Gość: aga
IP: *.umcs.lublin.pl
15.11.06, 13:41
Chciałabym się podzielić na forum wrażeniami z wizyty u B. Starzyńskiej,
która przyjmuje na ul. Przyjaźni 36. Otoż przed moją wizytą przyszła lekarka
na kontrolę, a dentystka zamiast mnie przeprosić i umówić się ze mną na inny
termin posadziła mnie na fotel i zaczęła wymianę plomby. Po usunięciu starej
plomby poszła do pani kontrolerki i debatowała z nią ok 10-15 min. Po czym
zaczęła mi zakładać wypełnienie. W trakcie już miała włączyć lampę do
utwardzania, ale weszła jakaś kobieta żeby się zapisać na wizytę. Dentystka z
obłędem (przyszłych zapewne zysków) w oczach wystrzeliła ze swojego fotela,
złapała notes i przez 5 min ustalała termin wizyty. Oczywiście zadnego nie
ustaliła, ala wysłuchała opowieści o chorobach serca i innych pierdołach.
Potem zaczęła mi dalej zakładać wypełnienie, ale ktoś znowu zadomofonił, a że
nie ma "guziczka" w pokoju w którym przyjmuje to poleciała otworzyć drzwi.
Nie zmieniając rękawic po dotykaniu klamki, którą dotyka wielu nie zawsze
zdrowych ludzi, kontynuowała zakładanie mi wypełnienia. Nawet nie bardzo
miałam jak zainterweniować siedząc z formówką w zębach. Jak już skończyła mi
zakładać wypełnienie to znowu udała się na rozmowę z panią kontrolerką. W
przerwach przychodziła mi przyszlifować plombę. Jak już była przy końcu, to
oznajmiła że musi pożegnać panią kontrolerkę i zmowu wyszła. Cała wizyta
(wymiana plomby) trwała ponad godzinę, chociaż zwykle trwa ok. 15 min. Na
koniec wspaniałomyślnie wzięła ode mnie 60 zł, zamiast 70 zł.
Ludzie omijajcie tą babę szerokim łukiem i nie dajcie się tak wyrolować jak
ja.
Ps. Nie zrobiłam awantury, chociaż powinnam, ze względu na kobietę, która
poleciła mi tę dentystkę i leczy się u niej od dłuższego czasu.