok Re: Pieska sprawa 10.03.03, 21:31
        Uważam, że to niemozliwe aby naszych obywateli nauczyć po sobie sprzątać. A
        przynajmniej szanse na to sa niewielkie. Najbardziej słusznym rozwiązaniem
        wydaje się po prostu zatrudnienie dozorców, ktorzy będa uprzątać ten cały
        bałagan. Tak jest u mnie (mieszkam w centrum) i każde poranne psie sranko plus
        śmieci z dnia poprzedniego są starannie wymiecione. Jedynie w sobotę i
        niedzielę jest troche gorzej bo dozorczyni nie pracuje. Niestety na nowych
        osiedlach nie ma dozorców. A być powinni. Ludzie mieliby pracę, a mieszkańcy
        szansę na to, że nie będą bez przerwy włazić w gówno tudzież przechadzać się
        pośród walających się śmieci.Kiedy byłem w Holandii byłem zdziwiony ze ludzie
        jak jedzą loda czy inne chipsy to rzucają śmieci prosto na ziemie nie ogladając
        się na kosze na smieci których... nie było. Na moje pytanie dlaczego tak robią
        znajomy Holender poptrzył na mnie zdziwiony. Okazało się, że co godzina
        przejeżdża taka specjalna froterka, ktora zasysa wszelkie nieczystości. A
        ludzie śmiecą dalej...
        • pepperoni78 Re: Pieska sprawa 10.03.03, 21:53
          Na LSM są tak zwani "sprzątacze" zatrudnieni przez administracje osiedli.
          • Gość: ryża malpa Re: Pieska sprawa IP: *.lublin.mm.pl 10.03.03, 22:18
            Sprzatacze owszem ale sprzatją tylko chodniki , na trawnikach nadal
            poniewierają sie gówienka i smierdzą, zabijaja mi zapach wiosny... w
            śródmieściu też nie sprzataja trawników.
            • Gość: Stach Re: Pieska sprawa to śliska sprawa... IP: w3cache:* / 192.168.0.* 10.03.03, 22:39
              Kilka lat temu "podatek za posiadanie psa" pobierała administaracja osiedla na
              którego terenie mieszkał jego właściciel. Obecnie "miasto" zabrało ten podatek
              dla siebie (około 40 zł?).
              Może należało by oddać podatek administacjom na zatrudnienie specjalnych
              sprzątaczy. Teoretycznie trawniki i chodniki byłyby czyste a w praktyce...(przy
              tak kiepskim rynku pracy) chyba też.

              pozdr.
            • lodbrok Re: Pieska sprawa 11.03.03, 07:05
              U mnie sprzątają wszystko bo... nie ma trawników. A gdyby były, po prostu
              powinny być sprzątane. A jeśli nie są? To bierzemy kolejnego dozorcę któremu
              zależy na pracy.
    • ejno Re: Pieska sprawa 31.08.03, 13:24
      Na tyle komentarzy to ja juz nie wiem co ja mam myslec. Mam psa, mimo ze go
      kocham nie puszczam go w miejscu gdzie sa ludzie bo to pies i moga mu sie
      niektore rzeczy nie spodobac np biegnace i krzyczace w nieboglosy dziecko. Nie
      mam pojecia jakby zareagowal, dlatego dobrze ze dzieci w przedszkolu ucza jak
      postepowac w chwili zagrozenia ze tak powiem, bo nie wszyscy wlasciciele maja
      tyle wyobrazni zeby trzymac zwierze na smyczy. Co do gowienek hmmmm problem
      jest, nie przatam rowniez ale chyba zaczne bo widze ze wszyscy sa strasznie
      agresywni. Moj pies nie zalatwia sie na chodniku bo jest nauczony nie robic w
      takic miejscach. Najlepsze jest to ze dostalam ostatnio ochrzan od jakiejs
      przechodzacej pani ze moj burek zalatwia sie na trawniku, ups moj burek to
      sunia i jak siusia to przyjmuje dokladnie taka sama pozycje jakby kupkala,
      wiec jak mam sprzatnac siusiu???A podatek place i nie wiem na co on idzie bo
      nawet pojemnikow nie ma na odchody.A tak wogole z niektorych wypowiedzi mozna
      wnioskowac ze nie przeszkadzaja kupy tylko zwierzeta. Nawet mam takich
      sasiadow ktorzy nie pojada ta sama winda jak widza ze jachal nim pies. Debile
      moim zdaniem i go nie zmienie. Ludzie ktorzy nie lubia zwierzat nie lubia
      samych siebie. I jeszcze jedno pytanie co mam zrobic jak moj pies ma ze tak
      powiem problemy z zoladkiem i ma rozwolnienie, jak to sprzatnac???Koniec mojej
      wypowiedzi:)))Pozdrawiam:)))Przepraszam ze tak malo spojnie ale pisalam co
      pomyslalam w danej chwili hehehehe.
    • ejno Re: Pieska sprawa 31.08.03, 13:25
      Czarna dopisz sie kurde w koncu tez masz burka i to wspanialego:)))
Pełna wersja